* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ruth Spiro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ruth Spiro. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 września 2021

Ruth Spiro: Dotyk!

Harperkids, Warszawa 2021.

Świat zmysłów

Być może samo pranie jako takie nie jest czymś, co dzieci najbardziej intryguje, jednak Ruth Spiro wykorzystuje ten motyw, żeby zaakcentować zmiany, które można odkrywać za pomocą zmysłu dotyku. Po raz kolejny - bo to specyfika serii Bobas odkrywa naukę - bohaterem jest tu pozbawiony w opisie płci "Dzidziuś", z którym mają identyfikować się odbiorcy. Dzidziuś bierze aktywny udział w praniu, przynajmniej jeśli chodzi o pomoc dorosłym. Dzięki temu może się przekonać, co jest twarde, a co miękkie, co jest mokre, a co suche, co jest zimne, a co ciepłe. To nie tylko rozwija słownictwo dzieci i uczy je kojarzenia słów z odczuciami - ale też przydaje się przy opowiedzeniu, czym właściwie jest dotyk. Początkowe zestawienia - zjawiska, które każdy maluch może zaobserwować w swoim otoczeniu, wystarczy, że potowarzyszy przy robieniu prania - nie są jednak sednem książeczki. Ruth Spiro chce natomiast pokazać dzieciom, jak to się dzieje, że można rozróżnić, czy coś jest miękkie, czy suche, czy ciepłe - to wprowadzenie do krótkiej opowieści o receptorach wysyłających do mózgu impuls elektryczny. Być może jest to komentarz zbyt skomplikowany, jednak ma szansę zaspokoić ciekawość dzieci i wprowadzić do ich słowników jeszcze inne, fachowe terminy, a także - zainteresować zdobywaniem wiedzy. Wszystko zostało tu wyjaśnione szybko i prosto, więc jeśli odbiorcy zechcą poznawać świat zmysłów, tu będą mieli na to największą szansę.

Tomik "Dotyk!" jest kolorowym kartonowym picture bookiem. Mała książeczka z zaokrąglonymi rogami prowadzi do poznawania ludzkiego ciała - niesie odpowiedź na pytania, jak to jest, że ludzie potrafią rozpoznawać różne właściwości materiałów. To doskonała propozycja dla dzieci, które uwielbiają pytać o przyczyny. Mały bohater nie zajmuje się niczym innym, dotyk intryguje go najbardziej, więc nic nie odwraca uwagi odbiorców od przesłania. Ruth Spiro z wprawą prowadzi temat - można jej zaufać, wytłumaczy wszystko idealnie. Nierozbudowane komentarze trafiają w punkt, do tego autorka proponuje przykłady wymowne i do przetestowania przez najmłodszych. Dba o rozwój dzieci - do tego ma się przydać lektura. A przecież można też zatrzymać się na śledzeniu obrazków i na cieszeniu się samą "przygodą" dzidziusia. Irene Chan zadbała o to, żeby książeczka urzekała barwami. Grafiki są tu dość proste i komputerowe (ale niepozbawione gry cieni), na uwagę zasługują w nich dodatkowe "komentarze": na przykład niby-termometry do zaznaczania wrażeń dotykowych: dzieci dzięki temu mogą jeszcze nabyć umiejętności określania temperatury. Obrazki są ciekawe, układają się w drobną historyjkę (ubranie, które wrzuca się do prania, po jakimś czasie pojawi się na bohaterze, chociaż w narracji nic na to nie wskazuje). "Dotyk" to książeczka przygotowana do odkrywania przez najmłodszych.

sobota, 4 września 2021

Ruth Spiro: Smak!

Harperkids, Warszawa 2021.

Zmysły

Jedno tylko nie jest udane w książeczkach z Akademii Mądrego Dziecka – podserii Bobas odkrywa naukę autorstwa Ruth Spiro, ale to bardziej za sprawą tłumaczenia: nieudany jest „dzidziuś” jako nazwanie anonimowego i pozbawionego płci bohatera. Takie określenie bardzo infantylizuje postać, która przecież dokonuje ważnych naukowych odkryć i przekonuje się, jak działa organizm człowieka. Przy okazji dzięki temu, co odkrywa, uczy odbiorców i wyczula ich na konkretne bodźce zmysłowe. Bo Ruth Spiro wcale nie zatrzymuje się na tym, co oczywiste i dostępne także dorosłym bez sięgania do fachowych lektur. Na tym polega cała sztuka: żeby przedstawić informacje podręcznikowe w sposób, który trafi do najmłodszych, nawet tych, którzy jeszcze nie potrafią samodzielnie czytać. Na taki krąg odbiorców wskazuje między innymi sposób wydania tomiku: z zaokrąglonymi rogami i kartonowymi stronami, z wyrazistymi ilustracjami Irene Chan na rozkładówkach. Chodzi tu o jak najlepsze wykorzystanie zmysłów dziecka i wykorzystanie mnemotechnicznych funkcji obrazków oraz skondensowanego tekstu.

W „Smaku” Ruth Spiro wysyła dzidziusia do kuchni, by tam odkrywać możliwości jednego ze zmysłów. Zakłada autorka, że każdy maluch uwielbia truskawki (a kiedy może brać udział w przygotowaniu ciasta, będzie próbował takich składników), szybko jednak przechodzi do tłumaczenia, jak to się dzieje, że czujemy smak truskawek. To miejsce na przedstawienie kubków smakowych i receptorów smaku, a nawet na przedstawienie impulsów elektrycznych – to niezwykłości, które już same w sobie brzmią bajkowo i mogą zachęcić dzieci do odkrywania tajemnic ciała oraz nauki. Banalne truskawki zamieniają się w furtkę do wiedzy. Żaden maluch nie przypuszczałby nawet, w momencie przystąpienia do lektury, że autorka zaoferuje aż tak złożone wyjaśnienia – złożone, a jednak przystępne, zrozumiałe dla każdego. Może i trudno byłoby się dzieciom uczyć na takiej publikacji czytania, ze względu na obecność trudniejszych słów nieobecnych w codziennym języku kilkulatka, jednak jeśli liczy się możliwość zrozumienia treści i samych przesłań. Autorka koncentruje się na sprawach trudnych do uchwycenia: opowiada o smaku, musi zatem postawić na konkrety, żeby dotrzeć do dzieci. I udaje jej się ta sztuka, nawet wyjaśnia, dlaczego ludzie potrzebują energii (czerpanej z jedzenia). W efekcie spodziewane wyliczenie smaków pojawia się tu dopiero na przedostatniej rozkładówce, ostatnia jest zachętą do jedzenia (to coś dla rodziców, którzy szukają wsparcia w zachęcaniu niejadków do spożywania pełnowartościowych posiłków i do eksperymentowania w kuchni. Jest to książeczka kolorowa i ciekawa z perspektywy malucha, ale też zapewnia dawkę wiedzy w stopniu wykraczającym poza standardowe opowiastki z picture booków. Propozycja udana, zapewniająca edukację i rozrywkę w jednym.

niedziela, 5 kwietnia 2020

Ruth Spiro: Inżynieria lotnicza

Egmont, Warszawa 2020.

W powietrzu

Edukacja od najmłodszych lat – w odpowiedniej oprawie. Ruth Spiro nie boi się wyzwań lekturowych i w tomiku kartonowym „Inżynieria lotnicza” może opowiedzieć najmłodszym, dlaczego ptaki i samoloty latają. Książka wydana w cyklu Akademia Mądrego Dziecka oznacza, że mali bohaterowie poznają świat i wyjaśnienia, które nie mieszczą się w standardowych bajkach – bez skomplikowanych terminów i wprowadzania trudnych pojęć, których kilkulatki bez pomocy dorosłych nie zrozumieją. Da się opowiedzieć o „inżynierii” lotniczej ciekawie i nie odrywając się od świata malucha. Ruth Spiro wykorzystuje tutaj ptaka: skrzydlaty przyjaciel fascynuje bohatera książeczki i skłania do zadawania szeregu pytań na temat unoszenia się w powietrzu. Dziecko w tomiku przekonuje się, że kształt skrzydeł pomaga w lataniu – sytuację ptaka może następnie zestawić z budową samolotu. Ale ani ptak, ani samolot nie są w stanie wylecieć w kosmos – do tego potrzebna jest rakieta, do której wsiada ptaszek.

Jest tu zatem całkiem ciekawa jak na kartonowy picture book fabułka, jest przygoda – dla dzieci to bardzo ważne: w końcu muszą mieć motywację do śledzenia opowieści, nawet jeśli nie potrwa ona długo – już sam tajemniczy tytuł wymaga sprawdzenia, jak potoczą się losy bohaterów. Sam fakt stworzenia „bajki” o takiej tematyce nie jest nowy – ale tytuł zachęca do sprawdzenia, czego też najmłodsi mogą dowiedzieć się w dziedzinie inżynierii. Oswajanie z naukowymi zagadnieniami od pierwszych lat życia to zabieg całkiem sprytny – może wcześnie wyzwolić konkretne zainteresowania. Ruth Spiro nie ma czasu na to, by kogoś znudzić lub zmęczyć: cała książeczka to zaledwie kilka zdań i obrazków do oglądania, ale i tak dzieci poczują się usatysfakcjonowane – choćby dlatego, że autorka zwraca uwagę na zagadnienie budzące ciekawość. Realizacja pomysłu to nie tylko uproszczony do granic możliwości opis, ale też zestaw obrazków – komputerowych grafik. Najmłodsi mogą śledzić akcję przez przyglądanie się minom oraz postawom dziecka i ptaka – w otoczeniu ciekawych maszyn. Kierunek opowieści pobudza wyobraźnię i pozwala układać sobie dalszy ciąg historii.

Ruth Spiro łączy tutaj rozrywkę i elementy edukacyjne: wiadomo, że maluchy, które jeszcze nie potrafią czytać, nie zaczną nagle zgłębiać tajników inżynierii lotniczej (ani żadnej innej), ale tu otrzymają prostą bajkę z przesłaniem – do czytania przez rodziców oraz do oglądania. T pierwsze zetknięcie z lekturą może zaważyć na późniejszej miłości do książek i chęci spędzania wolnego czasu na czytaniu. Cała podseria z wyjaśnianiem kilkulatkom tajników fizyki czy chemii jest intrygująca i wyróżnia się na rynku – ale Akademia Mądrego Dziecka to przecież cykl, który na dobre zagościł w biblioteczkach dziecięcych – to znak przemyślanych tytułów umożliwiających rozwój pociech.