czwartek, 29 października 2026

Matilde Serao: Trzewia Neapolu

Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2026.

Ubóstwo

Ta książka powstała ponad wiek temu, Matilde Serao stworzyła cykl esejów poświęconych Neapolowi w odpowiedzi na zachowanie ówczesnego premiera Włoch. Odpowiedź społeczna okazała się jednocześnie idealnie literacka – do tego stopnia, że książkę można dzisiaj przedstawić odbiorcom i mieć pewność, że spotka się z wyjątkowo ciepłym przyjęciem. „Trzewia Neapolu” to bowiem studium brzydoty i biedy – ale jednocześnie pewnego rodzaju nieuchwytny sentyment, z którym nie można polemizować. Ponieważ polskim czytelnikom Matilde Serao nie jest raczej znana – a już na pewno nie jest kojarzona przez dzisiejszych odbiorców – pojawia się tu rozbudowany wstęp, dzięki któremu można zyskać rozeznanie w twórczości tej autorki i w działaniach podejmowanych przez nią. Wszystko po to, żeby przygotować czytelników na prozę pozornie surową, a w rzeczywistości mocno upiększającą obskurne miejsca.

Matilde Serao tworzy cykl utworów – powiązanych ze sobą bardzo luźno, przede wszystkim samym miejscem – Neapol to punkt odniesienia, ale autorkę interesują rozmaite jego aspekty. Czasami bierze pod uwagę ludzi, innym razem zapachy, wygląd kamienic albo problemy pogłębiające ubóstwo (na przykład – wszechobecną lichwę). Zdarza się jej obserwować i wynikami tej obserwacji dzielić się z czytelnikami, ale równie często będzie po prostu odtwarzać scenki rodzajowe, które znacznie więcej powiedzą obiorcom o mentalności miejscowych niż wszelkiego rodzaju omówienia. Tu nie ma tematów tabu, nie ma też ukrywania problemów – Matilde Serao tworzy prozę zaangażowaną, zależy jej na tym, żeby czytelnicy nie tylko dostrzegli problemy naszkicowane przez nią, ale też zrozumieli, w jaką stronę powinno się iść, żeby te problemy rozwiązać. Sugeruje najlepsze możliwe działania – a to przydatne nie tylko dla rzeczywistego adresata – premiera – ale również dla samych czytelników, także po dekadach. „Trzewia Neapolu” to próba zrozumienia miejsca, ale próba wyjątkowa: bez wybielania i upiększania. Tu zresztą nie chodzi o zachwyty estetyczne, przynajmniej nie w pierwotnym ujęciu. Bo teraz, po ponad stu latach od powstania tekstów, zmienia się ich brzmienie – przenosi się akcent z tematów społecznych i prób interweniowania tam, gdzie potrzebna jest pilna pomoc, na literackość. Najbardziej przyciągają uwagę nie same obrazy biedy i prób funkcjonowania w świecie pozbawionym wygód, a sposób prezentowania ich – i tu Matilde Serao zamienia się z publicystki w autorkę literatury pięknej, być może nieoczekiwanie. Dzisiaj po „Trzewia Neapolu” sięgać się będzie dla przeciwwagi wobec upraszczanych do granic możliwości relacji z podróży, internetowych wyznań i szybkich komentarzy. Matilde Serao nie tylko obserwuje – dba też o to, żeby wyciągać wnioski i podsuwać czytelnikom oceny. To podejście pozwala lepiej zrozumieć miejsce i jego specyfikę, a do tego nakreślić sfery wymagające naprawy czy interwencji. Neapol z tego ujęcia nie może urzekać – ale może urzekać sposób jego prezentowania, uchwycenie wad i problemów w literackiej, melodyjnej opowieści. Nie jest to rozbudowana książka, ale wypełniona celnymi uwagami i przemyśleniami, które pokazują, jak bardzo autorce zależało nie na rozgłosie, a na realnej pomocy dla miejscowych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz