sobota, 17 stycznia 2026

Jørn Lier Horst: Operacja Biały Orzeł

Media Rodzina, Poznań 2025.

Śledztwo

Tiril i Oliver są zawsze tam, gdzie coś się dzieje. Mali detektywi z Biura Detektywistycznego numer 2 spieszą z pomocą wszystkim pokrzywdzonym, a czasami, jak w tym wypadku, rozwiązują zagadki sprzed lat. Okazja jest doskonała: dziadek pomaga swojej dawnej partnerce, właścicielce pensjonatu Górskie Zbocze, w ozdabianiu miejsca na święta. Wszyscy mogą przy tym dowiedzieć się o zaginionym przed dekadą klejnocie – biały orzeł, piękna ozdoba – zniknął bez śladu i nie ma szans na jego odnalezienie. Chyba że w śledztwo zaangażują się wyjątkowo przenikliwi mali detektywi. Warto tu zaznaczyć, że fabuła tym razem jest drugorzędna, bo to podseria, gadżetowy dodatek do właściwych narracji z Tiril i Oliverem – książka z wieloma zagadkami dla odbiorców. Za każdym razem – na każdej rozkładówce – narracja pełni rolę polecenia dla maluchów. Owszem, akcja jakoś się rozwija, ale nie ma większego znaczenia, składa się głównie z poszukiwań konkretnych przedmiotów. A ponieważ Jorn Lier Horst tylko część opowieści bierze na siebie, drugą dodaje Hans Jorgen Sandnes w ilustracjach – to właśnie na rysunkach odbiorcy będą poszukiwali rozwiązań. „Operacja Biały Orzeł” to picture book z zagadkami. Każda rozkładówka zawiera krótki tekst i duży rysunek – na tym rysunku dzieci będą poszukiwać odpowiedzi (gdyby ktoś nie wyłapał z narracji, co trzeba zrobić, odpowiednie pytania pojawiają się w skrótowej wersji na marginesie). Kto znajdzie wszystkie potrzebne przedmioty albo wskaże ten potrzebny do dalszej części śledztwa, może przejść na kolejną stronę. Kto sobie z wyzwaniem nie poradzi (bo bywają i bardziej skomplikowane wyszukiwanki), ten też może zajrzeć na kolejną rozkładówkę – bo tam, na miniaturce i już poza narracjami, znajduje się obrazek z zaznaczonymi miejscami, na które trzeba było zwrócić uwagę. To wskazówka subtelna i podpowiedź, ale też szansa na sprawdzanie własnych postępów przez dziecko.

Ale nie da się przechytrzyć autora i zrezygnować z lektury – tekst jest potrzebny choćby po to, żeby zrozumieć, dlaczego należy podjąć wysiłek umysłowy i razem z małymi detektywami przeszukiwać pensjonat. Zadania i łamigłówki logiczne zostały tu bardzo sprawnie wtopione w historię i pozwalają na relaks oraz rozrywkę w jednym. Dzieci, które lubią czytać książki detektywistyczne, tym razem mogą o wiele bardziej zaangażować się w akcję i cieszyć się z udanych odkryć. Przy okazji poćwiczą wyobraźnię i sztukę logicznego myślenia, spostrzegawczość i detektywistyczne kompetencje. Jeśli potrzebują wyzwań, tu znajdą ich w nadmiarze – a jeśli wciąż będzie im mało, wiedzą, jakiej podserii szukać.

„Operacja Biały Orzeł” to kontynuacja sprawdzonego pomysłu, gwarancja pracy pod pozorami dobrej zabawy – każdy, kto chce zamienić się w detektywa, będzie nad tym tomikiem spędzać sporo czasu. A przy okazji Horst zapewnia sobie reklamę właściwej serii o bohaterach z Biura Detektywistycznego numer 2.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz