Nasza Księgarnia, Warszawa 2026.
Jedzenie
Debbie Tung po raz kolejny udowadnia, że nie tylko jest doskonałą rysowniczką, ale też potrafi oddać w rozłożystych komiksach cały wachlarz emocji i uczuć, z jakimi mierzą się nastolatki. „Moje doskonale niedoskonałe ciało” to jej kolejna propozycja kierowana nie tylko do młodych odbiorców – po tę książkę sięgnąć powinni wszyscy wrażliwcy i wszyscy ci, którzy kiedykolwiek zastanawiali się nad mocą słów.
Bohaterka tej opowieści rozrysowanej na precyzyjne i robiące wielkie wrażenie kadry na początku jest zwyczajną nastolatką. Nie myśli przesadnie o swoim wyglądzie (chociaż wie, że nie mieści się w spodnie pożyczone od siostry), cieszy się życiem i robi wszystko to, co lubi. Wydaje się szczęśliwa, a do tego jest utalentowana sportowo – wygrywa szkolne wyścigi, dobrze sobie radzi z wyzwaniami w tej dziedzinie. Wszystko zaczyna się psuć od maleńkich kroków, detali, na które nikt postronny nie zwróciłby uwagi: mama rzuca uwagi dotyczące posiłków, wolałaby, żeby nastolatka nie brała potężnych dokładek. Koledzy w szkole bez skrępowania dzielą się opiniami na temat rówieśniczek – zwłaszcza bezlitośnie komentują niedoskonałości w ich ciałach, nawet jeśli sami są dalecy od ideału. Bohaterka książki w pewnym momencie przekonuje się, że wygląd ma znaczenie. Próbuje zrobić coś z cerą i cellulitem, ale najważniejsze zmiany zachodzą w kwestii jedzenia: dziewczyna zaczyna obsesyjnie kontrolować posiłki i uzależnia się od codziennego wysiłku fizycznego. Katuje się, żeby osiągnąć wymarzoną – a raczej narzuconą kulturowo, nieosiągalną – sylwetkę. Tylko że robi się coraz gorzej.
I Debbie Tung wprowadza tu osłony dla odbiorczyń. Przypomina, że zdjęcia w reklamach są poprawiane cyfrowo i nikt nie wygląda tak jak idealne modelki, tłumaczy, że ciała są różne i nie ma kanonu piękna, że każdy może być tym, kim chce – i równolegle prowadzi opowieść o dziewczynie, która wpadła w pułapkę własnych myśli i nie chce jeszcze szukać profesjonalnej pomocy, bo wydaje jej się, że poradzi sobie sama z obciążeniami, w które się uwikłała. Cenna jest ta książka ze względu na dwie perspektywy: Debbie Tung pokazuje otoczenie dziewczyny i jej najskrytsze myśli oraz uczucia – dzięki temu czytelniczki borykające się z podobnymi problemami poczują się zrozumiane i być może inaczej spojrzą na siebie, z kolei rodzice czy opiekunowie przekonają się, że rzeczywistość bywa złudna i warto czasem zagłębić się w temat, żeby zapobiec katastrofie.
Ale poza przesłaniami – to po prostu wciągająca i mocna opowieść. Debbie Tung stawia na minimalizm w słowach i obrazkach, ale zdarza się, że poszczególne myśli rozbija na frazy i na kolejne kadry – tak, żeby silniej wybrzmiały, żeby można było dotrzeć do czytelników i zapewnić im zestaw naprawdę mocnych wrażeń. Jest to tomik znakomicie narysowany, pokazuje nie tylko kunszt Debbie Tung, ale też pomysłowość i umiejętność wyciągania esencji z tematu. To bardzo ważna historia – która automatycznie buduje grono odbiorców zainteresowanych jej autorką. „Moje doskonale niedoskonałe ciało” to publikacja, którą trzeba podsuwać młodym ludziom – żeby scenariusze w niej zawarte już się nie powtarzały.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz