* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

czwartek, 2 września 2021

Jeff Cohen: Tajemnica rzekomego małżonka

Prószyński i S-ka, Warszawa 2021.

Asperger na tropie

Samuel Hoenig zawodowo udziela odpowiedzi na pytania. Założył nawet firmę Odpowiedzi na Pytania i liczy na to, że klienci dostarczą mu wyzwań. Zresztą zastrzega sobie, że zanim podejmie się zlecenia, musi przekonać się, czy zapewni mu ono wystarczającą dawkę wrażeń. Z reguły potrafi bez większego trudu udzielić odpowiedzi na pytania, z którymi przychodzą do niego ludzie – czasami jednak zdarza się coś, co wytrąca go ze strefy komfortu. Tak dzieje się z kobietą, która zapewnia, że przyszła w sprawie śledztwa – i chce się dowiedzieć, kim jest mężczyzna sypiający w jej łóżku i przedstawiający się jako jej mąż. I to jest motyw, który Jeffowi Cohenowi wyszedł najlepiej w całej książce, później zaskoczenie słabnie i autor przechodzi do klasycznego kryminału podbudowywanego odrobinę przez nietypowe (choć logiczne) zachowania bohatera. Samuel Hoenig musi opuścić biuro (do pomocy bierze sobie panią Washburn, w której skrycie się podkochuje, chociaż pani Washburn jest mężatką i zastrzega, że nie ma mowy o jakichkolwiek pozazawodowych relacjach) i przeprowadzić śledztwo. Sytuacja zaostrza się, gdy pojawiają się pierwsze zwłoki. Wkrótce wychodzi na jaw, że przebieranki i zmiany tożsamości niektórym bardzo się podobają, więc tym trudniej będzie rozwikłać sekret. Jeff Cohen próbuje mylić tropy, komplikuje intrygę po to, żeby bohater mógł się wykazać i wykorzystać swoje umiejętności w wyciąganiu logicznych i bezbłędnych wniosków. Faktycznie schorzenie, na które cierpi Samuel Hoenig, bardzo ułatwia mu pracę detektywistyczną. Bohater nie skupia się na mylnych tropach, potrafi za to wydobyć na światło dzienne to, co wydawałoby się głęboko ukryte i zamaskowane przez przeciwników. Jest inteligentny i błyskotliwy – problem pojawia się tylko w relacjach społecznych, tu nieoceniona będzie pomoc pani Washburn, która dokładnie orientuje się w kłopotach i natręctwach bohatera i potrafi w odpowiednim momencie interweniować.

Kreacja, w której wykorzystany został zespół Aspergera, prowadzi w prostej linii do rozśmieszania za pomocą banalnego chwytu: Jeff Cohen wie, że ma tu samograj w postaci rozbijania związków frazeologicznych. Samuel rozumie wszystko dosłownie i często trzeba mu tłumaczyć rzeczy oczywiste dla postronnych, a pozbawione większego znaczenia w zwykłych dialogach – jednocześnie jest przenikliwy w śledztwie i nie daje się zwieść na manowce. Na tym kontraście zasadza się komizm książki. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że autor czasami się zapomina i kiedy już znudzi się prezentacjami bohatera, pozwala mu toczyć normalne rozmowy i nie tłumaczy bez przerwy rzeczy oczywistych. „Tajemnica rzekomego małżonka” jest powieścią kryminalną, w której dominuje klimat retro w samej narracji – nie ma w tym obszarze większych niespodzianek dla czytelników. Spodoba się tym fanom kryminału, którzy cenią sobie drobiazgowo prowadzone śledztwa i analizowanie każdego szczegółu.

środa, 1 września 2021

Michelle Quach: Cała szkoła mówi o mnie

Wydawnictwo Literackie, Kraków 2021.

Rewolucja dziewczyn

Ta bohaterka właściwie nie bardzo się nadaje na szkolną gwiazdę. Eliza ubiera się zawsze w jeden powyciągany szarobury sweter, który na pewno nie dodaje jej uroku. Nie maluje się, nie kokietuje, nie interesuje się płcią przeciwną. Jej siostra jest flirciarą, jej matka uważa, że Eliza powinna zacząć o siebie dbać - jednak bohaterka tomu "Cała szkoła mówi o mnie" nie zamierza się zmieniać, nie widzi zresztą powodu takiego zachowania. Ma za to nadzieję, że zostanie naczelną szkolnej gazetki - byłby to ważny moment w jej karierze, ale też przełom w historii, bo do tej pory zwykle stanowisko to obejmowali chłopcy. Eliza nie może przegrać, przecież nikt nie zdeklarował się jako kontrkandydat. Nawet z brakiem popularności i jako przedstawicielka mniejszości narodowej - Eliza bez wysiłku powinna poradzić sobie z wyzwaniem. Nie przygotowuje nawet specjalnie przemówienia, które miałoby zachęcać do głosowania na nią: wymienianie nagród i osiągnięć ma dużo sensu, ale nie zadziała odpowiednio na nastolatków. I kiedy w konkursie startuje też Len, wygrywa natychmiast. Dla Elizy to jawna niesprawiedliwość: to ona poświęcała gazecie mnóstwo czasu, wiązała z nią nadzieje i potrzebowała tego zwycięstwa. Len tymczasem zakończył z powodu kontuzji karierę sportową i nie może się wykazać niczym - poza dobrymi chęciami. To oznacza wojnę.

Michelle Quach zdecydowała się na trudny temat w pozornie lekkim młodzieżowym czytadle. Wykorzystuje wątek romansowy: między Elizą i Lenem dość szybko zacznie iskrzyć - i motyw rywalizacji, który ma zachęcić odbiorców do opowiadania się po jednej ze stron. Ale zasadniczą część opowieści wypełnia uświadamianie czytelnikom, czym jest feminizm i jak walczyć o swoje prawa. Eliza postanawia zorganizować protest, zmienić sposób myślenia rówieśników oraz nauczycieli i przyczynić się do poprawy sytuacji, której nikt poza nią poprawiać nie próbuje. Oczywiście koleżanki wspierają ją - dzięki temu bohaterka nie wycofa się z podjętych pod wpływem silnych emocji zobowiązań - ale sporo będzie musiała wymyślić i wskazać samodzielnie. Eliza staje się głosem feministek - szuka sposobu na zainteresowanie tematem szkolnych kolegów i przez długi czas walczy z wiatrakami, bo nikt nie chce nawet zastanowić się nad dalekosiężnymi konsekwencjami wygodnych wyborów. Na początku może się wydawać, że Eliza próbuje po prostu odegrać się na rywalu - ale chodzi tu o znacznie więcej.

Ciekawym przełamaniem standardowych tonów staje się motywacja dziewczyny. Len to chłopak przystojny, dowcipny i dobry - nie zasługuje na potępienie ani na potężną krytykę, podobnie jak nie zasługuje na wywołanie szkolnej wojny z jego powodu. Udaje mu się natomiast dotrzeć do dziewczyny, która stroniła od towarzystwa i nie umawiała się na randki - Eliza przeżywa swoją pierwszą miłość i jednocześnie z nią dylematy, czy jako feministka powinna w ogóle ulegać prostym pokusom, dbać o siebie czy umawiać się z wrogiem. Stara się zachować w sekrecie to, co łączy ją z Lenem, ale nastolatki są bardzo spostrzegawcze. Autorka próbuje humorem i romansem zatrzeć wrażenie tendencyjności w manifestach i w tezach stawianych przez bohaterkę, w lekcjach feminizmu, które nie pasują do konwencji szkolnej obyczajówki - i to jej całkiem nieźle wychodzi. W efekcie może zwrócić na siebie uwagę właśnie przesłaniem.

wtorek, 31 sierpnia 2021

Ludwika Włodek: Pra. Iwaszkiewiczowie. Opowieść o rodzinie

Marginesy, Warszawa 2021 (wznowienie).

Rodzinne anegdoty

To nie jest kolejna pomnikowa książka o pisarzu ani zestaw nudnych faktów z biografii Jarosława Iwaszkiewicza, a fascynująca podróż przez pokolenia spisana z perspektywy prawnuczki literata. Ludwika Włodek bierze się za uporządkowanie opowieści domowych, zestawia informacje, które uzyskała od swoich babć z obserwacjami późniejszych pokoleń. Zanurza się w przeszłość, żeby uchwycić familiarną atmosferę i żeby przybliżyć czytelnikom postać Iwaszkiewicza z innej niż zwykle perspektywy. Nie za bardzo interesują ją skandale obyczajowe, chociaż do tematu seksu się odnosi (oczywiście z dziećmi nikt o tym nie rozmawiał, jednak Ludwika Włodek może rzucić nowe światło na pewne przekonania, a czasami zweryfikować błędne stwierdzenia. Nie zajmuje się wyłącznie Iwaszkiewiczem, przedstawia ludzi ze Stawiska, z najbliższego otoczenia pisarza – i pokazuje ich domowe zachowania. Ocalanie pamięci polega w tym wypadku nie na odnotowywaniu życiowych sukcesów, a na zajmowaniu się drobiazgami, nieznaczącymi w kontekście historii (i nawet – całej egzystencji). To portrety bardzo osobiste, wypełnione ciekawostkami i ludzkimi przywarami. Bezbłędnie odnotowuje Ludwika Włodek komiczne rysy charakterów, ale też powiązania między domownikami i wzajemne wpływy. Bawi się zestawami anegdot – znajduje ich bardzo dużo i nawet z tych nieznaczących (z pozoru) jest w stanie stworzyć zjawiskowe wizerunki. W efekcie „Pra. Iwaszkiewiczowie. Opowieść o rodzinie” to lektura dla wszystkich, nie tylko dla czytelników zainteresowanych dawnym życiem literackim czy życiorysami wielkich. Ludwika Włodek pomija właściwie dokonania zawodowe ludzi, których opisuje. Zajmuje się przede wszystkim tym, jacy byli dla swoich bliskich i jak zapisali się w pamięci potomnych. Zabiera czytelników do serdecznego domu i zamienia ich w wyczekiwanych gości. Nie ukrywa tematów, które być może byłyby niewygodne lub zaburzałyby idealny wizerunek wybranego członka rodu, czuje wyraźnie więź z przodkiniami, zresztą – część ludzi, których przedstawia, może opisać, czerpiąc z własnych wspomnień. Ludwika Włodek rejestruje to, co pozbawione znaczenia – i zamienia w cudowną, gawędziarską relację, wypełnioną śmiechem i gwarem. Czasami szuka wyjaśnień lub usprawiedliwień, innym razem przygląda się wydarzeniom z dystansem. „Pra” to rzeczywiście opowieść rodzinna, taka, która tłumaczy, dlaczego warto ocalać stare wspomnienia i wysłuchiwać relacji bliskich. Nie ma tu mowy o podkreślaniu sławy pisarza i analizowaniu jego dzieł – liczy się to, jaki był w domu i dla najbliższych.

Ludwika Włodek imponuje nie tylko zbieraniem materiałów z rodzinnych archiwów (a książkę ilustruje rozmaitymi zdjęciami), ale również samą narracją. Udaje jej się poprowadzić opowieść gawędziarsko i w sposób, który przyciąga wewnętrznym ciepłem czy energią. Ta książka nadaje się na lekturę rozrywkową – a przy tym urzeka dokładnością i starannością w opracowaniu tematów. Ludwika Włodek wykorzystała jej potencjał w pełni, odtworzyła historię, która inaczej mogłaby ulec zapomnieniu – i jest w stanie także rozbawić czytelników już na etapie komentowania sytuacji z domu Iwaszkiewiczów.

poniedziałek, 30 sierpnia 2021

Zofia z Odrowąż-Pieniążków Skąpska: Dziwne jest serce kobiece... tom 2. Wspomnienia z Pomorza i Hebdowa

Czytelnik, Warszawa 2021.

Zwykłe życie

Zofia z Odrowąż-Pieniążków Skąpska podejmowała się wielu zadań i można by nimi obdzielić kilka osób o energicznym sposobie bycia. Tymczasem znajdowała jeszcze siły na prowadzenie pamiętnika, który po latach doczekał się publikacji i może zainteresować szerokie grono odbiorców, nie tylko z uwagi na powiązania między postaciami i szansę na odkrywanie losów własnych przodków, ale też ze względu na jakość opisów. "Dziwne jest serce kobiece... Tom 2. Wspomnienia z Pomorza i Hebdowa" to tom, który prowadzi od lat 20. XX wieku po końcówkę drugiej wojny światowej. Łatwo się zatem domyślić, że nastąpi polaryzacja tematów - co innego będzie zaprzątać autorkę w czasach pokoju, co innego - gdy przyjdzie ratować rodzinę i chronić się przed niebezpieczeństwami. Jednak Zofia Skąpska niejeden raz zaskoczy czytelników podejściem do rzeczywistości i wyczuleniem na detale.

W tomie mnóstwo jest tematów towarzyskich. Autorka bardzo starannie odnotowuje koligacje rodzinne i znajomości, nie umyka jej żadna sprawa obyczajowa. Jeśli ktoś się w kimś zakocha, ktoś się z kimś żeni albo ktoś się z kimś rozstaje - trafi na karty wspomnień. Podobnie rzecz ma się w przypadku rozmaitych zabaw czy wakacji, wspólnego spędzania czasu, wizyt, rozrywek i kontaktów międzyludzkich. Zofia Skąpska pokazuje, jak organizuje sobie życie codzienne i dlaczego podejmuje konkretne decyzje - często jednak zajmuje się wyliczeniami, opowieściami o tym, co składa się na ową codzienność. Lubi porządkować rzeczywistość, przez zapiski może tego dokonywać. Dzisiaj jej wspomnienia są świetnym źródłem wiedzy na temat dawnej obyczajowości - i przydają się także tym, którzy poszukują specyfiki kolorytu lokalnego. To relacja z czasów, które zostały na wszelkie możliwe sposoby przebadane - ale w wersji "plotkarskiej", lekkiej i pozbawionej analiz politycznych. Dla autorki liczą się zwłaszcza doświadczenia interpersonalne - nawet bez wielkich uczuć, zwyczajne sprawy. Kiedy zaczyna się wojna, Zofia Skąpska relacjonuje kolejne wyzwania i lęki, bardzo szczegółowo opisuje kolejne działania mające na celu zapewnienie ochrony rodzinie - ale zdarza się, że z niewesołych tematów znienacka przeskakuje do normalności i, na przykład, notuje, że jakiemuś dziecku w rodzinie wyrósł pierwszy ząb. Jest w tym tomie familiarność i spokój mimo komplikacji zewnętrznych, jest dbałość o przedstawianie kolejnych członków wielkiej rodziny. Zofia Skąpska każdemu chce poświęcić trochę uwagi, pisze tak, by i czytelnikom stały się bliskie zwyczajne sprawy i tematy. Zaprasza do swojego świata - do świata, który sama sobie ułożyła. Na marginesie przypomina, co zaprząta jej myśli: wprowadza zestaw zajęć, które wymagają uważności i zaangażowania, a jednak nie wpływają na jakość pamiętnika ani na codzienność. Jest ta publikacja dość pouczającym spojrzeniem w obyczajową przeszłość. Świat, który bezpowrotnie przeminął, tutaj zaczyna funkcjonować na nowo. Spodoba się ta książka zwłaszcza czytelnikom nastawionym na zaglądanie do cudzego życia, na relacje międzyludzkie i na elementy codzienności.

niedziela, 29 sierpnia 2021

Artur Nowak, Marek Sekielski: Ogarnij się, czyli jak wychodziliśmy z szamba

Rebis, Poznań 2021.

Wyznania

Artur Nowak i Marek Sekielski rozmawiają o swoich doświadczeniach z alkoholizmem i dzielą się refleksjami na temat sposobów leczenia czy sztuczek, do jakich uciekają się uzależnieni. Przedstawiają mroczne strony własnych życiorysów. Doskonale się nawzajem rozumieją: przeszli przez piekło i wiedzą, jak łatwo wpaść z powrotem w pułapkę nałogu. "Ogarnij się, czyli jak wychodziliśmy z szamba" to podwójne wyznanie. Bez taryfy ulgowej i bez usprawiedliwiania się. Autorzy porównują swoje doświadczenia i przypominają, że alkoholizm to choroba, która dotknąć może wszystkich, bez względu na stan społeczny czy zawód.

Jest w tej książce miejsce na wspomnienia z domów rodzinnych i na obrazy, które chciałoby się jak najszybciej wyrzucić z pamięci, jest możliwość podzielenia się największymi traumami i lękami, chociaż zdarza się też twórcom, że nie mogą zdradzać szczegółów z prywatnego życia, bo dotyczą one też ich bliskich. Liczy się jednak naświetlanie mechanizmów i uświadamianie czytelnikom, jak trudna jest droga do normalności. Wiele lat terapii, wiele pokus, próby usprawiedliwiania się i okazje, które zaprzepaszczają cały wysiłek. Pojawiają się tutaj sposoby na przechytrzenie losu i na picie od nowa - ale też mrożące krew w żyłach opowieści o wsiadaniu za kierownicę pod wpływem alkoholu. I Artur Nowak, i Marek Sekielski mają w swoich życiorysach mnóstwo chwil wstydliwych i poruszających, mogą dowolnie sterować czytelnikami, oferując im rozmaite przeżycia. Opowieść toczy się gładko, nie ma wyznaczonych charakterystycznych struktur - ważne jest w niej porozumienie i możliwość wyrzucania z siebie przepracowanych już tematów. Czytelnicy nie tylko dowiedzą się, jak alkoholizm wpływał na codzienność obu autorów, ale też - jak skomplikowane było uzyskanie pomocy. "Ogarnij się" to zatem nie tylko relacja osób znanych (uzupełniająca w jakiś sposób życiorysy - da zapewne pożywkę plotkarskim portalom, ale nie o sensację tu chodzi), ale przede wszystkim źródło informacji na temat wychodzenia z nałogu. Każdy, kto w swoim otoczeniu ma kogoś uzależnionego (nie tylko od alkoholu), może sprawdzić, jak działają charakterystyczne mechanizmy - i gdzie szukać ratunku. Nowak i Sekielski chcą mówić szczerze, bez wybielania się - ale dając innym nadzieję na wyjście z kryzysu. Wiedzą, jak wygląda zachowanie alkoholika i co stanowi zagrożenie dla związku, kiedy już rozpocznie się leczenie. Próbują uświadamiać czytelnikom, kiedy potrzebna jest pomoc z zewnątrz, a kiedy radykalne działania. Starają się, by nikt nie uwierzył przedwcześnie, że najgorsze już za nim: przestrzegają przed łamaniem zasad i przerywaniem okresu trzeźwości. Dzięki takiej publikacji łatwiej będzie czytelnikom zrozumieć, na czym polega życie uzależnionego. "Ogarnij się" to książka specyficzna, pomagająca zrozumieć psychikę alkoholika. Artur Nowak i Marek Sekielski rzadko nawiązują do pozaalkoholowych motywów ze swojej pracy, nie to jest tym razem istotne. Głęboka i szczera rozmowa może się czytelnikom spodobać ze względu na silne emocje.

Niesamowity spacer. Łąka

Harperkids, Warszawa 2021.

Przyroda

W Akademii Mądrego Dziecka pojawiła się podseria Niesamowity spacer - tytuł może i niezbyt fortunny, bo upowszechnia tylko potoczne znaczenie "niesamowitości", ale cykl pozwala dzieciom odkrywać uroki książeczek i zabaw płynących z lektury. Mała kartonowa książeczka "Łąka" pomaga nie tylko ćwiczyć opowiadanie, ale też - przekonywać się, jakie tajemnice zostały ukryte na kolejnych stronach. Nie ma tu zbyt wielu rozkładówek, ale te, które są, zawierają ruchome elementy. Należy je przesuwać lub przekręcać, żeby przekonać się, co zostało ukryte w kolejnych obrazkach. Na pierwszej stronie na łąkę wytaczają się małe jeże (będą brykać jeszcze w jednym miejscu), innym razem na spacer wychodzą lisy, żaby wskakują na kamień, a kret wchodzi do kreciego podziemnego mieszkania. Każdy ruch ukrytą częścią strony to niespodzianka dla maluchów - i okazja do radości. Niby nic, a kilkulatki będą zachwycone zmianami na kolejnych stronach i modyfikacjami obrazków. Dzięki takim zabawom można ćwiczyć zdolności motoryczne, a sama książeczka "ożywa" i dostarcza silnych przeżyć. Ponieważ jako temat wiodący pojawiają się tu zwierzęta - które można spotkać podczas zwykłego spaceru - dzieci będą jeszcze bardziej zaintrygowane i zechcą z uwagą śledzić drobne komentarze.

Warto przy wspólnym oglądaniu wprowadzać jeszcze osobne wyjaśnienia lub dodatkową narrację na temat tego, co dzieje się na stronach. Tekst został ograniczony do minimum, ale przecież zwyczajne przeczytanie książeczki nie jest prawdziwym celem - tu chodzi o zabawę, którą dzieci będą mieć dzięki wysuwanym fragmentom rozkładówek. To bardzo przedłuża żywot tomiku i sprawia, że maluchy zainteresują się lekturami w niecodzienny sposób. Wiele już było w Akademii Mądrego Dziecka tomików z ruchomymi elementami - i tym razem mali odbiorcy się nie zawiodą. Rysunki są proste i dowcipne, a dodatkową atrakcją przyciągającą wzrok jest użycie srebrnego koloru i tłoczeń - dzięki temu dzieci mogą poznawać fakturę stron. To książka, która zachęca do tego, żeby badać ją różnymi zmysłami. Nie zniszczy się zbyt łatwo i zbyt łatwo się nie znudzi - przyda się najmłodszym jako propozycja rozrywkowa. Ten cykl pokazuje, że nie trzeba stawiać na klasyczne historie, wystarczy dobry pomysł i nietypowe rozwiązania, żeby zachęcić maluchy i ich rodziców do wspólnej zabawy. Jest to bez wątpienia książka-gadżet, nie chodzi tu o wielkie lekturowe przeżycia - na nie przyjdzie czas, można jednak od podobnych propozycji zacząć przygodę z czytaniem. Dzieciom z pewnością spodoba się taka zabawa - zestaw niespodzianek i możliwość oglądania różnych zwierząt odrobinę bajkowych. "Łąka"to propozycja przyjemna dla wszystkich, na pewno spodoba się kilkulatkom i zapewni im sporo miłych chwil.

sobota, 28 sierpnia 2021

Piotr Patykiewicz: Łukasz i kostur czarownicy

Bis, Warszawa 2018.

Czary

Piotr Patykiewicz decyduje się na bardzo klasyczne poprowadzenie historii. Pisze tak, jakby był zapatrzony w stare baśnie i ufał tylko im, a jednocześnie momentami wydaje mu się, że sam nie wyrósł z dzieciństwa (jaki mały chłopiec wspominałby mecz z lat 70. XX wieku? Nawet zarażony pasją przez rodziców czy dziadków nie mógłby wzbudzić u siebie takich uczuć). Posługuje się typowymi i sprawdzonymi w literaturze czwartej z dawnych czasów chwytami i nawet jeśli bardzo stara się wpleść w opowieść wątki aktualne, nie przekona do siebie wyczuciem czasów. Zresztą – zakorzenienie w teraźniejszości do niczego nie jest mu potrzebne, skoro za chwilę ucieknie w świat fantazji i będzie musiał działać w przestrzeni nieznanej, żeby radzić sobie z potężnymi wyzwaniami. A klasyka wprowadzona jest już na początku, kiedy trzeba chłopca wyrwać z bezpiecznego otoczenia. Chociaż bohater ma z całą rodziną jechać na wczasy do Chorwacji, w ostatniej chwili plany ulegają zmianie. Tata musi zostać w pracy, mama nie zamierza wybierać się nigdzie bez niego, bo potrzebowała obecności męża. Szybko staje się jasne, że nawet z mamą Łukasz nie będzie mógł pobyć, bo ta trafia szpitala. W tej sytuacji chłopiec musi wyjechać do dawno niewidzianej krewnej, bardzo starej i zdziwaczałej ciotki. Problem w tym, że u ciotki nie ma internetu, a sama staruszka mentalnie nie nadąża za czasami: nie będzie mogła dogadać się z dzieckiem. Zapowiadają się tragiczne wakacje. Już na początku kłopoty się mnożą: najpierw Łukasz zostaje okradziony ze swojego bagażu: ląduje u ciotki tylko w tym, co miał na sobie. Później pada ofiarą podwórkowego gangu, są tu starsi chłopcy, którzy znęcają się nad nowym bardzo chętnie – i nawet jeśli wszyscy usprawiedliwiają to sytuacją w domu, Łukasz będzie musiał stawić czoła młodocianym bandytom. Być może przy pomocy odrobiny czarów, bo właśnie wtedy do akcji wkracza ciotka ze swoimi nadnaturalnymi umiejętnościami. I tak akcja toczy się w zasadzie dwutorowo. Z jednej strony jest Łukasz, który poznaje przestrzeń magii. Nie może liczyć na pomoc rodziców, ale wsparcie ciotki też na wiele się nie przyda, gdy i ona poważnie się rozchoruje i trafi do szpitala. Chłopak ze strzępków danych będzie musiał poskładać wiedzę, która umożliwi przyjście z pomocą. Kostur czarownicy to przedmiot, którego nikomu poza właściwą czarownicą dotykać nie wolno – ale jeśli to jedyna droga do uzyskania pomocy, nie ma na co czekać. W tej sytuacji wyzwania, przed jakimi staje bohater, są potężne i przedziwne. A Piotr Patykiewicz może skupić się na prezentowaniu tego, co dzieje się w domu pierwszego „oprawcy” Łukasza. Podkreśla pijaństwo ojca i płynące z tego konsekwencje dla najmłodszych członków rodziny, zwraca uwagę czytelników na patologiczny dom, w którym wszyscy starają się zachować pozory normalności i radzić sobie z sytuacją. Przez to „Łukasz i kostur czarownicy” to książka bardziej skomplikowana niż mogłoby się na początku wydawać.