* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą W drodze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą W drodze. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 sierpnia 2017

Małgorzata Bilska: Nic na pokaz. Fenomen Brata Alberta

W drodze, Poznań 2017.

Bez cudów

Z jednym Małgorzata Bilska porozmawia, bo został laureatem Medalu Św. Brata Alberta, z innym – bo ma na koncie film o tej postaci (na podstawie dramatu Karola Wojtyły zresztą). Sięgnie po opinię wolontariusza i księdza, którego dzieło pomocy biednym (w duchu Brata Alberta) rozrosło się już do niewyobrażalnych na początku rozmiarów. Przepyta albertynów i biskupa, ale również osoby świeckie, w tym – postacie z pierwszych stron gazet. Jedni opowiedzą o niepełnosprawności, drudzy o aktywizowaniu niepełnosprawnych, inni o samym sensie wolontariatu albo o bezdomności i jej powodach. Tylko nielicznych Małgorzata Bilska będzie odpytywać z życiorysu świętego – nie jest jej to do niczego potrzebne, chyba że do wskazania, jak dzisiaj sprawdzają się pomysły Adama Chmielowskiego – i jak dzieło jego życia jest kontynuowane. To o wiele ciekawsze niż analiza biografii – i zajmie znacznie większe grono czytelników. „Nic na pokaz” to tom w sam raz na rynki świeckie, lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy chcą zająć się wolontariatem. Autorka z każdym ze swoich rozmówców (a należą do nich między innymi Anna Dymna, Grzegorz Ryś, Jasiek Mela czy Krzysztof Zanussi, a także mniej znani, za to bardzo zaangażowani w pomoc najbiedniejszym) porusza inne kwestie, nie powtarza pytań ani nie szuka porównań. Wie, że każdy ma do opowiedzenia inną historię, więc wszystkie te relacje, często pomagające zrozumieć rzeczywistość wolontariuszy, przytacza w krótkich wywiadach. Zapewnia w ten sposób zapośredniczony obraz świętego – nie: odnoszący się do jego codzienności, a utrwalony przez naśladowców. Kto wie, czy to bardziej nie przekona odbiorców niż zagłębianie się w życiowe doświadczenia Brata Alberta. W końcu „Nic na pokaz” pełni między innymi rolę „reklamy” wolontariatu.

Znajduje też Bilska miejsce na opisanie biografii Brata Alberta. Próbuje jednak znaleźć w niej klucz do charakteru postaci, pokazać człowieka, a nie świętego. Zależy jej na udowodnieniu, że tak jak Adam Chmielowski postępować mogą wszyscy chętni, dzisiaj zresztą będzie im łatwiej, bo autorka w rozmowach przemyca też wskazówki dla odbiorców zainteresowanych wolontariatem, wskazuje obszary warte uwagi i w duchu Brata Alberta. Sam życiorys ogranicza się do najważniejszych wiadomości: Bilska dba o to, by nie był beznamiętny czy nudny – ale pomysł wzbogacenia go o wywiady, czyli różne spojrzenia na działalność Brata Alberta z dzisiejszej perspektywy to strzał w dziesiątkę – to on naprawdę podnosi wartość lektury i przesuwa ją na zsekularyzowane rynki.

„Nic na pokaz” to książka o pochyleniu się nad drugim człowiekiem. Pomoc innym przybierać może różne formy – a i dotyczyć różnych grup społecznych. Nie każdy zdecyduje się na wersję ekstremalną, ale liczą się nawet drobne gesty. Kolejni rozmówcy Bilskiej pokazują, jak wiele zależy od nastawienia, ale też – z jakimi problemami się spotykają. „Nic na pokaz” to książka, z której wyczytać można sporo wskazówek. Jest to publikacja, w której często autorka w ogóle schodzi z tematu świętego, zajmując się szczegółowo pracami interlokutorów. Nie zapomina o twórczej działalności, jest tu miejsce na analizy obrazów – wszystko po to, by pokazać zwyczajność Brata Alberta. Staje się zatem ta propozycja publikacją dla szerokiego grona odbiorców, ważną ze względu na wymiar społeczny. Po tak przygotowanym tomie nikt już nie będzie mieć wątpliwości, dlaczego warto utrwalać sylwetkę Brata Alberta i informować odbiorców o możliwościach wspierania innych. To książka pozbawiona przegadania, autorka stawia na konkrety i w biografii, i w rozmowach.

środa, 19 lipca 2017

Paulina Wilk: Między walizkami

W drodze, Poznań 2017.

Inne życie

Paulina Wilk podróżuje, żeby myśleć. Nie chce być zadeptywaczem świata, zamiast nowych lądów woli odkrywać sens międzyludzkich relacji. Podróże są dla niej rodzajem ucieczki od cywilizacyjnego pośpiechu – i od nieakceptowanych zmian, których już nie da się powstrzymać. Od czasu do czasu autorka wprowadza też mentalne wojaże – powroty do wspomnień. Wszystko nasycone silnymi przeżyciami, wzbogacone o kontakt z drugim człowiekiem, choćby tylko powierzchowny. Bo Paulina Wilk nie zawsze angażuje się w specyfikę miejsca i ludzi, często wystarczy jej po prostu kontemplowanie odmienności. Przygląda się z boku temu, czego brakuje jej w codzienności – i próbuje dopasować do własnych wyobrażeń bez wnikania w szczegóły. Podróże stają się dobrym zaspokajaczem tęsknot. Tu nie trzeba pojmować ani dogłębnie poznawać, wystarczy dodać do własnych pragnień kojący gest, życzliwość przypadkowego przechodnia, uśmiech – to, co przydałoby się w kraju. Złych wspomnień nie zabiera się z powrotem – i to przepis na szczęśliwość.

Paulina Wilk szuka uzasadnienia dla wypraw, które na początku kojarzą się z tremą i nieprzygotowaniem, a później owocują melancholią. Przez krótkie wypady do stolic europejskich i przez dalsze wyprawy – zamierza znaleźć receptę na to, co ludzie tracą. Z powrotem uczy się kontaktu, wyczulenia na drugą osobę. Pokazuje, jak wiele traci się przez elektroniczne gadżety i nieumiejętność rozmowy. Opowiada o eskapadach pamiętanych z dzieciństwa i zestawia je z dzisiejszym upadkiem kultury podróżowania. Ale sam motyw podróży to punkt wyjścia – dla autorki bardziej liczą się wojaże duchowe, lekcje, jakie wynosi z przebywania gdzieś indziej i z konfrontowania oczekiwań z rzeczywistością.

Bardzo stara się autorka uwrażliwić czytelników na piękno „inności” i jednocześnie przekonać co do swojej otwartości na kultury czy religie. Przedstawia ludzi, których spotykała na drodze i którzy nie stanowili żadnego zagrożenia, co więcej – którzy sami pomagali, gdy było to potrzebne. Jeśli gdzieś zetknęła się z przejawem nieżyczliwości, natychmiast neutralizuje go dobrym wspomnieniem, jakby bała się krytycznie podejść do doświadczeń. Chce być jednoznacznie optymistyczna i nie zamierza podsuwać sceptykom nawet cienia negatywnych przykładów. Oczywiście ta tendencyjność stanie się wodą na młyn jej oponentów, ale tym, którzy pielęgnują w sobie wiarę w innych ludzi, tom spodoba się bez zastrzeżeń.

Migawki z podróży – felietonowe relacje przemyśleń – Paulina Wilk przeplata skojarzeniami z domu rodzinnego. Chce uczyć odbiorców zadumy (refleksja nad świątecznymi życzeniami) i przywiązania do tradycji. Wzbogaca to estetycznymi zachwytami nad śpiewem muezinów, nie dzieli religii, pozwala przeżywać uniesienia. W podróży zatrzymuje się nad tym, co jednostkowe i potwierdzające jej obserwacje, nie wnika głębiej – mimo głębi przemyśleń i staranności w doborze słów. Jest „Między walizkami” publikacja, którą każdy przeżywać musi na swój sposób. Jako lektura to zestaw smakowitych i pełnych tekstów, nie przeszkadza wówczas nawet specyficzna alogiczność w argumentacji. Paulina Wilk pozwala przeżywać, operuje uczuciami i w tym jest bardzo dobra.