czwartek, 1 października 2026

Andy Griffiths: Misja Przygoda. Stwór masłoorzechowy

Nasza Księgarnia, Warszawa 2026.

Spadanie

Drugi tom serii Misja Przygoda to opowieść zakręcona, zwariowana i wypełniona dziwnymi wydarzeniami, które w zasadzie zdarzyć się nie mogą, ale bohaterom – dwóm niekoniecznie poważnym ludziom, których głowy zastępują na ilustracjach kartonowe pudełka – przytrafiają się notorycznie. Tym razem ciekawość rozbudza miejsce, które powinno pozostać daleko od zainteresowań, zwłaszcza że nie wiadomo o nim nic. Wielka dziura w ziemi przyciąga, a bohaterowie zastanawiają się nad tym, jak zbadać jej głębokość (można na przykład wrzucić kamień i odliczać, tylko co kamień na to?), a później już w ogóle się nie zastanawiają, bo są zajęci spadaniem. W końcu stwór masłoorzechowy (wyglądający jak ogromna gruda masła orzechowego, tylko z wielką paszczą i jeszcze większym apetytem) nie może mieszkać w normalnym miejscu. A z kolei na dnie kilku kolejnych dziur musi być coś atrakcyjnego, żeby przyciągnąć czytelników do tomu. „Stwór masłoorzechowy” to druga opowieść duetu Andy Griffiths i Bill Hope – ten pierwszy daje odbiorcom dynamiczną opowieść, w której spotyka się znanych już bohaterów – i całe mnóstwo nowych dziwnych postaci. Ten drugi zajmuje się ilustracjami, dzięki którym całość nabiera charakteru i komizmu jeszcze większego niż przy tradycyjnej narracji.

Bo siłą serii Misja Przygoda – tak samo jak w przypadku Domku na drzewie – są dowcipne scenki i absurd, który zamienia się w śmiech. Tu niezwykle groźne doświadczenia kończą się zawsze dobrze, chociaż często trzeba się napocić, żeby otrzymać pożądany efekt. Nic w tym świecie nie jest oczywiste: Andy Griffiths tylko bazuje na znanej odbiorcom rzeczywistości, ale bardzo chętnie ją ubarwia, modyfikuje albo wręcz odwraca, żeby zafundować dziwne przeżycia i ekstremalne zjawiska. Tu podróż do wnętrza Ziemi nie wiąże się z wielkim ryzykiem, a podczas długotrwałego spadania da się zabijać czas organizacją pikniku – i wszystko bardzo pasuje do akcji. W związku z tym całość fascynuje młodych odbiorców, wciąga ich przez brak pouczeń i przez odejście od rutyny. Andy Griffiths pokazuje, na czym polega moc wyobraźni – jest idealnym twórcą do tego: przypomina dzieciom, że wszystko może się wydarzyć, jeśli tylko odrzuci się sztuczne ograniczenia. Przy takich książkach wszystkie gry komputerowe, kreskówki czy filmy wydają się uproszczone i pozbawione tempa – a to oznacza, że autor może przekonać do czytania tych, którzy powinni do takiej rozrywki przekonać się w pierwszej kolejności. „Stwór masłoorzechowy” jest tylko z pozoru książką pozbawioną sensu: w istocie jej sensem jest dostarczenie radości najmłodszym czytelnikom, a więc – promowanie czytelnictwa przez zabawę. I dlatego ta publikacja zasługuje na uwagę i na uznanie. Wiadomo, że z Lepkimi Rączkami i dwoma bohaterami prowadzącymi opowieść jeszcze się spotkamy – to postacie, które się tak łatwo nie znudzą, zwłaszcza jeśli jednym z ich zadań jest pokazywanie czytelnikom, że książki to nie nuda i powtarzalność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz