Gorzka Czekolada, Media Rodzina, Poznań 2026.
Ostrza
Sądowa rzeczniczka interesu dziecka – tym właśnie na co dzień zajmuje się Stella Hudson i jest w swojej pracy znakomita. Przenikliwa, bystra, spostrzegawcza i odważna – zależy jej na tym, żeby wskazać to, co dla maluchów po traumie będzie najlepsze – musi zatem poznawać wszystkie aspekty ich życia i potencjalnej przyszłości. Stella do pracy dodaje wątek osobisty: wciąż mierzy się ze stratą matki, z osieroceniem i własną bezradnością. Chociaż obecnie to ona dyktuje warunki, ciężką pracą rekompensuje sobie niemożliwość ukojenia siebie-dziecka. Kiedy niesie lepszą przyszłość swoim klientom, tak naprawdę walczy o siebie samą, nawet jeśli tego sobie nie uświadamia. Stella jest bardzo dobra w swojej pracy. Nie pomija żadnego szczegółu, wie, jak rozmawiać z ludźmi, wychwytuje ich kłamstwa bez namysłu, a do tego nie boi się stosować prowokacji, kiedy w inny sposób nie da się zdobyć wiadomości. I tak Stella pewnego dnia trafia do domu, w którym nie ma szkła. Jest tu mała dziewczynka, Rose, która po tragicznej śmierci niani straciła umiejętność mówienia. Rose opiekują się matka i ojciec – oboje pragnący rozwodu, jako że śmierć niani poprzedzona została zdradą – oraz babcia. Wszyscy deklarują, że chcą dla Rose jak najlepiej. Tylko że w tym domu coś jest mocno nie w porządku. Mała Rose wciąż zbiera odłamki szkła, które mogłaby świetnie wykorzystać jako broń, czyta książki o seryjnych mordercach (starannie ukrywane w niewinnych okładkach) i swoimi zachowaniami budzi lęk otoczenia. Skoro nie mówi – nie można wydobyć z niej żadnych informacji. A bardzo łatwo o pomyłkę.
Sarah Pekkanen tworzy kryminał bardzo gęsty i bardzo ładnie mylący tropy. Proponuje odbiorcom historię, w której prawdziwe śledztwo toczy się swoim trybem, ale kompletnie nie ma znaczenia dla Stelli – ona tylko wykonuje swoją pracę i musi zdobyć informacje, które pozwolą jej napisać opinię i polecić konkretnego opiekuna dla Rose. Ale Stella w pracy jest drobiazgowa bardziej niż niejeden detektyw, wyciąga wnioski na bazie pojedynczych spostrzeżeń i łatwo rozszyfrowuje gry, jakie wobec niej stosują pozornie życzliwi domownicy. Z jednej strony jest więc szukanie winnego i rozwiązywanie zagadki – bo tylko tak będzie można ocenić sytuację i nie doprowadzić do kolejnych zbrodni, z drugiej strony – gra pozorów i udawanie. Autorka dba o to, żeby czytelnicy nie nudzili się podczas lektury: chociaż kolejne analizy Stelli budują właściwie intrygę, to liczą się również wątki okołoobyczajowe. Zwłaszcza – doświadczenia samej bohaterki, która odkrywa, kim jest i kto wprowadził ją w dorosłość. To nie ma bezpośredniego przełożenia na śledztwo, za to ogromnie przydaje się jako wyjaśnienie motywacji zawziętości bohaterki. „Dom ze szkła” to jednak w podstawowej płaszczyźnie historia o grze – o pozorach stwarzanych po to, żeby przeforsować własny scenariusz i wypracować linię obrony. Jest to książka, w którą się wsiąka – dla tych, którzy cenią misternie konstruowane plany i intrygi, dla tych, którzy lubią, kiedy historia skręca z realizmu w stronę starannie kreowanej fikcji. „Dom ze szkła” to opowieść bardzo dobrze przygotowana i Sarah Pekkanen z pewnością zdobędzie dzięki niej w Polsce wierne grono czytelników.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz