* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tomasz Potkaj. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tomasz Potkaj. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 stycznia 2023

Tomasz Potkaj: Akwarium. Opowieść o Związku Literatów Polskich w PRL-u

Czarne, Wołowiec 2022.

Historia obyczajowa



Tomasz Potkaj zajmuje się wycinkiem życia literackiego z PRL-u, a konkretnie tematem Związku Literatów Polskich - aspektami towarzyskimi i kodyfikacjami wynikającymi z przynależności do Związku. Odnotowuje wydarzenia, które nie mają już dzisiaj większego znaczenia, mało tego: część nazwisk odbiorcom nie będzie zbyt wiele mówić, a problemy związane z decyzjami twórczymi i produkcyjniakami wydają się czytelnikom egzotyczne. Jednak nie da się ukryć, że "Akwarium" ma potencjał rozrywkowy: to książka, która opowiada o zwyczajnym życiu wśród literatów. Zwraca uwagę zwłaszcza na anegdoty i na zachowania wynikające ze specyfiki czasów, podkreśla, do czego prowadziło nagromadzenie ludzi pióra w jednym miejscu. Rejestruje rozmaite skandale i niesnaski, bawi się sprawami międzyludzkimi. Literatura schodzi tu na dalszy plan - autor doskonale wie, że o twórcach najlepiej mówią ich dzieła - tu jednak nie interesuje się efektami pracy, a samymi ludźmi, w zderzeniu z innymi ludźmi oraz z wymogami odgórnymi dotyczącymi tworzenia. Przygląda się zatem i powinnościom literatów, narzucanym zasadom i postawom - opowiada, jak można było wypaść z łask i dlaczego niektórzy musieli składać samokrytykę lub zdawać się na decyzje sądów koleżeńskich. Analizuje też zwyczajne międzyludzkie relacje - sprawdza, kto z kim sypiał (zwłaszcza jeśli był to związek pozamałżeński), kto komu pomagał i kto kogo nie lubił. Zestawia ze sobą plotki i ciekawostki, przywołuje to, co zabawne z perspektywy czasu i to, co niezwykłe dla dzisiejszych odbiorców. Wnika w hermetyczne środowisko i pokazuje jego specyfikę. Nie zajmuje się przy tym tylko osobami do dzisiaj kojarzonymi z historii literatury. Równie ważni są autorzy, którzy nie przetrwali w świadomości zbiorowej - albo wypadają już tak archaicznie, że warto o nich przypomnieć.

Tomasz Potkaj wybiera różne zagadnienia związane z działalnością Związku Literatów Polskich - sprawdza, jak wybierało się prezesa zarządu, do których lokali przenosiło się życie towarzyskie, kto na kogo donosił (i dlaczego), kto gdzie mieszkał i kto zajmował lokal po kim, jak wyglądały wyjazdy do domów pracy twórczej - nie ma obaw, że tematów zabraknie, Potkaj dokonuje odważnej selekcji, nie planuje stworzenia monografii Związku Literatów Polskich, a ciekawe popularnonaukowe czytadło, przybliżające działalność zrzeszonych twórców. Akcentuje przy tym wszelkiego rodzaju nieporozumienia i spory, zupełnie jakby chciał podkreślić antyintegracyjną rolę związku w jednoczeniu środowiska pisarskiego. Czytelnikom zapewnia sporo śmiechu dzięki komentowaniu przyziemnych spraw. Tu nawet kiedy chodzi o wartości literackie (podporządkowane partyjnym wymogom), zamienia się to w folwark, zestaw przepychanek i wzajemnych złośliwości. Tomasz Potkaj odwołuje się do co bardziej smakowitych scen, ucieszy zatem odbiorców spragnionych ożywienia w mówieniu o przeszłości literackiej. Daje czytelnikom szansę na poznawanie mniej encyklopedycznej strony działalności związku, a przy okazji pokazuje też, jak wyglądały próby zjednoczenia artystów, ludzi słowa, pod wspólnym szyldem. "Akwarium" to obszerna książka i bardzo apetyczna - w sam raz dla łowców ciekawostek. Można sporo z tej publikacji wyciągnąć na temat organizacji i jej znaczenia dla życia literackiego w PRL-u. Oczywiście nie jest to wyczerpujące omówienie, jednak może stać się dobrym punktem wyjścia dla poszukiwań.

środa, 16 sierpnia 2017

Alicja Klenczon, Tomasz Potkaj: Krzysztof Klenczon. Historia jednej znajomości

WAM, Kraków 2017.

Romantyczność

Krzysztof Klenczon to postać, którą kojarzą wszyscy zafascynowani big-bitem, rynkiem muzycznym w Polsce lat 60. I wbrew obawom – nie tylko starsze pokolenia. O pamięć o mężu dba Alicja Klenczon, która teraz wspomina muzyka od mniej znanej fanom, rodzinnej strony. W rozmowie z Tomaszem Potkajem przyjmuje konwencję „powieści intymne”. Wycofuje się z budowania biografii – w niej nie znalazłoby się miejsca na rodzinne relacje w takim zakresie, jakiego chciałaby autorka. Odrzuca też analizowanie muzycznych dokonań – i dobrze, bo tu lepiej sprawdzą się fachowcy, zresztą trzeba by pieczołowicie odtwarzać dyskografię czy trasy koncertowe, a to żmudne zajęcie, którego efektu zwykli czytelnicy i tak by nie docenili. W „Historii jednej znajomości” pierwsze miejsce zajmują stosunki rodzinne, to, co niedostępne fanom w synchronicznym odbiorze. Odtwarzanie faktów pojawia się tu wtedy, gdy Alicja Klenczon prezentuje rodzinę męża i szuka szczegółów w dokumentach. Tutaj relacjonuje wiadomości sucho, jakby z konieczności. Inna rzecz, że doskonale orientuje się w rodzinnych koligacjach, zawsze potrafi przedstawić całe drzewo relacji i związków. Przy rodzinie Krzysztofa dużo miejsca poświęca razem z Tomaszem Potkajem swojemu teściowi, z którym czuła się bardzo związana. Cały rozdział dotyczy tu procesu, który miał wpłynąć na rozpad małżeństwa rodziców muzyka. Ale inaczej portretują Czesława Klenczona fragmenty korespondencji z drugiej części tomu. Alicja Klenczon wyraźnie nie chce oskarżać ani oceniać teścia, oddaje więc głos faktom czy dokumentom.

Muzyczna droga Krzysztofa Klenczona zajmuje tu raczej marginalne miejsce. Alicja Klenczon odnosi się z konieczności do rozłamu w Czerwonych Gitarach, do gry w Trzech Koronach i do późniejszych twórczych decyzji, czasami opowiada trochę o trasach albo o konkretnych występach – ale bez specjalnej przyjemności, nie za bardzo lubi analizować tematy zawodowe. Dużo lepiej czuje się przy relacjach towarzyskich – przypomina, jakie kontakty panowały w zespole i w najbliższym kręgu (zwłaszcza przy Czerwonych Gitarach, nawet po rozłamie), prezentuje muzyczne przyjaźnie. Krzysztofa portretuje przez pryzmat znajomych, za sprawą konsekwencji podejmowanych decyzji.

Najważniejszy staje się temat rodziny. Alicja Klenczon opowiada o pierwszych randkach i o relacjach z rodzicami i babcią. Przedstawia kulisy wyjazdu do Stanów, narodziny córek. Mówi o domu – czyli dostarcza fanom wiadomości z najpewniejszego źródła. Krzysztof-artysta jest mniej ważny niż Krzysztof-ukochany. Z perspektywy czasu nie chce opowiadać o konfliktach, woli wierzyć, że to małżeństwo by przetrwało. Ale też nie idealizuje męcząco Krzysztofa, wybiera raczej fakty niż uczucia. W „Historii jednej znajomości” jest miejsce na normalność: to nie wspomnienie o muzyku, a o wspólnym życiu.

Tomasz Potkaj pyta również o sprawy Alicji Klenczon – o jej kolejne małżeństwa, o losy dorosłych dzieci, o fundację. Pozwala rozmówczyni na wygadanie się, przedstawienie własnych doświadczeń i obserwacji. W końcu skoro nakreślone zostały losy pokolenia rodziców, może czytelnicy będą ciekawi, jak ułożyła sobie życie „wdowa po Klenczonie”. Ta książka nie sprawia wrażenia zapychanej na siłę przypadkowymi cytatami czy opiniami z zewnątrz, także zdjęcia z domowego archiwum bardzo tu pasują. Uczucie nasycenia lekturowego płynie z czasowego dystansu: tu ważne są fakty, a nie trudne do uchwycenia tęsknoty. Alicja Klenczon przypomina o swoim mężu i fanom proponuje ciekawy zestaw krótkich opowieści. Rezygnuje z anegdot czy włączania się w spory, pozwala zobaczyć Krzysztofa ze swojej perspektywy.