Media Rodzina, Poznań 2026.
Dary
Do Golden pewnego dnia przybywa Theo. Nie chce powiedzieć, kim jest, zainteresowanym wyjaśnia, że przybył w interesach na jakiś – niezbyt długi – czas. Ma ponad osiemdziesiąt lat i wielkie poczucie humoru. Woli obserwować otoczenie niż na nie wpływać. Zawsze ma czas dla dobrej sztuki – zwłaszcza malarstwa i muzyki (kocha wiolonczelę). Theo to chodząca tajemnica – przynajmniej jeśli ktoś chce się zagłębić w jego historię. Bo dla postronnych Theo to nieszkodliwy staruszek, sympatyczny, może nieco dziwny, ale kompletnie niegroźny. Theo w Golden szybko znajduje pomysł na siebie: na ścianie w pewnym lokalu znajduje mnóstwo portretów narysowanych przez lokalnego artystę, Ashera. Dziwi się, że nikt ich nie kupił, postanawia więc sam nabyć wszystkie portrety i wręczać je modelom. Swój zamiar realizuje partiami: wprawdzie mógłby łatwo ustalić adresy wszystkich do obdarowania i podjąć się jednorazowego wysiłku – jednak Theo o wiele bardziej ceni sobie spotkania z ludźmi, bezpośredni kontakt i historie, które usłyszy. Kaligrafuje na specjalnym papierze listy z prośbą o spotkanie – i wyznacza teren w środku Golden, tak, żeby zaproszeni nie czuli się w żaden sposób niepewnie. Prowadzi rozmowy tak, by poznać wszystkie sekrety, bolączki i nadzieje mieszkańców. Sam też potrafi ich dyskretnie wspomóc – już wkrótce Theo stanie się prawdziwym dobrym duchem Golden.
Przez długi czas Allen Levi pozwala czytelnikom obserwować rejestr kolejnych charakterów. Jest precyzyjny w odwzorowywaniu psychologii postaci i nie spieszy się z fabułą. Pozwala odbiorcom zanurzyć się w niespieszny, wręcz senny rytm miejsca. Spokojnie może tą powieścią konkurować z dalekowschodnią literaturą healingową – jednak o ile w tej drugiej pojawiają się znaczne uproszczenia w fabule i w narracji, o tyle Allen Levi z narracji czerpie przyjemność i to przekłada się na lekturę. Czytelnicy mogą przy tej książce odpoczywać dość długo – autor zapewnia im refleksję na temat rozmaitych wydarzeń losowych i ludzi, których spotyka się na swojej drodze w dramatycznych czasem momentach. Pomaga w oswojeniu się z atmosferą Golden, buduje sieć przyjaźni i sympatii. Cały czas utrzymuje w tajemnicy sytuację Theo sprzed przybycia do Golden – nie chodzi tu o prowadzenie śledztwa czy o sugerowanie atmosfery grozy, wręcz przeciwnie, Allen Levi dba o to, żeby nic nie zakłócało spokoju czytelników. Dramaty rozgrywają się raczej w tle, a Theo pełni rolę dobrej wróżki: jest w stanie rozwiązać rozmaite problemy albo pomóc w realizacji marzeń. I chociaż przez długi czas opowieść jest dość statyczna, to autor nie szczędzi swoim odbiorcom wielkich wrażeń, zwłaszcza silnych wzruszeń. Jest wirtuozem w grze na emocjach – uruchamia metody, dzięki którym dotrze do każdego i będzie na przemian rozśmieszać i rozczulać – aż do wielkiego finału.
Nie traci się czasu nad tą książką – a jest to powieść inna niż dostępne na rynku. Widać tu wyraźnie brak powtarzalnych scenariuszy, rozwiązań, które się już opatrzyły i które mają nadać tempa opowieści. Allen Levi nie musi się nigdzie spieszyć, znajduje przestrzeń dla powiedzenia tego, co jest ważne – dzieli się z czytelnikami przepisem na dobre życie i na pogodzenie się z losem. A później... jedno jest pewne, o tej powieści długo się nie zapomni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz