* * * * * * O tu-czytam
tu-czytam.blogspot.com to strona z recenzjami: portal literacki tworzony w pełni przez jedną osobę i wykorzystujący szablon bloga dla łatwego wprowadzania kolejnych tekstów.

Nie znajdzie się tu polecajek, konkursów, komciów ani podpiętych social mediów, za to codziennie od 2009 roku pojawiają się pełnowymiarowe (minimum 3000 znaków) omówienia książek.

NIE KORZYSTAM Z AI.

Zapraszam do kontaktu promotorki książek i wydawnictwa.

Zabrania się kopiowania treści strony. Publikowanie fragmentów tekstów możliwe wyłącznie za zgodą autorki i obowiązkowo z podaniem źródła. Kontakt: iza.mikrut@gmail.com

sobota, 9 czerwca 2018

Grzegorz Rogowski: Skazane na zapomnienie. Polskie aktorki filmowe na emigracji

Muza SA, Warszawa 2018.

Dawne kariery

Najpierw Grzegorz Rogowski wprowadza czytelników w świat, którego już nie ma: w świat przedwojennych artystów. Odwołuje się do wspomnień między innymi Stefanii Grodzieńskiej czy Lopka – by nakreślić koloryt lokalny. To pomoże mu w uzyskaniu klimatu potrzebnego do dalszego ciągu opowieści. Jest wstęp do tomu „Polskie aktorki filmowe na emigracji” rozbudowany, ale też sensownie przemyślany: nie da się w końcu odnotować wszystkich zjawisk charakterystycznych dla ludzi sztuki z czasów międzywojnia. Rogowski pisze tak, by pokazać odbiorcom ważne motywy czy wzbudzić zainteresowanie – dobrze wybiera komentarze – a wyczerpania tematu nikt od niego nie oczekuje, w końcu tu liczy się bardziej kontekst bohemy. W tej ogólnej części trochę opowie autor o girlsach, trochę o prasowych rubrykach wskazujących osoby fotogeniczne (kilkoro czytelników, którzy zdecydowali się zaprezentować i poddać ocenie redakcji zrobiło potem kariery w filmach, a przynajmniej – wykorzystało swoje pięć minut, żeby w ogóle pojawić się przed kamerami). Wszystko to daje podstawy do omawiania poszczególnych życiorysów aktorek, których filmową drogę przerwał bądź zmodyfikował wybuch wojny.

Po wprowadzeniu Grzegorz Rogowski przechodzi do opowiadania o pojedynczych gwiazdach, z których część przetrwała w świadomości odbiorców do dzisiaj (Jadwiga Smosarska, Lena Żelichowska), a część w ogóle nie jest już kojarzona (Zofia Nakoneczna, Renata Radojewska, Janina Wilczówna). Żeby zgromadzić materiały na temat aktorek, Rogowski sporo podróżuje, szuka kontaktu z bliskimi artystek, zagląda do prywatnych archiwów. Wprawdzie nie dostarcza czytelnikom zbyt wielu informacji o tym, jak był przyjmowany przez kolejnych rozmówców, ale już jedno wyliczenie w ramach podziękowań pokazuje, że zdobyłby materiał na dodatkowy reportaż. Umiejętnie wprowadza oceny dzieci aktorek czy wspomnienia. W każdym szkicu znajduje miejsce na przedstawienie fragmentów encyklopedycznego życiorysu, perypetii z pseudonimem artystycznym i filmografii (osobno wyliczenia ról pojawiają się na koniec eseju). Jednak autor stara się też zindywidualizować postacie, szuka tego, co każdą z aktorek wyróżnia. Czasami chce umieścić sylwetkę w kontekście społecznym, innym razem – skraca wiadomości powszechnie znane bądź wykraczające poza zakres tytułu a możliwe do zdobycia w prosty sposób. Nie zajmuje się tylko filmem: sprawdza, która z aktorek grała w reklamach, która realizowała się w kabaretach, rewiach, teatrach. Wyjaśnia, co bohaterki tomu robiły podczas wojny i jak odnalazły się na emigracji. Jest czujny i pamięta o kontekście: tłumaczy między innymi, jak na losy aktorek wpływało wprowadzenie filmu dźwiękowego. Przygląda się pomysłom na kreacje, ale akcentuje też zalety artystek: raz urodę. Czasami odkrywa sekrety, dowiaduje się od bliskich tego, czego nie mieli szans dowiedzieć się widzowie. Nie szuka skandali, raczej stawia na podkreślanie rzetelnej pracy i konsekwencji w obieranych drogach.

Pisze Grzegorz Rogowski tak, że chce się śledzić jego wywody (zerwanie z ogólnym obrazem międzywojnia wywołuje wręcz sprzeciw odbiorców). Pozwala pozostać blisko aktorek, unika hermetyczności czy dystansu w samej narracji, ale też nie zadręcza czytelników nadmierną emocjonalnością. Proponuje dobrą prozę, a w dodatku pozwala też zaspokoić ciekawość: w końcu o polskich aktorkach w drugiej połowie XX wieku działających na emigracji mało kto wie. Drobne życiorysy wpisują się w tendencje wydawców do przedstawiania minibiografii postaci z dwudziestolecia międzywojennego – tu udana realizacja sprawia, że o Rogowskim powinno być głośno, nawet jeśli sława przedstawianych przez niego aktorek już przebrzmiała.

piątek, 8 czerwca 2018

Zbigniew Białas: Rutka

MG, Kraków 2018.

Pamiętnik

Zbigniew Białas wykorzystuje temat kojarzony nie tylko przez lokalną społeczność, żeby pokazać, jak wielka historia wpłynąć może na jednostkę. Poza tym popisuje się wyczuciem językowym, wzrusza odbiorców tym, co wydawałoby się już poza możliwością uruchamiania większych emocji z racji wielokrotnego przerabiania w kolejnych, nie tylko autobiograficznych pozycjach. Inspiracją do tej powieści stał się dziennik nastoletniej dziewczyny, Żydówki z Zagłębia Dąbrowskiego, Rutki Laskier. Jest w tym lokalny patriotyzm, a i potrzeba upamiętnienia młodej autorki, jest przestroga i możliwość zanurzenia się w literackim odległym świecie. Poza tym nasycenie emocjonalne - wzmocnione przez okrucieństwo wojny – dostarcza pisarskiej pożywki, to gotowy materiał na fabułę i Białas skwapliwie z tego korzysta.

Krótka jest ta relacja pod kątem wydarzeń, bo ledwo czytelnicy poznają Rutkę, już będą musieli się z nią pożegnać (albo przejść do jej dziennika). Nie oznacza to jednak, że autor proponuje jakąkolwiek skrótowość, wręcz przeciwnie – wykorzystuje przestrzeń między kolejnymi scenkami. Znacznie lepiej czuje się w przedstawianiu tła niż w życiorysie nastolatki. Fakt, że nie chce i nie może przesadnie ingerować w jej codzienność, woli bezpieczną ucieczkę do tego, co bardziej ogólne, sprawdzalne i powtarzalne. W efekcie sięga po zjawiska z kontekstu, a do samych przypadków z życia Rutki nawiązuje bez rozbudowywania tematu później. Stara się od razu wyczerpać wybrany wątek, jakby dzięki temu mógł unikać ewentualnych błędów w interpretowaniu potrzeb nastolatki. I tak niespecjalnie rozwija wątek Stasi, Polki (starszej o kilka lat, więc już dorosłej), która mieszkała dawniej w miejscu zajmowanym teraz przez rodzinę Rutki. Chociaż kontakty Polaków i Żydów należą do zakazanych, Stasia poszukuje towarzystwa. Zwraca się do Rutki z najrozmaitszymi sprawami. Nie może stać się przyjaciółką - to nie ta kategoria wiekowa – ale odgrywa ważną rolę w procesie oswajania rzeczywistości. A Rutka mimo wojny próbuje żyć jak każda nastolatka. Nie zatrzyma na przykład burzy hormonów i mimo skromności oraz wstydliwości zaczyna powoli myśleć o chłopcach. Wpadła już w oko jednemu koledze i teraz stara się zdefiniować swoje uczucia względem niego – co nie jest łatwe. Króluje tu niewinność, urok pierwszych zauroczeń, nieśmiałych pocałunków albo po prostu ukradkowych spojrzeń. To zostanie skontrastowane z grozą wojny – Rutka, która właściwie nie zna próżności, będzie cierpieć z powodu utraty włosów w obozie. Zbigniew Białas dzieli tę historię na kilka części. Najpierw przedstawia żydowską obyczajowość, później - budowanie normalnej codzienności w nienormalnych wojennych czasach. Dalej skupia się na samej Rutce i jej relacjach towarzyskich oraz przemyśleniach, by wreszcie skrótowo zaprezentować temat obozu.

Białas nie staje do rywalizacji z naocznymi świadkami wojennych wydarzeń, dobrze wie, że w tej dziedzinie nie może konkurować z autorami dokumentów. Dlatego też znajduje niszę dla siebie. Wykorzystuje słuch językowy dla budowania plastycznej narracji, stylizuje opowieść, żeby podkreślić oryginalność świata przedstawionego. Potrafi precyzyjnie nakreślić rzeczywistość bohaterki i jej rodziny. Celowo nie odwołuje się do innych przypadków, interesuje go tylko Rutka, przemyślenia dziewczyny i jej naiwne przeżycia. Dążenie do dorosłości i nadzieje na pisarski rozwój. To, co wojna brutalnie przekreśla. Wplata autor do powieści motyw dziennika, który po latach nabierze zupełnie innego znaczenia niż w momencie powstawania. Egzaltowane zapiski nastolatki tu pomagają zarysować jej charakter (rzadko autor odwołuje się do prawdziwych cytatów) i dopiero z wiedzą odbiorców wybrzmią w pełni i wywołają szok. Zbigniew Białas przechodzi do tego zagadnienia, żeby silne reakcje wywołać właśnie na granicy nadziei mimo wszystko i świadomości wielkiej wojennej tragedii. "Rutka" imponuje plastycznym wyczuciem, rozmachem stylistycznym i wyczuleniem na detale w narracji. Koloryt lokalny, to, co powinno stanowić daleki plan, tu okazuje się niemal najważniejszy. Dziennik Rutki – wielkie historyczne odkrycie – powraca jako inspiracja ładnej literatury.

czwartek, 7 czerwca 2018

Sławomir Koper: Zbrodnie z namiętności

W.A.B., Warszawa 2018.

Dziwna miłość

"Zbrodnie z namiętności" to publikacja dla tych, którzy cenią sobie pitawale i sensacje, ale również dla odbiorców, którzy wiedzą o niezbędnych składnikach wielkich narracji, jak i o zainteresowaniu prywatnym życiem sławnych ludzi. Sławomir Koper sięga po pary, które na przestrzeni ostatniego stulecia zapisały się w historii niechlubnym powiązaniem miłości i nienawiści prowadzącej do zbrodni. Naświetla schematy działania, nieuwiadamiane wcześniej zagrożenia czy przemiany w psychice postaci związane z rozgoryczeniem po odrzuconym uczuciu. Przygląda się osobom publicznym, analizuje przejawy zazdrości ich bliskich i pierwsze sygnały, że coś złego może się wydarzyć. Towarzyszy związkom: zamiast pojedynczych biografii pokazuje właśnie istotę wspólnych relacji. Wychodzi od zbrodni, od zamieszania tuż po czyjejś śmierci, by potem cofnąć się w czasie i przejść drogę do kryminalnej sytuacji. Bez niespodzianek - chodzi bardziej o przedstawienie motywów czy kontekstu tragedii.

Autor usiłuje zaprezentować powtarzalność historii: pierwsza opisywana przez niego zbrodnia to schyłek XIX wieku, ostatnia - druga połowa XX. Relacjonuje doświadczenia aktorki, tancerki kabaretowej, muzy literatów czy piosenkarza. Stara się sięgać po zróżnicowane charaktery lub typy zbrodni: tu nie zawsze winny musi być zazdrosny mąż lub narzeczony, pojawi się na przykład małżeństwo, które popełnia potrójne morderstwo, a potem robi wszystko, by karę śmierci ponieść razem. Niektóre nazwiska zostały już zapomniane: o Marii Wisnowskiej albo Idze Korczyńskiej słyszeli dziś chyba tylko poszukiwacze sensacji. Z drugiej strony Dagny Juel to postać opisywana wręcz do znudzenia i z różnych stron - mogła nie uzupełniać tego zestawu, w końcu opartego na indywidualnych wyborach autora. Sławomir Koper nie planuje przecież wskazywać wszystkich zbrodni w afekcie popełnianych ze źle pojętej miłości. Dokonuje wyborów przeważnie trafnych, widać, że prezentuje tematy, które mocno go zajmują. We wstępie do tomu oznajmia, że oceny woli pozostawiać czytelnikom – tymczasem zdarza mu się wyrażać własne zdanie i sugerować je też odbiorcom. Nie jest to nachalne ani szkodliwe, trochę tylko nie pasuje do pełnego faktów wywodu. Szkice, które Koper proponuje czytelnikom, są rozbudowane i mocno szczegółowe, ale autor nie odrywa się w nich od sedna tematy. Potrafi opowiadać zajmująco, ale bez poetyki i plotki – stawia na fachowe komentarze i przytaczanie danych. Portretuje postacie barwne, temat bardzo mu pomaga w przyciąganiu odbiorców do lektury. W przypadku Dagny nic odkrywczego powiedzieć nie może, ale sprawa Andrzeja Zauchy to coś nowego dla czytelników, przynajmniej w takim stopniu szczegółowości. Tu liczy się też oczywiście bliskość zbrodni – inaczej czyta się o sprawach z kronik kryminalnych Drugiej Rzeczpospolitej, a inaczej – o temacie sprzed kilku dekad.

Sławomir Koper szuka zagadnień o potencjale sensacyjnym. Interesują go kwestie międzyludzkie, mechanizmy wywoływania tragedii, cechy charakteru potrzebne do popełnienia zbrodni. Odnotowuje przyczyny rozjuszenia kochanków: czasami to zazdrość, chęć panowania, a czasami po prostu fascynacja śmiercią, duma lub niemożność realizowania własnych pragnień. Ludzie, którzy pierwotnie byli ze sobą blisko, nagle okazują się śmiertelnymi wrogami. Koper rejestruje takie przemiany, sprawdza scenariusze postępowania. Wszystko po to, żeby wypełnić historię, uniknąć niedopowiedzeń i w pewnym stopniu także sensacji. A przecież tworzywem tej publikacji jest to, co sensacyjne i wykraczające poza zwyczajną codzienność.

Sięga Sławomir Koper po motyw miłości i powiązanej z nią śmierci - czyli to, co standardowo znaleźć można również w wielkich powieściach, ale i tanich fabułkach. Silne uczucia i namiętności stanowią niemal obowiązkowy składnik każdej udanej relacji, nic dziwnego, że ta pozycja szybko trafi do czytelników. Autor odwzorowuje realia, odmalowuje koloryt lokalny i w formie wpada w tony reportażowe. Dobrze radzi sobie z narracją - nie fabularyzuje opowieści, ale nadaje jej kształt rozbudowanej relacji z pozycji naocznego świadka. Unika w tonie nadmiernej uczuciowości, beznamiętny styl bardzo dobrze się tu sprawdza, bo nie konkuruje z tematami. "Zbrodnie z namiętności" to książka, którą dobrze się czyta. Nie ma naturalistycznych opisów ani męczących masowego odbiorcę analiz psychologicznych, jest nastawienie na akcję i na indywidualne doświadczenia. Sławomir Koper z przyjemnością tropi wydarzenia zasługujące na zachowanie dla potomnych – ku przestrodze czy dla informowania o zagrożeniach. Ta propozycja łączy w sobie temat-samograj oraz bardzo udaną realizację.

środa, 6 czerwca 2018

Barbara Sęk: Nowakowie. Kruchy fundament

W.A.B., Warszawa 2018.

Patchwork

Pierwszy tom nowej serii pokazuje to, do czego Barbara Sęk zdążyła czytelników przyzwyczaić: umiejętność odwzorowywania psychiki postaci, budowania prawdopodobnych reakcji i relacji przy jednoczesnym opieraniu się na najbardziej zbanalizowanych tematach. "Nowakowie. Kruchy fundament" to książka, w której w ramach akcji nie wydarzy się zbyt wiele, za to w sferze uczuć i emocji bohaterów - mnóstwo. W małżeństwie Małgorzaty i Krzysztofa od dawna nie dzieje się dobrze. Kobieta wykorzystuje kolejne ciąże, żeby utrzymać męża przy sobie. Sam związek stał się konsekwencją jednej wspólnie spędzonej nocy i być może gdyby Nowakowie mogli zacząć wszystko jeszcze raz, nie zdecydowaliby się na ślub. Ale Krzysztof za wszelką cenę chce udowodnić ojcu, że jest odpowiedzialny, a Małgorzacie imponuje zainteresowanie starszego o parę lat mężczyzny. Teraz, po latach, przychodzi czas na przyjrzenie się dawnym pomysłom i zweryfikowanie własnych postaw. Impulsem do zmian staje się ciąża kochanki Krzysztofa: wprawdzie kobieta zdaje sobie sprawę, że mimo wielu lat razem ukochany nie zdecyduje się opuścić rodziny (a zwłaszcza dzieci, z których najstarsze wkracza w dorosłość, a najmłodsze ma dopiero trzy lata), jednak jej zegar biologiczny tyka i to ostatni moment na urodzenie potomka. Nie jest to – jak w przypadku Małgorzaty - karta przetargowa, kochanka nie zamierza wykorzystywać dziecka, żeby przyciągnąć do siebie mężczyznę. Tyle tylko że wiadomość o drugiej rodzinie może zburzyć kruchy spokój w rodzinie Nowaków. Bo prawda w końcu musi wyjść na jaw.

Barbara Sęk przygląda się reakcjom na nieoczekiwaną wiadomość poszczególnych członków rodziny. Inaczej na wieść o kochance ojca zareagują dzieci – z których każde ma już własny kodeks wartości i ugruntowane poglądy na związki międzyludzkie. Inaczej - żona podejrzewająca zdradę od lat, ale milcząca dla dobra domowników. Krzysztof trafia w pułapkę, którą sam na siebie zastawił: nie ma możliwości wyjścia bez szwanku z niekorzystnej sytuacji. Cały tom "Nowakowie. Kruchy fundament" jest właśnie poszukiwaniem rozwiązania w z góry przegranej sprawie. Tu bez ofiar się nie obejdzie, a ponieważ każdy ma coś na sumieniu, bilans zysków i strat rozkładać się może w nieoczekiwany sposób. Barbara Sęk bardzo ładnie pokazuje – na marginesie związku Małgorzaty i Krzysztofa – kwestie dojrzewania dzieci, albo bunt rozkapryszonej nastolatki, albo rosnące poczucie odpowiedzialności u starszego brata. Nie jest to motyw najważniejszy w obrazie zdrady i borykania się z jej konsekwencjami, ale ubarwia książkę. Dzięki przechodzeniu do kilku różnych postaci autorka może zachęcić do czytania większą liczbę odbiorców: nie chodzi tu już tylko o odpowiedź na pytanie, którą rodzinę ostatecznie wybierze Krzysztof i czy będzie miał jakikolwiek wybór, a o śledzenie relacji międzyludzkich. Barbara Sęk jest niezłą obserwatorką życia uczuciowego, potrafi budować przekonujące obrazy. Sięga po temat banalny – ale oprawia go udaną narracją, dla czytelników najważniejsze będzie docieranie do sedna konfliktów i uzasadnień związków. Dzięki tej powieści autorka przemyca prawdy o samych odbiorcach, znajduje wyjaśnienia dla typowych małżeńskich problemów. Pokazuje, jak uniknąć konfliktów, ale też do czego doprowadza zatajanie prawdy. Nie moralizuje przy tym, skupia się na naświetlaniu relacji między bohaterami. Jest to powieść psychologiczna, w której nie ma miejsca na wymyślną fabułę. Barbara Sęk jednak pokazuje, że pisać potrafi – i że nie ma sobie równych w prowadzeniu obserwacji psychologicznych. Tu postacie postępują tak, jak zrobiłyby to w realnym życiu, a nie tak, jak przydałoby się to autorce.

wtorek, 5 czerwca 2018

Michał Gąsiorowski: To jest futbol! Krótka historia piłki nożnej

Nasza Księgarnia, Warszawa 2018.

Obowiązkowa dla kibiców!

Furorę na rynku zrobił Michał Gąsiorowski tomem "Od koła do Formuły 1" i teraz wraca do najmłodszych odbiorców z książką ważną i na czasie. Proponuje publikację w związku ze zbliżającymi się Mistrzostwami Świata w piłce nożnej - ale lekturę zapewni małym i dużym kibicom, bo przedstawia historię mundialu w oparciu o najciekawsze wydarzenia i anegdoty. Nad tym tomem ojcowie i synowie spędzą długie godziny, umilając sobie oczekiwanie na mecze. Zresztą na wyklejce można będzie wpisywać wyniki spotkań, aktualizując jeszcze książkę. Zamienia się "To jest futbol" w niezbędnik kibica, a do tego dostarcza sporo rozrywki, bo Michał Gąsiorowski dba o to, by lektura była interesująca i dostarczała silnych sportowych emocji.

Najpierw - krótka historia samego sportu. Kto wymyślił, żeby kopać piłkę, jak wyglądały początki futbolu, jakie zasady obowiązywały, a nawet – jak zmieniała się sama "piłka" w różnych krajach. Drobiazg na początek - w sam raz na zaspokojenie ciekawości maluchów i na rozbudzenie w nich zainteresowania przeszłością. To wiadomości, które rzadko przedstawia się dzieciom, więc spełnią swoją rolę jako wabika do książki. Kiedy już wyklarują się podstawowe przepisy i powstanie FIFA, autor przechodzi do historii mistrzostw świata, czyli przeskakuje do roku 1930. Tu pojawi się schemat powtarzany w kolejnych rozdziałach poświęconych mundialom. Gąsiorowski zajmuje się przedstawianiem kontekstu mistrzostw, wychwytuje to, co oryginalne, nietypowe albo nowe – i odnotowuje w barwnej i krótkiej opowieści. Za każdym razem anegdot dostarczają mu inne obszary gry: raz to budowa stadionu otwartego dopiero w trakcie rozgrywek, raz – zachowania poszczególnych piłkarzy, czasami do rozdziału wkraczają kwestie społeczno-polityczne (oczywiście w wymiarze dostosowanym do czytelników). Podaje autor liczby, ale nie zajmuje się ich obrazowaniem, wie, że mali fani piłki nożnej bez problemu porównają sobie podawane wartości - choćby liczbę kibiców na meczu – z dzisiejszymi realiami. Sprawdza, kto strzelił pierwszą bramkę, kto zapisał się w historii z różnych powodów. Skrótowo przedstawia przebieg mistrzostw, żeby odbiorcy wiedzieli, jak rozkładały się siły. Jeśli jest taka możliwość, wybiera drobne ciekawostki, które eksponuje na stronach z ilustracjami (tu na przykład prezentuje ważne stadiony). Zwraca też uwagę na konkretne nazwiska piłkarzy, umieszcza ich w samej akcji meczowej. Osobne podrozdziały poświęca polskiej drużynie - wiedząc doskonale, że dla swoich odbiorców takie właśnie wydzielenie powinien zastosować. W tych podrozdziałach skupia się na znakomitych trenerach i piłkarzach, którzy przeszli do polskiej historii futbolu – i to będzie płaszczyzna najbardziej łącząca pokolenia nad lekturą. Michał Gąsiorowski pisze z uśmiechem, wie, co powinien uwypuklić i na czym się skupić w przedstawianiu maluchom piękna sportu. Ostatnim elementem mundialowych rozważań jest prognozowanie, co czeka kibiców podczas Mistrzostw Świata w Rosji – szybkie podsumowanie potencjału grup i ocena prawdopodobieństwa wygranej.

Po historii mundialu znajduje autor jeszcze miejsce na skrótowe przedstawienie innych rodzajów rozgrywek o randze międzynarodowej, a także futbolu kobiecego, zasad fair-play, przegląd pucharów i samych piłek. Książkę ilustrują Przemysław i Agnieszka Surmowie. Starają się oni oddać podobieństwo przedstawianych postaci, chociaż lubują się w komiksowych karykaturach ciał. Dbają o to, by było kolorowo i zabawnie w warstwie graficznej - więc przyciągną więcej maluchów. Współtworzą tę piękną książkę i zachęcają dzieci do czytania oraz do śledzenia wiadomości. Mają tu ważną rolę, nie tylko ozdabiają opowieść, ale też przynoszą sporo wiadomości. To tom, który musi się spodobać, a na rynek trafia w bardzo dobrze przemyślanym momencie.

poniedziałek, 4 czerwca 2018

Susanna Tamaro: Tygrysica i Akrobata

Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2018.

Życie po swojemu

Tygrysicy, bohaterce tomu "Tygrysica i Akrobata" odbiorcy towarzyszą od pierwszych chwil. Zwierzę przychodzi na świat w tajdze, powoli uczy się otoczenia, od matki pobiera lekcje polowania i... filozofii. Dowiaduje się, co jest ważne w życiu i co je czeka w przyszłości. Jedną z ważniejszych historii jest ta o człowieku: człowieka zawsze należy się wystrzegać, ma kije plujące ogniem i jest niebezpieczny, bo zabija dla samego zabijania. Trzeba przyznać, że w tym portrecie nie ma miejsca na jakąkolwiek wyrozumiałość wobec ludzi. Tymczasem tygrysica bawi się z bratem, poznaje swojego ojca i dokazuje – jak każdy maluch. Przychodzi jednak, i to dość szybko, czas rozstania: matka na coraz dłużej opuszcza swoje pociechy. W końcu żegna się z nimi. Brat tygrysicy wyrusza w stronę, w której znika słońce. Tygrysica wybiera przeciwny kierunek. Zmierza na wschód. Nie myśli jeszcze o tym, co ją spotka. Wie tylko jedno: zamierza pozostać wolna, nie podporządkowywać się ani naturze, ani powinnościom wobec innych. Tygrysica nie ulega instynktom, przynajmniej nie w tym stopniu, w jakim można by się spodziewać. To zwierzę dumne, władcze i silne, chociaż też przeraźliwie samotne. Tygrysica rezygnuje z szukania partnera i wydawania na świat potomstwa. Najpierw jest na to zbyt młoda - nie zastanawia się nad przedłużaniem gatunku, zresztą na swojej drodze nie spotyka odpowiednich partnerów. Później już spotyka się z ludźmi, znienawidzonymi przez matkę i niebezpiecznymi dla wszystkich żywych istot. Tygrysica nie wie jeszcze, jak bardzo ludzie zmienią jej sposób postrzegania świata. Trafia na samotników i odludków, tych, z którymi można się zaprzyjaźnić. Odkrywa, że nie wszyscy ludzie są źli i mają niedobre zamiary. Ale taka ufność też może się źle skończyć. Tygrysica między innymi zostaje schwytana i wykorzystywana do cyrkowych sztuczek. Od starszych samic dowiaduje się, jak przetrwać w warunkach niewoli. Nie chce jednak, by tak wyglądało jej życie już do końca.

"Tygrysica i Akrobata" to książka, którą odczytywać można jako prostą powieść filozoficzną. Susanna Tamaro odchodzi od sugerowania wielowątkowości czy różnych zabaw interpretacyjnych, trzyma się konkretów z egzystencji bohaterki i na tej podstawie dopiero pozwala odbiorcom wysnuwać refleksję na temat ich własnych doświadczeń. Mówi o wielkich sprawach: potrzebie bliskości i posiadania rodziny, samotności i wyobcowaniu, stratach, marzeniach i wolności, rozważa, czym jest szczęście i jak do niego doprowadzić. To historia dość krótka, a upływ czasu autorka akcentuje poetyckimi skojarzeniami. Punkt widzenia tygrysa nie pozwala na posługiwanie się typowymi dla ludzi określeniami, stąd też wrażenie liryzmu w opowieści. Tamaro odwołuje się do podstaw w życiu każdego człowieka - tyle tylko, że dla oddalenia banału posługuje się inną perspektywą. Towarzyszy bohaterce w wydarzeniach zupełnie zwyczajnych i tych ekstremalnych, pokazuje, że nigdy nie da się przygotować na to, co przynosi los. Jest "Tygrysica i Akrobata" tomem o charakterystycznej melodii narracji, tu sposób opisu przykuwa uwagę tak samo jak fabuła. Susanna Tamaro stawia na pozorną naiwność - dzięki niej może wprowadzać do historii głębokie prawdy o życiu i relacjach z innymi. Przygląda się skomplikowanemu procesowi spełniania marzeń i uwodzi czytelników samym pomysłem. Jest to historia, którą czytać mogą dorośli, ale też i młodzi ludzie - każdy wyciągnie z opowieści coś dla siebie. Takie książki, jeśli już pojawią się na rynku, szybko zaczynają być uznawane za klasykę i cenione za wejście w baśniową z pozoru rzeczywistość.

niedziela, 3 czerwca 2018

Olga Tokarczuk: Opowiadania bizarne

Wydawnictwo Literackie, Kraków 2018.

Między światami

Cechą charakterystyczną opowiadań Olgi Tokarczuk zamieszczonych w książce "Opowiadania bizarne" jest nastawienie na emocje. Tu zawsze coś się dzieje, bez względu na to, czy autorka przenosi akcję w przeszłość, w przyszłość, do obcych krajów czy do wyimaginowanych przestrzeni, nastawia się na rejestrowanie i przekazywanie czytelnikom emocji postaci. I nie ma znaczenia, czy te postacie to prawdziwi ludzie z systemem odczuwania zbliżonym do tego, którym posługują się odbiorcy, czy też zautomatyzowane twory prowadzące równoległą egzystencję. Liczy się czucie - niepodważalne, subiektywne doznania są na tyle silne, że dominują w wielu przypadkach nawet nad fabułą, o którą przecież Tokarczuk też bardzo dba. W efekcie "Opowiadania bizarne" zapadają w pamięć i przynoszą poza rozrywką sporo refleksji na temat kondycji ludzkiej i nieuporządkowania świata. A sama Olga Tokarczuk potrafi czytelników wstrzelić od razu w kreowaną przestrzeń, nie ma znaczenia, realną czy oniryczną - drobiazgami buduje całość, pozostawiając wrażenie wypełnienia świata, postawienia go na dobrze przemyślanej i stabilnej konstrukcji. Oczywiście w każdym ze światów bohaterowie będą nadal mieli własne poważne problemy – na tym przecież polega sens zatrzymywania się nad historiami – ale wprowadza autorka w ten sposób element nieprzewidywalności przy jednoczesnym wrażeniu panowania nad materią.

Są te opowiadania precyzyjne i klasyczne pod względem formy. Olga Tokarczuk nie eksperymentuje z opisami. Stawia na to, co sprawdzone i naturalne, nie chce, żeby narracja odwracała uwagę od wydarzeń. Chociaż zdarza się jej stylizować (całe opowiadanie z odległej przeszłości imituje językowo epokę, ale nie jest to zabieg specjalnie potrzebny), chętniej posługuje się przezroczystym tekstem, tak, żeby nic nie przysłaniało pomysłów fabularnych i kreacji postaci. Nie traktuje opowiadań jak wprawki do większych form czy sposobu na rozpisanie się, proponuje odbiorcom małe dzieła, zamknięte opowieści, którym niczego nie brakuje. I nawet jeśli wybiega fantazją w inne czasy lub do innych przestrzeni (albo łączy podróże), nie potrzebuje sygnalizować tego w ramach opisów - bo doskonale radzi sobie z przekładaniem na zwyczajny język pomysłów tak, by były przekonujące. Daje się zauważyć za to ogromną dbałość o słowo, o melodyjność narracji i ogólne wrażenie literackości, ale akurat to u tej autorki nie dziwi i wydaje się naturalnym sposobem prowadzenia historii. Olga Tokarczuk poza imponowaniem wyobraźnią, dokłada jeszcze odbiorcom ładny tekst, dodatkowy czynnik przyciągający do tomu.

Cieszy tu zwłaszcza operowanie różnymi kontekstami. O ile język w miarę ujednolica całość, o tyle w działaniach fabularnych i w prezentowaniu bohaterów nie będzie powtórzeń. Koloryt lokalny również za każdym razem jest inny – a to oznacza, że dostarcza Olga Tokarczuk szeregu emocji, w których każdy znajdzie dla siebie odpowiednie zakotwiczenie. Jest to zestaw opowieści, które właściwie same się czytają - wciągających i atrakcyjnych. Znajdzie uznanie wśród koneserów prozy środka, ale również tych czytelników, którzy szukają odcięcia od zwyczajności, oryginalnych pomysłów czy niebanalnego rozwoju wydarzeń. Na nieoczywistościach buduje autorka całe sensownie uzasadniane światy - niby wszystko jest możliwe, a jednak pozwala odbiorcom na przejście do krain zwykle niedostępnych, pełnych atrakcji polegających na międzyludzkich kontaktach. Właśnie iskrzenie na granicach interpersonalnych związków, na płaszczyźnie spotkań nadaje tomowi "Opowiadania bizarne" mocnego charakteru. Nie każdy lubi opowiadania jako gatunek, ale w tym wypadku warto przyjrzeć się propozycji Olgi Tokarczuk – to kawałek dobrej literatury z nietuzinkowymi postaciami umieszczonymi w wyobraźniowej przestrzeni.