* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

wtorek, 31 października 2023

Barbara Kingsolver: Demon Copperhead

Filia, Warszawa 2023.

Życie odnalezione

Olbrzymią powieść wzorowaną na dziele Dickensa proponuje Barbara Kingsolver - "Demon Copperhead", dzisiejsze wcielenie Davida Copperfielda to prozatorski popis i przepis na wykorzystanie tematów znanych. Bo przecież autorka nie tworzy tutaj nowych treści, bazuje na tym, co znane i sprawdzone, przeprowadza czytelników przez doświadczenia Damona (zwanego od dzieciństwa Demonem) i pokazuje jego poplątane losy. Szczególnie ciężko doświadcza bohatera w jego dzieciństwie. Demona spotyka wszystko, co najgorsze - tylko po to, żeby udało się go zahartować. Samotna nastolatka z uzależnieniami nie radzi sobie ze sobą, a co dopiero z nieplanowanym dzieckiem - Demon pojawia się w najmniej gościnnym miejscu na świecie i od pierwszych minut życia musi radzić sobie niemal sam. Nie pomagają później ani znajomości matki, ani przedsiębiorczość, jakiej chłopak bardzo szybko się nauczy. Dzieci z patologicznych domów muszą dojrzewać szybciej, Demon błyskawicznie traci nadzieję na poprawę swoich warunków. Na szczęście może przynajmniej na początku liczyć na rodzinę swojego najlepszego przyjaciela - ale nawet i to może spotkać się z krytyką najbliższego otoczenia. Chłopak powinien nauczyć się, jak to jest liczyć wyłącznie na siebie, tak dla niego będzie najbezpieczniej i wiązać się to będzie ze znacznie mniejszą liczbą rozczarowań. Barbara Kingsolver nie chce ani na moment dać bohaterowi odpocząć, zamienia go w dzisiejszego Hioba, niszczy wszystko, na czym Demonowi kiedykolwiek może zależeć - bo to rozbudzi ciekawość czytelników, wyzwoli pytania o to, jak chłopak poradzi sobie w maksymalnie niegościnnym świecie. Z czasem Demon coraz lepiej odnajduje się w rzeczywistości, ale nie oznacza to, że będzie miał mniej problemów i zmartwień. Bohater zawiera kolejne znajomości i nie może liczyć na to, że któraś z nich poprawi jego warunki bytowe - autorka pilnuje tego, żeby Demon miał zawsze pod górkę i żeby rozczarowywał się zawsze, gdy będzie mu się wydawało, że już wszystko może się ułożyć. "Demon Copperhead to typowa powieść środka, początkowo historia o dojrzewaniu - bo bardzo dużo energii autorka wkłada w to, żeby ukazać codzienność ciężko doświadczanego przez życie dziecka - później już obraz psychologicznych przemian postaci. "Demon Copperhead" to apetyczna proza, która zmienia się i dojrzewa razem z bohaterem.

Oczywiście Barbara Kingsolver nie zamierza zatrzymywać się w trakcie przeprowadzanych obserwacji, mówi czytelnikom wszystko, co da się o bohaterze w konkretnym etapie jego życia powiedzieć, ale pamięta przy tym, jak ważne są punkty przełomowe. Puentuje każdy rozdział egzystencji Demona, podsuwa mu coraz to nowe wyzwania, które pozwolą czytelnikom na dokonywanie oceny charakteru przemian. Demon Copperhead testuje dla odbiorców to, ile człowiek jest w stanie znieść - i w jakie piekło może wpakować się na własne życzenie, kiedy już ma szansę decydowania o swoich losach. A to z kolei cenna lekcja dla wszystkich, którzy sięgną po tom. Barbara Kingsolver stawia na narrację w starym stylu, czasem w ogóle podbarwianą dialektami - zależy jej na epice z rozmachem, na możliwości powiedzenia czegoś więcej niż w dzisiejszym zabieganiu oczekują odbiorcy.

poniedziałek, 30 października 2023

Niesamowity spacer. Ogródek warzywny

Harperkids, Warszawa 2023.

Przesuwanie

W serii Niesamowity spacer dzieci mają okazję pobawić się książeczkami - i podoceniać fakt, że te książeczki bardzo się błyszczą. Oczywiście wciąż najważniejsze pozostają ruchome elementy - te partie rozkładówek, które można przesuwać, żeby odrobinę zmieniać i modyfikować obrazki. "Ogródek warzywny" to temat wiodący kolejnego tomiku - i nawet jeśli to nie kojarzy się z posrebrzanymi dodatkami, wykorzystanie takich elementów grafik jest cechą charakterystyczną dla całego cyklu. Chodzi po prostu o przyciąganie uwagi dzieci - o zapewnienie im tomików "innych" niż wszystkie, atrakcyjnych już w podstawowej warstwie.

Niewiele jest tutaj rozkładówek (a sam tomik ma małe rozmiary), a bardzo grube kartonowe strony sprawiają, że można zamieścić w nich nietypowe rozwiązania - elementy do ruszania i przesuwania, tak, żeby maluchy ćwiczyły na oglądaniu tej książeczki zdolności manualne. Nie dzieje się w obrazkach wiele: królik podjada kapustę, pszczoły latają między kwiatkami, a motyle wznoszą się nad łąką. Większe zaskoczenia mogą przynieść fragmenty wnoszące coś nowego do obrazków: na okładce kret pojawia się z potomstwem, a podlewanie krzaków da się ukazać kolorem. To z pewnością spodoba się dzieciom i zachęci do dokonywania kolejnych odkryć. Chociaż na każdej rozkładówce pojawia się jednozdaniowy opis sytuacji, żeby rodzicom łatwiej było szybko zorientować się w temacie i zaprezentować go dzieciom - to większość akcji znajduje się na obrazkach, trzeba po prostu przyjrzeć się im i wyciągnąć odpowiednie wnioski, przekonać się na własne oczy, o co chodzi w konkretnej sytuacji. Dzięki temu dzieci mogą oglądać książeczkę samodzielnie i bawić się nią do woli - przystosowana została do tego, żeby łatwo im było korzystać z kolejnych rozkładówek: zresztą interaktywny charakter także ma znaczenie - to tomik, który oddaje się maluchom, żeby zapewnić sobie chwilę spokoju.

Obrazki komputerowo przygotowywane są infantylne, ale wypełnione mnóstwem szczegółów - zwłaszcza w roślinach widać chęć odwzorowywania jak największej liczby detali. Z kolei sylwetki zwierząt są celowo przerysowywane, karykaturalizowane i udziwniane tak, by wypadały jak najbardziej bajkowo. Chodzi między innymi o to, żeby książeczka nie znudziła się dzieciom - temat uprawy ogródka warzywnego nie należy może do najbardziej pożądanych przez kilkulatki - chociaż do części odbiorców powinien trafić. To książeczka przeznaczona do zabawy - trudno byłoby ją raczej traktować jak publikację edukacyjną. Jednak sporo zależy od rodzaju zabaw, jakie dzieci wymyślą (albo jakie podpowiedzą im rodzice). Można tu ćwiczyć opowiadanie historyjek i spostrzegawczość - bo przecież trzeba przyjrzeć się rysunkom, żeby zaprezentować ich zawartość. Można też dać się zaskoczyć tym, co zmieni się na obrazkach po ruszaniu konkretnych elementów stron. Już samo manipulowanie częściami rozkładówek będzie ważnym elementem rozwoju dziecka - ale też sposobem na przyciąganie do lektur w późniejszym życiu. "Niesamowity spacer. Ogródek warzywny" to propozycja dla najmłodszych, zwłaszcza tych zainteresowanych naturą.

niedziela, 29 października 2023

Gertrude Kiel: Co nam mówi niebo? Opowieść o wszechświecie i tych, którzy go badali

To tamto, Czarna Owca, Warszawa 2023.

Tajemnica ciotki

Gertrude Kiel chce przybliżyć młodym czytelnikom historię odkryć astronomicznych, ale jednocześnie myśli o tym, żeby przyciągnąć dzieci do książki i zachęcić je czymś więcej niż tylko możliwością zdobywania wiedzy. Sytuacja przedstawiona w tomie "Co nam mówi niebo. Opowieść o wszechświecie i tych, którzy go badali" wydaje się standardowa: oto William. Chłopiec, który nie może zostać sam w domu: tata aktualnie ratuje ludzi, leczy chorych w Etiopii. Mama z kolei ma szkolenie i na tydzień musi wyjechać. A to oznacza, że Williamem zaopiekuje się jedyna krewna, ciotka Gunvor. Nie należy ona do idealnych towarzyszy zabaw dla kilkulatka, William nie spodziewa się niczego dobrego. Co więcej - podejrzewa, że czeka go najgorszy tydzień w życiu. Tymczasem ciotka Gunvor, która nie ma podejścia do dzieci, nie zamierza przejmować się nowym domownikiem nad miarę. Nie interesuje się jego alergiami pokarmowymi, nie przejmuje się restrykcyjnymi porami posiłków. Mało tego, wydaje się, że pozostawi chłopca samemu sobie - wychodzi z założenia, że dziecko potrafi o siebie zadbać. William, który spodziewa się męczącego towarzystwa, może czuć się dziwnie: u ciotki na pewno jest inaczej niż w domu, ale bohater nie ma pojęcia, jak bardzo inaczej. "Co nam mówi niebo" to zestaw wykładów - opowieści, które prowadzić będzie ciotka, a które dotyczą badania kosmosu. Są tu przeskoki do zamierzchłej przeszłości, opowieści biograficzne, a także szkatułkowe relacje zamykane jako całostki w tej powieści. Chodzi o to, żeby przedstawić jak najwięcej faktów i ciekawostek. Ciotka Gunvor wie między innymi, jak doszło do mierzenia czasu w sposób znany do dzisiaj - i do czego ludziom wieki wcześniej potrzebne były gwiazdy. Nie ma tu nudy, wszystko wydaje się fascynujące - i to nie tylko dla Williama. Ten jednak zostaje wprowadzony w sprawy, nad którymi wcześniej nawet nie miał szans się zastanowić. Ciotka dzieli się swoją wiedzą i pozwala odkrywać nowe przestrzenie, a ponieważ traktuje chłopca jak dorosłego - ten czuje się doceniony i tym pilniej słucha.

Ale trzeba jakoś zachęcić do czytania dzieci, które niekoniecznie widzą w kosmosie szansę na ciekawe opowieści. Dlatego też przed pierwszym wykładem William mocno cierpi: chociaż znalazł klucz do dotarcia do nieprzystępnej ciotki i umiejętnie go wykorzystuje, bardzo chciałby skorzystać z toalety, tymczasem każde pytanie prowadzi do kolejnych rozbudowanych tłumaczeń. W efekcie wyobraźnia odbiorców kierowana jest z kosmosu na sprawy znacznie bardziej przyziemne, ale też komiczne dla czytelników. Ponadto pojawia się też powracający jak refren huk o niewiadomym dla chłopca pochodzeniu: ciotka nie chce wytłumaczyć, co tak hałasuje, więc William będzie musiał sam odkryć źródło harmidru. A to kolejna przygoda. "Co nam mówi niebo" nie jest do końca statyczną opowieścią, pojawia się tu mnóstwo ciekawostek i niespodzianek dla odbiorców - książka została przygotowana tak, żeby usatysfakcjonowani nią byli odbiorcy poszukujący literackich doświadczeń oraz ci, którzy są zainteresowani badaniem kosmosu. Gertrude Kiel wie, jak przemycać wiadomości w powieści, która głównie w tym celu powstała.

sobota, 28 października 2023

Cristal Snow: Pati Miłorzeszek i klątwa upiornej gorączki

Nasza Księgarnia, Warszawa 2023.

Zaraza

"Pati Miłorzeszek i klątwa upiornej gorączki" to drugi tom przygód małej rezolutnej wróżki, która urodziła się z wadą serca. Pati Miłorzeszek nie oszczędza się jednak - i o chorobie zapomina zawsze wtedy, gdy trzeba coś zdziałać, pomóc przyjaciółkom albo ocalić rzeczywistość. Cristal Snow nie oszczędza bohaterki ani czytelników - chce, żeby po powieść o wróżce sięgali chłopcy na równi z dziewczynkami - to opowieść pozbawiona płci sama w sobie, uniwersalna i intrygująca maluchy. Tym razem Pati i jej dwie przyjaciółki mają opiekować się małym rodzeństwem jednej z postaci. Opieka jest niezbędna: wszyscy inni chcą bawić się na imprezie. Problem w tym, że dzieci brykają bardziej niż zwykle - a za tym kryje się coś bardzo groźnego. Podopieczni trzech wróżek dostają upiornej gorączki - a to wywołuje potężny strach u wszystkich dorosłych. Nikt nie pamięta już czasów poprzedniej zarazy, wiadomo jednak, że dzieci przechodziły chorobę stosunkowo łagodnie - przez tydzień zachowywały się jak małe upiory, ale później wracały do swojej rzeczywistości. Dorośli... dorośli nabierają wody w usta i udają, że nie wiedzą, co stanie się, jeśli ktoś z nich zostanie zarażony. Wróżki muszą zatem samodzielnie odkrywać to, co dla nich ważne i co rzuci nowe światło na temat upiornej gorączki. Istnieje w bibliotece wprawdzie książka dotycząca tej epidemii, ale jest ona strzeżona pewnym zaklęciem.

Cristal Snow z jednej strony zajmuje się światem pandemicznym. Pokazuje strach przed zarażeniem się i zachorowaniem, unikanie istot, które zostały dotknięte dramatem. Przedstawia sytuację z różnych perspektyw: bo dzieci nie wyglądają na zbyt zmęczone czy wycieńczone chorobą, wprost przeciwnie - rozsadza je energia. Gorzej wyglądają ich opiekunowie, którzy nie mają szans na choćby chwilę wytchnienia. Pati Miłorzeszek sama nie przejawia oznak choroby, może się zatem zająć rozwiązywaniem zagadki. Jednak z drugiej strony Cristal Snow stawia na inny aspekt codzienności znany dzieciom. To problem złośliwych i wrogo nastawionych maluchów. Największa nieprzyjaciółka Pati, Hela Trela, to dziewczynka, która nie przepuści żadnej okazji, żeby dokuczyć wróżce. Hela wygłasza opinie, które mocno ranią, a do tego rzuca oskarżenia i podejrzenia, które sprawiają, że od Pati Miłorzeszek i jej przyjaciółek mogą odsunąć się koleżanki. I to właśnie Hela zapada na tajemniczą chorobę - mogłaby zatem pomóc w rozwiązaniu zagadki, nad którą biedzą się wróżki. Tymczasem sama podsuwa rozwiązanie zupełnie innej zagadki, dotyczącej nieprzyjemnych reakcji. Hela nie bez powodu zachowuje się źle, ale żeby to odkryć, trzeba będzie wczytać się w powieść: Cristal Snow podsuwa wyjaśnienie. I jednocześnie dzięki temu może dotrzeć do dzieci, które biedzą się z podobnymi reakcjami rówieśników - podpowie im, z czego czasami biorą się rozmaite złośliwości i uszczypliwości. To lekcja, w którą uwierzy się łatwiej, gdy ukryta jest w zgrabnej bajce.

piątek, 27 października 2023

Anna H. Niemczynow: Ciche cuda. Z zachwytu nad życiem

Luna, Warszawa 2023.

Przeżycia

Anna H. Niemczynow dała się poznać jako autorka powieści obyczajowych i w swojej książce "Ciche cuda" pisze o protestach wydawniczych w związku z planowanym tomem-zwierzeniem. Z pewnością może trochę zmienić postrzeganie siebie jako autorki, a nadmierna szczerość może jej ułatwić odpowiadanie na najczęstsze pytania ze spotkań autorskich, ale raczej nie pozwoli na poszerzenie grona odbiorców. Przede wszystkim ze względu na to, że "Ciche cuda" są przesycone kaznodziejstwem i to niezbyt szczęśliwie prezentowanym. Autorka przemyca sporo doświadczeń z własnego życia, ale bez przerwy podkreśla, że pokonała trudności dzięki boskiej interwencji. I nawet to nie byłoby problemem w lekturze - bo pisarkom, które zapewniają wytchnienie, odbiorczynie dużo potrafią wybaczyć. Gorzej, że Anna H. Niemczynow nie dopuszcza nawet do świadomości istnienia innych światopoglądów i wyklucza czytelniczki spoza sfery eksponowanej religijności. "Nasz Pan Jezus" czy bezustanne tworzenie kolejnych modlitw i dzielenie się nimi to czynnik, który spowoduje odrzucenie tomu przez sporą grupę odbiorczyń niekoniecznie zgadzających się ze światopoglądem autorki. Religijność Anny H. Niemczynow sama w sobie staje się źródłem negatywnych komentarzy, o czym autorka pisze - krytykowana jest za łączenie wiary z mantrami czy jogą. To jednak nie ma aż tak wielkiego znaczenia jak założenie, że wszyscy mają podobne do niej stanowisko w kwestii Boga i kościelnych ceremonii. Obok religijności jeszcze jedna sprawa powraca jak refren w tej książce: Anna H. Niemczynow podkreśla rolę swojego uśmiechu. Nie pogody ducha, nie radości życia, ale własnie szerokiego uśmiechu obecnego zwłaszcza na fotografiach: podkreślanie faktu, że uważa ten uśmiech za zaletę automatycznie oddala jego naturalność i szczerość, zupełnie jakby zamieniał się w maskę i stanowił sposób na przykrycie rzeczywistych odczuć. Oczywiście ma przynosić nadzieję czytelniczkom, które znalazły się w trudnej sytuacji - dowiedzą się one, że zawsze warto prezentować światu uśmiechnięte oblicze na przekór wszystkiemu - a jednak raczej trudno uwierzyć w intencje autorki.

Anna H. Niemczynow dzieli się z czytelnikami faktycznie trudnymi przeżyciami: doświadczyła rozwodowej traumy (z nieszczęśliwego małżeństwa wyrwała się do kochanka, za co spotkała ją fala krytyki), w domu rodzinnym zetknęła się z brakiem akceptacji i wręcz patologicznymi sytuacjami. Przeszła przez anoreksję i bulimię, uzależnienie od sportu, trudności związane z emigracją i życiem w obcym kraju, doświadczyła molestowania seksualnego w dzieciństwie... mnóstwo dramatów, które mają uwiarygodnić akcję kolejnych powieści. Dzieli się nimi autorka z czytelniczkami otwarcie i jednocześnie podsuwa też własne rozwiązanie na życie: odnalazła ukojenie w wierze. Gorzej, że nie widzi faktu, że nie wszystkim takie podpowiedzi pasują - i że w rzeczywistości zamyka sobie tym samym drogę do porozumienia z częścią potencjalnych czytelniczek. Raczej trudno jest oceniać takie książki od strony literackiej, bo nie o literackość w nich chodzi, stylistyka wypływa bezpośrednio z emocji i niewiele da się z nią zrobić. Zestaw przeżyć i ich rozkład w tomie to również wybór autorki - świadomej warsztatu. Można byłoby jednak chociaż trochę stonować religijność skapującą z co drugiej puenty - nie jest to potrzebne w takim natężeniu i bardziej męczy niż krzepi. Można zrozumieć, że autorka chciała stworzyć tę książkę na pohybel krytykom, jednak nie wszystko się tu udało.

czwartek, 26 października 2023

Ola Woldańska-Płocińska: Opowiem ci, mamo o kolorach

Nasza Księgarnia, Warszawa 2023.

Samodzielność

Kolory po prostu musiały się pojawić w jednym z tomików w serii Opowiem ci, mamo. Duże kartonowe picture booki służą ćwiczeniu przez dzieci umiejętności opowiadania - doskonaleniu sztuki narracji i trenowaniu spostrzegawczości czy umiejętności kojarzenia faktów. Odbiorcy otrzymują tutaj wielkoformatowe rozkładówki wypełnione szczegółami obrazkowymi - na ich podstawie mają stworzyć własną opowieść. Zwykle prowadzeni są przez kilkoro bohaterów przedstawianych na pierwszej stronie i przez temat wiodący. W "Kolorach" jako tomiku o temacie dość abstrakcyjnym jednak tematu wiodącego nie będzie - przynajmniej nie w stylu, do jakiego dzieci się już zdążyły przyzwyczaić. Ola Woldańska-Płocińska ogranicza bowiem warstwę tekstową maksymalnie. Rezygnuje z jakichkolwiek komentarzy, które trzeba by było przeczytać - pojawiają się jedynie (i co najwyżej) nazwy kolorów w kilku językach - ale pełnią rolę ozdobników bardziej niż zestawu liter. Na czwartej stronie okładki dzieci dostają jedną prezentację, której mogły spodizewać się wcześniej: to przedstawienie myszy, zabawnych bohaterek łączących kolejne kadry. Myszy mają swoje charakterystyczne cechy - jedna lubi jeść, inna tylko próbuje wszystkiego. Jedna uwielbia tańczyć, dwie inne stanowią parę bliźniaków, chociaż w ogóle nie są do siebie podobne. A jedna mysz w ogóle nie wiadomo, kim jest i co robi, bo bez przerwy się przebiera. To sympatyczna niespodzianka dla oglądających tomik - i też punkt zaczepienia, tak, żeby wiadomo było, jak prowadzić swoją opowieść.

Bo poza myszami - nikt nie ma pojęcia, dokąd wyobraźnia autorkę doprowadzi. Na kolejnych rozkładówkach pojawiają się obrazki złożone z szeregu mniejszych motywów i symboli. W zasadzie wszystko, co z danym kolorem się kojarzy, może autorka tu zamieścić - a to, co się standardowo nie kojarzy, może podbarwić. I tak przy czerwonym pojawi się koniecznie serce, truskawka i rak, czerwony autobus czy znak drogowy, gil i gaśnica - ale poza tym także dzięcioł z czerwonąc czapeczką z piór. Jeśli pojawiają się jakieś istoty ludzkie - to w ubraniach w odpowiednich kolorach. Oczywiście mysie bohaterki pozostają sobą. Ale oznacza to, że każda rozkładówka ma mocno dominujący kolor-temat w przeróżnych odcieniach i tylko kilka dodatków: białych, czarnych lub szarych. Bardzo rzadko pojawia się dodatkowy kolor jako bardzo drobne uzupełnienie. I tak przez dziesięć kolorów Ola Woldańska-Płocińska przeprowadza dzieci. Nie poprzestaje na tym, nie chce znudzić monotonią wysiłków, dlatego też wprowadza dodatkowo rozkładówki z zadaniami i wyzwaniami dla najmłodszych. Uczy między innymi, jak łączyć kolory, ale proponuje też gry i łamigłówki dla najmłodszych - labirynty do przejścia czy porównywanki, żeby dzieci mogły trenować także inne umiejętności, nie tylko sztukę opowiadania. Dzięki temu zabiegowi lektura nie znudzi im się zbyt szybko i będzie stanowić źródło rozrywki, a nie tylko żmudnych ćwiczeń. Tutaj dzieci nie będą zauważały wysiłku poznawczego wkładanego w odbiór - na tym polega siła tomiku.

środa, 25 października 2023

Michał Kokot: Polska na podsłuchu. Jak Pegasus, najpotężniejszy szpieg w historii, zmienił się w narzędzie brudnej polityki

Agora, Warszawa 2023.

Brudna walka

Michał Kokot prowadzi dziennikarskie śledztwo i cała książka jest zapisem zebranych informacji oraz próbą pokazania warsztatu - na marginesie opowieści. Autor skupia się na sprawie Krzysztofa Brejzy, ale w szeroko zakrojonym śledztwie przygląda się też wydarzeniom, które stały się udziałem jego rodziny, a które pokazały brudną polityczną walkę. Właściwym bohaterem opowieści jest Pegasus, program pozwalający inwigilować właścicieli smartfonów (w tym wypadku powiązanych z polityką) - sprzedawany tylko rządom państw i, jak się okazuje, otwierający spore pole do nadużyć narzędzi kontroli. Kokot nie zajmuje się całym politycznym światkiem, zatrzymuje się na sprawach Brejzów - przynajmniej w tej książce. Nadaje swojej opowieści ramy sensacyjności, zaczyna od tajemniczej i tajnej podróży do informatora, który podzieli się wiadomościami, ale za cenę rezygnacji z jakichkolwiek sprzętów nagrywających czy telefonów, kończy wyjazdem z miejsca, w którym mogłoby powstać co najmniej kilka scenariuszy filmów sensacyjnych. Później jednak o nadawaniu takiego tonu relacji zapomina - zbyt skoncentrowany jest na przywoływaniu kolejnych pytań i odpowiedzi, sytuacji i scen, które prowadzą do lepszego zrozumienia, co właściwie się stało. Odpryski informacji trafiały do szerokiej grupy odbiorców za sprawą mediów - jednak często w wersji mocno przeinaczanej lub nie do końca wyjaśnianej. Michał Kokot stawia sobie za cel opowiedzenie, jak to z tym Pegasusem było. Ogląda całe widowisko na politycznej arenie: pokazuje, jak w trakcie kampanii politycznej można zniszczyć przeciwnika, odpowiednio manipulując uzyskanymi z jego telefonu danymi. Jest tu mnóstwo znaków zapytania, ale też mnóstwo motywów, które w zalewie medialnych doniesień by zginęły. Kokot szuka wyjaśnień, zaznacza, kiedy odpowiedzi nie uzyskuje - ale wypełnia wówczas miejsce na nią opisem reakcji. Stara się przybliżać czytelnikom bardziej ludzki niż polityczny wymiar sprawy. Przeprowadza przez temat faktur wystawianych za niewykonane usługi, ale spory nacisk kładzie na reakcje emocjonalne, zachowania, które nie kojarzą się z precyzyjnie obmyślanymi planami: w obliczu nieuchronnej kary każdy z niechlubnych bohaterów szuka sposobu na to, żeby wykręcić się od odpowiedzialności - i takie reakcje, chociaż z ludzkiego punktu widzenia zrozumiałe i oczywiste, mogą najbardziej zaskakiwać w opowieści o politycznej walce.

Jest "Polska na podsłuchu" książką efemeryczną: może szybko zniknąć z rynku, kiedy tylko przebrzmią echa sprawy przedstawianej przez Kokota. Równie dobrze może funkcjonować jako punkt odniesienia w przypadku dyskusji nad bezpieczeństwem w świecie gadżetów elektronicznych i w rozmowach o możliwych nadużyciach przy rozwoju technologii. Michał Kokot nie troszczy się o stronę literacką czy reportażową, interesuje go proces przekazywania wiadomości czytelnikom - i na to kładzie największy nacisk. Przytacza czasem cytaty, które niewiele wniosą do samej narracji, ale ilustrują rzeczywistość osób zamieszanych w pegasusową aferę. Ucieka od zatrzymywania się na dłużej przy konkretnych momentach, dba za to o szczegółowe pokazywanie kulis sprawy. "Polska na podsłuchu" to analiza bardzo wyrazistego przykładu stosowania programu - przede wszystkim dla zainteresowanych tematem.