* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joana Jesus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joana Jesus. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 lutego 2026

Joana Jesus: Umiem rysować. Jeszcze więcej dinozaurów

Kropka, Warszawa 2026.

Prehistoria

Dinozaurów nigdy za wiele. Wie o tym świetnie Joana Jesus, autorka lubianych przez najmłodszych poradników do rysowania – na rynku pojawia się ponownie z uzupełnieniem serii Umiem rysować, tym razem o podtytule „Jeszcze więcej dinozaurów”. Co oznacza, że każdy maluch, który przechodzi fascynację prehistorycznymi gadami – a to zjawisko powszechne – musi do tego tomiku zajrzeć, żeby urozmaicić swoje rysunki. Trzydzieści dinozaurów, czasami o bardzo skomplikowanych nazwach (bo obok oswojonego już w świadomości publicznej ichtiozaura, tyranozaura czy brontozaura znalazły się tu między innymi archeopteryks, monolofozaur czy majazaura. Z jednej strony to zatem wskazówka, czego poszukiwać, z drugiej – podpowiedź, jak narysować to wszystko, co się znalazło i czym się fascynuje. Coś w sam raz dla małych fascynatów świata sprzed milionów lat – i dla tych, którzy nie wierzą w swoje umiejętności i talenty i potrzebują pokierowania, żeby wziąć się do pracy. A przecież umiejętność rysowania bardzo przydaje się później w sztuce pisania, jest ćwiczeniem nie do zastąpienia – warto więc do takiej aktywności dzieci nieustannie zachęcać. Maluchy wcale nie muszą czytać dziwnych i obcobrzmiących nazw (chociaż może to być wstęp do nauki poznawania liter i pierwszy krok w kierunku samodzielnego czytania, wystarczy, że rodzice wykażą się cierpliwością i będą powtarzać łamiące język nazwy na żądanie kilkulatka). Każda rozkładówka to bowiem przedstawienie trzech kroków w rysowaniu wybranego dinozaura (funkcjonującego w miniaturce na górnym marginesie, żeby odbiorcy wiedzieli, do czego dążyć i jaki efekt powinni uzyskać, a także – żeby bez konieczności czytania mogli wybrać dinozaura najlepiej pasującego do ich wyobraźniowej scenki do narysowania). Trzy kroki są bardzo proste i naiwne w duchu – końcowa wersja to przecież nie realistyczny rysunek, a komiksowe przedstawienie wybranego gatunku, dość humorystyczne, przyjemne i zachęcające do działania choćby przez uśmiechnięte miny bohaterów. Dinozaury w tym ujęciu nie są groźnymi drapieżnikami, a sympatycznymi stworami, które warto zaprosić na swoje rysunki. Tomik kończy się szybkim kursem rysowania drzewa palmowego, wulkanu i asteroidy (można zatem odtworzyć ostatnie chwile życia ulubionych stworów), a także kilkoma rozkładówkami z miejscem na wyrysowanie konkretnych bohaterów – i poćwiczenie swoich umiejętności w odpowiednim kontekście. Joana Jesus chce, żeby dzieci rysowały bez kompleksów i podpowiada, jak to zrobić – wcale nie trzeba wielkiego wysiłku, żeby odtwarzać prehistoryczne gady, te wielkie i te nieduże. To okazja dla dzieci do poszerzania kręgu zainteresowań i do ćwiczenia małej motoryki, zadanie wyjątkowo przyjemne i niekojarzące się z ciężką pracą czy wielkim wysiłkiem – wystarczy podążać za wskazówkami, albo na miejscu w książce, albo na osobnych kartkach – nie jest to zatem jednorazowa zabawa. Nawet dorośli, którzy mają ochotę coś stworzyć po godzinach, mogą wykorzystać podpowiedzi tej autorki i urozmaicić swoje gryzmoły. Ta książka poprawia humor.

niedziela, 31 grudnia 2023

Joana Jesus, Adelina Sandecka: Umiem rysować (prawie) wszystko

Kropka, Warszawa 2023.

Szkice

Cała seria Umiem rysować bardzo przypadła do gustu odbiorcom - zarówno tym najmłodszym, którzy zyskiwali proste podpowiedzi, jak rysować ulubionych bohaterów z wyobraźniowych historii, albo jak wspomóc swój warsztat - jak i starszym, którym autorki uświadamiały, jak łatwo można wprowadzić do swoich prac prostotę i dziecięcy styl. "Umiem rysować (prawie) wszystko" to tomik podsumowujący dotychczas wydawane części - skrót i jednocześnie reklama poszczególnych publikacji. Wybór najlepszych czy najciekawszych propozycji stanowi zachętę do rysowania, a jeśli komuś będzie mało wskazówek - zawsze może wrócić do źródeł i sięgnąć po rozszerzenie wybranego tematu. Misz masz w "Umiem rysować (prawie) wszystko" to zestaw niezwykły, bo obok zwierząt (królik, kura, słoń, lew, ryba i inne) pojawiają się tu pojazdy (na przykład betoniarka), a obok dinozaurów widnieją konie i jednorożce. To oznacza, że każdy może znaleźć tu coś dla siebie - a jeśli wcześniej odbiorcy wybierali sobie tomiki tematycznie, zyskają dodatkową perspektywę i orientację w temacie, który nie do końca ich przyciągał. Może się też okazać, że zaintrygowani prostotą proponowanych form czytelnicy zechcą spróbować swoich sił w czymś nowym - i pod tym kątem "Umiem rysować (prawie) wszystko" spełnia swoją rolę. Tu trudniej będzie się znudzić - bo szybciej zmieniają się wiodące zagadnienia, zaledwie po kilka propozycji z określonego kręgu tematycznego się tu przewija, a to za mało, żeby zmęczyć odbiorców, nawet tych, którzy wypróbowaliby wszystkie podpowiedzi.

Joana Jesus i w ślad za nią Adelina Sandecka decydują się na rozwiązania banalne, ale nie irytujące prostotą. Za każdym razem liczy się kilka kolejnych kroków. Na stronach dzieci mogą zobaczyć efekt, do którego mają dążyć: szkic złożony z prostych geometrycznych figur. Na marginesie znajdują się trzy kroki do uzyskania wskazanego rezultatu. Trzy kroki rzeczywiście nieskomplikowane, bo też i w ostatecznej wersji komplikacji nie ma - nie dąży się tu do realizmu a do wypracowywania kształtów i obiektów rozpoznawalnych na pierwszy rzut oka. Dla dzieci zostało miejsce na głównej części strony, więc tomik zamienia się w szkicownik - tu można od razu przetestować podpowiedzi, bez konieczności szukania bloku lub zeszytu. W razie konieczności można później dokładać kolejne kartki z pracami albo na ćwiczenia - ale jeśli ktoś od razu podczas oglądania tomiku poczuje się zainspirowany, nie ma problemu z tym, żeby od razu przeszedł do działania i poznawał sens podpowiedzi. "Umiem rysować (prawie) wszystko" to przydatny poradnik kierowany do najmłodszych - nie będzie zniechęcał stopniem trudności albo nieprzystawalnością zagadnień do pożądanych rysunków. Za to zachęca do samodzielnej pracy i rysunkowych poszukiwań, inspiruje i podpowiada, jak wypełniać swoje ilustracje. Przy takim zestawie wskazówek nawet ludzie, którzy twierdzą, że nie mają talentu do rysowania, mogą poczuć się wszechmocni w zabawnych i sympatycznych obrazkach.