niedziela, 28 czerwca 2026

Justyna Kesler, Klaudyna Gębacka: Potworny angielski dla przedszkolaków

Nasza Księgarnia, Warszawa 2026 (gra)

Zwroty

Nie słówka a zwroty. W dodatku konkretne, takie, które można wykorzystać w prawdziwej – a nie podręcznikowej – rozmowie, chociaż jest w nich też spora dawka absurdu pozwalającego na wywołanie śmiechu przedszkolaków. „Potworny angielski dla przedszkolaków” to pudełko z zabawą przygotowaną przez Justynę Kesler, Klaudynę Gębacką i Adama Święckiego (w warstwie graficznej). I od razu robi się interesująco, bo w pudełku znajduje się tekturowy talerzyk (zwykłe kółko z grubej tektury – ale można je wykorzystać do tworzenia potraw i opowiadania o nich) oraz… drewniany widelec bez ostrych krawędzi. I to właśnie prawdziwość widelca może przyciągnąć maluchy do zabawy – chociaż pozostałe składniki są już tekturowe, obecność takiego „poważnego” gadżetu nadaje zabawie inny wymiar.

Są tu tekturowe karty z drobnymi porcjami angielskich zwrotów (od razu z tłumaczeniami). Żeby dzieciom lepiej utrwalić to, co usłyszą od rodziców lub opiekunów, pojawiają się jeszcze podpowiedzi graficzne. Czasami wręcz karty są kadrami komiksowymi: miniaturowymi dialogami. Pytanie i odpowiedź zachęcają do prowadzenia konwersacji i jednocześnie do utrwalania sobie konkretnych zwrotów. Dzieciom spodobać się może zwłaszcza absurd niektórych sformułowań – kiedy bohater – pewien sympatyczny potwór – zastanawia się nad swoim jadłospisem i wybiera do jedzenia przedmioty, które na talerzu znaleźć się nie powinny. Jest w tym pudełku wprawdzie instrukcja, zasady gry dla tych wszystkich, którzy chcą wykorzystywać karty zgodnie z pomysłem autorów – ale trzeba przyznać, że przygotowanie ich w formie kart do gry właśnie kusi, żeby wymyślać własne zasady i korzystać z obrazków na swój sposób – tu wszystko może zależeć od wyobraźni użytkowników, a ta jest przecież nieograniczona. Ale tu jeszcze nie ma prawdziwego hitu. Prawdziwym hitem będzie sylwetka potwora z grubej tektury i w formie, która umożliwia postawienie bohatera. Wyposażonego w dwa otwory. Ten gębowy służyć będzie do karmienia. Ten po przeciwnej stronie potwora… tak, dokładnie do tego. W pudełku z grą znajdują się elementy z grubej tektury (żeby łatwiej było nimi operować) z nadrukiem różnych przedmiotów lub pokarmów. Do tego odbiorcy znajdą… dwie kupy. I te dwie kupy to element motywacyjny, zachęta do poprawnego wykonywania ćwiczenia – można ich użyć (to znaczy przecisnąć przez drugi otwór tekturowego potwora) w ramach nagrody za poprawne wykonywanie zadań. To rozwiązanie, które przedszkolaki naprawdę powinno ucieszyć i zapewnić ich zaangażowanie. Jeśli wkuwanie słówek kojarzy się z niepotrzebną rywalizacją lub wysiłkiem umysłowym, to bawienie się w defekującego potwora będzie miłym urozmaiceniem ćwiczeń – i zachętą do korzystania z tej gry. Bardzo dobry pomysł, estetyczne wykonanie i humor – to wszystko sprawia, że po grę „Potworny angielski dla przedszkolaków” sięgać się będzie chętnie, a same zwroty bardzo szybko zapiszą się w pamięci maluchów. Pozostaje mieć nadzieję, że taka gra będzie kontynuowana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz