OMG Books, Kraków 2016.
Miłość
Agata Czykierda-Grabowska tworzy idealizowaną bajkę w dzisiejszym stylu. „Jak powietrze”, powieść new adult, to historia o miłości, która pokona wszelkie przeszkody, wiadomo to od pierwszego elektryzującego spotkania bohaterów. Przez prawie pięćset stron autorka będzie mówić odbiorcom to, co zauważyli na samym początku.
Oliwia potrąca na ulicy Dominika. Ponieważ mało go nie przejechała, postanawia mu pomóc, gnana wyrzutami sumienia. Tak poznaje jego młodsze rodzeństwo, którym chłopak się opiekuje – i stopniowo wkracza w jego życie. Przejmuje część obowiązków, prowadzi razem z Dominikiem dom, pielęgnuje maluchy w chorobie. Zyskuje normalność i szczęście, którego od śmierci matki nie zaznała. Dominik, ambitny chłopak, który wychował się w domu dziecka, zakochuje się w Oliwii, uważa ją za ideał, chociaż wie, że oboje pochodzą z różnych światów. „Jak powietrze” to zestaw przeszkód, które trzeba pokonać, żeby doszło do koniecznego happy endu. Przez długi czas bohaterowie uświadamiają sobie własne najskrytsze uczucia, ale mają wiele powodów, by się do nich nie przyznawać. Dla wszystkich wokół jest oczywiste, że są sobie przeznaczeni, ale nie chroni ich to przed niepotrzebnymi sporami. Agata Czykierda-Grabowska w cukierkową miłość wplata jeszcze temat relacji rodzinnych. Oliwia nie potrafi porozumieć się z milczącym ojcem – dopiero gdy sama znajdzie szczęście, spojrzy na domową sytuację z innej perspektywy. O ile motyw zakochania młodych ludzi jest oczywisty i przewidywalny, o tyle drugoplanowy wątek stosunków z ojcem dodaje książce barw. Podobnie zresztą jak portret małych bliźniaków, Kacpra i Hani. Rodzeństwo Dominika przedstawione zostało przez autorkę z dobrym zmysłem obserwacji i wprawą, za to bez męczącej szczebiotliowści. Tu dzieci są przede wszystkim ludźmi, a nie źródłem zaślepionych zachwytów. Dzięki temu przyjemnie śledzi się ich pomysły i zwyczajne przygody.
Autorka nie umieszcza postaci w próżni. Przedstawia ciekawe sylwetki spoza wspólnej orbity bohaterów: sympatycznie wypadają „dresiarze” z Pragi, zaufania nie można mieć za to do byłego chłopaka Oliwii. Pewnych tematów autorka nie przesącza przez filtr psychologiczny – kilka razy zdarza się jej zasugerować źle rokujące na idealną przyszłość postawy, ale tu zawsze wykorzystuje inne czynniki pozwalające bohaterom mimo wszystko walczyć o szczęście. Nie stroni nawet od ingerencji sił nadprzyrodzonych, wszystko po to, by przekonać odbiorców, że szczęśliwa miłość istnieje i pokona każde wyzwanie. Ten idealistyczny i przez cały tom forsowany pogląd uzasadnia szeregiem pułapek – zadziałają one na młodsze czytelniczki.
Czykierda-Grabowska wkracza też na grunt przypisany powieściom erotycznym – seksualne spełnienie staje się powoli obowiązkowym punktem historii obyczajowych, nie inaczej jest i tutaj, chociaż autorka nieco modyfikuje konwencję: to dziewczyna jest w sprawach łóżkowych bardziej doświadczona. Intymne spotkania, chociaż płomienne, udowadniają to, co od dawna wiadomo: boleśnie brakuje w języku określeń, które nie byłyby wulgarne lub metaforyczne na przedstawianie aktu płciowego. W takich chwilach wręcz tęskni się za dawną dyskrecją autorów pozostających przed zamkniętymi drzwiami sypialni. Sceny łóżkowe mało pasują do całej stylistyki tomu „Jak powietrze”, można by się tu obyć bez szczegółów – autorka daje się zniewolić konwencji.
Narracja w tej książce jest prosta i niemal pozbawiona ozdobników, Czykierda-Grabowska skupia się na prawdziwości codziennych scenek (i dobrze jej to wychodzi, mimo nadmiernej wiary w dojrzałe pierwsze uczucie), a nie na zabawach stylem. Jedno, co może w lekturze irytować, to złe panowanie nad zaimkami – autorka wie na pewno, że czytelnicy domyślą się, do czego odnosi się dany zaimek (lub jego brak), choćby poprzednie zdanie zakończyła inną sugestią – jednak kilkanaście lat temu taka niefrasobliwość w tropieniu podmiotów uważana byłaby za dyskwalifikujący błąd. „Jak powietrze” to powieść dla tych, którzy oczekują jednoznacznie pozytywnej historii o pięknie uczucia, bez zbędnych fajerwerków fabularnych – i o młodych ludziach wykazujących się już sporą emocjonalną oraz życiową dojrzałością.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OMG Book. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą OMG Book. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 5 września 2016
wtorek, 10 maja 2016
Jessica Park: To skomplikowane. Julie
OMG Book, Kraków 2016.
Chłopak z sieci
To coś, czego jeszcze nie było. Jessica Park opowiada historię nastoletnich związków tak, że szybko powinna podbić rynki wydawnicze. Po „To skomplikowane. Julie” sięgnąć muszą odbiorcy ceniący inteligentny humor i tajemnice, międzyludzkie relacje przedstawiane niesentymentalnie i oderwanie od schematów. Wszystko zaczyna się z chwilą, gdy Julie wyjeżdża na studia i pod adresem wynajętego przez internet mieszkania znajduje… knajpkę serwującą burrito. Ratuje ją przyjaciółka matki ze studenckich czasów – zabiera do swojego domu i zapewnia pomoc. Watkinsonowie okazują się życzliwi, pomocni i sympatyczni. Wprawdzie rodzice wciąż się rozjeżdżają i niespecjalnie zajmują się potomstwem – ale przygarniają Julie i traktują niemal jak członka rodziny. Jest tylko jeden warunek, nie wolno rozmawiać z nimi o Finnie.
W domu Watkinsonów Julie poznaje studenta matematyki, Matta, typowego geeka, odludka i dziwaka. Matt nie przejmuje się życiem towarzyskim, nie widzi świata poza nauką, a ze swojej skorupy wychyla się tylko wtedy, gdy trzeba opiekować się Celeste. Celeste ma trzynaście lat i stroni od ludzi – jeszcze bardziej. Wysławia się jak profesor, nie zna się na modzie ani na dziewczęcych rozrywkach, nie ma przyjaciółek i czasami wpada w histerię. Z tego towarzystwa najstarszy jest Finn, brat-ideał. Aktualnie przebywa w niekończącej się podróży (pracuje jako wolontariusz i los rzuca go po świecie). Finna Julie poznaje tylko przez portal społecznościowy – wymienia z nim prywatne wiadomości i coraz bardziej ceni.
Jessica Park pokazuje czytelniczkom kolejne etapy zakochiwania się i trudno się dziwić jej bohaterce. Finn jest szalenie dowcipny, czuły i wyrozumiały, w zasadzie nie ma wad (poza tą, że stale jest nieobecny w domu). Dla niego Julie traci głowę, chociaż sam proces wygląda zupełnie inaczej niż w przypadku zwyczajnych powieści pop dla młodzieży. Trudno tu mówić o wzajemnym pociągu, zakochanie dotyczy sfery intelektu i emocji, za to staje się niezaprzeczalnym faktem. Park zyskuje na atrakcyjności już przez oddalenie od siebie bohaterów. Równolegle rozwija temat mieszkania u Watkinsów. Julie udaje się dotrzeć do Celeste – i próbuje delikatnie nauczyć ją bycia nastolatką. Stopniowo wprowadza kolejne „przełomy”, które dla rodziny wydają się szokiem. Wymaga to wyczucia i zaufania – a misja, którą Julie sobie wyznacza, nie została przecież wzbogacona o sekret dziewczynki.
Wszyscy coś przed Julie ukrywają, a jednocześnie pomagają jej na każdym kroku i bez przerwy rozśmieszają. Jessica Park zapewnia bohaterom wysoki poziom inteligencji i umiejętność posługiwania się ironią. W tej książce nie będzie płaskich czy niesmacznych żartów, zwłaszcza przekomarzanki między postaciami cieszą – chociaż nie udałoby się ich powtórzyć w zwyczajnym świecie. Bo też Watkinsonowie nie należą do zwyczajnych, a Julie bez trudu podchwytuje ich styl (jeśli tak porozumiewa się Jessica Park, fani będą z niecierpliwością czekać na jej książki). Autorka odrzuca potoczny język – nawet w dialogach nastolatków. Tu wszyscy wypowiadają się dość kwieciście (ale nie barokowo, raczej w tonie literacko-ironiczno-inteligenckim, co nie przeszkadza w lekturze) i cenią sobie humor wysokiej próby. Ciekawie to wypada w zestawieniu z tajemnicą rodziny. „To skomplikowane. Julie” jest książką napisaną w sposób nietypowy – nawet jeśli przewidzi się rozwiązanie (co wcale nie należy do trudnych zadań) – pozostaje jeszcze przyjemność śledzenia przekomarzanek, pomysłów Julie czy rozwoju uczuć – a nawet facebookowych statusów, którymi bohaterowie podkreślają indywidualizm. „To skomplikowane. Julie” jest powieścią bardzo udaną, zwłaszcza dla czytelników ceniących sobie oryginalny kontekst dla rozwoju uczuć – i dbałość o językowy obraz świata.
Chłopak z sieci
To coś, czego jeszcze nie było. Jessica Park opowiada historię nastoletnich związków tak, że szybko powinna podbić rynki wydawnicze. Po „To skomplikowane. Julie” sięgnąć muszą odbiorcy ceniący inteligentny humor i tajemnice, międzyludzkie relacje przedstawiane niesentymentalnie i oderwanie od schematów. Wszystko zaczyna się z chwilą, gdy Julie wyjeżdża na studia i pod adresem wynajętego przez internet mieszkania znajduje… knajpkę serwującą burrito. Ratuje ją przyjaciółka matki ze studenckich czasów – zabiera do swojego domu i zapewnia pomoc. Watkinsonowie okazują się życzliwi, pomocni i sympatyczni. Wprawdzie rodzice wciąż się rozjeżdżają i niespecjalnie zajmują się potomstwem – ale przygarniają Julie i traktują niemal jak członka rodziny. Jest tylko jeden warunek, nie wolno rozmawiać z nimi o Finnie.
W domu Watkinsonów Julie poznaje studenta matematyki, Matta, typowego geeka, odludka i dziwaka. Matt nie przejmuje się życiem towarzyskim, nie widzi świata poza nauką, a ze swojej skorupy wychyla się tylko wtedy, gdy trzeba opiekować się Celeste. Celeste ma trzynaście lat i stroni od ludzi – jeszcze bardziej. Wysławia się jak profesor, nie zna się na modzie ani na dziewczęcych rozrywkach, nie ma przyjaciółek i czasami wpada w histerię. Z tego towarzystwa najstarszy jest Finn, brat-ideał. Aktualnie przebywa w niekończącej się podróży (pracuje jako wolontariusz i los rzuca go po świecie). Finna Julie poznaje tylko przez portal społecznościowy – wymienia z nim prywatne wiadomości i coraz bardziej ceni.
Jessica Park pokazuje czytelniczkom kolejne etapy zakochiwania się i trudno się dziwić jej bohaterce. Finn jest szalenie dowcipny, czuły i wyrozumiały, w zasadzie nie ma wad (poza tą, że stale jest nieobecny w domu). Dla niego Julie traci głowę, chociaż sam proces wygląda zupełnie inaczej niż w przypadku zwyczajnych powieści pop dla młodzieży. Trudno tu mówić o wzajemnym pociągu, zakochanie dotyczy sfery intelektu i emocji, za to staje się niezaprzeczalnym faktem. Park zyskuje na atrakcyjności już przez oddalenie od siebie bohaterów. Równolegle rozwija temat mieszkania u Watkinsów. Julie udaje się dotrzeć do Celeste – i próbuje delikatnie nauczyć ją bycia nastolatką. Stopniowo wprowadza kolejne „przełomy”, które dla rodziny wydają się szokiem. Wymaga to wyczucia i zaufania – a misja, którą Julie sobie wyznacza, nie została przecież wzbogacona o sekret dziewczynki.
Wszyscy coś przed Julie ukrywają, a jednocześnie pomagają jej na każdym kroku i bez przerwy rozśmieszają. Jessica Park zapewnia bohaterom wysoki poziom inteligencji i umiejętność posługiwania się ironią. W tej książce nie będzie płaskich czy niesmacznych żartów, zwłaszcza przekomarzanki między postaciami cieszą – chociaż nie udałoby się ich powtórzyć w zwyczajnym świecie. Bo też Watkinsonowie nie należą do zwyczajnych, a Julie bez trudu podchwytuje ich styl (jeśli tak porozumiewa się Jessica Park, fani będą z niecierpliwością czekać na jej książki). Autorka odrzuca potoczny język – nawet w dialogach nastolatków. Tu wszyscy wypowiadają się dość kwieciście (ale nie barokowo, raczej w tonie literacko-ironiczno-inteligenckim, co nie przeszkadza w lekturze) i cenią sobie humor wysokiej próby. Ciekawie to wypada w zestawieniu z tajemnicą rodziny. „To skomplikowane. Julie” jest książką napisaną w sposób nietypowy – nawet jeśli przewidzi się rozwiązanie (co wcale nie należy do trudnych zadań) – pozostaje jeszcze przyjemność śledzenia przekomarzanek, pomysłów Julie czy rozwoju uczuć – a nawet facebookowych statusów, którymi bohaterowie podkreślają indywidualizm. „To skomplikowane. Julie” jest powieścią bardzo udaną, zwłaszcza dla czytelników ceniących sobie oryginalny kontekst dla rozwoju uczuć – i dbałość o językowy obraz świata.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






