* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Adaszewska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Adaszewska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 kwietnia 2016

Iga Cembrzyńska w rozmowie z Magdaleną Adaszewską: Mój intymny świat

Prószyński i S-ka, Warszawa 2016.

Dystans

Do grona aktorów opowiadających o własnym życiu i karierze w wywiadach-rzekach dołączyła Iga Cembrzyńska. „Mój intymny świat” to skrótowa opowieść (auto)biograficzna porządkowana przez Magdalenę Adaszewską. To książka bez literackich zapychaczy miejsca, aktorka nie ma zamiaru analizować swoich poglądów czy długo rozwodzić się nad doświadczeniami z życia. Stawia na konkrety tam, gdzie to możliwe, wspomnienia porządkuje chronologicznie. Szybko rozprawia się z dzieciństwem przypadającym na lata wojny, dokonuje skrótowej prezentacji połączonych szczęśliwą miłością rodziców i brata, którego marzenia rozwiały się przez wypadek drogowy. Stałym punktem tego typu rozmów jest zwolnienie tempa na czasy studiów aktorskich – Iga Cembrzyńska również się do schematu dostosowuje, oznacza to bowiem przecież analizy pierwszych kroków na drodze do wymarzonego zawodu. Dalsze opowieści dzielą się na role teatralne i filmowe oraz recitale. Cembrzyńska dzieli się też z czytelnikami życiem prywatnym: mówi o domowych zwierzętach, o związku z Andrzejem Kondratiukiem i o tym, że nie zdecydowała się na dziecko. O ile przy zagadnieniach osobistych zależy aktorce na podkreślaniu sukcesów i radości (nawet jeśli części czytelniczek nie spodoba się podział obowiązków i postawy partnera aktorki), o tyle w przypadku ról jest bardziej otwarta i skłonna do oceniania siebie. Podkreśla, które aktorskie wyzwania najbardziej jej się podobały i które wymagały zwiększonego wysiłku. To spojrzenie nie przez zapiski krytyków, a przez wybory artystyczne – Cembrzyńska dokłada zatem elementy, których odbiorcy w żaden inny sposób by nie uzyskali. Co ciekawe, charakterystyki z zewnątrz rzadko kiedy pasują do samooceny aktorki, zupełnie jakby Iga Cembrzyńska przez cały czas grała konkretną rolę nawet przed bliskimi.

Nie stroni aktorka od bardziej gorzkich wyznań, nie sypie anegdotami, a także odrzuca stawianie pomników uznanym artystom. Woli skupiać się na własnych twórczych poszukiwaniach i opowiadaniu o trudnościach. Zachowuje pogodę ducha mimo przeciwności losu, rezygnuje za to z taniego optymizmu. W efekcie „Mój intymny świat” zawiera wielowymiarowy portret artystyczny i ludzki. Magdalena Adaszewska prowadzi rozmowę czasem w odniesieniu do znaczeń imion (jakby dało się w ten sposób charakteryzować bohaterkę tomu…), czasem cytuje fragmenty recenzji najczęściej jednak pozwala aktorce na kierowanie rozmową. Iga Cembrzyńska zresztą bardzo dba o logikę wywodów i o ich właściwą kolejność: kiedy jakiś temat narzuca się za sprawą dygresji lub przypadkowego skojarzenia, rezygnuje z niego, zapewniając, że wróci później do pomijanej kwestii. To w wywiadach-rzekach publikowanych masowo i przygotowywanych w dużym tempie rzadkość, podobnie jak unikanie filozoficznych rozważań o niczym. Tu aktorka rzeczywiście zajmuje się własnym życiem i czyni z niego przedmiot komentarza – szanuje swoich czytelników i daje się nieco lepiej poznać.

„Mój intymny świat” to również całe mnóstwo czarno-białych zdjęć, zwłaszcza kadrów filmowych lub fotografii z teatru. Cembrzyńska chce zostać zapamiętana ze względu na dorobek artystyczny – na niego kładzie nacisk w tej historii. Formę wywiadu-rzeki przyjmuje, bo to modne na rynku wydawniczym zjawisko, ale reguły gry ustala sama. Niewiele w „Moim intymnym świecie” informacji, które dotyczyłyby najskrytszych uczuć, aktorka mimo pozorów otwartości trzyma czytelników na dystans, zwierza się, ale bardzo ostrożnie – tworzy więc dla publiczności kolejne wcielenie, portret, z którego chciałaby być zapamiętana. Dyktuje warunki.

wtorek, 14 października 2014

Na wieki wieków amant. Tadeusz Pluciński w rozmowie z Magdaleną Adaszewską

Prószyński i S-ka, Warszawa 2014.

Miłostki

Rozmowa z Tadeuszem Plucińskim, chociaż wpasowująca się w serię wywiadów-rzek, wcale nie przypomina typowych dialogów z aktorami. Z dwóch co najmniej powodów. Po pierwsze Pluciński odwraca proporcje, bardziej interesuje go opowiadanie o swojej prywatności i wybielanie życiowego a nie scenicznego wizerunku amanta, a po drugie uwielbia śmiech i stara się bez przerwy wplatać do swojej historii rozmaite – udane – anegdoty. „Na wieki wieków amant” nie jest zatem próbą podsumowania dorobku – raczej plotką, przypomnieniem się szerokiej publiczności, a i przekorną odpowiedzią na mody w publikacjach spod znaku pop.

Magdalena Adaszewska przez całą książkę pozostaje w cieniu. Pozwala Plucińskiemu decydować o kierunkach rozmowy i o tematach, nie docieka i nie naciska na zdradzanie zawodowych sekretów. Nie stara się zaistnieć za sprawą rozbudowanych lub szczegółowych pytań. Jej rola polega raczej na porządkowaniu relacji, sygnalizowaniu zmian w tematach i dodawaniu emocji czy reakcji odbiorców do komentarzy. Równie dobrze mogłaby usunąć swoje wtrącenia i pozwolić Plucińskiemu w książce mówić – jest bowiem rozmówczynią na tyle przezroczystą, że podczas lektury łatwo można zapomnieć o jej obecności.

Tadeusz Pluciński w tej książce to gawędziarz, który uwielbia zabawiać słuchaczy. W jego ujęciu scenki z przeszłości zasługują na przywołanie zawsze wtedy, gdy dają się opatrywać komicznymi puentami. Nieważna jest ich wartość historyczna, nieważne znaczenie w życiu aktora – istotne, że da się przy ich pomocy zabłysnąć, kupić odbiorców śmiechem. Bo śmiech w tej publikacji jest wartością największą. Plucińskiemu wcale nie zależy na tworzeniu autobiografii, wywiadu-rzeki nie traktuje jako szansy na przedstawienie swojego aktorskiego wyboru i dorobku. Oczywiście nie odcina się od środowiska artystycznego – wraca do niego tym chętniej, gdy może je potraktować jako dostawcę kolejnych anegdot. Być może nad tą pozycją biografowie i poważni badacze będą w przyszłości załamywać ręce – ale zwykli czytelnicy będą nad Plucińskim cmokać z zachwytu.

Chyba że zirytuje ich kobieciarstwo bohatera. Trafnie dobrany tytuł oddaje to, co w tomie najbardziej i na każdym kroku podkreślane. Pluciński sprawia tu wrażenie seksoholika, który swoje uzależnienie próbuje przerobić na naturalną i oczywistą galanterię wobec kobiet. Z chęcią opowiada o miłostkach, podbojach, żonach i kochankach (te ostatnie pozostają jednak najczęściej anonimowe, bo, jak stwierdza aktor, to młodsze panie, które mają szczęśliwe rodziny). Bez znużenia powtarza frazy o uwielbieniu dla kobiet intrygujących, przyznaje się nawet do bardzo kontrowersyjnej inicjacji seksualnej. I wciąż przekonuje na zmianę, że albo jest ofiarą pięknych pań, które próbują usidlić kogoś o reputacji amanta, albo – lubi doceniać kobiecą naturę, wielbić i czcić swoje partnerki. Nic złego nie widzi w oglądaniu się za kobietami na ulicach i dziwi się, że budziło to sprzeciw jego żon.

O aktorstwie Tadeusz Pluciński mówi bardzo niewiele. Nie chce analizować kolejnych ról, żeby nie zanudzić czytelników. Życie zawodowe wyraźnie przegrywa z przygodami codzienności i tylko czasem Magdalena Adaszewska wyciąga na temat aktorstwa jakieś ogólniki. Pluciński za to chętnie przedstawia swoich – co ciekawszych – kolegów z branży. Rzecz jasna, zawsze wtedy, gdy wiąże ich z zabawnymi sytuacjami. „Na wieki wieków amant” to wywiad jak z plotkarskiego czasopisma rodem. Pluciński dzisiaj świetnie sprawdziłby się jako celebryta z upodobaniem wpuszczający media do swojego życia. Rzadko spotyka się obecnie aktorów aż tak chętnie zwierzających się w wywiadach-rzekach z intymnych spraw. Pluciński jednak nie poluje na skandale – po prostu pozwala sobie na rodzaj szczerości niezbyt modnej i rzadko w podobnym gatunku uzyskiwanej. Tom „Na wieki wieków amant” to lektura dla czytelników zafascynowanych prywatną egzystencją gwiazd – a i oryginalne uzupełnienie ról bohatera.