* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tony Halik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tony Halik. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 kwietnia 2022

Mirosław Wlekły: Jadą Haliki przez Ameryki

Agora, Warszawa 2022.

Przygoda

Mirosław Wlekły postanawia po raz kolejny przybliżyć najmłodszym odbiorcom część biografii Tony Halika. "Jadą Haliki przez Ameryki" to przygodowa historia w starym stylu, opowieść, która zachęci dzieci do uważnego uczenia się geografii i do snucia odważnych marzeń. Toni i jego żona Pieret mają udać się na Alaskę, żeby tam "zaczerpnąć świeżego powietrza". Bohater ma dość upałów, a do tego musi coś odpowiedzieć ciekawskim dziennikarzom. Sam ma zamiar wyprawę na Alaskę wykorzystać, żeby zdobyć legitymację Największej Telewizji Świata. Filmuje różne doświadczenia, myśli przez pryzmat kamery - chce uchwycić to, co najbardziej spodoba się widzom. Przygotowuje swoje dzieło w każdej sytuacji. A ponieważ podróż na drugi koniec świata musi obfitować w niezwykłe wydarzenia, nikogo nie zdziwi, że dzieci nie będą się mogły od tej książki oderwać. Rozdziały są tu bardzo krótkie i wypełnione burzliwą akcją - pojawia się mnóstwo niebezpieczeństw i niespodzianek, sytuacji, których bohater nie mógłby przewidzieć nawet przy najbardziej starannych analizach. Między innymi spotka jaguara, który wpisuje się w wierzenia miejscowych - i który ma zostać odstrzelony ze względu na zagrożenie, jakie niesie dla mieszkańców wioski. Toni bierze udział w polowaniu, chociaż robi wszystko, by nie pozbawić zwierzęcia życia - zdaje sobie sprawę, że zabijanie dla samego zabijania nie ma żadnego sensu - ale trudno byłoby do tego przekonać terroryzowanych przez dzikie zwierzę lokalsów. Jednym z niezwykłych wydarzeń stają się też narodziny syna. Pieret nie zgadza się na to, by Toni wyruszył na Alaskę sam: postanawia udać się razem z mężem na wielką wyprawę jeepem przerobionym na dom na kółkach. A kiedy wychodzi na jaw, że spodziewa się dziecka, nie zamierza ulec presji lekarzy - wie, że w dżungli i dalekich od cywilizacji wioskach kobiety radzą sobie z porodami, nie muszą na siebie uważać ani słuchać medyków. Może nie jest to najbardziej popularna postawa, jednak również zapewnia przygodę w wyprawie - syn Halików przez kilka pierwszych lat życia nie wie, czym jest dom. Spędza czas w podróży i to uznaje za normalne. Dla dzieci to informacja, że można wieść życie egzotyczne i pełne barw - maluchy i tak będą razem z bohaterami mocno przeżywać kolejne doświadczenia.

Mirosław Wlekły pisze tak, by przyciągnąć dzieci do czytania: zachęca je wizją adrenaliny towarzyszącej postaciom, serią niezwykłych doświadczeń i zagrożeń na równi z odkryciami. "Jadą Haliki przez Ameryki" to opowieść bardzo szybka i wypełniona ekstremalnymi doznaniami (raz tylko w narracji zgrzyta, kiedy dziki kot zaczyna "rzuć" swój ogon - w książkach dla dzieci takie błędy ortograficzne nie mają prawa się zdarzyć). Do tego Magdalena Kozieł-Nowak dodaje jeszcze ilustracje sugerujące przeniesienie się na inny kontynent i do innej kultury, tak, żeby dzieci na pewno miały wrażenie, że obcują z czymś niezwykłym.

czwartek, 31 sierpnia 2017

Mirosław Wlekły: Tu byłem. Tony Halik

Agora, Warszawa 2017.

Przygody

Tony Halik to postać-legenda. Mirosław Wlekły proponuje teraz jego biografię, a może dziennikarskie śledztwo prowadzące do oddzielenia mitów od rzeczywistych wydarzeń. W tej obszernej publikacji nie zawsze sam reporter i podróżnik pozostaje w centrum uwagi. Tom podzielony jest na kilka części wyznaczanych przez… zmianę imienia bohatera. To wyraziste dla odbiorców cezury, a i sposób na nadanie dramaturgii biografii. Wlekły rozpoczyna od czasu, jaki Tony Halik spędził z Elżbietą Dzikowską – od Dzikowskiej zyskuje wiele materiałów, opowieści i wspomnień, aż w efekcie zamienia część momentami w relację o samej Dzikowskiej, tylko od czasu do czasu powracając do Halika. Pokazuje tła tworzonych przez tę parę programów, przedstawia rozwój kariery. Skupia się na samych audycjach przyrodniczych, ewentualnie na relacjach towarzyskich. Uświadamia odbiorcom autor, skąd wzięła się popularność bohatera tomu. Tak zaczyna się podróż w coraz bardziej odległą przeszłość. Kolejna część to Tony Halik sprzed czasów z Dzikowską: to miejsce na opowieść o jego małżeństwie czy na same idee podróżowania. Tu najwięcej jest przygód i anegdot, które mogą zainteresować czytelników – ale też najwięcej samego bohatera tomu, nikt nie próbuje go przyćmić, więc Tony Halik przedstawiony jest najobszerniej. Dalsze, szczuplejsze rozdziały to już biograficzne tematy obowiązkowe: lata dzieciństwa (i samo pochodzenie żmudnie i bez anegdot odtwarzane) oraz czasy młodości (plus druga wojna światowa). W tym pierwszym istotne może być polskie pochodzenie bohatera, w tym drugim – zestaw kolejnych mitów do rozwiązania w wyniku śledztwa. Ale największe niespodzianki Mirosław Wlekły szykuje odbiorcom na koniec tomu. Odkrywa fakty, o których Elżbieta Dzikowska na początku nie chciała mówić. A ponieważ porusza też temat nieodzowny ostatnio w przypadku, gdy rzecz dotyczy kogoś, kto w PRL-u dużo podróżował, nie zabraknie i tematów politycznych. Tu nawet autor tomu może zaskoczyć wieloletnią partnerkę Halika.

Czasami autor odwołuje się do motywów, które dopiero niedawno zaczęły wdzierać się do biografii: listów, jakie bohater otrzymywał od fanów czy opinii internautów. Tego typu komentarze niewiele wnoszą do portretu opisywanej postaci, więcej za to mówią o samych komentujących – a to nikomu nie jest potrzebne. „Tu byłem. Tony Halik” to publikacja przemyślana pod względem formy, ale można by z niej bez żalu usunąć konwencjonalne opinie czy komentarze. I tak dobrze, że Wlekły rezygnuje z bardziej rozbudowanych typowych wspomnień, w których każdy mówi to samo i w takim samym stopniu uogólnienia. Parę razy przedstawia naprawdę ciekawe scenki, uświadamia odbiorcom sposób pracy nad programami (motywy aranżowania ujęć to chyba największe rozczarowanie), innym razem odnosi się do niebanalnych charakterystyk (wariat w redakcji). Tony Halik jawi się jako postać jednocześnie egzotyczna i swojska, człowiek, który wprawdzie kreował własny życiorys, ale poza tym przeżył tyle przygód, że i bez ubarwiania wypada jego biografia oryginalnie. Tom „Tu byłem. Tony Halik” wypełniony jest fotografiami (dość rzadko z podróży, chociaż zdarzają się i takie pokazujące bohatera w trakcie pracy). Mirosław Wlekły uzupełnia rynek literatury podróżniczej o publikację biograficzno-reportażową, przypomina postać ważną. Tony Halik w tym ujęciu skusi nie tylko fanów podróżowania i odkrywania nieznanego.