Agora, Warszawa 2026.
Broń
Przerażająca jest ta książka w swojej wymowie, a do tego Łukasz Dynowski trafia w czas, w którym przypomina się odbiorcom, jakie niebezpieczeństwa pociąga za sobą wyścig zbrojeń. „Atomowi. Testy nuklearne na ludziach” to opowieść o tym, co działo się w drugiej połowie XX wieku – a co swoje konsekwencje ma do tej pory. Łukasz Dynowski podąża za atomowymi weteranami – a właściwie ostatnimi żyjącymi z tych, którzy uczestniczyli w najbardziej koszmarnych eksperymentach w dziejach ludzkości. Sprawdza, jak wyglądają ich wspomnienia i zestawia dzisiejszy stan wiedzy na temat bomb atomowych czy wodorowych z tym, co dopiero było sprawdzane kilka dekad wcześniej. Zabiera autor odbiorców do miejsc, w których wybuchały bomby – te najgroźniejsze – żeby sprawdzić, jaki wpływ miały te wydarzenia na egzystencję normalnych ludzi, czasem prostych żołnierzy, a czasem miejscowych, których nikt w porę nie ostrzegł przed dalekosiężnymi zagrożeniami. I tak rozwija się przed oczami czytelników cały zestaw okropieństw powiązanych z ekspozycją na opady nuklearne. Coś, co dla starszego pokolenia było codziennością – świadomość toczącej się zimnej wojny i wyścigu zbrojeń – teraz przybiera o wiele bardziej ludzkie kształty.
Trochę autor opowiada o tym, jak wyglądało konstruowanie bomb atomowych i – jakie było tło polityczne takich działań. Wyjaśnia dążenie ludzi do stworzenia broni masowego rażenia, chociaż mniej interesuje go pęd w kierunku zagłady, a bardziej – konsekwencje niebezpiecznego wynalazku. Rozumie mechanizmy wojny w zestawieniu z prywatnymi reakcjami każdego człowieka – co nie zmienia faktu, że tu lista ofiar wydłuża się ze wzrostem świadomości na temat skutków użycia bomby atomowej. Z jednej strony są tu historyczne momenty – chwile, kiedy rządy skonfliktowanych państw zdecydowały się na wykorzystanie najpotężniejszej broni ze swojego arsenału – Hiroszima i Nagasaki pozostają tu punktem odniesienia. Z drugiej – istnieje cały wachlarz tajnych testów, wybuchów w warunkach teoretycznie kontrolowanych – a w praktyce przynoszących dopiero wiedzę na temat bomb atomowych. I Łukasz Dynowski sięga do opowieści tych, którzy jeszcze coś opowiedzieć mogą – wielu świadków wydarzeń tajemnicę zabrało do grobu, między innymi za sprawą polityki medialnej, która nakazywała tuszowanie działań i niewzbudzanie powszechnej paniki. Spotyka się z weteranami lub ich potomstwem, analizuje wspomnienia i zestawia je z obrazkami dla prasy. Będzie tu mowa o możliwości zobaczenia kości kolegi przez zamknięte oczy i mowa o skórze ściąganej jak rękawiczki, będzie mowa o całym zestawie raków atakujących organizm nawet po wielu latach i o chorobach, które dziedziczy kolejne pokolenie. Ale autor dociera też do tematów skrzętnie skrywanych: opowiada, z czego brały się błędy pomiarowe, jak wyznaczano granice niebezpieczeństwa i jakie miało to przełożenie na rzeczywistość. Podsuwa odbiorcom mnóstwo dowodów na to, że ludzie nie mogli ufać informacjom uzyskiwanym od rządu – i przedstawia dramat tych, którzy stracili bliskich w wyniku bezpośredniego kontaktu z testami nuklearnymi. Ta książka jest mocna. A jednak autor unika tanich sensacji, stara się po prostu tłumaczyć i pokazywać wydarzenia z przeszłości – jako ostrzeżenie. Trafi do odbiorców przez dynamikę narracji – ale wiele razy będzie ich szokował.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz