Media Rodzina, Poznań 2021.
W domu
Ten cykl musiał się kiedyś skończyć i chociaż zdobył ogromną popularność, w założeniu miał mieć 23 tomiki. Ostatni właśnie ukazuje się na rynku: „Wszędzie dobrze, ale w puszczy najlepiej” w podcyklu Wyprawy w serii Żubr Pompik to przejście do Białowieskiego Parku Narodowego, czyli do domu bohaterów. Żubry po wielkiej eskapadzie (zwiedziły wszystkie parki narodowe w Polsce) pojawiają się z powrotem wśród swoich. Trwa jesień, wszystko wygląda i pobrzmiewa znajomo – dla żubrów, bo niekoniecznie dla odbiorców. To, czym zachwycają się bohaterowie, dla dzieci będzie odkryciem. Polinka, Porada i Pomruk spotykają się z krewnymi oraz z przyjaciółmi: nagle na scenie pojawia się mnóstwo żubrów, które mają wiele do opowiedzenia sobie nawzajem. Z kolei Pompik postanawia sprawdzić, co chce mu powiedzieć puszcza – chodzi i nasłuchuje, jednak nie ma pojęcia, czego się spodziewać. Tomik automatycznie jest też reklamą poprzednich części cyklu: kiedy Polinka wyjaśnia znajomym, kogo spotkała podczas wyprawy, dzieci mogą się zainteresować nietypowymi nazwami i poszukać odpowiednich bohaterów w kolejnych historyjkach. Pompik tymczasem trafia na różnych mieszkańców puszczy, każdy z nich skrótowo przedstawia własne zwyczaje – przygotowania do nadchodzącej zimy. Łasica zmienia futro, rzekotka zagrzebuje si w dołku, a dzięcioł puka w drzewo. Pompikowi nie pasuje żadna z tych czynności, dopiero chruczenie innych żubrów pomaga mu się odnaleźć w codzienności Białowieskiego Parku Narodowego.
Nieco melancholijnie żegna się Tomasz Samojlik z odbiorcami tego cyklu – w końcu stworzył szereg postaci i scenek, które pozwalały dzieciom zainteresować się przyrodą, a do tego śledzić zabawne doświadczenia małego bohatera. „Wszędzie dobrze, ale w puszczy najlepiej” to idealne zamknięcie serii: nie tylko intryguje, ale przynosi sporo ciekawych wiadomości. Pozwala jeszcze raz przyjrzeć się rodzinie żubrów i poczuć klimat rodzinności: tym razem w znacznie większym wymiarze. Rodzina Pompika wraca do własnych zajęć, a bohater znów dowiaduje się czegoś o sobie – to sposób na przedstawienie dzieciom sympatycznych obrazków.
Tomasz Samojlik jak zwykle ilustruje tę książeczkę komiksowo: zwracają uwagę zwłaszcza śmieszne miny kolejnych postaci zwierzęcych. To coś, co dzieci przyciągnie i sprawi, że zechcą one śledzić przygody Pompika. Nasycone kolory łączą się dobrze ze stylem opowiadania, liczy się tutaj bajkowość, która skrywa aspekty edukacyjne: komiksowe żubry to istoty zapraszające do swojego świata. Do tej pory były przewodnikami po różnych (obcych dla siebie) rejonach, teraz wcale nie muszą niczego odkrywać – dowiadywanie się wszystkiego o własnym środowisku pozostawiają dzieciom. Tomasz Samojlik modyfikuje tutaj także pomysły na schematy fabularne, dzięki czemu przyciągnie do książki. Jest to propozycja w sam raz dla kilkulatków, które lubią opowieści o zwierzętach.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żubr Pompik. Wyprawy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żubr Pompik. Wyprawy. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 24 października 2021
niedziela, 17 października 2021
Tomasz Samojlik: Taniec żurawi
Media Rodzina, Poznań 2021.
Przed jesienią
Ostatnimi tomikami w serii Żubr Pompik. Wyprawy Tomasz Samojlik może rzeczywiście zaskoczyć małych czytelników. Autor prowadzi bohaterów tym razem do Poleskiego Parku Narodowego. Tutaj żubry przekonują się, że żurawie potrafią tańczyć piękny taniec, a pani żółwiowa tylko z pozoru nie dba o swoje dzieci. Najpierw Pompik, Polinka i ich rodzice chcą nauczyć się tańczyć tak, jak żurawie. Nie jest to prosta sztuka, bohaterowie przecież pozbawieni są umiejętności potrzebnych do naśladowania kolejnych kroków – każdemu brakuje czegoś innego. I kiedy już wydaje się, że mama znajdzie się najbliżej ideału, ktoś ją deklasuje. I to prawdziwe zaskoczenie także dla odbiorców. Żurawie tańczą swój taniec, żubry mogą tylko liczyć na to, że uda im się podobna sztuka. Fascynujące są również małe żółwiki, biegnące do wody tuż po wykluciu się z jaj – trzeba postępować bardzo ostrożnie, żeby żadnego nie nadepnąć. Tomasz Samojlik umiejętnie łączy dwie różne sceny przyrodnicze, tak, żeby zapewnić czytelnikom mnóstwo wrażeń i zaspokoić ciekawość. „Taniec żurawi” to przedostatnia historyjka w cyklu. Widać tu już pierwsze sygnały odchodzenia od schematów: Tomasz Samojlik decyduje się na nieco bardziej odważne przejścia tematyczne, zamiast zdobywać teoretyczną wiedzę od bezpośrednio zainteresowanych, bohaterowie – czyli ciekawskie żubry – mogą sami uczestniczyć w kolejnych działaniach i przekonywać się na własnej skórze, czym charakteryzują się różne gatunki zwierząt. Bajkowa forma pozwala na lekkie modyfikowanie wydarzeń: autor uczy dzieci miłości do przyrody przez rozrywkę, stawia na ciekawe interakcje, które w realnym świecie nie mogłyby zaistnieć, jednak nie rezygnuje przy tym z edukowania najmłodszych. Wie, że informacje przedstawione w ten sposób – zabawnie i barwnie – zapadną dzieciom w pamięć. Przy okazji liczy się tutaj również możliwość pokazania odbiorcom, dlaczego należy troszczyć się o przyrodę.
„Taniec żurawi” to tomik, w którym ważną rolę odgrywa cała rodzina żubrów. Nie ma tu już hierarchii, każdy ma coś do zrobienia lub do odkrycia, każdy też na moment staje się bohaterem w lokalnej społeczności. To sposób na zaistnienie i zapisanie się w pamięci małych czytelników. Każdy z żubrów obdarzony jest innym charakterem, każdy też może dokonywać innych rzeczy, przez co doskonale się uzupełniają i sprawdzają się w fabule. Tomasz Samojlik przemyca tu informacje na temat Poleskiego Parku Narodowego, wiedzę czytelników – standardowo – po lekturze sprawdzają pytania na trzeciej stronie okładki (to również okazja do przypomnienia sobie najważniejszych wiadomości z książeczki). Do samej historyjki dochodzi jeszcze „wkładka” - środkowa rozkładówka z mapką do zaznaczania posiadanych tomików i z zestawem bardziej encyklopedycznych danych. Autor wie doskonale, czego oczekują od niego najmłodsi, proponuje serię bardzo udaną – i aż szkoda, że zbliża się ona do końca.
Przed jesienią
Ostatnimi tomikami w serii Żubr Pompik. Wyprawy Tomasz Samojlik może rzeczywiście zaskoczyć małych czytelników. Autor prowadzi bohaterów tym razem do Poleskiego Parku Narodowego. Tutaj żubry przekonują się, że żurawie potrafią tańczyć piękny taniec, a pani żółwiowa tylko z pozoru nie dba o swoje dzieci. Najpierw Pompik, Polinka i ich rodzice chcą nauczyć się tańczyć tak, jak żurawie. Nie jest to prosta sztuka, bohaterowie przecież pozbawieni są umiejętności potrzebnych do naśladowania kolejnych kroków – każdemu brakuje czegoś innego. I kiedy już wydaje się, że mama znajdzie się najbliżej ideału, ktoś ją deklasuje. I to prawdziwe zaskoczenie także dla odbiorców. Żurawie tańczą swój taniec, żubry mogą tylko liczyć na to, że uda im się podobna sztuka. Fascynujące są również małe żółwiki, biegnące do wody tuż po wykluciu się z jaj – trzeba postępować bardzo ostrożnie, żeby żadnego nie nadepnąć. Tomasz Samojlik umiejętnie łączy dwie różne sceny przyrodnicze, tak, żeby zapewnić czytelnikom mnóstwo wrażeń i zaspokoić ciekawość. „Taniec żurawi” to przedostatnia historyjka w cyklu. Widać tu już pierwsze sygnały odchodzenia od schematów: Tomasz Samojlik decyduje się na nieco bardziej odważne przejścia tematyczne, zamiast zdobywać teoretyczną wiedzę od bezpośrednio zainteresowanych, bohaterowie – czyli ciekawskie żubry – mogą sami uczestniczyć w kolejnych działaniach i przekonywać się na własnej skórze, czym charakteryzują się różne gatunki zwierząt. Bajkowa forma pozwala na lekkie modyfikowanie wydarzeń: autor uczy dzieci miłości do przyrody przez rozrywkę, stawia na ciekawe interakcje, które w realnym świecie nie mogłyby zaistnieć, jednak nie rezygnuje przy tym z edukowania najmłodszych. Wie, że informacje przedstawione w ten sposób – zabawnie i barwnie – zapadną dzieciom w pamięć. Przy okazji liczy się tutaj również możliwość pokazania odbiorcom, dlaczego należy troszczyć się o przyrodę.
„Taniec żurawi” to tomik, w którym ważną rolę odgrywa cała rodzina żubrów. Nie ma tu już hierarchii, każdy ma coś do zrobienia lub do odkrycia, każdy też na moment staje się bohaterem w lokalnej społeczności. To sposób na zaistnienie i zapisanie się w pamięci małych czytelników. Każdy z żubrów obdarzony jest innym charakterem, każdy też może dokonywać innych rzeczy, przez co doskonale się uzupełniają i sprawdzają się w fabule. Tomasz Samojlik przemyca tu informacje na temat Poleskiego Parku Narodowego, wiedzę czytelników – standardowo – po lekturze sprawdzają pytania na trzeciej stronie okładki (to również okazja do przypomnienia sobie najważniejszych wiadomości z książeczki). Do samej historyjki dochodzi jeszcze „wkładka” - środkowa rozkładówka z mapką do zaznaczania posiadanych tomików i z zestawem bardziej encyklopedycznych danych. Autor wie doskonale, czego oczekują od niego najmłodsi, proponuje serię bardzo udaną – i aż szkoda, że zbliża się ona do końca.
środa, 31 marca 2021
Tomasz Samojlik: Poroże jelenia
Media Rodzina, Poznań 2021.
Marzenie Polinki
Żubry chodzą sobie po całym kraju - przynajmniej w bajkowej wersji u Tomasza Samojlika. Nie chodzi o to, żeby wyrobić w dzieciach przekonanie, że żubry można spotkać w każdym miejscu, ale o to, że Pompik i jego rodzina to przewodnicy ekologicznej serii. Żubr Pompik. Wyprawy to cykl prezentujący parki narodowe i krajobrazowe w Polsce. Teraz, w tomiku "Poroże jelenia", sympatyczni bohaterowie trafili do Świętokrzyskiego Parku Narodowego. I tym razem to Polinka chce nadawać rytm. To jej przygoda, wszyscy inni powinni się dostosować. Dlatego chociaż tata Pomruk nie jest zachwycony wycieczką za jeleniem, ulega. Marudzić zaczyna dopiero wtedy, gdy wychodzi na jaw, że powinien skakać po górskich szlakach z wigorem, jakiego nie ma. Dlatego też mama postanawia zejść z nim na dół, a Pompik i Polinka mogą zawierać nową znajomość. Dumny jeleń jest bohaterom potrzebny przede wszystkim do tego, by wyjaśnić różnicę między porożem i rogami - po tej lekturze nikt już raczej nie pomyli nazw, a wszystko dzięki temu, że Tomasz Samojlik wie, jak temat przedstawić, żeby zapadał w pamięć.
Poroże jelenia budzi ciekawość i zazdrość, zwłaszcza że Polinka przypomina sobie nagle, że sama rogów nie posiada - chociaż wszyscy w rodzinie je mają. Jeleń tymczasem chełpi się tym, co nosi dumnie na głowie, dopóki nie przytrafia mu się zabawna, ale też nieprzyjemna dla niego przygoda. Tomasz Samojlik postanawia dać nauczkę pyszałkowi - nie chce, żeby stała mu się krzywda, ale powinien też pokazać dzieciom, że należy do zazdrości podchodzić ostrożnie, nie zawsze to, co wydaje się idealne i godne wyłącznie pochwał, jest takie. "Poroże jelenia" to zatem kolejny tomik utrzymany w charakterystycznym stylu: dowcipny, zabawny, ale też pouczający. I to pouczający w dwóch kategoriach: ekologicznej oraz społecznej. Tomasz Samojlik stara się za każdym razem przybliżyć dzieciom specyfikę wybranego parku narodowego, albo miejsca, które jest ze względu na przyrodę szczególnie cenne i o które trzeba dbać. To lekcja, jakiej udziela dzieciom świadomie, żeby wychować małych odbiorców zaangażowanych od najwcześniejszych lat w ochronę środowiska. Nie wątpi, że dzieci zapamiętają, co im opowiadał Pompik - przygody dzielnego żubra to czynnik przyciągający dla młodych czytelników. Jednak zwykle to, co dzieje się między bohaterami, ma dodatkowe znaczenie: żubry potrafią się ze sobą (i z innymi gatunkami) porozumiewać, przeżywają też rozmaite emocje. W tym są bliskie dzieciom, ich rozterki, dylematy i radości są po prostu przeniesione z rzeczywistości maluchów. "Poroże jelenia" wcale się z tego schematu nie wyłamuje. Jak zawsze bohaterowie przeżywają swoje przygody, odczuwają radość i smutek, prezentują cały wachlarz emocji, z których w finale zostaje jedynie radość: śmiech ma podkreślać charakter bajek. Tomasz Samojlik dba o to, żeby bohaterowie się wspierali, wspólny śmiech na koniec rozładowuje napięcie i podkreśla familiarność historyjek. "Poroże jelenia" to kolejna udana historyjka dla najmłodszych.
Marzenie Polinki
Żubry chodzą sobie po całym kraju - przynajmniej w bajkowej wersji u Tomasza Samojlika. Nie chodzi o to, żeby wyrobić w dzieciach przekonanie, że żubry można spotkać w każdym miejscu, ale o to, że Pompik i jego rodzina to przewodnicy ekologicznej serii. Żubr Pompik. Wyprawy to cykl prezentujący parki narodowe i krajobrazowe w Polsce. Teraz, w tomiku "Poroże jelenia", sympatyczni bohaterowie trafili do Świętokrzyskiego Parku Narodowego. I tym razem to Polinka chce nadawać rytm. To jej przygoda, wszyscy inni powinni się dostosować. Dlatego chociaż tata Pomruk nie jest zachwycony wycieczką za jeleniem, ulega. Marudzić zaczyna dopiero wtedy, gdy wychodzi na jaw, że powinien skakać po górskich szlakach z wigorem, jakiego nie ma. Dlatego też mama postanawia zejść z nim na dół, a Pompik i Polinka mogą zawierać nową znajomość. Dumny jeleń jest bohaterom potrzebny przede wszystkim do tego, by wyjaśnić różnicę między porożem i rogami - po tej lekturze nikt już raczej nie pomyli nazw, a wszystko dzięki temu, że Tomasz Samojlik wie, jak temat przedstawić, żeby zapadał w pamięć.
Poroże jelenia budzi ciekawość i zazdrość, zwłaszcza że Polinka przypomina sobie nagle, że sama rogów nie posiada - chociaż wszyscy w rodzinie je mają. Jeleń tymczasem chełpi się tym, co nosi dumnie na głowie, dopóki nie przytrafia mu się zabawna, ale też nieprzyjemna dla niego przygoda. Tomasz Samojlik postanawia dać nauczkę pyszałkowi - nie chce, żeby stała mu się krzywda, ale powinien też pokazać dzieciom, że należy do zazdrości podchodzić ostrożnie, nie zawsze to, co wydaje się idealne i godne wyłącznie pochwał, jest takie. "Poroże jelenia" to zatem kolejny tomik utrzymany w charakterystycznym stylu: dowcipny, zabawny, ale też pouczający. I to pouczający w dwóch kategoriach: ekologicznej oraz społecznej. Tomasz Samojlik stara się za każdym razem przybliżyć dzieciom specyfikę wybranego parku narodowego, albo miejsca, które jest ze względu na przyrodę szczególnie cenne i o które trzeba dbać. To lekcja, jakiej udziela dzieciom świadomie, żeby wychować małych odbiorców zaangażowanych od najwcześniejszych lat w ochronę środowiska. Nie wątpi, że dzieci zapamiętają, co im opowiadał Pompik - przygody dzielnego żubra to czynnik przyciągający dla młodych czytelników. Jednak zwykle to, co dzieje się między bohaterami, ma dodatkowe znaczenie: żubry potrafią się ze sobą (i z innymi gatunkami) porozumiewać, przeżywają też rozmaite emocje. W tym są bliskie dzieciom, ich rozterki, dylematy i radości są po prostu przeniesione z rzeczywistości maluchów. "Poroże jelenia" wcale się z tego schematu nie wyłamuje. Jak zawsze bohaterowie przeżywają swoje przygody, odczuwają radość i smutek, prezentują cały wachlarz emocji, z których w finale zostaje jedynie radość: śmiech ma podkreślać charakter bajek. Tomasz Samojlik dba o to, żeby bohaterowie się wspierali, wspólny śmiech na koniec rozładowuje napięcie i podkreśla familiarność historyjek. "Poroże jelenia" to kolejna udana historyjka dla najmłodszych.
czwartek, 25 marca 2021
Tomasz Samojlik: Wytrwały konik
Media Rodzina, Poznań 2021.
Spacer
Żubry - Pompik, jego młodsza siostra Polinka, mama Porada i tata Pomruk - odwiedzają różne parki narodowe i poznają ich specyfikę. W tomiku "Wytrwały konik" trafiają do Roztoczańskiego Parku Narodowego i spotykają jego symbol - konika polskiego. Tym razem przygoda wynika bezpośrednio z... narzekania. To coś nowego dla bohaterów cyklu - zwykle żubry dość raźno wyruszały na spotkanie z kolejnymi mieszkańcami parków. Teraz Pomruk jest zmęczony. Nie ma ochoty biegać za swoimi energicznymi dziećmi, najchętniej stanąłby pod drzewem i czekał. Dlatego też postanawia tym razem przewodzić wyprawie. Spotkanie z konikiem polskim to okazja do przekonania się, co najpiękniejszego można zobaczyć w Roztoczańskim Parku Narodowym.
Bajkowe żubry doskonale się bawią (może z wyjątkiem Pomruka, chociaż narzekanie zawsze w jego charakter było wpisane). Dzieci razem z nimi będą obserwować otoczenie i dowiadywać się czegoś o nowym miejscu. Co ciekawe - zwykle nowi znajomi przedstawiali bohaterom lokalne atrakcje i dokładnie tłumaczyli, co i dlaczego oglądają. Tym razem jednak konik polski wcale nie zamienia się w przewodnika, przynajmniej nie w tym edukacyjnym stopniu: żubry mijają kolejne atrakcje, nie mają jednak czasu, żeby zastanawiać się nad tym, skąd się wzięły i czym naprawdę są. Nie mają czasu, bo konik polski prowadzi ich do największej atrakcji parku. "Wytrwały konik" to zatem historia, która bazuje na oczekiwaniu i na niespodziance, dzieci będą mogły czytać z zainteresowaniem, co przebije mijane po drodze ciekawostki - nie oznacza to, że niczego się nie dowiedzą. Jak zwykle Tomasz Samojlik wykorzystuje szansę na przemycenie kilku prostych wiadomości (żeby sprawdzić, czy dzieciom udało się zapamiętać coś z lektury, warto zadać im pytania z trzeciej strony okładki - dla utrwalenia wiedzy, ewentualnie - żeby wrócić do historyjki i przetestować spostrzegawczość. "Wytrwały konik" to książka, która przyzwyczaja do troski o środowisko - kolejna z bardzo udanej serii.
Razem z bajkowymi żubrami, które przedstawiają relacje z ludzkich społeczności - także w najmniejszym zakresie - dzieci odwiedzają kolejne ciekawe miejsca na mapie Polski. Przekonują się, że w każdym parku narodowym oglądać można coś innego, uczą się też, co gdzie spotkają. Dodatkowo Tomasz Samojlik prezentuje relacje między żubrami tak, by powiedzieć odbiorcom coś o nich. Pompik i Polinka to beztroskie dzieci, które wciąż brykają, kłócą się albo rywalizują ze sobą. Mama służy dobrymi radami, tata - ma swoje zdanie i rządzi. Wszyscy bardzo się kochają i właśnie opiekuńczość i wzajemna czułość są tu silnie eksponowane. Samojlik nie wszystko nawet musi wyjaśniać, udaje mu się odmalować żubrzą codzienność tak, by dzieci zauważały w niej własne doświadczenia.
Spacer
Żubry - Pompik, jego młodsza siostra Polinka, mama Porada i tata Pomruk - odwiedzają różne parki narodowe i poznają ich specyfikę. W tomiku "Wytrwały konik" trafiają do Roztoczańskiego Parku Narodowego i spotykają jego symbol - konika polskiego. Tym razem przygoda wynika bezpośrednio z... narzekania. To coś nowego dla bohaterów cyklu - zwykle żubry dość raźno wyruszały na spotkanie z kolejnymi mieszkańcami parków. Teraz Pomruk jest zmęczony. Nie ma ochoty biegać za swoimi energicznymi dziećmi, najchętniej stanąłby pod drzewem i czekał. Dlatego też postanawia tym razem przewodzić wyprawie. Spotkanie z konikiem polskim to okazja do przekonania się, co najpiękniejszego można zobaczyć w Roztoczańskim Parku Narodowym.
Bajkowe żubry doskonale się bawią (może z wyjątkiem Pomruka, chociaż narzekanie zawsze w jego charakter było wpisane). Dzieci razem z nimi będą obserwować otoczenie i dowiadywać się czegoś o nowym miejscu. Co ciekawe - zwykle nowi znajomi przedstawiali bohaterom lokalne atrakcje i dokładnie tłumaczyli, co i dlaczego oglądają. Tym razem jednak konik polski wcale nie zamienia się w przewodnika, przynajmniej nie w tym edukacyjnym stopniu: żubry mijają kolejne atrakcje, nie mają jednak czasu, żeby zastanawiać się nad tym, skąd się wzięły i czym naprawdę są. Nie mają czasu, bo konik polski prowadzi ich do największej atrakcji parku. "Wytrwały konik" to zatem historia, która bazuje na oczekiwaniu i na niespodziance, dzieci będą mogły czytać z zainteresowaniem, co przebije mijane po drodze ciekawostki - nie oznacza to, że niczego się nie dowiedzą. Jak zwykle Tomasz Samojlik wykorzystuje szansę na przemycenie kilku prostych wiadomości (żeby sprawdzić, czy dzieciom udało się zapamiętać coś z lektury, warto zadać im pytania z trzeciej strony okładki - dla utrwalenia wiedzy, ewentualnie - żeby wrócić do historyjki i przetestować spostrzegawczość. "Wytrwały konik" to książka, która przyzwyczaja do troski o środowisko - kolejna z bardzo udanej serii.
Razem z bajkowymi żubrami, które przedstawiają relacje z ludzkich społeczności - także w najmniejszym zakresie - dzieci odwiedzają kolejne ciekawe miejsca na mapie Polski. Przekonują się, że w każdym parku narodowym oglądać można coś innego, uczą się też, co gdzie spotkają. Dodatkowo Tomasz Samojlik prezentuje relacje między żubrami tak, by powiedzieć odbiorcom coś o nich. Pompik i Polinka to beztroskie dzieci, które wciąż brykają, kłócą się albo rywalizują ze sobą. Mama służy dobrymi radami, tata - ma swoje zdanie i rządzi. Wszyscy bardzo się kochają i właśnie opiekuńczość i wzajemna czułość są tu silnie eksponowane. Samojlik nie wszystko nawet musi wyjaśniać, udaje mu się odmalować żubrzą codzienność tak, by dzieci zauważały w niej własne doświadczenia.
poniedziałek, 25 maja 2020
Tomasz Samojlik: Żubr Pompik. Wyprawy. Cenna gąsienica
Media Rodzina, Poznań 2020.
Ochrona
Żubry chodzą po rozmaitych puszczach i parkach narodowych – przynajmniej te bajkowe żubry. Nie po to, żeby odbiorcom błędnie utrwaliło się, że można je spotkać w każdym zakątku kraju – Pompik i jego rodzina są tylko gośćmi w kolejnych miejscach. Dzięki temu mogą przyglądać się lokalnym atrakcjom, poznawać gatunki endemiczne i wysłuchiwać kolejnych wyjaśnień, bo cykl ma walory edukacyjne. Tomasz Samojlik wysyła rodzinę Pompika na wyprawy – pozwala tym samym czytelnikom na sprawdzenie, co czeka ich w różnych regionach Polski. Skrótowe lekcje przyrody wiążą się zawsze z dowcipem i owocnymi spotkaniami. Wszystko to autor kreskówkowo ilustruje i nic dziwnego, że cykl o przygodach Pompika coraz bardziej się rozrasta. Jeśli dzieci będą chciały sprawdzić, ilu tomików brakuje im do uzupełnienia kolekcji, mogą odznaczać posiadane książeczki na mapie na środkowej rozkładówce. To świetny pomysł i przy okazji drobna powtórka z geografii. Do tego tylna strona tej rozkładówki to szybki zestaw faktów i ciekawostek na temat wybranego bohatera – przedstawiciela chronionego lub rzadkiego gatunku. Osobna ściąga dla dzieci, które chcą coś z przygód Pompika zapamiętać.
„Cenna gąsienica” to wycieczka do Pienińskiego Parku Narodowego. Tutaj żubry chcą podziwiać Trzy Korony czy dziwnie powykręcane sosny – ale w zrealizowaniu każdego zamiaru ktoś im przeszkadza. Nawet tata Pomruk nie ma szans na uszczknięcie interesującej go rośliny. Pozorna niegościnność zwierząt z Pienińskiego Parku Narodowego ma swoją ważną przyczynę: wszyscy chronią gąsienicę niepylaka apollo, rzadkiego gatunku. Wiedzą, że trzeba zapewnić mu bezpieczeństwo (i, na przykład, nie rozdeptywać na ścieżce), zostawić pożywienie (dlatego Pomrukowi nie wolno zjeść zwykłego krzaczka). To da żubrom – zwłaszcza młodszym, Pompikowi i Polince, do myślenia – dlaczego nikt z miejscowych nie zachwyca się przestrzenią ani widokami, a wszyscy przejmują się małą gąsienicą. „Cenna gąsienica” to jednak nie tylko opowieść o gąsienicy niepylaka apollo – informacji na jej temat udzielają i wąż gniewosz, i ptak pomurnik – to dla dzieci zestaw przyrodniczych nowości. Tomasz Samojlik jak zwykle bawi się motywem lekcji dla dzieci. Przy okazji przedstawia im też – tradycyjnie – portret szczęśliwej rodziny. Tu wszyscy mogą sobie dobrodusznie docinać, mama Porada śmieje się z Pomruka, Pompik – z impulsywnej Polinki – ale wszyscy bardzo się kochają, wspierają i lubią przebywać razem. To krzepiący obrazek, uprzyjemniający lekturę. Samojlik dba o to, by drobne przygody żubrów nie były groźne, ale żeby wiązały się zawsze ze śmiechem lub uściskami rodzinnymi na koniec. Taki ma sposób na odmalowywanie więzi rodzinnych i to przypadnie do gustu najmłodszym. Atmosfera w tomikach to coś stałego.
Poza upychaniem w niewielkim objętościowo opowiadaniu zestawu wiadomości na temat miejscowych przyrodniczych atrakcji, Tomasz Samojlik proponuje też ilustracje – komiczne i bajkowe. Bardzo upraszcza kształty bohaterów, tym razem prezentuje nie tylko ich uśmiechnięte pyszczki – bo wiele spotkanych zwierząt łatwo rozzłościć. Negatywne emocje nie przenoszą się jednak na odbiorców, dzieci i tak będą miały dobrą zabawę. „Cenna gąsienica” to opowieść dla maluchów, które lubią poznawać przyrodę i ciekawostki związane ze zwierzętami. Samojlik uczy ekologii, wychowuje świadome pokolenie miłośników przyrody.
Ochrona
Żubry chodzą po rozmaitych puszczach i parkach narodowych – przynajmniej te bajkowe żubry. Nie po to, żeby odbiorcom błędnie utrwaliło się, że można je spotkać w każdym zakątku kraju – Pompik i jego rodzina są tylko gośćmi w kolejnych miejscach. Dzięki temu mogą przyglądać się lokalnym atrakcjom, poznawać gatunki endemiczne i wysłuchiwać kolejnych wyjaśnień, bo cykl ma walory edukacyjne. Tomasz Samojlik wysyła rodzinę Pompika na wyprawy – pozwala tym samym czytelnikom na sprawdzenie, co czeka ich w różnych regionach Polski. Skrótowe lekcje przyrody wiążą się zawsze z dowcipem i owocnymi spotkaniami. Wszystko to autor kreskówkowo ilustruje i nic dziwnego, że cykl o przygodach Pompika coraz bardziej się rozrasta. Jeśli dzieci będą chciały sprawdzić, ilu tomików brakuje im do uzupełnienia kolekcji, mogą odznaczać posiadane książeczki na mapie na środkowej rozkładówce. To świetny pomysł i przy okazji drobna powtórka z geografii. Do tego tylna strona tej rozkładówki to szybki zestaw faktów i ciekawostek na temat wybranego bohatera – przedstawiciela chronionego lub rzadkiego gatunku. Osobna ściąga dla dzieci, które chcą coś z przygód Pompika zapamiętać.
„Cenna gąsienica” to wycieczka do Pienińskiego Parku Narodowego. Tutaj żubry chcą podziwiać Trzy Korony czy dziwnie powykręcane sosny – ale w zrealizowaniu każdego zamiaru ktoś im przeszkadza. Nawet tata Pomruk nie ma szans na uszczknięcie interesującej go rośliny. Pozorna niegościnność zwierząt z Pienińskiego Parku Narodowego ma swoją ważną przyczynę: wszyscy chronią gąsienicę niepylaka apollo, rzadkiego gatunku. Wiedzą, że trzeba zapewnić mu bezpieczeństwo (i, na przykład, nie rozdeptywać na ścieżce), zostawić pożywienie (dlatego Pomrukowi nie wolno zjeść zwykłego krzaczka). To da żubrom – zwłaszcza młodszym, Pompikowi i Polince, do myślenia – dlaczego nikt z miejscowych nie zachwyca się przestrzenią ani widokami, a wszyscy przejmują się małą gąsienicą. „Cenna gąsienica” to jednak nie tylko opowieść o gąsienicy niepylaka apollo – informacji na jej temat udzielają i wąż gniewosz, i ptak pomurnik – to dla dzieci zestaw przyrodniczych nowości. Tomasz Samojlik jak zwykle bawi się motywem lekcji dla dzieci. Przy okazji przedstawia im też – tradycyjnie – portret szczęśliwej rodziny. Tu wszyscy mogą sobie dobrodusznie docinać, mama Porada śmieje się z Pomruka, Pompik – z impulsywnej Polinki – ale wszyscy bardzo się kochają, wspierają i lubią przebywać razem. To krzepiący obrazek, uprzyjemniający lekturę. Samojlik dba o to, by drobne przygody żubrów nie były groźne, ale żeby wiązały się zawsze ze śmiechem lub uściskami rodzinnymi na koniec. Taki ma sposób na odmalowywanie więzi rodzinnych i to przypadnie do gustu najmłodszym. Atmosfera w tomikach to coś stałego.
Poza upychaniem w niewielkim objętościowo opowiadaniu zestawu wiadomości na temat miejscowych przyrodniczych atrakcji, Tomasz Samojlik proponuje też ilustracje – komiczne i bajkowe. Bardzo upraszcza kształty bohaterów, tym razem prezentuje nie tylko ich uśmiechnięte pyszczki – bo wiele spotkanych zwierząt łatwo rozzłościć. Negatywne emocje nie przenoszą się jednak na odbiorców, dzieci i tak będą miały dobrą zabawę. „Cenna gąsienica” to opowieść dla maluchów, które lubią poznawać przyrodę i ciekawostki związane ze zwierzętami. Samojlik uczy ekologii, wychowuje świadome pokolenie miłośników przyrody.
piątek, 15 maja 2020
Tomasz Samojlik: Skok kozicy
Media Rodzina, Poznań 2020.
Pułapki
Pełna humoru jest opowieść o przygodach Żubra Pompika i jego rodziny w Tatrzańskim Parku Narodowym – zresztą jak wszystkie drobne opowiastki Tomasza Samojlika w poczytnym cyklu. Tym razem jednak autor, chcąc przekazać małym odbiorcom więcej wiadomości, stawia na bardziej złożoną intrygę. Najpierw żubry poznają kozicę – zwierzę, które bez problemu skacze po skałach. Ta sztuczka nie udaje się Polince – chociaż brykanie to coś, co bohaterka bardzo lubi. Kozica to pierwsze stworzenie, które przedstawi się żubrom i zaprezentuje swoje umiejętności. Ale nie jest to jedyna warta uwagi mieszkanka Tatrzańskiego Parku Narodowego. Poza kozicami można jeszcze spotkać tu niedźwiedzia oraz świstaki. Pojawia się też problem – z punktu widzenia kozicy oraz świstaka bardzo ważny. Jedno zwierzę nie może znieść tego, że ktoś zastawia na nie pułapki, wykopuje dołki w niewiadomym celu. Z kolei drugiemu ktoś niszczy nowe nory – bez przerwy więc musi kopać następne. „Skok kozicy” sporo wiadomości najmłodszym przyniesie. Tomasz Samojlik pozwala bohaterom odkryć tajemnice gór. Zwierzęta dzielą się informacjami bez przeszkód – żubry chcą pomóc nowym znajomym i nie ulękną się nawet niedźwiedzia – mogą iść na rozmowę z nim. Zresztą na ogół potężne drapieżniki w puszczach nie sprawiają kłopotów gościom, a same żubry pojawiające się w nowych dla siebie miejscach – nie budzą popłochu. Tutaj, w bajce, wszyscy wiedzą, co mają robić i jak się zachować.
Nie tylko wiadomości przedstawia autor w drobnych historyjkach. Zawsze w tle przypomina o rodzinnych wartościach. Każdy z rodziny Pompika ma swój wyrazisty charakter. Tata Pomruk to bohater mrukliwy, ale spokojny i zapewniający taki sam spokój rodzinie. Mama Porada jest zawsze dowcipna i serdeczna, lubi czasem podroczyć się z mężem, ale to prawdziwa mama, opiekuńcza i dobra. Pompik – żubr, od którego wszystko się zaczęło – to ich starsze dziecko. Niby nie przystoi mu brykać, ale kiedy jego siostra Polinka uznaje, że czas na zabawę – ochoczo się przyłącza. Pompik przynajmniej teoretycznie jest bardziej poważny i bardziej odpowiedzialny, przejmuje się też rolą starszego brata i sprawdza się codziennych żartach. Czasami musi działać, żeby poprawić humor Polince – wie, co wtedy zrobić i co powiedzieć. Przy takim obrońcy można śmiało ruszać na podbój kraju. Więc żubry ruszają – tyle jest rzeczy do odkrycia.
Za każdym razem bohaterowie trafiają do innej części Polski – i z innymi stworzeniami mają do czynienia. Poznają nie tylko faunę, ale i miejscową florę. Do tego w każdej książeczce znajduje się między innymi wkładka z osobnymi informacjami na temat wybranego zwierzęcia. Na mapce w środku tomiku można zaobserwować trasę wędrówek żubrów – to jednocześnie miejsce do odhaczania posiadanych książeczek.
Samojlik nie tylko prowadzi historyjki, ale też ozdabia je ilustracjami w duchu opowiadań. W „Skoku kozicy” proponuje sporą dynamikę rysunków. Widać tu i rozmaite wypadki (przewracająca się Polinka), i uśmiechnięte pyszczki wszystkich bohaterów. Tutaj nie ma mowy o gniewie i złych emocjach, bohaterowie dobrze się bawią. Rysunki Samojlika są upraszczane i komiksowe, dziecięce, wesołe i kolorowe – tak więc trafią do najmłodszych. To zachęta do samodzielnej lektury – dzieci nie zamęczą się tu nadmiarem tekstu, zainteresują za to tajemnicami kolejnych bohaterów i skuszą się familiarnym charakterem historyjek. Żubr Pompik nigdy nie zawodzi. Tomasz Samojlik podsuwa kilkulatkom tomiki, które przetrwają długo na rynku – spełniają założenia edukacyjne i mają też składniki, które przyciągną małych czytelników.
Pułapki
Pełna humoru jest opowieść o przygodach Żubra Pompika i jego rodziny w Tatrzańskim Parku Narodowym – zresztą jak wszystkie drobne opowiastki Tomasza Samojlika w poczytnym cyklu. Tym razem jednak autor, chcąc przekazać małym odbiorcom więcej wiadomości, stawia na bardziej złożoną intrygę. Najpierw żubry poznają kozicę – zwierzę, które bez problemu skacze po skałach. Ta sztuczka nie udaje się Polince – chociaż brykanie to coś, co bohaterka bardzo lubi. Kozica to pierwsze stworzenie, które przedstawi się żubrom i zaprezentuje swoje umiejętności. Ale nie jest to jedyna warta uwagi mieszkanka Tatrzańskiego Parku Narodowego. Poza kozicami można jeszcze spotkać tu niedźwiedzia oraz świstaki. Pojawia się też problem – z punktu widzenia kozicy oraz świstaka bardzo ważny. Jedno zwierzę nie może znieść tego, że ktoś zastawia na nie pułapki, wykopuje dołki w niewiadomym celu. Z kolei drugiemu ktoś niszczy nowe nory – bez przerwy więc musi kopać następne. „Skok kozicy” sporo wiadomości najmłodszym przyniesie. Tomasz Samojlik pozwala bohaterom odkryć tajemnice gór. Zwierzęta dzielą się informacjami bez przeszkód – żubry chcą pomóc nowym znajomym i nie ulękną się nawet niedźwiedzia – mogą iść na rozmowę z nim. Zresztą na ogół potężne drapieżniki w puszczach nie sprawiają kłopotów gościom, a same żubry pojawiające się w nowych dla siebie miejscach – nie budzą popłochu. Tutaj, w bajce, wszyscy wiedzą, co mają robić i jak się zachować.
Nie tylko wiadomości przedstawia autor w drobnych historyjkach. Zawsze w tle przypomina o rodzinnych wartościach. Każdy z rodziny Pompika ma swój wyrazisty charakter. Tata Pomruk to bohater mrukliwy, ale spokojny i zapewniający taki sam spokój rodzinie. Mama Porada jest zawsze dowcipna i serdeczna, lubi czasem podroczyć się z mężem, ale to prawdziwa mama, opiekuńcza i dobra. Pompik – żubr, od którego wszystko się zaczęło – to ich starsze dziecko. Niby nie przystoi mu brykać, ale kiedy jego siostra Polinka uznaje, że czas na zabawę – ochoczo się przyłącza. Pompik przynajmniej teoretycznie jest bardziej poważny i bardziej odpowiedzialny, przejmuje się też rolą starszego brata i sprawdza się codziennych żartach. Czasami musi działać, żeby poprawić humor Polince – wie, co wtedy zrobić i co powiedzieć. Przy takim obrońcy można śmiało ruszać na podbój kraju. Więc żubry ruszają – tyle jest rzeczy do odkrycia.
Za każdym razem bohaterowie trafiają do innej części Polski – i z innymi stworzeniami mają do czynienia. Poznają nie tylko faunę, ale i miejscową florę. Do tego w każdej książeczce znajduje się między innymi wkładka z osobnymi informacjami na temat wybranego zwierzęcia. Na mapce w środku tomiku można zaobserwować trasę wędrówek żubrów – to jednocześnie miejsce do odhaczania posiadanych książeczek.
Samojlik nie tylko prowadzi historyjki, ale też ozdabia je ilustracjami w duchu opowiadań. W „Skoku kozicy” proponuje sporą dynamikę rysunków. Widać tu i rozmaite wypadki (przewracająca się Polinka), i uśmiechnięte pyszczki wszystkich bohaterów. Tutaj nie ma mowy o gniewie i złych emocjach, bohaterowie dobrze się bawią. Rysunki Samojlika są upraszczane i komiksowe, dziecięce, wesołe i kolorowe – tak więc trafią do najmłodszych. To zachęta do samodzielnej lektury – dzieci nie zamęczą się tu nadmiarem tekstu, zainteresują za to tajemnicami kolejnych bohaterów i skuszą się familiarnym charakterem historyjek. Żubr Pompik nigdy nie zawodzi. Tomasz Samojlik podsuwa kilkulatkom tomiki, które przetrwają długo na rynku – spełniają założenia edukacyjne i mają też składniki, które przyciągną małych czytelników.
niedziela, 12 stycznia 2020
Tomasz Samojlik: Żubr Pompik. Wyprawy. Żubrza Góra
Media Rodzina, Poznań 2019.
Odkrycie
Żubry, które wędrują sobie po całej Polsce (nie dlatego, że zwykle te zwierzęta tak robią, a dlatego, że bohaterowie cyklu Tomasza Samojlika są przewodnikami po świecie przyrody i odkrywają atrakcje kolejnych miejsc), zawędrowały na Babią Górę. „Żubrza Góra” to następna przygoda – i pouczenie dla maluchów. Pompik, Polinka, Pomruk i Porada mają zamiar zostać odkrywcami – na Babiej Górze chcą poznać lokalną atrakcję i są przekonani, że tą atrakcją jest... okrzyk jeleni. Chodzi oczywiście o endemiczny gatunek roślin, tyle tylko, że Polinka przekręca jego nazwę – w efekcie nieporozumienia bohaterowie wpadają na ideę, której normalnie by nie odkryli. Każdy testuje inny rodzaj atrakcji dostępnych na Babiej Górze, a wszystkiemu przyglądają się młode i krytycznie nastawione jelenie. Pomruk zniechęca się do przysmaku miejscowych rogaczy (chociaż dla nich to ambrozja), Polinka – do dokonywania odkryć. Tylko jedna Porada wie, że prawdziwe szczęście to możliwość wspólnego odkrywania nowych miejsc. Rodzinna atmosfera, miłość, jaką darzą się żubry i wyrozumiałość – to coś, czego nie można zignorować. „Żubrza Góra” jest zatem kolejnym tomikiem w cyklu, pokazującym, jak ważna jest bliskość, obecność członków rodziny i możliwość spędzania czasu razem. Tomasz Samojlik takie właśnie pedagogiczne wstawki wykorzystuje w omawianiu codzienności żubrów – żeby dzieci przekonały się, że przyjemnie jest wybierać się na wędrówki z rodzicami i rodzeństwem.
Bo odbiorcy tej serii są jak Pompik i Polinka. Dwa radosne, rozbrykane żuberki czasami popełniają gafy, a czasami zaliczają potężne wpadki – tak, że w efekcie chcą tylko ukryć się przed wzrokiem innych. Każdy z rodziny żubrów ma swoje słabości: tata Pomruk na przykład uwielbia jeść, za to nie znosi się męczyć. Polinka jest impulsywna i często nie do zatrzymania, kiedy coś sobie wymyśli. Pompik niby wydaje się bardziej rozsądny, ale często zdarzają mu się pomyłki lub prowokowanie kłopotów. Na szczęście mama Porada czuwa nad wszystkimi, jest wyrozumiała, serdeczna i troskliwa – pod jej opieką nic złego stać się nikomu nie może. Tomasz Samojlik stawia na familiarny charakter bajki, wie, że takim obrazkiem przyciągnie maluchy do lektury. Udaje mu się nawet zaangażować dzieci w potyczki żubrów, łatwo w kłótniach bohaterów opowiedzieć się za jedną ze stron.
I na marginesie tych przekomarzanek oraz dyskusji pojawiają się wiadomości z dziedziny przyrody. Każde miejsce, jakie zwiedzają żubry, ma swoje cechy charakterystyczne, unikatowe – każde warto odwiedzić z innego powodu. Bohaterowie muszą się przekonać, co cennego znajdą na Babiej Górze. Poza tym przejdą krótki kurs nazw odgłosów wydawanych przez przedstawicieli różnych gatunków – to sposób na poszerzanie wiedzy odbiorców, ale też i na wzbogacanie ich słownika. Bogato ilustrowana i prosta przygoda żubra Pompika oraz jego rodziny to okazja do zapoznawania się z atrakcjami przyrodniczymi Polski – i jednocześnie wyrobienia w najmłodszych szacunku do natury.
Odkrycie
Żubry, które wędrują sobie po całej Polsce (nie dlatego, że zwykle te zwierzęta tak robią, a dlatego, że bohaterowie cyklu Tomasza Samojlika są przewodnikami po świecie przyrody i odkrywają atrakcje kolejnych miejsc), zawędrowały na Babią Górę. „Żubrza Góra” to następna przygoda – i pouczenie dla maluchów. Pompik, Polinka, Pomruk i Porada mają zamiar zostać odkrywcami – na Babiej Górze chcą poznać lokalną atrakcję i są przekonani, że tą atrakcją jest... okrzyk jeleni. Chodzi oczywiście o endemiczny gatunek roślin, tyle tylko, że Polinka przekręca jego nazwę – w efekcie nieporozumienia bohaterowie wpadają na ideę, której normalnie by nie odkryli. Każdy testuje inny rodzaj atrakcji dostępnych na Babiej Górze, a wszystkiemu przyglądają się młode i krytycznie nastawione jelenie. Pomruk zniechęca się do przysmaku miejscowych rogaczy (chociaż dla nich to ambrozja), Polinka – do dokonywania odkryć. Tylko jedna Porada wie, że prawdziwe szczęście to możliwość wspólnego odkrywania nowych miejsc. Rodzinna atmosfera, miłość, jaką darzą się żubry i wyrozumiałość – to coś, czego nie można zignorować. „Żubrza Góra” jest zatem kolejnym tomikiem w cyklu, pokazującym, jak ważna jest bliskość, obecność członków rodziny i możliwość spędzania czasu razem. Tomasz Samojlik takie właśnie pedagogiczne wstawki wykorzystuje w omawianiu codzienności żubrów – żeby dzieci przekonały się, że przyjemnie jest wybierać się na wędrówki z rodzicami i rodzeństwem.
Bo odbiorcy tej serii są jak Pompik i Polinka. Dwa radosne, rozbrykane żuberki czasami popełniają gafy, a czasami zaliczają potężne wpadki – tak, że w efekcie chcą tylko ukryć się przed wzrokiem innych. Każdy z rodziny żubrów ma swoje słabości: tata Pomruk na przykład uwielbia jeść, za to nie znosi się męczyć. Polinka jest impulsywna i często nie do zatrzymania, kiedy coś sobie wymyśli. Pompik niby wydaje się bardziej rozsądny, ale często zdarzają mu się pomyłki lub prowokowanie kłopotów. Na szczęście mama Porada czuwa nad wszystkimi, jest wyrozumiała, serdeczna i troskliwa – pod jej opieką nic złego stać się nikomu nie może. Tomasz Samojlik stawia na familiarny charakter bajki, wie, że takim obrazkiem przyciągnie maluchy do lektury. Udaje mu się nawet zaangażować dzieci w potyczki żubrów, łatwo w kłótniach bohaterów opowiedzieć się za jedną ze stron.
I na marginesie tych przekomarzanek oraz dyskusji pojawiają się wiadomości z dziedziny przyrody. Każde miejsce, jakie zwiedzają żubry, ma swoje cechy charakterystyczne, unikatowe – każde warto odwiedzić z innego powodu. Bohaterowie muszą się przekonać, co cennego znajdą na Babiej Górze. Poza tym przejdą krótki kurs nazw odgłosów wydawanych przez przedstawicieli różnych gatunków – to sposób na poszerzanie wiedzy odbiorców, ale też i na wzbogacanie ich słownika. Bogato ilustrowana i prosta przygoda żubra Pompika oraz jego rodziny to okazja do zapoznawania się z atrakcjami przyrodniczymi Polski – i jednocześnie wyrobienia w najmłodszych szacunku do natury.
niedziela, 8 grudnia 2019
Tomasz Samojlik: Nieśmiała salamandra
Media Rodzina, Poznań 2019.
Wstyd
W Gorczańskim Parku Narodowym największą niespodzianką dla żubrów jest salamandra. Rzuca się w oczy za sprawą ubarwienia, ale też – bohaterom serii Tomasza Samojlika daje się poznać jako istota wyjątkowo nieśmiała. Polinka – jak to zwykle ona – chce się zaprzyjaźnić z mieszkanką parku, ale nie uwzględnia płochliwości zwierzęcia. Zresztą sama przekonuje się, jak to jest, kiedy ktoś się czegoś wstydzi i najchętniej uciekłby przed wzrokiem postronnych. Salamandra przez swoje kompleksy nie dostrzega mocnych stron – na szczęście Pompik oraz jego siostra mogą przyczynić się do podbudowania poczucia własnej wartości bohaterki. „Nieśmiała salamandra” trochę przenosi na bajkę rzeczywistość dzieci – odbiorcy, którzy boją się wszystkiego i nie doceniają własnych talentów lub mocnych stron, mogą przejrzeć się w sytuacji salamandry. Z dystansu zobaczą, że nie ma się czym przejmować i że to, czego w sobie nie lubimy, dla innych może stać się największą zaletą. Salamandra udowadnia, że zawsze można inaczej spojrzeć na swoje problemy, zwłaszcza te wyimaginowane.
Spotkanie z salamandrą to kolejny punkt na mapie wędrówek żubrów. Poza salamandrą Pompik i Polinka dowiedzą się czegoś o storczykach – szybko obejrzą też sobie nowy teren. W końcu po to wyprawiają się w kraj, żeby zdobywać wiedzę i nowe doświadczenia. Kształtują przy tym charaktery, bohaterowie mają w swoich codziennych przygodach sporo materiału do przemyśleń – i do zapamiętania. Żeby ułatwić zadanie małym odbiorcom autor wprowadza krótkie testy wiedzy i punktowe wyliczenia tego wszystkiego, co z tomiku należy zachować. Mnemotechniczne zabiegi stanowią dodatek do bajki – bo przecież dzieciom najbardziej spodoba się sama historyjka. Pompik i Polinka to bohaterowie, którzy urzekają dzieci porozumieniem i rodzinnością, tutaj łatwo znaleźć wsparcie. Postacie z bajki doskonale rozumieją problemy maluchów: same na co dzień przeżywają rozmaite rozterki właściwe kilkulatkom – a jeśli nie one same, to spotykane przez nich zwierzęta. Pompik i Polinka zatem poza prezentowaniem przyrodniczych zjawisk, oswajaniem kolejnych obszarów kraju i pokazywaniem, ile parków narodowych czy puszczy mamy – i czym się różnią od siebie – zajmują się jeszcze analizami relacji międzyludzkich, więzi społecznych czy emocji. Podpowiadają, jak podchodzić do konkretnych zjawisk i pozwalają zrozumieć ewentualne konflikty czy nieporozumienia. Tomasz Samojlik w tym momencie zamienia się zatem w wychowawcę. W samych bajkach stawia na proste fabuły, nie chce przesadzać w intrygach. To krótkie opowiadania, kończące się zwykle wybuchami radości i objawami sympatii. Ważne, żeby było rodzinnie i wesoło – czasami nawet reakcjami postaci autor trochę wymusza reakcje odbiorców, nikt nie będzie mu miał tego za złe. Infantylizm jest wpisany w te fabuły, przydaje się, żeby trafić do maluchów. Przygody żubra Pompika cieszą się na rynku wielkim powodzeniem – zasłużenie.
Wstyd
W Gorczańskim Parku Narodowym największą niespodzianką dla żubrów jest salamandra. Rzuca się w oczy za sprawą ubarwienia, ale też – bohaterom serii Tomasza Samojlika daje się poznać jako istota wyjątkowo nieśmiała. Polinka – jak to zwykle ona – chce się zaprzyjaźnić z mieszkanką parku, ale nie uwzględnia płochliwości zwierzęcia. Zresztą sama przekonuje się, jak to jest, kiedy ktoś się czegoś wstydzi i najchętniej uciekłby przed wzrokiem postronnych. Salamandra przez swoje kompleksy nie dostrzega mocnych stron – na szczęście Pompik oraz jego siostra mogą przyczynić się do podbudowania poczucia własnej wartości bohaterki. „Nieśmiała salamandra” trochę przenosi na bajkę rzeczywistość dzieci – odbiorcy, którzy boją się wszystkiego i nie doceniają własnych talentów lub mocnych stron, mogą przejrzeć się w sytuacji salamandry. Z dystansu zobaczą, że nie ma się czym przejmować i że to, czego w sobie nie lubimy, dla innych może stać się największą zaletą. Salamandra udowadnia, że zawsze można inaczej spojrzeć na swoje problemy, zwłaszcza te wyimaginowane.
Spotkanie z salamandrą to kolejny punkt na mapie wędrówek żubrów. Poza salamandrą Pompik i Polinka dowiedzą się czegoś o storczykach – szybko obejrzą też sobie nowy teren. W końcu po to wyprawiają się w kraj, żeby zdobywać wiedzę i nowe doświadczenia. Kształtują przy tym charaktery, bohaterowie mają w swoich codziennych przygodach sporo materiału do przemyśleń – i do zapamiętania. Żeby ułatwić zadanie małym odbiorcom autor wprowadza krótkie testy wiedzy i punktowe wyliczenia tego wszystkiego, co z tomiku należy zachować. Mnemotechniczne zabiegi stanowią dodatek do bajki – bo przecież dzieciom najbardziej spodoba się sama historyjka. Pompik i Polinka to bohaterowie, którzy urzekają dzieci porozumieniem i rodzinnością, tutaj łatwo znaleźć wsparcie. Postacie z bajki doskonale rozumieją problemy maluchów: same na co dzień przeżywają rozmaite rozterki właściwe kilkulatkom – a jeśli nie one same, to spotykane przez nich zwierzęta. Pompik i Polinka zatem poza prezentowaniem przyrodniczych zjawisk, oswajaniem kolejnych obszarów kraju i pokazywaniem, ile parków narodowych czy puszczy mamy – i czym się różnią od siebie – zajmują się jeszcze analizami relacji międzyludzkich, więzi społecznych czy emocji. Podpowiadają, jak podchodzić do konkretnych zjawisk i pozwalają zrozumieć ewentualne konflikty czy nieporozumienia. Tomasz Samojlik w tym momencie zamienia się zatem w wychowawcę. W samych bajkach stawia na proste fabuły, nie chce przesadzać w intrygach. To krótkie opowiadania, kończące się zwykle wybuchami radości i objawami sympatii. Ważne, żeby było rodzinnie i wesoło – czasami nawet reakcjami postaci autor trochę wymusza reakcje odbiorców, nikt nie będzie mu miał tego za złe. Infantylizm jest wpisany w te fabuły, przydaje się, żeby trafić do maluchów. Przygody żubra Pompika cieszą się na rynku wielkim powodzeniem – zasłużenie.
sobota, 9 listopada 2019
Tomasz Samojlik: Żubr Pompik. Wyprawy. Skalny labirynt
Media Rodzina, Poznań 2019.
Pułapka
W Górach Stołowych jest sporo ciekawych rzeczy do zobaczenia. Choćby skalny labirynt, w którym można się zgubić. Przedziwne góry – jakby bez wierzchołków. Ale i małe zwierzątka. Tomasz Samojlik znów bawi się motywami, które przekonają najmłodszych nie tylko do lektury, ale i do samych bohaterów. Żubr Pompik z rodzicami oraz siostrą Polinką wybiera się na kolejną wyprawę, odhacza następne ważne miejsce w Polsce. Przy okazji sympatycznej wycieczki porusza kwestie istotne dla czytelników. Dba o to autor – w całej serii – żeby przemycić w opowieści coś, co zaintryguje dzieci, co będzie przejęte z ich codzienności. W wypadku „Skalnego labiryntu” powraca kwestia dyskryminowania najmniejszych. Żubr nie wierzy, że drobne gryzonie – koszatka, popielica, orzesznica czy mysz leśna – mogą być przydatne (zwłaszcza wielkim żubrom). Jednak kiedy gubi drogę w skalnym labiryncie to właśnie te bohaterki przychodzą mu z pomocą i proponują wskazówki, dzięki którym uda się wyjść z pułapki cało. Wszystko ku radości Polinki – nie tylko dlatego, że zyskuje ona ratunek dla brata, ale również ze względu na nowy morał: że nie należy lekceważyć maluchów.
„Skalny labirynt” to propozycja, w której autor bardziej zajmuje się krajobrazami, charakterystycznymi formacjami skalnymi, które można obejrzeć w Górach Stołowych niż zwierzętami. Jedną z wymienionych roślin, które wzbudzą ciekawość dzieci, jest natomiast… świecący mech. To zjawisko, które rzadko ma się okazję oglądać, żubry poznają je zresztą właśnie dzięki swojej przygodzie, inaczej nie byłyby świadome istnienia takiego tworu przyrody. Ale świecący mech nie funkcjonuje samoistnie, przydaje się do rozwiązania zagadki – przejścia przez labirynt. Żubry słyszą nawzajem swoje głosy, wiedzą, że są w miarę blisko siebie, jednak nie potrafią znaleźć wyjścia z pułapki. Pompik z przerażeniem odkrywa, że do niektórych miejsc nie dociera w ogóle słońce. Robi się naprawdę groźnie, nawet jeśli nie ma tu mowy o oderwaniu pociech od rodziców, a tylko o rozdzieleniu rodzeństwa – i to na krótką chwilę. Autor dostarcza czytelnikom adrenaliny. Liczą się silne emocje, tym razem to przygoda z prawdziwego zdarzenia. Dlatego też historyjka zajmie dzieci i zapadnie im w pamięć.
Najważniejsze przesłanie dotyczy oczywiście roli malutkich – odbiorcy pojmą aluzję i być może poczują się docenieni, w końcu bohater sam dowiaduje się, że nie wolno nikogo lekceważyć – bez wsparcia i sprytu młodszych (Polinka) i dużo mniejszych (gryzonie) nie wydostałby się z pułapki. Dostał cenną nauczkę – a to może podziałać również na zbyt pewne siebie kilkulatki. Tomasz Samojlik precyzyjnie wybrał temat, trafił w zagadnienie, które angażuje czytelników. Nie traci przy tym z oczu konwencji bajki – żubry dalej wędrują po kraju i odkrywają jego uroki. Na specjalnej rozkładówce wewnątrz tomiku można natomiast zaznaczać przeczytane już części – łatwiej będzie się zorientować w bardzo rozbudowanej serii.
Pułapka
W Górach Stołowych jest sporo ciekawych rzeczy do zobaczenia. Choćby skalny labirynt, w którym można się zgubić. Przedziwne góry – jakby bez wierzchołków. Ale i małe zwierzątka. Tomasz Samojlik znów bawi się motywami, które przekonają najmłodszych nie tylko do lektury, ale i do samych bohaterów. Żubr Pompik z rodzicami oraz siostrą Polinką wybiera się na kolejną wyprawę, odhacza następne ważne miejsce w Polsce. Przy okazji sympatycznej wycieczki porusza kwestie istotne dla czytelników. Dba o to autor – w całej serii – żeby przemycić w opowieści coś, co zaintryguje dzieci, co będzie przejęte z ich codzienności. W wypadku „Skalnego labiryntu” powraca kwestia dyskryminowania najmniejszych. Żubr nie wierzy, że drobne gryzonie – koszatka, popielica, orzesznica czy mysz leśna – mogą być przydatne (zwłaszcza wielkim żubrom). Jednak kiedy gubi drogę w skalnym labiryncie to właśnie te bohaterki przychodzą mu z pomocą i proponują wskazówki, dzięki którym uda się wyjść z pułapki cało. Wszystko ku radości Polinki – nie tylko dlatego, że zyskuje ona ratunek dla brata, ale również ze względu na nowy morał: że nie należy lekceważyć maluchów.
„Skalny labirynt” to propozycja, w której autor bardziej zajmuje się krajobrazami, charakterystycznymi formacjami skalnymi, które można obejrzeć w Górach Stołowych niż zwierzętami. Jedną z wymienionych roślin, które wzbudzą ciekawość dzieci, jest natomiast… świecący mech. To zjawisko, które rzadko ma się okazję oglądać, żubry poznają je zresztą właśnie dzięki swojej przygodzie, inaczej nie byłyby świadome istnienia takiego tworu przyrody. Ale świecący mech nie funkcjonuje samoistnie, przydaje się do rozwiązania zagadki – przejścia przez labirynt. Żubry słyszą nawzajem swoje głosy, wiedzą, że są w miarę blisko siebie, jednak nie potrafią znaleźć wyjścia z pułapki. Pompik z przerażeniem odkrywa, że do niektórych miejsc nie dociera w ogóle słońce. Robi się naprawdę groźnie, nawet jeśli nie ma tu mowy o oderwaniu pociech od rodziców, a tylko o rozdzieleniu rodzeństwa – i to na krótką chwilę. Autor dostarcza czytelnikom adrenaliny. Liczą się silne emocje, tym razem to przygoda z prawdziwego zdarzenia. Dlatego też historyjka zajmie dzieci i zapadnie im w pamięć.
Najważniejsze przesłanie dotyczy oczywiście roli malutkich – odbiorcy pojmą aluzję i być może poczują się docenieni, w końcu bohater sam dowiaduje się, że nie wolno nikogo lekceważyć – bez wsparcia i sprytu młodszych (Polinka) i dużo mniejszych (gryzonie) nie wydostałby się z pułapki. Dostał cenną nauczkę – a to może podziałać również na zbyt pewne siebie kilkulatki. Tomasz Samojlik precyzyjnie wybrał temat, trafił w zagadnienie, które angażuje czytelników. Nie traci przy tym z oczu konwencji bajki – żubry dalej wędrują po kraju i odkrywają jego uroki. Na specjalnej rozkładówce wewnątrz tomiku można natomiast zaznaczać przeczytane już części – łatwiej będzie się zorientować w bardzo rozbudowanej serii.
piątek, 1 listopada 2019
Tomasz Samojlik: Żubr Pompik. Wyprawy. Jaskinia nietoperza
Media Rodzina, Poznań 2019.
Robale na nosie
Jeśli ktoś nie przepada za obecnością ciem, komarów i pająków, a ma wrażenie, że je przyciąga samą swoją obecnością, na pewno zrozumie Polinkę, małą żuberkę z opowiadania Tomasza Samojlika. Ta postać – bardzo sympatyczna zresztą – z całą rodziną żubrów wybiera się na wycieczkę do Ojcowskiego Parku Narodowego i tu pada ofiarą kolejnych „robali”: wszystkie z okolicy próbują siadać jej na nosie. Polinka ma tego dość, bo to zjawisko niezbyt przyjemne, a do tego jeszcze – wzbudza śmiech brata (którego nic nie straszy). Dziwna przypadłość Polinki – czyli przyciąganie niechcianych gości prosto na nosek – znajdzie sens w finale bajki, bo autor jak zwykle poza częścią edukacyjną chce też odbiorców trochę rozbawić. W serii Żubr Pompik. Wyprawy przenosi dzieci do kolejnych wielkich lasów, parków narodowych czy puszczy – żubry wędrują po całym kraju i poznają specyfikę różnych miejsc. Za każdym razem dowiadują się czegoś nowego, trafiają na przedstawicieli miejscowej fauny albo wysłuchują ciekawostek o zjawiskach przyrodniczych możliwych do zaobserwowania w regionie. To wyprawy bardzo pouczające, także dla małych odbiorców, którzy mogą dzięki temu poszerzać słownictwo, ale też dowiadywać się czegoś o przyrodzie Polski.
W Ojcowskim Parku Narodowym żubry oglądają zwłaszcza skały o nietypowych kształtach (chociaż nie ma mowy o ich właściwych nazwach ani legendach z nimi związanych): ważniejsze niż uformowanie terenu okazują się bowiem nietoperze i to one będą bohaterami historii. Pompik i Polinka jak zwykle nie zastanawiają się nad konsekwencjami swoich działań. Idą przed siebie, wchodzą do jaskini, spotykają tam mnóstwo nietoperzy... właściwie na szczęście, bo bez pomocy tych przedziwnych stworzeń nie umieliby znaleźć drogi do wyjścia. Zanim zdążą na dobre się przestraszyć (a maluchy – nauczyć się lęku przed jaskiniami) – nietoperze przyjdą z pomocą. Oczywiście wszystko ma swoją cenę, ale akurat łapanie owadów żubrom zaczęło wychodzić tuż przed przygodą.
Tomasz Samojlik jak zawsze pisze wesoło i prosto. Doświadczenia Pompika i Polinki spodobają się dzieciom – bo to pewna egzotyka dla dzieci, które mieszkają daleko od konkretnych punktów na mapie Polski i nie wszędzie mogły być, sama przygoda jest pełna humoru i dynamiczna, szybko się pojawia i równie szybko rozwiązuje, tak, by nie zatrzymywać na konkretnej emocji. Żubry zawsze dobrotliwie sobie dokuczają (mama ojcu, gdy ten nie chce przyznawać się do lęku, Pompik Polince – ale nigdy tak, by zrobić jej przykrość), poza tym się kochają i zawsze trzymają ze sobą. Dzieci mogą na moment wymknąć się rodzicom, żeby coś ciekawego przeżyć. Wszystko ozdobione jest kolorowymi i bajkowymi ilustracjami. Przygody żubra Pompika i jego bliskich to doskonała okazja, żeby poznawać przyrodę i dowiadywać się czegoś o krajobrazach, zwierzętach (nie tylko tych z bajek, ale też o gatunkach, które w bajkach zwykle nie występują), klimacie czy... o psychologii, bo niektóre reakcje w rodzinie żubrów tłumaczą znakomicie zwykłe życie odbiorców.
Robale na nosie
Jeśli ktoś nie przepada za obecnością ciem, komarów i pająków, a ma wrażenie, że je przyciąga samą swoją obecnością, na pewno zrozumie Polinkę, małą żuberkę z opowiadania Tomasza Samojlika. Ta postać – bardzo sympatyczna zresztą – z całą rodziną żubrów wybiera się na wycieczkę do Ojcowskiego Parku Narodowego i tu pada ofiarą kolejnych „robali”: wszystkie z okolicy próbują siadać jej na nosie. Polinka ma tego dość, bo to zjawisko niezbyt przyjemne, a do tego jeszcze – wzbudza śmiech brata (którego nic nie straszy). Dziwna przypadłość Polinki – czyli przyciąganie niechcianych gości prosto na nosek – znajdzie sens w finale bajki, bo autor jak zwykle poza częścią edukacyjną chce też odbiorców trochę rozbawić. W serii Żubr Pompik. Wyprawy przenosi dzieci do kolejnych wielkich lasów, parków narodowych czy puszczy – żubry wędrują po całym kraju i poznają specyfikę różnych miejsc. Za każdym razem dowiadują się czegoś nowego, trafiają na przedstawicieli miejscowej fauny albo wysłuchują ciekawostek o zjawiskach przyrodniczych możliwych do zaobserwowania w regionie. To wyprawy bardzo pouczające, także dla małych odbiorców, którzy mogą dzięki temu poszerzać słownictwo, ale też dowiadywać się czegoś o przyrodzie Polski.
W Ojcowskim Parku Narodowym żubry oglądają zwłaszcza skały o nietypowych kształtach (chociaż nie ma mowy o ich właściwych nazwach ani legendach z nimi związanych): ważniejsze niż uformowanie terenu okazują się bowiem nietoperze i to one będą bohaterami historii. Pompik i Polinka jak zwykle nie zastanawiają się nad konsekwencjami swoich działań. Idą przed siebie, wchodzą do jaskini, spotykają tam mnóstwo nietoperzy... właściwie na szczęście, bo bez pomocy tych przedziwnych stworzeń nie umieliby znaleźć drogi do wyjścia. Zanim zdążą na dobre się przestraszyć (a maluchy – nauczyć się lęku przed jaskiniami) – nietoperze przyjdą z pomocą. Oczywiście wszystko ma swoją cenę, ale akurat łapanie owadów żubrom zaczęło wychodzić tuż przed przygodą.
Tomasz Samojlik jak zawsze pisze wesoło i prosto. Doświadczenia Pompika i Polinki spodobają się dzieciom – bo to pewna egzotyka dla dzieci, które mieszkają daleko od konkretnych punktów na mapie Polski i nie wszędzie mogły być, sama przygoda jest pełna humoru i dynamiczna, szybko się pojawia i równie szybko rozwiązuje, tak, by nie zatrzymywać na konkretnej emocji. Żubry zawsze dobrotliwie sobie dokuczają (mama ojcu, gdy ten nie chce przyznawać się do lęku, Pompik Polince – ale nigdy tak, by zrobić jej przykrość), poza tym się kochają i zawsze trzymają ze sobą. Dzieci mogą na moment wymknąć się rodzicom, żeby coś ciekawego przeżyć. Wszystko ozdobione jest kolorowymi i bajkowymi ilustracjami. Przygody żubra Pompika i jego bliskich to doskonała okazja, żeby poznawać przyrodę i dowiadywać się czegoś o krajobrazach, zwierzętach (nie tylko tych z bajek, ale też o gatunkach, które w bajkach zwykle nie występują), klimacie czy... o psychologii, bo niektóre reakcje w rodzinie żubrów tłumaczą znakomicie zwykłe życie odbiorców.
sobota, 24 sierpnia 2019
Tomasz Samojlik: Zachłanna mewa
Media Rodzina, Poznań 2018.
Znalezisko
Słowiński Park Narodowy, kolejne miejsce, w które zapuszczają się sympatyczne żubry z Pompikiem na czele, to spora zmiana w krajobrazie. Mieszkańcy puszczy nagle przekonują się, jak imponujące jest morze, jak zapada się w piasku, dowiadują się – od jednego z tubylców – czym są wydmy. Tomik „Zachłanna mewa” to kolejna propozycja w bardzo rozbudowanej już serii malutkich edukacyjnych opowiadań. Jedną z zachęt do lektury w tym wypadku staje się nietypowy krajobraz – to, co nad morzem, da odbiorców będzie ciekawe już z definicji. Humor wprowadza tytułowa bohaterka, zachłanna mewa, postać, która bez przerwy i wszystko chce porywać dla siebie. Jest bardzo samolubna i niemal odruchowo rzuca się na wszystko, co znajdzie. To dziwi empatyczne żuberki – im zachłanność jest na szczęście obca. Traktują więc mewę jako niegroźną ofiarę własnych zapędów, nawet się z niej nie śmieją, może odrobinę współczują. Dla Pompika i Polinki jest tu coś ważniejszego. Żubr Pompik nad morzem ciągle dokonuje rozmaitych odkryć. Nic dziwnego: otoczenie jest dla niego nowe, a bohater potrafi uważnie obserwować i wyciągać wnioski. Jednak jego postawa irytuje Polinkę: młodsza siostra też chciałaby coś odkryć, zaimponować rodzinie spostrzegawczością – ale Pompik nie daje jej na to szansy. Chyba że pozwoli siostrze podbudować pewność siebie i zostawi jej coś niezwykłego. Tomasz Samojlik w ten sposób proponuje małym odbiorcom prostą metodę rozwiązywania typowych domowych konfliktów. Na sposobie Pompika nikt nie ucierpi – i tak wszyscy już wiedzą, że on dokonuje najważniejszych odkryć i ma ich na koncie najwięcej, w dodatku młodsza bohaterka ma dzięki temu trochę radości, bo przez chwilę poczuje się ważna i doceniona. Oczywiście autor wcale nie upomina tutaj dzieci, pozwala, żeby same się domyśliły, o co chodzi i jak w podobnej sytuacji się zachować.
Słowiński Park Narodowy obfituje zatem w różnego rodzaju atrakcje, niekoniecznie przyrodnicze – chociaż i rośliny, i krajobrazy mogą zachwycić turystów. Tomas Samojlik dba jednak o to, żeby przy okazji poruszyć tematy społeczne. Dzięki zwierzęcym bohaterom dzieci zyskują dobry przykład, informację, jak się zachowywać, a czego nie robić w relacjach z innymi. Staje się przewodnikiem na różnych płaszczyznach. Wprawdzie przygody żubra Pompika nie należą do specjalnie rozbudowanych (w obrębie jednego opowiadania), ale odbiorcom się spodobają. Bohaterowie są w końcu sympatyczni, historyjka – zwięzła i szybka. Wyraziste charaktery, fakt, że wszyscy często się uśmiechają i są wobec siebie uprzejmi – budzi zaufanie dzieci. Do tego dochodzą drobne żarty z rodziców (tym razem z Pomruka, który niekoniecznie dobrze czuje się na plaży) – sygnał porozumienia z czytelnikami. Tomasz Samojlik ilustruje te historyjki dowcipnie i kreskówkowo – dzięki takim zabiegom może trafić do przekonania kilkulatkom. W tomiku jak zawsze znajdzie się też część „edukacyjna”: wyliczenie ciekawostek z przyrody (dodatkowo informacje do zapamiętania trafiły na okładkę) i mapa wędrówek bajkowych żubrów. Bo zabawa nie powinna się szybko kończyć.
Znalezisko
Słowiński Park Narodowy, kolejne miejsce, w które zapuszczają się sympatyczne żubry z Pompikiem na czele, to spora zmiana w krajobrazie. Mieszkańcy puszczy nagle przekonują się, jak imponujące jest morze, jak zapada się w piasku, dowiadują się – od jednego z tubylców – czym są wydmy. Tomik „Zachłanna mewa” to kolejna propozycja w bardzo rozbudowanej już serii malutkich edukacyjnych opowiadań. Jedną z zachęt do lektury w tym wypadku staje się nietypowy krajobraz – to, co nad morzem, da odbiorców będzie ciekawe już z definicji. Humor wprowadza tytułowa bohaterka, zachłanna mewa, postać, która bez przerwy i wszystko chce porywać dla siebie. Jest bardzo samolubna i niemal odruchowo rzuca się na wszystko, co znajdzie. To dziwi empatyczne żuberki – im zachłanność jest na szczęście obca. Traktują więc mewę jako niegroźną ofiarę własnych zapędów, nawet się z niej nie śmieją, może odrobinę współczują. Dla Pompika i Polinki jest tu coś ważniejszego. Żubr Pompik nad morzem ciągle dokonuje rozmaitych odkryć. Nic dziwnego: otoczenie jest dla niego nowe, a bohater potrafi uważnie obserwować i wyciągać wnioski. Jednak jego postawa irytuje Polinkę: młodsza siostra też chciałaby coś odkryć, zaimponować rodzinie spostrzegawczością – ale Pompik nie daje jej na to szansy. Chyba że pozwoli siostrze podbudować pewność siebie i zostawi jej coś niezwykłego. Tomasz Samojlik w ten sposób proponuje małym odbiorcom prostą metodę rozwiązywania typowych domowych konfliktów. Na sposobie Pompika nikt nie ucierpi – i tak wszyscy już wiedzą, że on dokonuje najważniejszych odkryć i ma ich na koncie najwięcej, w dodatku młodsza bohaterka ma dzięki temu trochę radości, bo przez chwilę poczuje się ważna i doceniona. Oczywiście autor wcale nie upomina tutaj dzieci, pozwala, żeby same się domyśliły, o co chodzi i jak w podobnej sytuacji się zachować.
Słowiński Park Narodowy obfituje zatem w różnego rodzaju atrakcje, niekoniecznie przyrodnicze – chociaż i rośliny, i krajobrazy mogą zachwycić turystów. Tomas Samojlik dba jednak o to, żeby przy okazji poruszyć tematy społeczne. Dzięki zwierzęcym bohaterom dzieci zyskują dobry przykład, informację, jak się zachowywać, a czego nie robić w relacjach z innymi. Staje się przewodnikiem na różnych płaszczyznach. Wprawdzie przygody żubra Pompika nie należą do specjalnie rozbudowanych (w obrębie jednego opowiadania), ale odbiorcom się spodobają. Bohaterowie są w końcu sympatyczni, historyjka – zwięzła i szybka. Wyraziste charaktery, fakt, że wszyscy często się uśmiechają i są wobec siebie uprzejmi – budzi zaufanie dzieci. Do tego dochodzą drobne żarty z rodziców (tym razem z Pomruka, który niekoniecznie dobrze czuje się na plaży) – sygnał porozumienia z czytelnikami. Tomasz Samojlik ilustruje te historyjki dowcipnie i kreskówkowo – dzięki takim zabiegom może trafić do przekonania kilkulatkom. W tomiku jak zawsze znajdzie się też część „edukacyjna”: wyliczenie ciekawostek z przyrody (dodatkowo informacje do zapamiętania trafiły na okładkę) i mapa wędrówek bajkowych żubrów. Bo zabawa nie powinna się szybko kończyć.
niedziela, 5 maja 2019
Tomasz Samojlik: Żubr Pompik. Wyprawy. Dziarskie puszczyki
Media Rodzina, Poznań 2019.
Samodzielność pod okiem rodzica
Trzy małe puszczyki-rozrabiaki bardzo ucieszą małych odbiorców. To postacie budzące radość swoim wyglądem (słodkie małe kulki ze sterczącymi na wszystkie strony piórkami) i nieporadnością (nie umieją jeszcze latać i siedzą w krzakach) – ale już chcą być samodzielne i nie boją się zaczepiać ogromnych z ich perspektywy żubrów (chociaż to też żubrze dzieci). Puszczyki mieszkają w Wielkopolskim Parku Narodowym – pojawią się zatem na trasie rodziny żubra Pompika. Od dawna bohaterowie przemierzają kraj, żeby przekonać się, co i gdzie warto zobaczyć – oraz dlaczego trzeba dbać o przyrodę. Zwiedzają kolejne parki narodowe czy rezerwaty, spotykają się z tamtejszymi mieszkańcami. Tomasz Samojlik dzięki temu może wprowadzać do tomików elementy edukacyjne. Uczy nazw kolejnych gatunków, ale też – opowiada o ich cechach charakterystycznych, część wiadomości wprowadza do drobnych opisów, większość natomiast wplata bezpośrednio w wypowiedzi samych zainteresowanych: tak łatwiej będzie się maluchom przyswajać wiadomości. Puszczyki dodatkowo są zabawne za sprawą postaw, zadziorności, charakterów, ale i samego wyglądu. Poszczególne ich cechy zostały wyliczone na środkowej, dodatkowej kartce. Tomasz Samojlik bawi się tu niemal w rysownika satyrycznego” proponuje rzeczywiście małe puchate kulki z wielkimi oczami – tak postacie przyciągną uwagę czytelników i obudzą zainteresowanie. Tomik „Dziarskie puszczyki” wyróżnia się w cyklu właśnie komizmem na każdym etapie przedstawiania nowych postaci.
Ale poza tematami przyrodniczymi Tomasz Samojlik realizuje też kwestie okołowychowawcze. W każdym tomiku znajduje sobie jeden choćby motyw angażujący same żubry, zwłaszcza Pompika i Polinkę – i rozpracowuje go dla małych odbiorców tak, żeby zrozumieli relacje rodzinne czy zasady funkcjonowania w społeczeństwie. Teraz przychodzi czas na zagadnienie wiążące się z samodzielnością. Polinka zamierza wspiąć się na górę. Zmęczonym rodzicom nie chce się wysilać, więc bohaterka zamierza to zrobić bez ich wsparcia. Co prawda ma to swoje złe strony: każda niespodzianka staje się powodem strachu, to zapowiedź nieznanego zagrożenia. Polinka jednak chce udowodnić, że jest samodzielna i sobie poradzi. Podobnie zresztą jak małe puszczyki – one też nie chcą być dłużej traktowane jak maluchy.
Tomik „Dziarskie puszczyki” przedstawia zatem zagadnienie, które przyciągnie uwagę dzieci. Dostarczy tym razem wiele śmiechu (z kolei dorośli, jeżeli będą towarzyszyć dzieciom przy czytaniu, docenią strategię mądrej mamy Porady). Tomasz Samojlik sprawia, że tomik zapadnie dzieciom w pamięć i przekona do cyklu szerokie grono maluchów. Chociaż autor posługuje się charakterystycznym szkieletem konstrukcyjnym, tutaj nie wydaje się tendencyjny – może za sprawą tematów, które angażują kilkulatki. Strona graficzna cieszyć może ze względu na komiksowe kształty (puszczyki łatwo będzie samodzielnie narysować). „Dziarskie puszczyki” to przede wszystkim ładna i bardzo zabawna przygoda, opowiadanie dowcipnie zilustrowane. Tomasz Samojlik uczy przy nim również dzieci miłości do przyrody. Wychowuje sobie pokolenie świadome znaczenia troski o naturę.
Samodzielność pod okiem rodzica
Trzy małe puszczyki-rozrabiaki bardzo ucieszą małych odbiorców. To postacie budzące radość swoim wyglądem (słodkie małe kulki ze sterczącymi na wszystkie strony piórkami) i nieporadnością (nie umieją jeszcze latać i siedzą w krzakach) – ale już chcą być samodzielne i nie boją się zaczepiać ogromnych z ich perspektywy żubrów (chociaż to też żubrze dzieci). Puszczyki mieszkają w Wielkopolskim Parku Narodowym – pojawią się zatem na trasie rodziny żubra Pompika. Od dawna bohaterowie przemierzają kraj, żeby przekonać się, co i gdzie warto zobaczyć – oraz dlaczego trzeba dbać o przyrodę. Zwiedzają kolejne parki narodowe czy rezerwaty, spotykają się z tamtejszymi mieszkańcami. Tomasz Samojlik dzięki temu może wprowadzać do tomików elementy edukacyjne. Uczy nazw kolejnych gatunków, ale też – opowiada o ich cechach charakterystycznych, część wiadomości wprowadza do drobnych opisów, większość natomiast wplata bezpośrednio w wypowiedzi samych zainteresowanych: tak łatwiej będzie się maluchom przyswajać wiadomości. Puszczyki dodatkowo są zabawne za sprawą postaw, zadziorności, charakterów, ale i samego wyglądu. Poszczególne ich cechy zostały wyliczone na środkowej, dodatkowej kartce. Tomasz Samojlik bawi się tu niemal w rysownika satyrycznego” proponuje rzeczywiście małe puchate kulki z wielkimi oczami – tak postacie przyciągną uwagę czytelników i obudzą zainteresowanie. Tomik „Dziarskie puszczyki” wyróżnia się w cyklu właśnie komizmem na każdym etapie przedstawiania nowych postaci.
Ale poza tematami przyrodniczymi Tomasz Samojlik realizuje też kwestie okołowychowawcze. W każdym tomiku znajduje sobie jeden choćby motyw angażujący same żubry, zwłaszcza Pompika i Polinkę – i rozpracowuje go dla małych odbiorców tak, żeby zrozumieli relacje rodzinne czy zasady funkcjonowania w społeczeństwie. Teraz przychodzi czas na zagadnienie wiążące się z samodzielnością. Polinka zamierza wspiąć się na górę. Zmęczonym rodzicom nie chce się wysilać, więc bohaterka zamierza to zrobić bez ich wsparcia. Co prawda ma to swoje złe strony: każda niespodzianka staje się powodem strachu, to zapowiedź nieznanego zagrożenia. Polinka jednak chce udowodnić, że jest samodzielna i sobie poradzi. Podobnie zresztą jak małe puszczyki – one też nie chcą być dłużej traktowane jak maluchy.
Tomik „Dziarskie puszczyki” przedstawia zatem zagadnienie, które przyciągnie uwagę dzieci. Dostarczy tym razem wiele śmiechu (z kolei dorośli, jeżeli będą towarzyszyć dzieciom przy czytaniu, docenią strategię mądrej mamy Porady). Tomasz Samojlik sprawia, że tomik zapadnie dzieciom w pamięć i przekona do cyklu szerokie grono maluchów. Chociaż autor posługuje się charakterystycznym szkieletem konstrukcyjnym, tutaj nie wydaje się tendencyjny – może za sprawą tematów, które angażują kilkulatki. Strona graficzna cieszyć może ze względu na komiksowe kształty (puszczyki łatwo będzie samodzielnie narysować). „Dziarskie puszczyki” to przede wszystkim ładna i bardzo zabawna przygoda, opowiadanie dowcipnie zilustrowane. Tomasz Samojlik uczy przy nim również dzieci miłości do przyrody. Wychowuje sobie pokolenie świadome znaczenia troski o naturę.
sobota, 13 kwietnia 2019
Tomasz Samojlik: Wodospad muflona
Media Rodzina, Poznań 2019.
Inność
Do rytmu tych historyjek Tomasz Samojlik już odbiorców przyzwyczaił. W podserii Wyprawy ma na celu przedstawienie czytelnikom kolejnych terenów z puszczami, starymi lasami, pomnikami przyrody czy parkami narodowymi. Rodzina żubrów z Pomrukiem i Poradą na czele odwiedza różne regiony Polski. Za każdym razem dowiaduje się czegoś nowego, a to między innymi dzięki spotkaniom z przedstawicielami gatunków endemicznych. Zwłaszcza małe żubry, Pompik i Polinka – nie boją się wyrażać zdziwienia, zadają też liczne pytania, żeby dowiedzieć się tego, co autor chce przekazać odbiorcom. Schemat opowiadań jest prosty, powtarzalny, więc też i – sprawdzony. Zwykle stara się autor do zestawu wiadomości przyrodniczych dodać jeszcze wzmianki na temat relacji interpersonalnych. W żubrzej rodzinie – ale i poza nią – zdarzają się nieporozumienia albo wręcz sprzeczki. Bohaterowie często muszą sobie coś wyjaśniać, dowiadują się dzięki temu też i o uczuciach czy emocjach. Ta empatyczna analiza toczy się na marginesie właściwej fabuły. Właściwa fabuła do przesadnie rozbudowanych ani wymyślnych nie należy. Żubry zawierają nową znajomość, czerpią z niej korzyść – zestaw informacji – a potem wyciągają wnioski i wspólnie się śmieją czy cieszą.
W „Wodospadzie muflona” autor zabiera czytelników do Karkonoskiego Parku Narodowego. Tu przewodnikiem staje się… muflon, czyli zwierzę, którego kiedyś nie można było w polskich lasach spotkać. Tyle że mniej istotne staje się tu poznawanie przyrody, zresztą urażony muflon na długo znika postaciom z oczu. Samojlik podnosi za to temat odmienności. Żubry śmieją się z muflona, sprawiając mu tym przykrość (bohater jest jeszcze mały, bierze do siebie niepotrzebną reakcję) i nie rozumieją, dlaczego nie powinny tak postępować. Dopiero kiedy same znajdą się w tej sytuacji – wyśmiane przez wiewiórki, które nigdy nie widziały żubrów – pojmą, że nie należy śmiać się z innych. To lekcja, którą mają z lektury wynieść odbiorcy. Przy okazji może też autor odnieść się do prawdziwości świata przedstawionego: wysyła przecież żubry na wycieczki do miejsc, w których żubrów nie ma, tutaj po raz pierwszy w serii pojawia się ta kwestia.
„Wodospad muflona” to książeczka ważna ze społecznego punktu widzenia – tu mniej liczą się wiadomości przyrodnicze, chociaż znalazło się miejsce na wyliczenie zwierząt „obcych” a możliwych do zaobserwowania w polskich puszczach. Muflon przydaje się znacznie bardziej do wyjaśnienia stosunków międzyludzkich, łatwo będzie odbiorcom przenosić przesłania na swoją codzienność. Żubry przekonują się, że szyderczy śmiech boli – gdyby nie przeżyły tego na własnej skórze, w żaden sposób by do nich nie dotarła ta prosta prawda. Zwierzęta korzystają z pierwszej możliwej okazji, żeby wytłumaczyć sobie lęki i nieporozumienia – to także rodzaj wskazówki dla czytelników, zasady postępowania w gronie rówieśników.
Tomasz Samojlik do opowiadania dodaje humorystyczne ilustracje w kreskówkowym stylu – mocno naiwne, ale znajdą uznanie odbiorców, w końcu to seria kierowana do dzieci. Zaspokaja autor ciekawość, wprowadza dane na temat zwierząt, a kilka wiadomości, które po prostu trzeba zapamiętać – przenosi w formie podsumowania na okładkę (co jest stałym zabiegiem w cyklu).
Inność
Do rytmu tych historyjek Tomasz Samojlik już odbiorców przyzwyczaił. W podserii Wyprawy ma na celu przedstawienie czytelnikom kolejnych terenów z puszczami, starymi lasami, pomnikami przyrody czy parkami narodowymi. Rodzina żubrów z Pomrukiem i Poradą na czele odwiedza różne regiony Polski. Za każdym razem dowiaduje się czegoś nowego, a to między innymi dzięki spotkaniom z przedstawicielami gatunków endemicznych. Zwłaszcza małe żubry, Pompik i Polinka – nie boją się wyrażać zdziwienia, zadają też liczne pytania, żeby dowiedzieć się tego, co autor chce przekazać odbiorcom. Schemat opowiadań jest prosty, powtarzalny, więc też i – sprawdzony. Zwykle stara się autor do zestawu wiadomości przyrodniczych dodać jeszcze wzmianki na temat relacji interpersonalnych. W żubrzej rodzinie – ale i poza nią – zdarzają się nieporozumienia albo wręcz sprzeczki. Bohaterowie często muszą sobie coś wyjaśniać, dowiadują się dzięki temu też i o uczuciach czy emocjach. Ta empatyczna analiza toczy się na marginesie właściwej fabuły. Właściwa fabuła do przesadnie rozbudowanych ani wymyślnych nie należy. Żubry zawierają nową znajomość, czerpią z niej korzyść – zestaw informacji – a potem wyciągają wnioski i wspólnie się śmieją czy cieszą.
W „Wodospadzie muflona” autor zabiera czytelników do Karkonoskiego Parku Narodowego. Tu przewodnikiem staje się… muflon, czyli zwierzę, którego kiedyś nie można było w polskich lasach spotkać. Tyle że mniej istotne staje się tu poznawanie przyrody, zresztą urażony muflon na długo znika postaciom z oczu. Samojlik podnosi za to temat odmienności. Żubry śmieją się z muflona, sprawiając mu tym przykrość (bohater jest jeszcze mały, bierze do siebie niepotrzebną reakcję) i nie rozumieją, dlaczego nie powinny tak postępować. Dopiero kiedy same znajdą się w tej sytuacji – wyśmiane przez wiewiórki, które nigdy nie widziały żubrów – pojmą, że nie należy śmiać się z innych. To lekcja, którą mają z lektury wynieść odbiorcy. Przy okazji może też autor odnieść się do prawdziwości świata przedstawionego: wysyła przecież żubry na wycieczki do miejsc, w których żubrów nie ma, tutaj po raz pierwszy w serii pojawia się ta kwestia.
„Wodospad muflona” to książeczka ważna ze społecznego punktu widzenia – tu mniej liczą się wiadomości przyrodnicze, chociaż znalazło się miejsce na wyliczenie zwierząt „obcych” a możliwych do zaobserwowania w polskich puszczach. Muflon przydaje się znacznie bardziej do wyjaśnienia stosunków międzyludzkich, łatwo będzie odbiorcom przenosić przesłania na swoją codzienność. Żubry przekonują się, że szyderczy śmiech boli – gdyby nie przeżyły tego na własnej skórze, w żaden sposób by do nich nie dotarła ta prosta prawda. Zwierzęta korzystają z pierwszej możliwej okazji, żeby wytłumaczyć sobie lęki i nieporozumienia – to także rodzaj wskazówki dla czytelników, zasady postępowania w gronie rówieśników.
Tomasz Samojlik do opowiadania dodaje humorystyczne ilustracje w kreskówkowym stylu – mocno naiwne, ale znajdą uznanie odbiorców, w końcu to seria kierowana do dzieci. Zaspokaja autor ciekawość, wprowadza dane na temat zwierząt, a kilka wiadomości, które po prostu trzeba zapamiętać – przenosi w formie podsumowania na okładkę (co jest stałym zabiegiem w cyklu).
niedziela, 24 marca 2019
Tomasz Samojlik: Żubr Pompik. WYprawy. Dumny bielik
Media Rodzina, Poznań 2018.
Przechwałki
Orzeł bielik jest kolejną postacią, jaką sympatyczna rodzina żubrów spotyka podczas swoich wędrówek po polskich puszczach i lasach. Orzeł bielik jest też postacią nieoczekiwanie komiczną, kompletnie nieświadomą własnej śmieszności – nawet nie wiadomo, dlaczego Tomasz Samojlik wybrał tego dumnego ptaka na ucieleśnienie niezbyt pożądanych cech. Ten bohater zawsze, kiedy mówi – to rymuje, a do tego bez przerwy się przechwala. Ma się za niekwestionowany cud świata i dziwi się trochę, że żubry nie podzielają jego zachwytów. Tymczasem według obserwatorów postronnych wszystkie atuty bielika słabną w obliczu jego charakteru. Tomasz Samojlik wysyła rodzinę żubrów na wyprawy, żeby znaleźć szereg ciekawych przyrodniczych tematów. Dzieci próbuje przyciągnąć i zaintrygować na dwa sposoby. Po pierwsze – sytuacjami między żubrami. Te odzwierciedlają rodzinne scenki z życia każdego kochającego się domu: mama i tata zwracają się do siebie z czułością i szacunkiem, przymykają oko na swoje wady i zawsze są dla siebie wsparciem. Dzieci mogą do woli brykać, zdradzać ciekawość świata, pytać o wszystko (nawet jeśli to pytania śmieszne czy naiwne), a ponadto – czuć się bezpiecznie pod czujnym okiem dorosłych. Do tego Samojlik dodaje dowcip – żubry często ze sobą żartują, zanoszą się dobrodusznym śmiechem, są sympatyczne i obdarzone wielkim poczuciem humoru. Nie jest to może komizm najwyższej próby, dorośli w przygodach żubrów dostrzegliby raczej sit-comowy podłożony śmiech niż rzeczywiście udane kawały – ale w tych historyjkach śmiech łączy i pomaga stwarzać przyjazną atmosferę, jest też najlepszą metodą na przekonanie dzieci do czytania. Nastrój żubrów szybko udzieli się odbiorcom, śmiech – nawet ten bez powodu – będzie zaraźliwy. Tomasz Samojlik dobrze gra tu tym motywem. Zresztą – ma wprawę w tworzeniu miniaturowych opowiastek dla maluchów. Drugim sposobem przyciągania dzieci do lektury będzie obecność zwierząt. Dobre bajki na tym właśnie się opierają, a autor wykorzystuje znaną tendencję- sięga po gatunki, które można spotkać w polskich lasach, żeby uświadomić kilkulatkom, dlaczego trzeba dbać o przyrodę. Nawet ci bohaterowie, którzy odstraszają swoimi charakterami albo przyzwyczajeniami – są intrygujący i nie da się obok nich przejść obojętnie. Odbiorcy będą z przyjemnością śledzić doświadczenia zwierząt, zwłaszcza jeśli mają tak nietypowego przewodnika jak żubr Pompik. Schemat historyjek się powtarza, autor decyduje się na zasygnalizowanie relacji „międzyludzkich” (międzyżubrzych, ale do przeniesienia na rzeczywistość znaną z autopsji nawet najmłodszym) – płynnie doprowadza żubra Pompika do spotkania z jakimś kolejnym zwierzęciem. Wprowadza prosty dylemat, motyw, który trzeba rozwiązać w krótkiej rozmowie albo nawet sporze – pozwala rozmówcom Pompika wygadać się z tym, co ich męczy, gnębi albo martwi – to „problem” w sam raz na jednowątkową historyjkę edukacyjną przed snem. „Pompiki” to zresztą bajki o charakterze edukacyjnym – ale przez swobodę zachowań postaci przypominają produkcje rozrywkowe. Sporo śmiechu dostarczają kilkulatkom również dzięki rysunkom. Tomasz Samojlik stawia na kreskówkowe obrazki pełne humoru (bajkowe żubry!), kusi maluchy kolorami i uśmiechniętymi pyszczkami. Nie ustaje w wysiłkach, żeby przekonać kolejne grupy kilkulatków do czytania o puszczy i jej mieszkańcach – żubr Pompik to bohater, który najlepiej nadaje się na przewodnika po przyrodzie, ekologii i ochronie środowiska. Kolekcja rozrasta się imponująco.
Przechwałki
Orzeł bielik jest kolejną postacią, jaką sympatyczna rodzina żubrów spotyka podczas swoich wędrówek po polskich puszczach i lasach. Orzeł bielik jest też postacią nieoczekiwanie komiczną, kompletnie nieświadomą własnej śmieszności – nawet nie wiadomo, dlaczego Tomasz Samojlik wybrał tego dumnego ptaka na ucieleśnienie niezbyt pożądanych cech. Ten bohater zawsze, kiedy mówi – to rymuje, a do tego bez przerwy się przechwala. Ma się za niekwestionowany cud świata i dziwi się trochę, że żubry nie podzielają jego zachwytów. Tymczasem według obserwatorów postronnych wszystkie atuty bielika słabną w obliczu jego charakteru. Tomasz Samojlik wysyła rodzinę żubrów na wyprawy, żeby znaleźć szereg ciekawych przyrodniczych tematów. Dzieci próbuje przyciągnąć i zaintrygować na dwa sposoby. Po pierwsze – sytuacjami między żubrami. Te odzwierciedlają rodzinne scenki z życia każdego kochającego się domu: mama i tata zwracają się do siebie z czułością i szacunkiem, przymykają oko na swoje wady i zawsze są dla siebie wsparciem. Dzieci mogą do woli brykać, zdradzać ciekawość świata, pytać o wszystko (nawet jeśli to pytania śmieszne czy naiwne), a ponadto – czuć się bezpiecznie pod czujnym okiem dorosłych. Do tego Samojlik dodaje dowcip – żubry często ze sobą żartują, zanoszą się dobrodusznym śmiechem, są sympatyczne i obdarzone wielkim poczuciem humoru. Nie jest to może komizm najwyższej próby, dorośli w przygodach żubrów dostrzegliby raczej sit-comowy podłożony śmiech niż rzeczywiście udane kawały – ale w tych historyjkach śmiech łączy i pomaga stwarzać przyjazną atmosferę, jest też najlepszą metodą na przekonanie dzieci do czytania. Nastrój żubrów szybko udzieli się odbiorcom, śmiech – nawet ten bez powodu – będzie zaraźliwy. Tomasz Samojlik dobrze gra tu tym motywem. Zresztą – ma wprawę w tworzeniu miniaturowych opowiastek dla maluchów. Drugim sposobem przyciągania dzieci do lektury będzie obecność zwierząt. Dobre bajki na tym właśnie się opierają, a autor wykorzystuje znaną tendencję- sięga po gatunki, które można spotkać w polskich lasach, żeby uświadomić kilkulatkom, dlaczego trzeba dbać o przyrodę. Nawet ci bohaterowie, którzy odstraszają swoimi charakterami albo przyzwyczajeniami – są intrygujący i nie da się obok nich przejść obojętnie. Odbiorcy będą z przyjemnością śledzić doświadczenia zwierząt, zwłaszcza jeśli mają tak nietypowego przewodnika jak żubr Pompik. Schemat historyjek się powtarza, autor decyduje się na zasygnalizowanie relacji „międzyludzkich” (międzyżubrzych, ale do przeniesienia na rzeczywistość znaną z autopsji nawet najmłodszym) – płynnie doprowadza żubra Pompika do spotkania z jakimś kolejnym zwierzęciem. Wprowadza prosty dylemat, motyw, który trzeba rozwiązać w krótkiej rozmowie albo nawet sporze – pozwala rozmówcom Pompika wygadać się z tym, co ich męczy, gnębi albo martwi – to „problem” w sam raz na jednowątkową historyjkę edukacyjną przed snem. „Pompiki” to zresztą bajki o charakterze edukacyjnym – ale przez swobodę zachowań postaci przypominają produkcje rozrywkowe. Sporo śmiechu dostarczają kilkulatkom również dzięki rysunkom. Tomasz Samojlik stawia na kreskówkowe obrazki pełne humoru (bajkowe żubry!), kusi maluchy kolorami i uśmiechniętymi pyszczkami. Nie ustaje w wysiłkach, żeby przekonać kolejne grupy kilkulatków do czytania o puszczy i jej mieszkańcach – żubr Pompik to bohater, który najlepiej nadaje się na przewodnika po przyrodzie, ekologii i ochronie środowiska. Kolekcja rozrasta się imponująco.
sobota, 16 lutego 2019
Tomasz Samojlik: Żubr Pompik. Wyprawy. Zwinna wydra
Media Rodzina, Poznań 2018.
Zabawa
Do Drawieńskiego Parku Narodowego rodzina żubrów wybiera się nie tylko po to, żeby dowiedzieć się czegoś nowego. Tym razem Polinka po prostu chciałaby się pobawić – i w kolejne wybryki wciąga brata oraz mamę. Taty nie interesują ani słowne przekomarzanki, ani zaplatanie ogonów. Z poważną miną informuje potomstwo, że dorośli się nie bawią, nie mają na to czasu. To raczej zła wiadomość dla małych urwisów. Pompik i Polinka markotnieją, bo trudno im nawet wyobrażać sobie, że w przyszłości nie będą mogli się bawić. I wtedy z pomocą przychodzi im mieszkanka Drawieńskiego Parku Narodowego, czyli wydra. Wydra nie przejmuje się powinnościami dorosłych (według Pomruka). Raźno nurkuje, kręci się w wodzie, a potem zjeżdża do niej z górki na brzuchu. Nie da się ukryć, dorosła wydra bawi się jak maluchy. Pompik i Polinka chcą więc jak najwięcej się na ten temat dowiedzieć. Chociaż Pomruk próbuje znaleźć logiczne wyjaśnienie działań wydry, musi w końcu uznać zdanie żony i dzieci – poparte jeszcze oświadczeniem samej wydry: nawet dorosłe zwierzęta lubią się czasem pobawić i nie ma w tym nic złego. Zabawa poprawia humor i pozwala uniknąć nudy. A że przy okazji radosnych harców ma się również lepszą kondycję oraz można wyćwiczyć odruchy przydatne podczas zdobywania pożywienia – tym lepiej.
Małe żubry z historyjek Tomasza Samojlika poznają tajniki przyrody. W „zeszytowej” serii (Żubr Pompik. Wyprawy) każdy tomik staje się prezentacją jednego z polskich parków narodowych – a to oznacza, że bohaterowie przemierzają cały kraj, żeby spotkać się z różnymi zwierzętami i dowiedzieć się czegoś o wybranych gatunkach roślin. Autor pamięta przy tym, że tworzy bajki dla maluchów. Nie zarzuca dzieci nudnymi danymi – z każdej opowiastki zapamiętać trzeba tylko kilka faktów, wyszczególnionych zresztą na okładce. Same wiadomości zostają wtopione w naiwny tekst. Samojlik dba o to, żeby poza informacjami z parku narodowego wpleść do fabułki element dziecięcego świata. To dlatego żubry często albo się bawią, albo dowcipkują, albo w ogóle zastanawiają się nad więziami rodzinnymi. Pompik, który sam potrafi i lubi szaleć, czasami przyjmuje rolę starszego brata – cierpliwego w obliczu wybryków małej Polinki. Oba żuberki z kolei bywają uciążliwe zwłaszcza dla taty, Pomruka, bo mama traktuje je zwykle z serdecznością i wyrozumiałością. Zresztą to mama najlepiej łagodzi spory i przyczynia się do tego, by w rodzinie było naprawdę miło.
Tomasz Samojlik na rodzinę żubrów przenosi dziecięce pomysły, więc odbiorcom łatwo będzie wstrzelić się w historyjki. Aspekty edukacyjne poza wzmiankami o cechach charakterystycznych danej puszczy albo parku narodowego uzupełnia o ciekawostki związane z lokalnym przewodnikiem. Na środkowych, wyłączonych z opowieści dwóch rozkładówkach prezentuje mapkę (do zaznaczania trasy żubrów, więc też i do sprawdzania, jakich tomików brakuje do kolekcji), a poza tym – zestaw danych o zwierzęciu, które przedstawia się żubrom. To strony do ewentualnego wyrwania i stworzenia małego edukacyjnego zbiorku. Pozwalają zapamiętać wiadomości. Żubr Pompik i jego rodzina uczą miłości do zwierząt z polskich lasów. To bohaterowie zabawni i infantylni, ale dopasowani do dziecięcych bajkowych motywów.
Zabawa
Do Drawieńskiego Parku Narodowego rodzina żubrów wybiera się nie tylko po to, żeby dowiedzieć się czegoś nowego. Tym razem Polinka po prostu chciałaby się pobawić – i w kolejne wybryki wciąga brata oraz mamę. Taty nie interesują ani słowne przekomarzanki, ani zaplatanie ogonów. Z poważną miną informuje potomstwo, że dorośli się nie bawią, nie mają na to czasu. To raczej zła wiadomość dla małych urwisów. Pompik i Polinka markotnieją, bo trudno im nawet wyobrażać sobie, że w przyszłości nie będą mogli się bawić. I wtedy z pomocą przychodzi im mieszkanka Drawieńskiego Parku Narodowego, czyli wydra. Wydra nie przejmuje się powinnościami dorosłych (według Pomruka). Raźno nurkuje, kręci się w wodzie, a potem zjeżdża do niej z górki na brzuchu. Nie da się ukryć, dorosła wydra bawi się jak maluchy. Pompik i Polinka chcą więc jak najwięcej się na ten temat dowiedzieć. Chociaż Pomruk próbuje znaleźć logiczne wyjaśnienie działań wydry, musi w końcu uznać zdanie żony i dzieci – poparte jeszcze oświadczeniem samej wydry: nawet dorosłe zwierzęta lubią się czasem pobawić i nie ma w tym nic złego. Zabawa poprawia humor i pozwala uniknąć nudy. A że przy okazji radosnych harców ma się również lepszą kondycję oraz można wyćwiczyć odruchy przydatne podczas zdobywania pożywienia – tym lepiej.
Małe żubry z historyjek Tomasza Samojlika poznają tajniki przyrody. W „zeszytowej” serii (Żubr Pompik. Wyprawy) każdy tomik staje się prezentacją jednego z polskich parków narodowych – a to oznacza, że bohaterowie przemierzają cały kraj, żeby spotkać się z różnymi zwierzętami i dowiedzieć się czegoś o wybranych gatunkach roślin. Autor pamięta przy tym, że tworzy bajki dla maluchów. Nie zarzuca dzieci nudnymi danymi – z każdej opowiastki zapamiętać trzeba tylko kilka faktów, wyszczególnionych zresztą na okładce. Same wiadomości zostają wtopione w naiwny tekst. Samojlik dba o to, żeby poza informacjami z parku narodowego wpleść do fabułki element dziecięcego świata. To dlatego żubry często albo się bawią, albo dowcipkują, albo w ogóle zastanawiają się nad więziami rodzinnymi. Pompik, który sam potrafi i lubi szaleć, czasami przyjmuje rolę starszego brata – cierpliwego w obliczu wybryków małej Polinki. Oba żuberki z kolei bywają uciążliwe zwłaszcza dla taty, Pomruka, bo mama traktuje je zwykle z serdecznością i wyrozumiałością. Zresztą to mama najlepiej łagodzi spory i przyczynia się do tego, by w rodzinie było naprawdę miło.
Tomasz Samojlik na rodzinę żubrów przenosi dziecięce pomysły, więc odbiorcom łatwo będzie wstrzelić się w historyjki. Aspekty edukacyjne poza wzmiankami o cechach charakterystycznych danej puszczy albo parku narodowego uzupełnia o ciekawostki związane z lokalnym przewodnikiem. Na środkowych, wyłączonych z opowieści dwóch rozkładówkach prezentuje mapkę (do zaznaczania trasy żubrów, więc też i do sprawdzania, jakich tomików brakuje do kolekcji), a poza tym – zestaw danych o zwierzęciu, które przedstawia się żubrom. To strony do ewentualnego wyrwania i stworzenia małego edukacyjnego zbiorku. Pozwalają zapamiętać wiadomości. Żubr Pompik i jego rodzina uczą miłości do zwierząt z polskich lasów. To bohaterowie zabawni i infantylni, ale dopasowani do dziecięcych bajkowych motywów.
czwartek, 31 maja 2018
Tomasz Samojlik: Żubr Pompik. Wyprawy. Rodzina borsuków
Media Rodzina, Poznań 2018.
Poznawanie puszczy
Na początku historyjki o żubrze Pompiku gromadzone były w zbiorkach o charakterze edukacyjnym, a łączone za sprawą pór roku. Po przeglądzie puszczy podczas zmieniającej się przyrody Tomasz Samojlik decyduje się na drobniejszą podserię o bohaterze. Proponuje małym czytelnikom zeszyty poświęcone kolejnym polskim puszczom, po których porusza się najlepszy przewodnik - żubr Pompik z rodziną. Można te książeczki kolekcjonować i na specjalnej mapce wewnątrz tomiku zaznaczać posiadane już pozycje. Odbycie takiej wirtualnej podróży w naturalny sposób pozwala oswoić maluchy z tematem ochrony przyrody. Tomasz Samojlik wykorzystuje sprawdzony już patent. Rodzina żubrów - mama, tata, Pompik i Polinka – trzyma się razem. Dzieci trochę brykają, trochę się dziwią, rodzice objaśniają świat albo zajmują się swoimi sprawami, nie przeszkadzając postaciom w odkrywaniu rzeczywistości. Z opowiadań emanuje ciepły humor, nie ma tu może wybitnych żartów, Samojlik lubi humor sytuacyjny, dobrze przyjmowany przez najmłodszych - i z tym sobie radzi. Portretuje przekomarzające się dzieci żubrów albo ich relacje z innymi mieszkańcami puszczy. Te spotkania są najbardziej pouczające. Bo autor poza miłością do przyrody próbuje też nauczyć kilkulatki czegoś o zwierzętach.
Tomik "Rodzina borsuków" to czwarty zeszyt w podserii Żubr Pompik. Wyprawy. Mowa tu o Puszczy Kampinoskiej. Na początek, jeszcze na okładce, pojawia się garść wiadomości na temat miejsca. To wprowadzenie i jednocześnie zapowiedź tego, co się stać może. Ale w samej bajce Samojlik unika teoretyzowania. Przedstawia coś, co da się przełożyć na ludzkie zmartwienia, a nie traci na komizmie. Cała rodzina żubrów głośno tupie – ale to nie wychodzi Polince, więc boi się odrzucenia. Pompik postanawia pomóc siostrze – i tak dochodzi do spotkania z rodziną borsuków, które mogą przedstawiać kolejne ciekawostki o puszczy. Oczywiście bohaterowie spotykają też symbol Puszczy Kampinoskiej i z nim mogą sympatycznie pogawędzić. Na końcu tomiku jest szereg wiadomości w punktach: to podsumowanie po lekturze, przyda się dla utrwalenia wiedzy. "Rodzina borsuków" to tomik prosty i szybki – ale przesycony miłością do puszczy – i to najważniejsze, co odbiorcy powinni z lektury wynieść. Mogą na tej książeczce ćwiczyć czytanie – lub po prostu śledzić zabawne przygody żubra Pompika.
Tomasz Samojlik nie wymyśla skomplikowanej akcji. Towarzyszy bohaterom w codzienności, rejestruje ich relacje ze znajomymi (i nieznajomymi). Pozwala na wymianę opinii i informacji. Małe żubry są jak ludzkie dzieci – czasami wpadają w tarapaty, czasami są niesforne. Zawsze – ciekawskie, nie wstydzą się zadawać pytań i dzięki temu łatwiej będzie przemycać dane w historyjce. Tomasz Samojlik sprawia, że wszyscy poczują więź z bohaterami, żubr Pompik cieszy się uznaniem między innymi dlatego, że daleko mu do ideału, za to przypomina kilkulatka. Inne postacie z opowiadania mogą być skontrastowane z żubrem, a przez to jeszcze bardziej zabawne.
Drobna historyjka jest bogato ilustrowana. Żubry (i inni mieszkańcy puszczy) mają tu kreskówkowy charakter – to istoty bajkowe, przefiltrowane już dodatkowo przez humor. Uśmiechnięte pyszczki zachęcają do zapoznawania się z przygodami zwierząt, a nasycone kolory przyciągają wzrok. Tomik pełen jest barwnych ilustracji, cieszy już samo przeglądanie go. Od najmłodszych lat dzieci mogą uczyć się, jak dbać o przyrodę i chronić środowisko. W kwestii ekologii więcej zrobi żubr Pompik na początku edukacji niż zastępy specjalistów objaśniających problemy dorosłym. "Rodzina borsuków" to tomik, który nie zaskoczy ani od strony formy, ani treści - ale swoje zadanie doskonale spełnia.
Poznawanie puszczy
Na początku historyjki o żubrze Pompiku gromadzone były w zbiorkach o charakterze edukacyjnym, a łączone za sprawą pór roku. Po przeglądzie puszczy podczas zmieniającej się przyrody Tomasz Samojlik decyduje się na drobniejszą podserię o bohaterze. Proponuje małym czytelnikom zeszyty poświęcone kolejnym polskim puszczom, po których porusza się najlepszy przewodnik - żubr Pompik z rodziną. Można te książeczki kolekcjonować i na specjalnej mapce wewnątrz tomiku zaznaczać posiadane już pozycje. Odbycie takiej wirtualnej podróży w naturalny sposób pozwala oswoić maluchy z tematem ochrony przyrody. Tomasz Samojlik wykorzystuje sprawdzony już patent. Rodzina żubrów - mama, tata, Pompik i Polinka – trzyma się razem. Dzieci trochę brykają, trochę się dziwią, rodzice objaśniają świat albo zajmują się swoimi sprawami, nie przeszkadzając postaciom w odkrywaniu rzeczywistości. Z opowiadań emanuje ciepły humor, nie ma tu może wybitnych żartów, Samojlik lubi humor sytuacyjny, dobrze przyjmowany przez najmłodszych - i z tym sobie radzi. Portretuje przekomarzające się dzieci żubrów albo ich relacje z innymi mieszkańcami puszczy. Te spotkania są najbardziej pouczające. Bo autor poza miłością do przyrody próbuje też nauczyć kilkulatki czegoś o zwierzętach.
Tomik "Rodzina borsuków" to czwarty zeszyt w podserii Żubr Pompik. Wyprawy. Mowa tu o Puszczy Kampinoskiej. Na początek, jeszcze na okładce, pojawia się garść wiadomości na temat miejsca. To wprowadzenie i jednocześnie zapowiedź tego, co się stać może. Ale w samej bajce Samojlik unika teoretyzowania. Przedstawia coś, co da się przełożyć na ludzkie zmartwienia, a nie traci na komizmie. Cała rodzina żubrów głośno tupie – ale to nie wychodzi Polince, więc boi się odrzucenia. Pompik postanawia pomóc siostrze – i tak dochodzi do spotkania z rodziną borsuków, które mogą przedstawiać kolejne ciekawostki o puszczy. Oczywiście bohaterowie spotykają też symbol Puszczy Kampinoskiej i z nim mogą sympatycznie pogawędzić. Na końcu tomiku jest szereg wiadomości w punktach: to podsumowanie po lekturze, przyda się dla utrwalenia wiedzy. "Rodzina borsuków" to tomik prosty i szybki – ale przesycony miłością do puszczy – i to najważniejsze, co odbiorcy powinni z lektury wynieść. Mogą na tej książeczce ćwiczyć czytanie – lub po prostu śledzić zabawne przygody żubra Pompika.
Tomasz Samojlik nie wymyśla skomplikowanej akcji. Towarzyszy bohaterom w codzienności, rejestruje ich relacje ze znajomymi (i nieznajomymi). Pozwala na wymianę opinii i informacji. Małe żubry są jak ludzkie dzieci – czasami wpadają w tarapaty, czasami są niesforne. Zawsze – ciekawskie, nie wstydzą się zadawać pytań i dzięki temu łatwiej będzie przemycać dane w historyjce. Tomasz Samojlik sprawia, że wszyscy poczują więź z bohaterami, żubr Pompik cieszy się uznaniem między innymi dlatego, że daleko mu do ideału, za to przypomina kilkulatka. Inne postacie z opowiadania mogą być skontrastowane z żubrem, a przez to jeszcze bardziej zabawne.
Drobna historyjka jest bogato ilustrowana. Żubry (i inni mieszkańcy puszczy) mają tu kreskówkowy charakter – to istoty bajkowe, przefiltrowane już dodatkowo przez humor. Uśmiechnięte pyszczki zachęcają do zapoznawania się z przygodami zwierząt, a nasycone kolory przyciągają wzrok. Tomik pełen jest barwnych ilustracji, cieszy już samo przeglądanie go. Od najmłodszych lat dzieci mogą uczyć się, jak dbać o przyrodę i chronić środowisko. W kwestii ekologii więcej zrobi żubr Pompik na początku edukacji niż zastępy specjalistów objaśniających problemy dorosłym. "Rodzina borsuków" to tomik, który nie zaskoczy ani od strony formy, ani treści - ale swoje zadanie doskonale spełnia.
poniedziałek, 28 maja 2018
Tomasz Samojlik: Żubr Pompik. Wyprawy. Najstraszniejszy drapieżnik
Media Rodzina, Poznań 2018.
Kto się boi?
Tomasz Samojlik nie komplikuje przesadnie przygód żubra Pompika: wprowadza jednowątkowe i proste fabuły, żeby przyciągnąć do lektury najmłodszych. Jest mu to potrzebne, bo w końcu kreskówkowy bohater ma do wypełnienia ważną misję edukacyjną. Musi zawczasu przygotować kilkulatki do tego, że puszcze trzeba chronić. Wychowuje nie tyle może przyszłych ekologów, co miłośników przyrody świadomych znaczenia lasów. Po zbiorkach, które pokazywały przygody Pompika na przestrzeni roku, pojawia się ciekawa podseria – zestaw zeszytów z pojedynczymi historyjkami. Cykl został pomyślany tak, żeby każda książeczka przedstawiała - poza fabularnym dowcipem – cechy charakterystyczne dla konkretnej polskiej puszczy. Dzięki temu autor może rozłożyć wiadomości na różne tomiki, nie przeciążać historyjek danymi, a jeszcze skupić się na śmiechu, który jest przecież ważną częścią przygód Pompika. Tym razem rodzina sympatycznych żubrów odwiedza Bory Tucholskie, by tu poznać najstraszniejszego drapieżnika.
Taki tytuł niemal sygnalizuje bajkowy horror, wiadomo, że musi być trochę strachu albo przynajmniej nerwów. Jeśli coś przestraszy tak ogromne zwierzęta jak żubry, to warto się temu przyjrzeć. Ale rozwoju sytuacji, jaki proponuje Samojlik, nikt by się nie spodziewał. Ponieważ autor wykorzystuje w kreacjach postaci nawiązania do ludzkich doświadczeń, Pompik i jego siostra Polinka czasami sobie dokuczają lub testują odwagę. Nie inaczej jest i tym razem: najpierw Pompik wymyśla coś, co ma przerazić Polinkę. Opowiada jej o najgroźniejszym drapieżniku, stworzeniu, które bez przerwy poluje i mnóstwo je. Szybko okazuje się, że taka właśnie istota egzystuje w pobliskim zbiorniku wodnym i może nie dla wszystkich będzie przerażająca - ale spotkanie z nią okaże się pouczające dla odbiorców i bohaterów. Polinka nie jest w pojedynku na strachy bezbronna - może się zrewanżować bratu. Przygoda z drapieżnikiem stanowi wprawdzie sedno tomiku – i jego uzasadnienie – ale nie jest jedynym motywem. Autor już samym wstępem usiłuje czegoś czytelników nauczyć. Żubry spotykają jelenia, który mógłby stać się przewodnikiem po Borach Tucholskich – zwraca uwagę na zapach drzew iglastych czy na szyszki. Wskazuje na jeziora. Jeleń oprowadziłby odbiorców - razem z bohaterami – po całym swoim królestwie, gdyby nie bał się wilka. Strach przed tym drapieżnikiem zmusza go do błyskawicznej ucieczki. Tu nie ma co czekać. Wiadomości przekazane przez jelenia należą do tych, które dzieci powinny z lektury zapamiętać. Zresztą nawet gdyby ktoś przeoczył informacje, zostaną one przedstawione raz jeszcze, w skrótowym podsumowaniu na trzeciej stronie okładki. Zestaw kilku wiadomości sprawia, że już maluchy będą w stanie powiedzieć, czym różnią się od siebie poszczególne miejsca – i co o nich wiedzieć należy.
Żeby łatwiej było dzieciom kompletować historyjki, środkowa rozkładówka to prosta mapka, którą można nawet wyrwać bez szkody dla opowieści (na tylnych stronach mapki są wiadomości z historyjki w formie ciekawostek). Na mapce zaznaczone jest aktualne miejsce pobytu bohaterów - nazwa puszczy pojawia się w legendzie, na mapce – numer tomiku. Tak łatwiej zlokalizować bohaterów.
Robi Tomasz Samojlik bardzo dużo, żeby przekonać najmłodszych do dbania o przyrodę. Ta seria bardzo przyda się w edukowaniu kilkulatków - jeszcze zanim zaczną dowiadywać się w szkole, dlaczego lasy są takie ważne. Autor dostarcza dzieciom istotnych wiadomości, ale też mnóstwa rozrywki. Stawia na humor prosty, dorosłych może zresztą swoimi zabiegami znudzić - ale maluchy przyciągnie do siebie. Żubr Pompik daje się lubić, sam jest jak niesforny kilkulatek - więc tym bardziej przyciągnie do siebie dzieci. Odbiorcy będą ciekawi, kogo jeszcze na swojej drodze spotka. Przy okazji autor nawiązuje do ważnych dla małych odbiorców rodzinnych relacji i przekomarzanek. Obraz rodziny jest tu bardzo krzepiący: serdeczni i wyrozumiali rodzice zapewniają stabilizację, młodsza siostra – towarzystwo do zabawy i wybryków.
Kto się boi?
Tomasz Samojlik nie komplikuje przesadnie przygód żubra Pompika: wprowadza jednowątkowe i proste fabuły, żeby przyciągnąć do lektury najmłodszych. Jest mu to potrzebne, bo w końcu kreskówkowy bohater ma do wypełnienia ważną misję edukacyjną. Musi zawczasu przygotować kilkulatki do tego, że puszcze trzeba chronić. Wychowuje nie tyle może przyszłych ekologów, co miłośników przyrody świadomych znaczenia lasów. Po zbiorkach, które pokazywały przygody Pompika na przestrzeni roku, pojawia się ciekawa podseria – zestaw zeszytów z pojedynczymi historyjkami. Cykl został pomyślany tak, żeby każda książeczka przedstawiała - poza fabularnym dowcipem – cechy charakterystyczne dla konkretnej polskiej puszczy. Dzięki temu autor może rozłożyć wiadomości na różne tomiki, nie przeciążać historyjek danymi, a jeszcze skupić się na śmiechu, który jest przecież ważną częścią przygód Pompika. Tym razem rodzina sympatycznych żubrów odwiedza Bory Tucholskie, by tu poznać najstraszniejszego drapieżnika.
Taki tytuł niemal sygnalizuje bajkowy horror, wiadomo, że musi być trochę strachu albo przynajmniej nerwów. Jeśli coś przestraszy tak ogromne zwierzęta jak żubry, to warto się temu przyjrzeć. Ale rozwoju sytuacji, jaki proponuje Samojlik, nikt by się nie spodziewał. Ponieważ autor wykorzystuje w kreacjach postaci nawiązania do ludzkich doświadczeń, Pompik i jego siostra Polinka czasami sobie dokuczają lub testują odwagę. Nie inaczej jest i tym razem: najpierw Pompik wymyśla coś, co ma przerazić Polinkę. Opowiada jej o najgroźniejszym drapieżniku, stworzeniu, które bez przerwy poluje i mnóstwo je. Szybko okazuje się, że taka właśnie istota egzystuje w pobliskim zbiorniku wodnym i może nie dla wszystkich będzie przerażająca - ale spotkanie z nią okaże się pouczające dla odbiorców i bohaterów. Polinka nie jest w pojedynku na strachy bezbronna - może się zrewanżować bratu. Przygoda z drapieżnikiem stanowi wprawdzie sedno tomiku – i jego uzasadnienie – ale nie jest jedynym motywem. Autor już samym wstępem usiłuje czegoś czytelników nauczyć. Żubry spotykają jelenia, który mógłby stać się przewodnikiem po Borach Tucholskich – zwraca uwagę na zapach drzew iglastych czy na szyszki. Wskazuje na jeziora. Jeleń oprowadziłby odbiorców - razem z bohaterami – po całym swoim królestwie, gdyby nie bał się wilka. Strach przed tym drapieżnikiem zmusza go do błyskawicznej ucieczki. Tu nie ma co czekać. Wiadomości przekazane przez jelenia należą do tych, które dzieci powinny z lektury zapamiętać. Zresztą nawet gdyby ktoś przeoczył informacje, zostaną one przedstawione raz jeszcze, w skrótowym podsumowaniu na trzeciej stronie okładki. Zestaw kilku wiadomości sprawia, że już maluchy będą w stanie powiedzieć, czym różnią się od siebie poszczególne miejsca – i co o nich wiedzieć należy.
Żeby łatwiej było dzieciom kompletować historyjki, środkowa rozkładówka to prosta mapka, którą można nawet wyrwać bez szkody dla opowieści (na tylnych stronach mapki są wiadomości z historyjki w formie ciekawostek). Na mapce zaznaczone jest aktualne miejsce pobytu bohaterów - nazwa puszczy pojawia się w legendzie, na mapce – numer tomiku. Tak łatwiej zlokalizować bohaterów.
Robi Tomasz Samojlik bardzo dużo, żeby przekonać najmłodszych do dbania o przyrodę. Ta seria bardzo przyda się w edukowaniu kilkulatków - jeszcze zanim zaczną dowiadywać się w szkole, dlaczego lasy są takie ważne. Autor dostarcza dzieciom istotnych wiadomości, ale też mnóstwa rozrywki. Stawia na humor prosty, dorosłych może zresztą swoimi zabiegami znudzić - ale maluchy przyciągnie do siebie. Żubr Pompik daje się lubić, sam jest jak niesforny kilkulatek - więc tym bardziej przyciągnie do siebie dzieci. Odbiorcy będą ciekawi, kogo jeszcze na swojej drodze spotka. Przy okazji autor nawiązuje do ważnych dla małych odbiorców rodzinnych relacji i przekomarzanek. Obraz rodziny jest tu bardzo krzepiący: serdeczni i wyrozumiali rodzice zapewniają stabilizację, młodsza siostra – towarzystwo do zabawy i wybryków.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






