Czarne, Wołowiec 2024.
Z zagranicy
Anna Malinowska wykorzystuje stereotypy dotyczące Sosnowca, żeby stworzyć reportażowy i wielowymiarowy tom „Sosnowiec. Nic śląskiego” i rzucić nowe światło na miasto, które funkcjonuje przede wszystkim jako źródło (niewyszukanych) żartów. Sosnowiec to motyw przewodni żartów w Katowicach (chociaż ze źródeł wzajemnych animozji niewielu dzisiaj zdaje sobie sprawę), poza tym: wizyta papieża, Kiepura, peerelowska polityka pokutująca do obecnych czasów i śmierć małej Madzi. Sosnowiec to miejsce, które wymyka się schematom tylko po to, żeby wpadać w kolejne. I w tomie Anny Malinowskiej nic się nie zmienia: nie ma tu przedstawienia miejsca świetnego do życia i do mieszkania, nie ma rozwiązań nowatorskich w skali kraju, pomysłów, które można by zaczerpnąć, żeby uprzyjemnić codzienną egzystencję. Sosnowiec wypada blado – i zainteresowanie nim podtrzymywane może być tylko przez jednostkowe wydarzenia o potencjale medialnego rozgłosu – rozpaczliwie brakuje w tym zestawieniu zwyczajności, obrazu rutyny. Nawet jeśli Sosnowiec własnej nie tworzy – bo znów pod tym względem oceniany jest w opozycji wobec Katowic – to przecież nie znaczy, że może być oceniany wyłącznie z perspektywy Śląska.
Autorka stara się w swoich reportażach scharakteryzować źródło konfliktów na linii Śląsk – Zagłębie, zanurza się w przeszłość i informuje o dalekiej historii, dzisiaj już dla większości czytelników nieznanej lub nieinteresującej – a przecież to właśnie w niej można dopatrywać się początków potyczek. Sosnowiec jako miasto próbuje wykorzystywać medialny rozgłos choćby przez tworzenie specjalnych paszportów (w odpowiedzi na dowcipy o zagranicy), co znowu jednych rozbawi, innych wręcz przeciwnie – tyle że własną tożsamość gubi w braku spójnej koncepcji wizerunkowej. Anna Malinowska też nie dąży do budowania mitologii Sosnowca, wyciąga na światło dzienne sprawy, przez które miasto dotarło do świadomości szerokich grup odbiorców, co prowadzi do smutnego w gruncie rzeczy wniosku: gdyby nie podsycany wciąż niby-konflikt z Katowicami, o Sosnowcu nie byłoby powodu słuchać.
Jest w tym sporo gorzkiej prawdy i świadomości, że nie wystarczy upiększanie okolicy (bo nawet nie wszystkie renowacyjne prace zyskają dobre uzasadnienie: czasami, żeby docenić wprowadzoną w rzeczywistość wizję, trzeba znaleźć się dalej od wyremontowanego miejsca), nie wystarczy też przypominanie o sławnych mieszkańcach czy o medialnych wydarzeniach – Sosnowiec sam dla siebie okazuje się nijaki. A Annie Malinowskiej udaje się przy tym wciągać czytelników w rytm opowieści i reportaży, oprowadzać ich po miejscach, które raczej nie zapadną w pamięć – i utrzymywać uwagę. To duża sztuka – trzeba jednak pamiętać, że autorka po prostu nie ma z czego budować pomnika dla Sosnowca, może jedynie wyciągać z minionych lat i dekad fakty, które pokażą, że coś się tu czasami działo. Sosnowiec widziany trochę z zewnątrz (a jednak z bliska) nie uwodzi: jako taki nie może nawet budzić głębszych uczuć. I właśnie takiego obrazka tu zabrakło: Sosnowca jako czynnika wyzwalającego silne emocje z dala od utartych szlaków w starciach z Katowicami.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Malinowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Malinowska. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 16 stycznia 2025
niedziela, 9 października 2022
Anna Malinowska: Od Katowic idzie słońce
Czarne, Wołowiec 2022.
Korzenie
Anna Malinowska kieruje się ku przeszłości: opowiada o Katowicach przez pryzmat wydarzeń, które je ukształtowały. Zagląda do biografii ludzi wpływających na cechy dzisiejszego miasta i sprawdza, jakie postawy i przekonania pojawiały się tu najczęściej. W ten sposób chce chociaż trochę oddalić się od stereotypów dotyczących Górnego Śląska, ominąć tematy, które powracają non stop w kolejnych wyznaniach o odkrywaniu tożsamości. "Od Katowic idzie słońce" to zaglądanie na karty historii i tworzenie ze znalezionych tam drobiazgów reportaży na temat ważnych chwil miasta i jego znanych mieszkańców. Malinowska czasami podpiera się polityką - przedstawia sylwetkę Wilhelma Szewczyka w kontekście zmiany nazwy placu Szewczyka, przygląda się też Jerzemu Gorzelikowi i jego działalności w zakresie walki o autonomię Śląska. W tyxh reportażach pojawi się pytanie o to, dlaczego pewien sołtys Katowic nie chciał zamieniać ich w miasto, a także - jak wyglądał rozwój poszczególnych dzielnic i czy ich mieszkańcy czują się katowiczanami. Znalazło się miejsce na prezentowanie działalności Grupy Janowskiej i na kontrowersyjną dla wielu historię fotografa tragedii na kopalni Wujek, na opowieść o dzieciach chorych na ołowicę i o kobietach pracujących pod ziemią w zawodzie górnika, a także o dramatach górników i ich rodzin podczas wypadków na kopalniach. Autorka zadaje pytania o migracje i o życiowe wybory lub konieczności, pokazuje, jak wielka historia przeplatała się z losami jednostek i jak wpływała na całe rodziny. Od czasu do czasu zajmuje się teraźniejszością, nakreśla zwłaszcza mniej atrakcyjne (więc automatycznie bardziej nośne medialnie) zjawiska. Wysłuchuje skarg mieszkańców na rozmaite uciążliwości, ale sprawdza też, co dzieje się z poprzemysłowymi terenami, które miejscowi chcieliby ocalić. Pokazuje Anna Malinowska Katowice zróżnicowane: nie powtarza bez przerwy tych samych treści, dba o to, żeby zindywidualizować opowieść i przesycić ją autentycznymi emocjami świadków wydarzeń lub ich potomków. Przeprowadza wiele rozmów z ludźmi, którzy są w stanie przedstawić własną wersję wydarzeń, albo podzielić się zachowanymi w rodzinie wspomnieniami - na tej podstawie odtwarza potencjalne sceny rodzajowe i sytuacje prowadzące do zmian dziejowych. W tym ujęciu Katowice jawią się interesująco, a czytelnicy mogą przekonać się o tym, że "trudna historia" i przeszłość wpływająca na dzisiejsze życie to nie tylko puste frazesy, ale rzeczywiście pełen zestaw komplikacji. Chociaż czasami można się zastanawiać nad autentycznością dialogów wprowadzanych dla fabularyzowania opowieści, w tomie zwraca uwagę drobiazgowość w narracji. Anna Malinowska bardzo dba o przedstawianie kontekstu, nawet dla spraw błahych i ulotnych. Wypełnia kolejne strony nie tylko faktami i wyjaśnieniami konkretnych wydarzeń, ale też wrażeniami. Stara się zrozumieć bohaterów swoich reportaży i nie przegapić żadnego faktu, który mógłby rzucić światło na analizy czytelników. "Od Katowic idzie słońce" to publikacja wypełniona ważnymi dla katowiczan, ale często mniej znanymi na zewnątrz faktami. Autorka unika tu ocen, pisze barwnie i przekonująco. Wprowadza czytelników w kosmos lokalności ze wszystkimi jej konsekwencjami.
Korzenie
Anna Malinowska kieruje się ku przeszłości: opowiada o Katowicach przez pryzmat wydarzeń, które je ukształtowały. Zagląda do biografii ludzi wpływających na cechy dzisiejszego miasta i sprawdza, jakie postawy i przekonania pojawiały się tu najczęściej. W ten sposób chce chociaż trochę oddalić się od stereotypów dotyczących Górnego Śląska, ominąć tematy, które powracają non stop w kolejnych wyznaniach o odkrywaniu tożsamości. "Od Katowic idzie słońce" to zaglądanie na karty historii i tworzenie ze znalezionych tam drobiazgów reportaży na temat ważnych chwil miasta i jego znanych mieszkańców. Malinowska czasami podpiera się polityką - przedstawia sylwetkę Wilhelma Szewczyka w kontekście zmiany nazwy placu Szewczyka, przygląda się też Jerzemu Gorzelikowi i jego działalności w zakresie walki o autonomię Śląska. W tyxh reportażach pojawi się pytanie o to, dlaczego pewien sołtys Katowic nie chciał zamieniać ich w miasto, a także - jak wyglądał rozwój poszczególnych dzielnic i czy ich mieszkańcy czują się katowiczanami. Znalazło się miejsce na prezentowanie działalności Grupy Janowskiej i na kontrowersyjną dla wielu historię fotografa tragedii na kopalni Wujek, na opowieść o dzieciach chorych na ołowicę i o kobietach pracujących pod ziemią w zawodzie górnika, a także o dramatach górników i ich rodzin podczas wypadków na kopalniach. Autorka zadaje pytania o migracje i o życiowe wybory lub konieczności, pokazuje, jak wielka historia przeplatała się z losami jednostek i jak wpływała na całe rodziny. Od czasu do czasu zajmuje się teraźniejszością, nakreśla zwłaszcza mniej atrakcyjne (więc automatycznie bardziej nośne medialnie) zjawiska. Wysłuchuje skarg mieszkańców na rozmaite uciążliwości, ale sprawdza też, co dzieje się z poprzemysłowymi terenami, które miejscowi chcieliby ocalić. Pokazuje Anna Malinowska Katowice zróżnicowane: nie powtarza bez przerwy tych samych treści, dba o to, żeby zindywidualizować opowieść i przesycić ją autentycznymi emocjami świadków wydarzeń lub ich potomków. Przeprowadza wiele rozmów z ludźmi, którzy są w stanie przedstawić własną wersję wydarzeń, albo podzielić się zachowanymi w rodzinie wspomnieniami - na tej podstawie odtwarza potencjalne sceny rodzajowe i sytuacje prowadzące do zmian dziejowych. W tym ujęciu Katowice jawią się interesująco, a czytelnicy mogą przekonać się o tym, że "trudna historia" i przeszłość wpływająca na dzisiejsze życie to nie tylko puste frazesy, ale rzeczywiście pełen zestaw komplikacji. Chociaż czasami można się zastanawiać nad autentycznością dialogów wprowadzanych dla fabularyzowania opowieści, w tomie zwraca uwagę drobiazgowość w narracji. Anna Malinowska bardzo dba o przedstawianie kontekstu, nawet dla spraw błahych i ulotnych. Wypełnia kolejne strony nie tylko faktami i wyjaśnieniami konkretnych wydarzeń, ale też wrażeniami. Stara się zrozumieć bohaterów swoich reportaży i nie przegapić żadnego faktu, który mógłby rzucić światło na analizy czytelników. "Od Katowic idzie słońce" to publikacja wypełniona ważnymi dla katowiczan, ale często mniej znanymi na zewnątrz faktami. Autorka unika tu ocen, pisze barwnie i przekonująco. Wprowadza czytelników w kosmos lokalności ze wszystkimi jej konsekwencjami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






