* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

sobota, 31 grudnia 2022

Kasper Bajon: Gambit orangutana. Opowieść o polskich szachach

Czarne, Wołowiec 2022.

Rozgrywki

Chociaż podtytuł tomu "Gambit orangutana" głosi "Opowieść o polskich szachach", Kasper Bajon sprawia wrażenie, jakby nie zamierzał zamykać się w jednej narodowości, a chciał przedstawić wartką i wielowymiarową opowieść o ludziach powiązanych z szachami. Jest tu duży przekrój kultur i społeczeństw, a autor całkiem dobrze orientuje się w codzienności swoich bohaterów. Pojawią się tutaj i Ksawery Tartakower, i Akiwa Rubinstein, Teodor Regedziński, są teksty Karola Irzykowskiego, są i tropy kobiet w szachach. Kasper Bajon nie odtwarza życiorysów, życiowe doświadczenia bohaterów książki są dla niego punktem wyjścia do snucia erudycyjnych i rozłożystych esejów. Zajmuje się autor pokazywaniem całego kontekstu dla środowiska szachistów, wplata w niego jeszcze tematy wojenne - interesuje go, jak codzienność mogła wpływać na kształt rozgrywek i czemu wówczas służyły szachy. Jednocześnie sięga do charakterystycznych zagrań, do zachowań, które wpisały się w historię, ale też do opowieści bardziej anegdotycznych. Czasami nawiązuje do rozgrywek, jednak znacznie częściej zaprząta jego uwagę wizja tego, co poza szachownicą. Można zatem przyjąć, że nie będzie tutaj analizowania szachowych ruchów ani opisywania pomysłów graczy, nie o to Bajonowi chodzi. Zresztą same szachy często schodzą na drugi plan, zupełnie jakby Kasper Bajon potrzebował pretekstu, żeby przedstawić odbiorcom mniej znane sylwetki ludzi, których losy splątały się z wielką historią.

"Gambit orangutana" to książka popularnonaukowa, ale niekoniecznie popularyzatorska. Jest tu dość hermetyczny język, styl, który wymusza od czytelników skupienie i podążanie za autorem. Nie trzeba znać się na szachach (chociaż to akurat pozwoli na budowanie wspólnoty z bohaterami tomu: niektóre wyzwania lub przeżycia będą bardziej zrozumiałe w odniesieniu do partii szachów, autor jednak tak prezentuje rzeczywistość, żeby stało się jasne, że pasja nie zawsze zamienia się w pasmo sukcesów i szczęśliwe, spełnione życie). Szachy zapewniają spójność w opowieści - dość poszatkowanej, wolnej od schematów gatunkowych. Kasper Bajon ucieka od wypełniania treścią określonych szablonów. Wykorzystuje społeczne zainteresowanie szachami (między innymi płynące z "Gambitu królowej"), żeby podzielić się własnymi refleksjami i zgromadzonymi materiałami. A tych zbiera imponująco dużo - dzięki czemu łatwiej mu będzie przekonać do narracji poszukujących ambitnej literatury czytelników.

"Gambit orangutana. Opowieść o polskich szachach" to książka, której zawartości nie da się w żaden sposób przewidzieć. Tylko autor jest w stanie nadawać rytm i przenosić wyobraźnię odbiorców w różne rejony okołoszachowych tematów (i prezentować przy okazji trudne życiowe doświadczenia bohaterów opowieści). Szachy stają się impulsem do poszukiwań ciekawostek, ale nie w tonie sensacji - bardziej chodzi tu o przezwyciężanie nieoczekiwanych uciążliwości i komplikacji. W ten sposób "Gambit orangutana" zamienia się w opowieść o trudnej historii i o rzeczywistości, która uniemożliwia realizowanie marzeń. Jest to książka poruszająca. Naszpikowana faktami i aurą tajemniczości staje się lekturą obowiązkową dla fanów szachów - ale i dla tych wszystkich odbiorców, którzy chcieliby się przyjrzeć mniej znanym portretom.

piątek, 30 grudnia 2022

Katarzyna Jasiołek: Hanna Lachert. Wygoda ważniejsza niż piękno

Marginesy, Warszawa 2022.

Krzesła

Katarzyna Jasiołek wpisuje się w serię Marginesów dotyczącą designu i wystroju wnętrz z przeszłości - a także w cykl biografii. "Hanna Lachert. Wygoda ważniejsza niż piękno" to publikacja ocalająca nazwisko projektantki i uświadamiająca odbiorcom, jak ważne jest przyjrzenie się potrzebom zwykłych ludzi. Meble, które proponowała Hanna Lachert, do dzisiaj mogą być przez czytelników książki kojarzone - z reguły wiązane ze stylem retro i z pozostałościami po PRL-u, ale też wracają do łask za sprawą mód. Zanim jednak Katarzyna Jasiołek przejdzie do pokazywania konkretnych prac, zajmie się przedstawianiem życiorysu, a raczej żmudnym odtwarzaniem go z fragmentów i rozmów z bohaterką tomu - bo udało jej się przeprowadzić wywiady z samą zainteresowaną. We wstępie autorka uprzedza, że książka będzie subiektywna i tworzona z detali, nie uda się odtworzyć encyklopedycznego życiorysu - i też Jasiołek do tego nie zmierza. Woli postawić na narrację potoczystą i ciekawą z perspektywy zwyczajnych odbiorców, wypełnianą opowieściami z epoki. "Hanna Lachert. Wygoda ważniejsza niż piękno" to książka udana. Stopniowo wprowadza czytelników w dokonania bohaterki książki - uwzględnia komplikacje związane z zawodem, zwłaszcza problemy lokalowe i konieczność pokonywania rynkowych trudności. Hanna Lachert należy do osób energicznych i twórczych, nie poddaje się w wyniku przeciwności losu, zawsze znajduje wyjścia z każdej skomplikowanej sytuacji - dzięki temu w opowieści sporo się będzie działo. Katarzyna Jasiołek umiejętnie wykorzystuje fragmenty wywiadów, wypowiedzi bezpośrednie, dzięki którym odbiorcom łatwiej będzie zrozumieć podejmowane decyzje. Sporo tu sięgania do prywatności bohaterki - Katarzyna Jasiołek bardzo lubi młodą Hannę, odnotowuje jej życiowe doświadczenia i drobiazgi składające się na codzienność - dzięki temu portret wypada bardziej barwnie i łatwiej będzie zaprzyjaźnić się z prezentowaną postacią jeszcze zanim autorka przejdzie do oceniania jej pracy. Sympatię do bohaterki tomu budzi między innymi fakt, że należy ona do niespokojnych duchów, często robi coś wbrew zdrowemu rozsądkowi, spełnia poszczególne zachcianki, działa impulsywnie i nie zastanawia się nad konsekwencjami - nawet w czasach drugiej wojny światowej może realizować śmiałe marzenia. Takie epizody w egzystencji Hanny Lachert sprawiają, że tom "Wygoda ważniejsza niż piękno" będzie przyciągał i nastrajał pozytywnie do lektury.

Połowa książki zostaje na opracowanie dokonań zawodowych. Hanna Lachert wpisuje się w nurt działań powiązanych ze wzornictwem użytkowym, ale zastanawia się, dlaczego propozycje wprowadzane na konkursy i przeglądy nie trafiają później do masowej produkcji. Opowiada Katarzyna Jasiołek między innymi o wyzwaniach i o niedoborach na rynku. O tym, jak dostępne materiały wpływały na kształt przedmiotów codziennego użytku. Jest to nie tylko opowieść życiorysowa, ale też książka o meblach i wnętrzach z czasów PRL-u. Dzięki ogromnej liczbie zdjęć odbiorcy będą mogli się przekonać, o jakich projektach mowa - i docenić ich ponadczasowe kształty. "Hanna Lachert. Wygoda ważniejsza niż piękno" to ciekawy tom nie tylko dla zainteresowanych wzornictwem użytkowym i projektowaniem wnętrz - autorce udało się uchwycić specyfikę czasów PRL-u.

czwartek, 29 grudnia 2022

Magdalena Kordel: Zagubiony anioł

Znak, Kraków 2022.

Pomoc

Magdalena Kordel to autorka, która bardzo dobrze sprawdza się w bożonarodzeniowych historiach - tu najlepiej wypadają jej inspiracje, między innymi książki Małgorzaty Musierowicz: autorka nie rezygnuje z ciepła, serdeczności i naiwności - w klimatach okołoświątecznych ma to rację bytu i nikogo nie zmęczy. "Zagubiony anioł" to powieść, która jest kontynuacją "Anioła do wynajęcia". W poprzedniej książce to właścicielka kwiaciarni, Gabrysia, uratowała od tragicznego losu Michalinę, osiemnastolatkę, która przestawała właśnie wierzyć w magię świąt. Teraz sytuacja się powtarza, nie w odbiciu lustrzanym, ale kontekst okazuje się podobny. Oto Michalina, która jest szczęśliwą mamą i ma wszystko, o czym do niedawna nawet nie marzyła, prosi, by siła wyższa pozwoliła jej się odwdzięczyć za całe dobro, jakie ją spotkało. Chce być czyimś aniołem do wynajęcia - a okazja nadarza się błyskawicznie, pojawia się pod postacią Haśki. Haśka to dziewczyna na skraju wyczerpania. Ciężko chora i mieszkająca na lodowatym strychu z malutkim dzieckiem. Haśka jest dzika i dumna: nie zamierza przyjmować od nikogo pomocy, uważa, że da sobie radę. Odpycha każdego, kto mógłby stanowić zagrożenie (i, na przykład, odebrać jej dziecko), ponadto swoją złość kanalizuje, kieruje w stronę malowanych lal, które mają wszystko. Jak Michalina, której szczęście wyraźnie kontrastuje z sytuacją Haśki. Michalina wybitnie działa Haśce na nerwy, ale nie daje się przepłoszyć. Idzie za dziewczyną do jej marnego mieszkania i zostawia swoją wizytówkę, licząc na to, że Haśka nie pozwoli, by jej dziecku stała się krzywda i w odpowiednim momencie się odezwie. Tylko że Haśka jest chora i nawet napędzana złością i strachem nie wszystko da radę zrobić. Tak zaczyna się "Zagubiony anioł", powrót do miejsc ukojenia i pomocy dla wszystkich potrzebujących.

Przeciwwagę dla sentymentalnych scenek stanowi Nela, staruszka o ciętym języku i złośliwym usposobieniu. Nela zawsze mówi to, co myśli, bez względu na konsekwencje i na opinie innych. Nie waha się przedstawiać własnego zdania, a może to robić bezkarnie - i tak wiadomo, że ma złote serce i nie pozostawi nikogo w potrzebie bez wsparcia. Zresztą to dzięki niej uda się zrealizować śmiały plan. Michalina ma oparcie także w Kotuli, ukochanym, który zawsze wie, co zrobić, żeby zapewnić swojej rodzinie to, co najważniejsze. Przy takiej ekipie nawet obecność wyjątkowo toksycznego mężczyzny - ojczyma Haśki - nie będzie straszna. Znajdzie się sposób i na cwaniaka, który terroryzuje najbliższych. Jest tu Kochanieńki, mężczyzna, który nie ma gustu, za to ma ambicje tworzenia bukietów-potworków - pojawia się po to, żeby rozbawić odbiorczynie, a do tego też po to, żeby w odpowiednim momencie rozwiązać problemy finansowe. Żeby czytelniczki odnalazły się bez trudu w tym świecie, Magdalena Kordel co pewien czas przywołuje charakterystyczne cytaty, zwłaszcza piosenek, które towarzyszą bohaterom na każdym kroku. "Zagubiony anioł" to powieść gęsta i ładna - mimo że realizowana według przewidywalnego schematu. Napowietrza ją odliczanie do Wigilii, kolejne grudniowe dni muszą przynieść zapowiedź poprawy sytuacji. Jest tu przyjemnie, kojąco i spokojnie, pojawia się obietnica, że z każdego kryzysu da się wyjść. Magdalena Kordel buduje świat, w jakim odbiorczynie chciałyby funkcjonować.

środa, 28 grudnia 2022

Cezary Harasimowicz: Tygrys

Agora, Warszawa 2022.

Wyprawa do raju

Nie ma w tej opowieści zbyt optymistycznych tonów, chociaż przecież wszystko wiąże się z ratunkiem dla dzikich zwierząt. Relacja prowadzona przez pewnego tygrysa zaczyna się w cyrku. Tygrys - zwany Tigre - ma już dość robienia sztuczek. Nie chce być posłuszny, nie chce, żeby treser wymagał od niego wykonywania czynności budzących strach. W końcu każdy wzdrygnąłby się na myśl o przeskakiwaniu przez płonącą obręcz. Z kolei kładzenie się na grzbiecie i pokazywanie brzucha jest nawet dla dużych kotów oznaką maksymalnego zaufania - a tego Tigre nie ma. Ludzie bardzo go rozczarowują, z różnych powodów. Co wieczór Tigre wykonuje swoje sztuczki na arenie cyrkowej, rzadko kiedy ktoś go rozumie - zwykle to najmłodsze dzieci, które prezentują empatyczne postawy. Tigre umila sobie czas wyobrażaniem sobie słodkiej zemsty: gdyby to on miał bat i rządził, a treser skakał przez przeszkody i wykonywał sztuczki, może udałoby się uzmysłowić ludziom, że dzikie zwierzęta to nie zabawki i nie powinny być tak traktowane. Jednak role się nie odwrócą, a Tigre nie zna w końcu życia na wolności - być może nawet sobie by tam nie poradził, chociaż ma dosyć swojej egzystencji. Pewnego dnia Tigre zostaje sprzedany. Zapakowany na wóz do przewożenia koni odkrywa, że podróżują razem z nim inne tygrysy. Wszystkie w złym stanie zdrowia, niektóre ledwo żywe. Wszystkie zwierzęta potrzebują pomocy, i to jak najszybciej. Na szczęście trafiają na Panią od Zwierząt. Pani od Zwierząt prowadzi ogród zoologiczny, ale marzy o tym, żeby zwierzęta nie przebywały w ciasnych klatkach, a miały do dyspozycji ogromne przestrzenie. Pani od Zwierząt jest wyczulona na los stworzeń, które trafiają pod jej opiekę. Potrafi stwierdzić, które dzikie koty nie przeżyłyby dalekiego transportu - robi wszystko, żeby ocalić podopiecznych i uwrażliwić ludzi na krzywdę zwierząt. "Tygrys" Cezarego Harasimowicza to opowieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami - odwołuje się do zatrzymania nielegalnego transportu tygrysów. Dwuczęściowa i opowiadana z perspektywy Tigre - który w pierwszej części żyje, a w drugiej obserwuje rzeczywistość jako wszystkowiedzący narrator już po własnej śmierci - ma wzruszać i poruszać. Przypadnie do gustu dorosłym, którzy chcą zwracać uwagę na los zwierząt w cyrkach - i dzieciom, które potrzebują wstrząsających przygód w lekturach, żeby sięgać po książki. "Tygrys" zapewni jednym i drugim moc wrażeń - jest to jednak lektura niełatwa i wypełniona urozmaiconymi uczuciami i emocjami. Losy tygrysów budzą niezgodę i bunt, krzywda wyciska łzy z oczu. Jest tu mnóstwo ważnych przesłań i informacji, które najmłodsi powinni sobie przyswoić. Marta Kurczewska proponuje piękne ilustracje oddające klimat opowieści. Jednak nie tylko o ratunku dla zwierząt jest ta książka. Tygrys poucza odbiorców, że każdy przebywa w jakiejś klatce - to przesłanie, które dzieci będą odczytywać po swojemu i przekonają się, jak ważna jest wolność (także od przymusów i powinności). "Tygrys" to książka ważna i wartościowa, trafi do klasyki literatury czwartej.

wtorek, 27 grudnia 2022

Andrew Morton: Elżbieta i Małgorzata. Prywatny świat sióstr Windsor

Marginesy, Warszawa 2022.

Życie w koronie

Jest to bardzo przyjemna opowieść dla tych czytelniczek, które lubią ciekawostki z królewskiego dworu i podglądanie sławnych ludzi w ich codzienności. "Elżbieta i Małgorzata" to publikacja popularnonaukowa i obyczajowa jednocześnie, pokazująca losy dwóch sióstr, z których jedna została królową. Co ważne, Elżbiety w tym tomie trochę mniej - jej poświęcono już mnóstwo książek i relacji, Andrew Morton zajmować się może dzięki temu bardziej Małgorzatą - bardziej problematyczną siostrą, kobietą, która nie bała się żyć po swojemu i tylko czasami podporządkowywała się protokołowi. Dla królowej oraz dla królowej matki Małgorzata była krnąbrną osóbką, na której kaprysy nie warto było zwracać uwagi. Tymczasem Małgorzata uczyła się korzystać z niezależności i wypracowywać przestrzeń dla siebie - mimo że doskonale znała oczekiwania wobec niej i wiedziała, że pewnych rzeczy robić jej nie wypada.

"Elżbieta i Małgorzata. Prywatny świat sióstr Windsor" to opowieść dla wszystkich, którzy lubią ciekawostki i plotki z niedostępnego świata. Andrew Morton zajmuje się między innymi wyborami miłosnymi Małgorzaty, przygląda się też imprezom, na których chciała ona bywać. Przedstawia czytelnikom losy Małgorzaty, która nie chciała działać pod dyktando innych. Odnotowuje jej feministyczne i wyzwolone gesty, prezentuje odwagę w byciu sobą - i konfrontuje to z reakcjami Elżbiety oraz królowej matki. Jest w tym wszystkim swoista czułość, kibicowanie Małgorzacie, która znajduje się na z góry przegranej pozycji - Andrew Morton nie ukrywa sympatii do tej bohaterki. Chciałby, żeby mogła ona realizować swoje marzenia, nawet te najbardziej śmiałe i nieprzystające do dworskiej etykiety. Pokazuje, jak niespokojny duch odnajdował się w pałacowym życiu - i co działo się, gdy drogi sióstr coraz bardziej się rozchodziły. Andrew Morton stawia na rzetelną biografię z plotkarskim zacięciem. Skraca czasy dzieciństwa Małgorzaty, bo to, co najciekawsze, rozgrywa się już po koronacji Elżbiety. Wybiera autor te wydarzenia, które mogą rzucić nowe światło na charakter przedstawianej postaci i na jej przeznaczenie, tłumaczy, dlaczego na niektóre gesty nawet odważna Małgorzata zdecydować się nie mogła. Elżbieta schodzi tu na drugi plan i trudno się dziwić - Małgorzata wypada znacznie barwniej i bardziej przyciągnie czytelników do siebie za sprawą wolności mimo wszystko.

Ta książka jest napisana z dużą wprawą w prowadzeniu narracji. Andrew Morton wie, co zrobić, żeby przekonać do siebie odbiorców, nie ukrywa swoich sympatii i pozwala polubić główną bohaterkę historii. Zna się na szczegółach dotyczących królewskiego dworu, włącza je bez problemu do opowieści, zaprasza wręcz czytelników do zwiedzenia nietypowego miejsca. Wykorzystuje zainteresowanie medialne i może jednocześnie wprowadzać odpowiednie wyjaśnienia, niezbędne w lekturze. "Elżbieta i Małgorzata" to książka, która przyciągnie przede wszystkim poszukiwaczy ciekawostek i prywatnych opowieści - nie ma tu dystansu i czołobitności, jest opowieść o zwyczajnych pragnieniach niezwykłej osoby. Niezwykłej nie ze względu na urodzenie, a na podejście do życia. Ta książka może się podobać.

poniedziałek, 26 grudnia 2022

Mathilda Masters: 321 fascynujących faktów historycznych

Nasza Księgarnia, Warszawa 2022.

Ciekawostki z przeszłości

Kolejną publikację dla ciekawych świata dzieci proponuje Mathilda Masters. "321 fascynujących faktów historycznych" to przede wszystkim okazja do przejścia w zamierzchłą przeszłość, aż do początków Ziemi. Autorka zajmuje się w pierwszej kolejności przybliżaniem tego, co najdawniejsze - od Wielkiego Wybuchu po dokonania starożytnych cywilizacji. Widać wyraźnie, że zamysł polegał na stworzeniu kompendium wiedzy o historii ludzkości (z dodatkiem wcześniejszych czasów) i z podziałem na epoki - przy czym sprawia Masters wrażenie, jakby chciała poświęcić jedną książkę jednej epoce i w ostatniej chwili zmieniła zdanie i kompozycję. Więcej niż połowa opowiastek dotyczy czasów do końca starożytności - co pokazuje, jak rozłożyła autorka priorytety i co uważa za najciekawsze dla małych czytelników. "321 fascynujących faktów historycznych" to książka dla młodych odkrywców. Mniej interesują Masters konkretne wydarzenia z przeszłości, znacznie bardziej - tematy kulturowe i ogólne. Zdarza się, że dłuższy temat jest podzielony na dwie części (tak stało się między innymi z rządami Kleopatry), innym razem kolejne opowieści układają się w krótką serię - tak, żeby porządkować wiedzę, ale niekoniecznie przytłaczać nią odbiorców. Mathilda Masters wie, co zrobić, żeby porcje informacji były strawne dla dzieci. Nie kieruje się objętością stron, czasami potrzebuje więcej miejsca, czasami mniej - liczy się jakość wyjaśnień. Nie skupia się autorka na datach, stara się nie nudzić wydarzeniami, zajmuje się za to zjawiskami. W tomie mnóstwo jest ciekawostek pokazujących specyfikę kulturową, wprowadzających dzieci do odkryć ważnych w kontekście całej ludzkości - autorka pokazuje między innymi początki pisma czy liczenia, zajmuje się cennymi wynalazkami. Wydaje się, że bardziej interesuje ją to, co nieuchwytne, a co składa się na ogólną charakterystykę czasów i narodów. Zdarza się jednak, że musi pochylić się nad konkretnymi sytuacjami, decyzjami władców i momentami historycznymi. Wtedy dba o to, żeby przyciągnąć odbiorców intrygującymi danymi, ciekawostkami czy anegdotami. Udaje jej się to - o czym świadczy sukces całej serii. "321 fascynujących faktów historycznych" to publikacja, która ucieszy rozmiarami wszystkich lubiących czytać. Mathilda Masters skupia się na przekazywaniu wiedzy, ale w przystępny sposób, nikogo nie odstraszy hermetycznym językiem czy poziomem trudności. Louize Perdieus dokłada tu humorystyczne ilustracje - niektóre na prawach komiksów czy rysunków satyrycznych. To sposób na przyciągnięcie dzieci do tomu. Warto pamiętać o tym, że jest to książka-kompendium, nie trzeba jej czytać po kolei, można wybierać sobie numer ciekawostki i przechodzić bezpośrednio do niej, można też bawić się w odkrywanie kolejnych opowieści. "321 fascynujących faktów historycznych" to okazja do zaproszenia dzieci w przeszłość - pokazania im, jak kształtowały się różne wynalazki i cenne odkrycia. To także próba wytłumaczenia, skąd wzięły się znane dzisiaj rozwiązania z różnych dziedzin.

niedziela, 25 grudnia 2022

Małgorzata Czyńska: Kobiety z obrazów. Polki

Marginesy, Warszawa 2022.

Życiorysy

Małgorzata Czyńska przybliża czytelnikom kolejne panie z portretów - tym razem sięga po historie Polek znanych z obrazów, ale i z życia towarzyskiego i obecności wśród przedstawicieli bohemy. "Kobiety z obrazów. Polki" to opowieść dla odbiorców, którzy niekoniecznie chcą pogłębiać wiedzę z historii sztuki, ale chętnie poznaliby garść ciekawostek i plotek dotyczących kulis powstawania sławnych prac różnych artystów. W przypadku "Polek" autorka ma trochę ułatwione zadanie, bo sięga po sylwetki pań doskonale już odbiorcom znanych. Są tu między innymi siostry Pareńskie, Olga Boznańska, Helena Modrzejewska, Helena Rubinstein czy Zofia Stryjeńska - panie wielokrotnie przedstawiane i w różnych kontekstach opisywane. Małgorzata Czyńska za klucz przyjmuje ich obecność na obrazach, ale w zestawieniu z poprzednimi tomami wydaje się, że tu istnienie konkretnych portretów stało się sprawą wtórną. Autorka skupia się na tym, co kolejne bohaterki tomu robiły i jak wprowadzały się do codzienności artystów, by dopiero w tle zasygnalizować ich malarskie odpowiedniki. Panie, które stawały się inspiracją malarzy (ale nie tylko, bo pojawia się tu też i rzeźba), miały bogate życiorysy i słynęły z przełamywania konwenansów. Udawało im się zaistnieć ze względu na silne charaktery i pomysły na siebie - nie funkcjonowały wyłącznie jako muzy, raczej fascynowały artystów do tego stopnia, że ci postanawiali poświęcić swój czas i energię, żeby uwiecznić je na portretach. Małgorzata Czyńska rezygnuje zatem z przedstawiania swoich bohaterek: wie, że czytelnicy są świadomi tego, z kim akurat mają do czynienia i nie potrzebują encyklopedycznych wyjaśnień - może dzięki temu zająć się wytyczaniem anegdotycznych dróg w swoich esejach. Za każdym razem zajmuje się rolą wybranej kobiety i jej znaczeniem w społeczeństwie, pokazuje, na czym polegała jej wyjątkowość i jakie emocje budziła. "Kobiety z obrazów. Polki" to zatem odrobinę zmieniony rozkład sił - zupełnie jakby Małgorzata Czyńska uznała, że dotychczas stosowany rytm opowieści nie jest już do końca wystarczający. Przy ogromie silnych charakterów trudno się temu dziwić: bohaterki książki same w sobie były interesujące (i są interesujące dla dzisiejszych odbiorców jako te, które przecierały szlaki lub nie bały się żyć po swojemu) - nie udałoby się Czyńskiej przerzucić uwagi odbiorców na sztukę bez komentarza dotyczącego egzystencji pań.

Czyńska tym razem mniej zajmuje się samymi artystami. Pozwala za to dowiedzieć się, kto i dlaczego był portretowany (oraz - przez kogo), przynosi sporo reprodukcji, tak, by odbiorcy łatwiej zorientowali się, o jakich dziełach mowa i żeby mogli wypracowywać samodzielne opinie na temat kobiet z obrazów. Jest to książka, która może i nie pozwala zanurzyć się głęboko w historii sztuki - nie o to zresztą chodzi. Autorka popularyzuje wiedzę i chce, żeby czytelnicy sami z siebie zaczęli się interesować historiami oglądanych dzieł - tak, żeby płótna w muzeach nie były dla nich jedynie prezentacją umiejętności artysty, a żeby zaczęły opowiadać swoje historie.