Nasza Księgarnia, Warszawa 2026.
Miś
Teraz skaczą z radości wszyscy, którzy wychowywali się na tomikach Czesława Janczarskiego i Misia Uszatka kojarzą nie tylko z telewizyjnej dobranocki, ale i z czytanych przed snem opowieści. Na rynku ukazuje się bowiem monumentalny (i bardzo ciężki, jeśli chodzi o wagę) tom „Miś Uszatek. Opowiadania wszystkie”: pięć książeczek wydanych w twardej oprawie i na kredowym papierze. Nieprzypadkowo: to przecież skarb dla starszych czytelników. Skarb, który teraz mogą oni przedstawić swoim pociechom. O losach Misia Uszatka (a także skradzionej z muzeum zabawki) poczytają sobie odbiorcy we wstępie – i ci, którzy tej postaci ze swojego dzieciństwa nie mają szans pamiętać, dowiedzą się trochę o jej fenomenie. Starsi natomiast z przyjemnością przypomną sobie o historii Uszatka – i przekonają się, dlaczego i dzisiaj warto sięgać po tę lekturę jako rozrywkę dla najmłodszych.
Czesław Janczarski proponuje bardzo krótkie historyjki, każde opowiadanie zajmuje przeważnie stronę tekstu – to naprawdę niewiele, dopiero w ostatniej książeczce pojawiają się trochę dłuższe narracje. Liczy się tu jednak przede wszystkim przygoda, humorystyczny finał i przesłanie. Co ważne, ten autor nie zamierza dzieci pouczać ani napominać – stara się przemycać treści wychowawcze w opowiastkach, tak, żeby odbiorcy samodzielnie wyciągali wnioski i żeby nie poczuli się gorsi od autora. To ważne, bo dzięki temu Janczarski nie zniechęci do lektury. Co ważne, Miś Uszatek nie będzie pozostawał w jednym miejscu: kiedy przestaje być potrzebny jakimś dzieciom (i młodszemu rodzeństwu), wyrusza do kolejnej rodziny, żeby tam dzielić się doświadczeniem i pomysłami. Zawsze pozostaje blisko dzieci, ale jest też misiem samodzielnym – na tyle, żeby przeżywać własne przygody. Nie boi się ani wyjścia do przedszkola, ani założenia własnego cyrku. Ma sporo pomysłów, a do tego potrafi opowiadać bajki: jest tu jeden tomik stworzony właśnie z bajek Misia Uszatka, to odrobinę wytchnienie od powtarzalności i od jednego charakterystycznego bohatera, przejście w świat zwierząt, tak lubianych w opowiastkach dla najmłodszych. Czesław Janczarski dba o to, żeby Miś Uszatek przebywał stale w otoczeniu, które jest dla dzieci naturalne i przekonujące – ale nie unika czasami odważnych fabuł, zdarza się na przykład, że nieostrożne lalki nie potrafią posługiwać się żelazkiem i doprowadzają do pożaru. To emocje, które dzisiaj nie mają szans trafić do czytanek dla najmłodszych – tymczasem przydają się do tłumaczenia świata i do wypracowywania prawidłowych odruchów.
Pozostały tu oczywiście oryginalne ilustracje Zbigniewa Rychlickiego. Miś Uszatek w tej wersji wyruszył w świat – znany w różnych krajach, jest bardzo charakterystyczny i jednocześnie prosty i malowniczy. Na obrazkach Rychlickiego jest wiele cennych pomysłów, ujęć, które sprawdzą się i dzisiaj: tu liczy się nie tylko wyczulenie na sprawy dzieci, ale również odpowiednie podejście do ilustracji jako formy sztuki. Nie ulega wątpliwości, że odbiorcy mają tu do czynienia z dziełem wybitnym. Znowu starsi chętnie przypomną sobie oglądane niegdyś książeczki – i najłatwiej będzie uruchomić skojarzenia przez stronę graficzną. Dzisiejsze maluchy znajdą w przygodach Misia Uszatka całkiem sporo dla siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz