piątek, 30 października 2026

Guillermo del Toro, Cornelia Funke: Labirynt Fauna

Kropka, Warszawa 2026.

Zło

Guillermo del Toro i Cornelia Funke stworzyli książkę, która jest analizą zła i może zaszokować konkretyzowaniem go w wojennej wersji. Przeniesienie akcji do Hiszpanii z 1944 roku pozwala na uzasadnienie rozmaitych tragedii, jakie rozegrają się w fabule - „Labirynt Fauna” to tom odbierający nadzieję i pocieszający jedynie tych, którzy przeżyli podobne do bohaterów straty. Jednocześnie ta książka bazuje na wyjątkowo silnych emocjach, z których strach wychodzi na pierwszy plan. I teraz: kto ma w pamięci scenariusz filmowy, nie powinien być zaskoczony, ale optyka Cornelii Funke sprawia, że to książka zupełnie inna niż to, co oczywiste.

Zwykle było tak, że książki stanowiły ratunek i szansę na ucieczkę od ponurej rzeczywistości – także wojennej. Ofelia świetnie o tym wie i kocha czytać. Ale w jej życiu nie ma zbyt dużo miejsca na opowieści – dziewczynka doświadcza rzeczy, których nie powinny znać dzieci. Śmierć ukochanego ojca sprawia, że matka bohaterki związuje się z jednym z oprawców. Zachodzi w ciążę i przeprowadza się razem z Ofelią do domu Vidala. Vidal jest bezwzględnym okrutnikiem, pozbawionym skrupułów i czerpiącym satysfakcję z dręczenia innych. O tym na razie jeszcze Ofelia nie wie, chociaż na przykład służąca Vidala świetnie zdaje sobie z tego sprawę. Uderza spostrzeżenie, że matka Ofelii należy do kobiet, które nie czerpią siły z siebie samych, tylko uwieszają się na dominujących mężczyznach – ku własnej zgubie. „Labirynt Fauna” zdecydowanie nie jest opowieścią dla dzieci i młodzieży, chociaż tworzy ją (współtworzy) Cornelia Funke, autorka, która sprawdziła się niejednokrotnie w literaturze czwartej i przeszła już do historii swoimi pomysłami. Teraz epatowanie złem sprawia, że odchodzi od tendencji w książkach dla młodych czytelników – na rzecz thrillera, tym bardziej okrutnego, że prawdziwego. Jedynym odejściem w stronę świata baśni jest postać Fauna, który w Ofelii upatruje księżniczki – i który szykuje dziewczynie miejsce na tronie. Tyle że żeby przejść granicę między światami, trzeba będzie największego poświęcenia. Faun powraca sporadycznie i chyba tylko po to, żeby przypomnieć, że poza ponurą codziennością istnieje jakakolwiek szansa ucieczki – tyle tylko, że rodzaj tej ucieczki niekoniecznie doda otuchy odbiorcom.

Uwaga ogniskuje się na Vidalu – to człowiek, dla którego nie ma usprawiedliwień. Bez względu na to, co stało się w jego życiu, Vidal teraz czerpie przyjemność z katowania innych. Nie zawaha się, jeśli będzie mógł wymierzyć najsurowszą karę każdemu, nawet oddanym podwładnym. Cieszy go możliwość torturowania rannych partyzantów. Znęcać się może nawet nad swoją żoną, w zasadzie jedyne, co go w niej interesuje, to nienarodzony jeszcze syn. Ofelia wie o tym wszystkim i jako niewidzialne zwykle dziecko stara się zadbać o rodzicielkę na swój sposób – szuka ratunku u życzliwych i stara się nie wchodzić w drogę Vidalowi. Ale jeśli mieszka w domu oprawcy, nie da rady od niego uciec. Jeszcze lepiej w okrucieństwie Vidala orientuje się Mercedes, służąca pomagająca partyzantom (w tym własnemu bratu). Ta historia nie jest baśnią z happy endem i może to jest w niej najbardziej szokujące.

„Labirynt Fauna” to stopniowe zanurzanie się w tym, co złe, przerażające, okrutne i bezwzględne. Nawet przejście w świat baśni nie zapewnia potrzebnego wytchnienia – cała ta książka jest przestrogą przed wojną i przed charakterami pokroju Vidala. Pytanie tylko, czy takie wołanie przyniesie efekt...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz