Prószyński i S-ka, Warszawa 2017.
Muzyczne zwierzenie
We wspomnieniach bliskich Irena Jarocka wypadała bardzo tendencyjnie, wydawało się wręcz, że wszyscy posługują się tym samym schematem postrzegania piosenkarki. Nic dziwnego, że tom pozostawił spory niedosyt. W książce „Nie wrócą te lata” Irena Jarocka przedstawia się sama – za sprawą wspomnień (traktowanych jako autobiografia) i listów do drugiego męża. To dodatek do ewentualnych biografii, bo zestaw faktów czytelnicy otrzymają za sprawą kalendarium na końcu książki. Sama artystka niespecjalnie odróżnia sprawy ważne od nieistotnych, skupia się na tym, co biografowie pominęliby milczeniem. Próbuje jednak rzetelnie wypełniać gatunkowe szablony i prowadzi chronologiczną relację dotyczącą pracy i życia. Zaczyna standardowo, od dzieciństwa i szkoły, ale już na tym etapie opowieści eksponuje własne zagubienie czy dystans do innych ludzi. Zwraca raczej uwagę na cenne lekcje i doświadczenia, które wryły się w pamięć za sprawą uroczystej atmosfery niż na codzienność. Akcentuje problemy, choćby z przyswajaniem materiału w szkole – ale ceni sobie zrozumienie nauczycielek. Nie ma w tej relacji gloryfikowania dzieciństwa i młodości, autorka tomu próbuje dość szybko przebrnąć przez obowiązkową część autoprezentacji, by przejść natychmiast do spraw dla niej dużo ciekawszych. A tymi sprawami są rodzina i kariera. O ile związku z pierwszym mężem Jarocka nie komentuje zbyt wylewnie, o tyle historii drugiej miłości przygląda się uważnie i z sentymentem. Dokładnie zajmuje się również tematem macierzyństwa – sporo miejsca poświęca córce i próbom pogodzenia kariery z wychowywaniem dziecka. Sama w sobie dostrzega bezwarunkową miłość i popełniane z jej powodu błędy wychowawcze – ale znajduje na to usprawiedliwienie. Zasadniczą część zwierzeń Ireny Jarockiej zajmują natomiast sprawy zawodowe: koncerty, trasy, wyjazdy zagraniczne, znajomości artystyczne. Autorka potrafi długo rozwodzić się nad niepowodzeniami – odnotowuje sytuacje, w których zawiedli agenci, musiała nocować w nieodpowiednich hotelach, mierzyć się z fatalnymi warunkami w garderobach czy cierpieć z powodu złej techniki. Radość dawali jej fani, ale też nie zawsze – znajdowali się bowiem i tacy, którzy swoimi zachowaniami budzili strach. Irena Jarocka łatwiej wspomina wszelkie niedociągnięcia niż radości, ale stara się unikać tonu skargi – bardziej rejestruje, z jakimi problemami się mierzyła (a o jakich publiczność nie miała pojęcia).
Drugą, mniejszą część książki zajmują listy do Michała Sobolewskiego, oczywiste i bezustanne zapewnienia o miłości i tęsknocie, wyrazy troski i głębokiego zaangażowania w związek. Zastanawia, dlaczego nie ma tu odpowiedzi – jednostronna korespondencja nie stanowi uzupełnienia memuarów, a ciekawostkę z dziedziny epistolografii. Dużo więcej niż z czułych zapewnień o miłości dowiedzieć się można z bogatego materiału graficznego. Książkę zdobią zdjęcia z rodzinnych albumów oraz profesjonalnych sesji fotograficznych, przedruki okładek i fragmentów artykułów (również z prasy obcojęzycznej). To wszystko stanowi ważne dopełnienie zwierzeń artystki, umożliwia zagłębienie się w jej świat. Tom „Nie wrócą te lata” opracowała Mariola Pryzwan, która dała się już poznać między innymi jako redaktorka wielu zbiorów wspomnień. Tym razem daje odbiorcom szansę przypomnienia sobie sylwetki Ireny Jarockiej, ale dzięki jej zapiskom i listom zyskuje opowieść bardzo osobistą.
Recenzje, wywiady, omówienia krytyczne, komentarze.
Codziennie aktualizowana strona Izabeli Mikrut
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.
NIE KORZYSTAM Z AI.
Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.
Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Irena Jarocka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Irena Jarocka. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 3 grudnia 2017
środa, 14 grudnia 2016
Mariola Pryzwan: Wymyśliłam cię. Irena Jarocka we wspomnieniach
Marginesy, Warszawa 2016.
O sobie
Mariola Pryzwan przyzwyczaiła już odbiorców do zestawów wspomnień o gwiazdach. Teraz do kolekcji potężnych tomów dołącza opowieści o Irenie Jarockiej – w „Wymyśliłam cię” zmieściło się aż sto wypowiedzi na temat piosenkarki, a do tego bardzo dużo zdjęć (przede wszystkim z profesjonalnych sesji fotograficznych) lub okładek płyt. Jednak ta książka bardzo różni się od publikacji przygotowywanych tuż po śmierci przez przyjaciół. Zwłaszcza w dwóch kategoriach – po pierwsze w kwestii doboru rozmówców, a po drugie – stopnia ogólności historii. Pryzwan jak zawsze układa wspomnienia tak, by same tworzyły opowieść o życiu i działalności scenicznej. Wprawdzie bez encyklopedycznej dokładności, ale tego przecież nikt od wspomnień nie oczekuje. Spory problem pojawia się przy wyszukiwaniu osób, które o Irenie Jarockiej opowiedzą. Naturalnym wyborem są członkowie rodziny i mężowie piosenkarki, menadżerka czy współautorka książki „Motylem jestem”. Nie dziwi obecność kompozytorów, dziennikarzy i przyjaciół (chociaż wydaje się, że ludzi, którzy przypisują sobie tę rolę, pojawia się tu zbyt dużo). Ale już Jarocka z perspektywy żony bioenergoterapeuty to obrazek kompletnie niepotrzebny. Mariola Pryzwan szuka sąsiadów (także tych, którzy w zasadzie nic o Jarockiej nie powiedzą, poza tym, że nie sprawiała kłopotów jako sąsiadka), tych, którzy gdzieś raz się z piosenkarką spotkali, czy fanów. Wiadomo, że z takich opowieści nie da się wydobyć esencji, nic nie wniosą do ogólnego portretu. Zresztą kiedy czyta się „Wymyśliłam cię”, zwraca uwagę przedziwny fakt: sporo autorów wspomnień mówi przede wszystkim o sobie, a dopiero w drugiej kolejności, gdy wybrzmi już autoprezentacja, o spotkaniu z Jarocką.
Większość rozmówców Marioli Pryzwan posługuje się wygodnymi kliszami – że piękna, że miła, że miała podejście do ludzi, że nikogo nie chciała skrzywdzić, że wrażliwa. Wyłania się z tych wspomnień ideał, niby zrozumiały – przez kulturowy schemat mówienia o zmarłych dobrze albo wcale – ale brakuje w tych wyznaniach (nie we wszystkich!) życia. Część opowiadających poprzestaje na prostych obserwacjach z zewnątrz, nie odwołuje się w ogóle do konkretów – a przecież te, choćby i jednorazowe, byłyby znacznie ciekawsze z punktu widzenia odbiorców, mimo że nie pasowałyby do konwencji wspomnień. Przydałoby się trochę dziennikarsko podrążyć, wyciąć banały i powtórzenia, dotrzeć do bardziej przekonującego portretu. Teraz „Wymyśliłam cię” robi się po prostu książką dla fanów, dla tych, którzy zafascynowani piosenkarką nie muszą poznawać szczegółów z jej relacji z ludźmi, ale chcą zapewnienia, że inni za nią tęsknią.
W tomie o „Irenie Jarockiej we wspomnieniach” teksty są dość krótkie, z kilkoma wyjątkami tych, którzy byli najbliżej bohaterki tomu. To ograniczenie miejsca sprawia wrażenie, jakby autorzy nie mogli się rozpędzić ze wspomnieniami, nie potrafili się ośmielić lub otworzyć. Trafiają się tacy, którzy cenią sobie po prostu znajomość ze sławną osobą – i nie przeszkadza im powierzchowność kontaktów. Jak rzadko w tego typu pozycjach bohaterka wspomnień schodzi na dalszy plan, odsuwana konsekwentnie przez zbyt liczne grono „wspominaczy”. Owszem, czytelnicy parę razy otrzymają porcję wiadomości zza kulis koncertów czy nawet w sprawie choroby – ale faktów jest tu niewiele, a w portretach opowiadający posługują się szablonem. Ucieczka w schematy i w to, co powinno się znaleźć we wspomnieniu, szkodzi nieco tej książce. Bo Mariola Pryzwan wprawdzie stara się o wielogłosowy komentarz do życia Ireny Jarockiej, ale nie chce wpływać na jakość tej opowieści. Jako jedyna ma wizję całości, jednak nie narzuca autorom tematów czy kierunków refleksji – a bez tego trudno o atrakcyjną i spójną całość.
O sobie
Mariola Pryzwan przyzwyczaiła już odbiorców do zestawów wspomnień o gwiazdach. Teraz do kolekcji potężnych tomów dołącza opowieści o Irenie Jarockiej – w „Wymyśliłam cię” zmieściło się aż sto wypowiedzi na temat piosenkarki, a do tego bardzo dużo zdjęć (przede wszystkim z profesjonalnych sesji fotograficznych) lub okładek płyt. Jednak ta książka bardzo różni się od publikacji przygotowywanych tuż po śmierci przez przyjaciół. Zwłaszcza w dwóch kategoriach – po pierwsze w kwestii doboru rozmówców, a po drugie – stopnia ogólności historii. Pryzwan jak zawsze układa wspomnienia tak, by same tworzyły opowieść o życiu i działalności scenicznej. Wprawdzie bez encyklopedycznej dokładności, ale tego przecież nikt od wspomnień nie oczekuje. Spory problem pojawia się przy wyszukiwaniu osób, które o Irenie Jarockiej opowiedzą. Naturalnym wyborem są członkowie rodziny i mężowie piosenkarki, menadżerka czy współautorka książki „Motylem jestem”. Nie dziwi obecność kompozytorów, dziennikarzy i przyjaciół (chociaż wydaje się, że ludzi, którzy przypisują sobie tę rolę, pojawia się tu zbyt dużo). Ale już Jarocka z perspektywy żony bioenergoterapeuty to obrazek kompletnie niepotrzebny. Mariola Pryzwan szuka sąsiadów (także tych, którzy w zasadzie nic o Jarockiej nie powiedzą, poza tym, że nie sprawiała kłopotów jako sąsiadka), tych, którzy gdzieś raz się z piosenkarką spotkali, czy fanów. Wiadomo, że z takich opowieści nie da się wydobyć esencji, nic nie wniosą do ogólnego portretu. Zresztą kiedy czyta się „Wymyśliłam cię”, zwraca uwagę przedziwny fakt: sporo autorów wspomnień mówi przede wszystkim o sobie, a dopiero w drugiej kolejności, gdy wybrzmi już autoprezentacja, o spotkaniu z Jarocką.
Większość rozmówców Marioli Pryzwan posługuje się wygodnymi kliszami – że piękna, że miła, że miała podejście do ludzi, że nikogo nie chciała skrzywdzić, że wrażliwa. Wyłania się z tych wspomnień ideał, niby zrozumiały – przez kulturowy schemat mówienia o zmarłych dobrze albo wcale – ale brakuje w tych wyznaniach (nie we wszystkich!) życia. Część opowiadających poprzestaje na prostych obserwacjach z zewnątrz, nie odwołuje się w ogóle do konkretów – a przecież te, choćby i jednorazowe, byłyby znacznie ciekawsze z punktu widzenia odbiorców, mimo że nie pasowałyby do konwencji wspomnień. Przydałoby się trochę dziennikarsko podrążyć, wyciąć banały i powtórzenia, dotrzeć do bardziej przekonującego portretu. Teraz „Wymyśliłam cię” robi się po prostu książką dla fanów, dla tych, którzy zafascynowani piosenkarką nie muszą poznawać szczegółów z jej relacji z ludźmi, ale chcą zapewnienia, że inni za nią tęsknią.
W tomie o „Irenie Jarockiej we wspomnieniach” teksty są dość krótkie, z kilkoma wyjątkami tych, którzy byli najbliżej bohaterki tomu. To ograniczenie miejsca sprawia wrażenie, jakby autorzy nie mogli się rozpędzić ze wspomnieniami, nie potrafili się ośmielić lub otworzyć. Trafiają się tacy, którzy cenią sobie po prostu znajomość ze sławną osobą – i nie przeszkadza im powierzchowność kontaktów. Jak rzadko w tego typu pozycjach bohaterka wspomnień schodzi na dalszy plan, odsuwana konsekwentnie przez zbyt liczne grono „wspominaczy”. Owszem, czytelnicy parę razy otrzymają porcję wiadomości zza kulis koncertów czy nawet w sprawie choroby – ale faktów jest tu niewiele, a w portretach opowiadający posługują się szablonem. Ucieczka w schematy i w to, co powinno się znaleźć we wspomnieniu, szkodzi nieco tej książce. Bo Mariola Pryzwan wprawdzie stara się o wielogłosowy komentarz do życia Ireny Jarockiej, ale nie chce wpływać na jakość tej opowieści. Jako jedyna ma wizję całości, jednak nie narzuca autorom tematów czy kierunków refleksji – a bez tego trudno o atrakcyjną i spójną całość.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






