* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

środa, 17 czerwca 2026

Cornelia Funke: Król złodziei

Kropka, Warszawa 2026.

Kino

Cornelia Funke ma rękę do bestsellerów i do książek, które z pewnością wejdą do kanonu literatury czwartej. Po doskonale przyjętej Atramentowej serii przychodzi czas na „Króla złodziei”, kolejny ukłon w stronę przygodowych lektur z dzieciństwa. Tu nie ma taryfy ulgowej – wszystko zostało stworzone tak, jak spodziewaliby się badacze klasyki, a jednocześnie tak, by zachęcić najmłodszych do czytania dla przyjemności. Dzieje się mnóstwo, w dodatku to, co się dzieje, ma posmak awanturniczości. I – o dziwo – sprawdza się to wszystko w lekturze, która nie poucza, a przypomina podstawowe prawdy: jedni chcieliby jak najdłużej zostać dziećmi, drudzy marzą o tym, żeby z tego dzieciństwa jak najszybciej się wydostać.

W „Królu złodziei” autorka przedstawia czytelnikom dwóch braci: Prosper opiekuje się pięcioletnim Bo. To dzieci, które nie mają już rodziców, a wkrótce nie będą też mieć wspólnego kochającego domu: ciotka zamierza przygarnąć młodszego z braci, a starszego wysłać jak najdalej, najlepiej do szkoły z internatem – kompletnie przy tym nie przejmuje się więzią między dziećmi. Prosper wie, że nie może pozwolić na to, by ktokolwiek przejął opiekę nad Bo – ucieka więc z bratem do Wenecji. A tu trafia na Króla złodziei, rówieśnika, który jest w stanie zapewnić mu schronienie. Król złodziei to Scipio. To on wyznacza grupie dzieci, którymi zarządza, kolejne cele do zrealizowania. W tej bandzie jest tylko jedna dziewczyna, a teraz będzie też tylko jeden pięciolatek. Wszystkie dzieci słuchają Scipia – ten przynosi najlepsze fanty i zawsze wie, co zrobić. W dodatku jest nieuchwytny, jako złodziej ma na koncie najlepsze łupy. Wreszcie – to Scipio sprawił, że dzieci mają się gdzie podziać. Mieszkają w starym nieczynnym kinie: to miejsce staje się ich prawdziwym domem. Trzymają się razem i starają się wzajemnie o siebie troszczyć, a do tego bez wahania podporządkowują się Scipiowi. I to właśnie ta gromada przyjmuje teraz Prospera i Bo, a nawet zwierzęta, którymi trzeba się zaopiekować. Ci, którzy nie mają nic, są najbardziej skłonni do dzielenia się z innymi – i to może krzepić odbiorców i nie tylko ich.

Oczywiście na sielankę nie ma czasu, bo już wkrótce u weneckiego detektywa pojawiają się ci, którzy chcą opiekować się samym Bo – a to oznacza, że dzieci znajdą się na celowniku. O ile starsze są zawsze sprytne i potrafią wywieść w pole niejednego dorosłego, o tyle naiwny kilkulatek liczy na przyjaźń i pomoc. Cornelia Funke stawia jednak czasami na zdrowy rozsądek: gromadka dzieci nie poradzi sobie bez wsparcia dorosłych, wprowadza więc z czasem bohaterów, którzy będą mogli pomóc ekipie króla złodziei i wydobyć jej członków z opresji. Bo dzieci bez wątpienia w kłopoty się nieraz wpakują. Wszystko jednak zmieni się, kiedy na jaw wyjdzie tajemnica króla złodziei: tu wejdzie w grę nie tylko ucieczka i pokonywanie trudności wprowadzanych przez dorosłych, ale też walka o władzę i próba zachowania tożsamości. Jakby tego było mało, autorka dodaje między innymi wielką misję, którą musi wypełnić skłócony zespół – robi wszystko, żeby wciągnąć odbiorców w atrakcyjną, barwną i niebanalną fabułę i zagrać im na wyobraźni. I udaje jej się to znakomicie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz