* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Achdé. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Achdé. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 grudnia 2019

Laurent Gerra, Achde: Lucky Luke. Człowiek z Waszyngtonu

Egmont, Warszawa 2019.

Przez prerię

Samotny kowboj na swoim dzielnym wierzchowcu przemierza prerię, żeby pomagać innym. Tym razem, w tomie „Człowiek z Waszyngtonu” Laurent Gerra i Achde wykorzystują pomysły Morrisa, żeby przedstawić historię Rutheforda Hayesa, któremu w zdobyciu głosów mieszkańców Zachodu ma pomóc Lucky Luke. Hayes wybiera się w trasę, żeby prowadzić kampanię wyborczą, ale jego życiu grozi poważne niebezpieczeństwo: przeciwnicy nie cofną się przed niczym. Dlatego też obecność dzielnego i błyskotliwego kowboja zapewni najlepszą ochronę. Lucky Luke ignoruje Billy'ego Kida, który chce wyrównać rachunki (naiwny, wierzy, że wygra z kowbojem jakikolwiek pojedynek, przez co ciągle się ośmiesza) i razem z Hayesem oraz Lemoniadową Lucy wyrusza w podróż. Owa podróż obfituje w niespodzianki w postaci zburzenia muru (Berlin, którego mur był własnością, rozpacza, inni się cieszą) i pogoni za białym nosem (mały Michael od początku wie, czego pragnie). Zasadzki, pojedynki, pościgi i strzelaniny są tu na porządku dziennym i nieodmiennie śmieszą. Duch Morrisa unosi się nad komiksem i fani przygód Lucky Luke'a nie będą rozczarowani na pewno.

Kanwa historii jest schematyczna, ale nie przeszkadza to w lekturze. Wiadomo, jak przebiegnie droga (tyle że realizacja poszczególnych zagrożeń to już niespodzianka), wiadomo, że Lucky Luke jest niepokonany i z radością ośmieszy wszystkich przeciwników. Ci, którzy na życie Hayesa czyhają, też należą do pomysłowych (przebranie za tancerkę kankana w jednym z saloonów to jest coś), a metody tarzania w smole i pierzu przestępców przeszły już do lamusa. Głos zyskuje czasami także Jolly Jumper, dzielny rumak obdarzony zmysłem ironii. Lucky Luke przekona się, jaką tajemnicę skrywa Hayes (i po co mu wierny milczący sługa), dowie się też, dlaczego Lucy ma przydomek Lemoniadowa. Dziać się będzie bardzo dużo w planie podstawowym – ale jeszcze więcej w tle. Kolejne kadry warto śledzić ze względu na dodatkowe smaczki, którymi autorzy wysycają opowieść. Mnóstwo tu aluzji i żartów pobocznych, wykorzystujących wiedzę odbiorców na temat obecnych czasów: nawiązania do współczesności nie mają innej funkcji poza komiczną, ale w piękny sposób uzupełniają relację i nadają jej barw. Lucky Luke sam w sobie nie może już niczym zaskoczyć odbiorców, za to mieszkańcy prześcigają się w pomysłach na zadziwianie otoczenia. To sprawia, że komiksy o tym bohaterze trafią zarówno do najmłodszych odbiorców, jak i do dorosłych – fani serii wcale nie muszą z niej rezygnować. Na uwagę zasługuje tu również dopracowanie kadrów, to, jak ciekawe są pod kątem grafiki: można je z przyjemnością śledzić.

Przygody Lucky Luke'a oparte są na śmiechu i intertekście. Sytuacje z przeszłości wtopione w klimat bajki i wykorzystujące sklasyczniałych bohaterów bardzo dobrze się sprawdzają. W efekcie komiksy z tego cyklu trafią i do czytelników ceniących sobie wyrafinowane opowieści.

sobota, 2 września 2017

Achdé i Jul: Lucky Luke. Ziemia obiecana

Egmont, Warszawa 2017.

Pomoc dla rodziny

Przypominana młodszym i starszym odbiorcom seria zeszytów komiksowych o Lucky Luke’u rozbudowuje się o kolejne zeszyty, kontynuacje myśli Morrisa i Goscinnego. Do takich tomików należy „Ziemia obiecana”, historia przygotowana wprawdzie według pomysłu Morrisa, ale przez duet Achdé i Jul. Twórcy nie sprzeniewierzają się tradycji, natomiast próbują zbudować pełnowymiarową opowieść w duchu klasyki. Lucky Luke znów nie zazna samotności, jak zwykle musi bowiem pomóc grupie potrzebujących. Z prośbą o pomoc zwraca się Pechowy Jack, kowboj, którego z Lucky Lukiem łączy wieloletnia przyjaźń. Staremu druhowi się nie odmawia, zwłaszcza że ten ma niepowtarzalną okazję zarobku. Lucky Luke zgadza się na przeprowadzenie rodziny Jacka przez niebezpieczne tereny do nowego domu. Motyw znany z niejednego komiksu, ale pewnym zaskoczeniem będzie fakt, że to rodzina żydowska – w pewnym momencie temat, który zaczął być w twórczości rozrywkowej tabuizowany.

Twórcy tomiku sięgają po wyraziste i stereotypowe obrazki. Wyostrzają żydowskie zwyczaje i fragmenty rodem ze szmoncesów, żeby rozbawić czytelników. Tomik pełny jest przesadzonych portretów, wyolbrzymianych ludzkich i kulturowych przywar czy bezkompromisowego humoru. Nie ma tu za to ostrożności i lęku przed naruszeniem jakiegoś tabu. Autorzy nie boją się oskarżeń o antysemityzm, traktują motyw tradycyjnej rodziny żydowskiej jako podstawę do budowania szeroko zakrojonych żartów. „Ziemia obiecana” nie jest tomikiem obraźliwym czy krzywdzącym: twórcy sięgają tu do typowych chwytów budzących śmiech. Rzecz jasna jest tu trochę mniej pojedynczych puentek niż w „prawdziwym” Lucky Luke’u, albo te, które są, łatwiej przewidzieć – ale twórcy całkiem nieźle radzą sobie z konwencją.

Żeby nie zniechęcić fanów samotnego kowboja, odnoszą się bardziej do „egzotycznej” rodziny niż do Lucky Luke’a i Jolly Jumpera, sugerują przejście do rzeczywistości oczywistej dla bohatera i teoretycznie zrozumiałej dla odbiorców. Mniej tu ingerencji w charakter postaci, więcej scenek z życia barwnej rodziny. Autorzy podkreślają kilka wątków cyklicznie, powracając do nich co pewien czas. W ten sposób zapewniają sobie spójność historyjki. Żydowska rodzina to możliwość zaprezentowania na marginesie wydarzeń zwyczajów lub charakterystycznych zawołań (częściej niż kiedykolwiek pojawiają się tu „przypisy” z tłumaczeniami). Żeby dokonać kulturowego zderzenia, twórcy komiksu wprowadzają rodzinę Żydów do wioski Indian – tym samym podwajając liczbę dostępnych stereotypów i zwiększając sobie możliwości twórcze.

„Ziemia obiecana” to komiks, w którym w rysunkach stawia się na dopracowywanie pierwszego planu, tej warstwy najbardziej z pierwowzorem kojarzonej i porównywanej. To chwyt zrozumiały, w końcu odbieganie od ustandaryzowanego wizerunku Lucky Luke’a wzbudziłoby największą niechęć odbiorców. Przydałoby się jednak jeszcze zagospodarować tła, żeby postacie nie recytowały swoich kwestii z próżni. Niby umyka to w pierwszej lekturze, ale przyczynia się do ogólnego wrażenia. Lucky Luke, chociaż działa raczej w surowym krajobrazie, przedstawia się typowo. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że bohater prezentuje bogatszą niż zwykle mimikę – zyskał w tej kwestii na ekspresji. To jedyne odejście od wizerunku obojętnego kowboja. Lucky Luke rozemocjonowany staje się kolejnym czynnikiem komizmotwórczym, tym razem dla dzieci. Kontynuacja kultowej serii nie imponuje tak bardzo dbałością o detale, ale autorom nie można wiele zarzucić: postarali się, by oddać ideę świata Lucky Luke’a zarówno w planie fabuły, rozmieszczenia żartów, jak i samych rysunków. Z takimi wykonawcami można dłużej cieszyć się komiczną opowieścią.