Kropka, Warszawa 2026.
Los kapitana
Bardzo ważna jest ta historia w procesie rozwoju Montgomery’ego Bonbona, czyli detektywa, który dziwnym trafem pojawia się wszędzie tam, gdzie jest Bonnie Montgomery (chociaż nigdy równocześnie) i ma strój wyglądający jak przebranie ze sklepu ze śmiesznymi rzeczami. Nikt jednak nie jest w stanie odkryć prawdziwej tożsamości słynnego detektywa, nawet jego mama nie ma pojęcia, kim naprawdę ów przenikliwy bohater jest. Bonnie wprawdzie pojawia się wszędzie tam, gdzie w grę wchodzą najpoważniejsze zbrodnie, ale ma swojego wiernego towarzysza, dziadka Banksa. Dziadek Banks zna swoją rolę: do detektywa zwraca się słowami „mój stary” (do Bonnie – „kochanie”) i dyskretnie pilnuje bezpieczeństwa. Notuje wprawdzie także rozmaite wykroczenia Bonbona, ale nie czyni z tego użytku. Liczy się to, że jest i że można na nim polegać – a kiedy śledztwo utknie w martwym punkcie, wie, jak pchnąć sprawę do przodu. Od czasu swojego debiutu Bonnie doczekała się jeszcze prawdziwej przyjaciółki – Dana również wie, jak zachowywać się w towarzystwie detektywa, a do tego jest jego ogromną fanką. Tym razem każde wsparcie się przyda, bo zwłoki, które pojawiają się na statku w tomie „Awantura na morzu” są wyjątkowo ruchliwe i nieprzewidywalne. A przecież zaczyna się tak niewinnie: pierwszy raz Bonnie i Dana mogą pomagać mamie Bonnie. Liz Montgomery jest odpowiedzialna za przygotowanie pokazu fajerwerków podczas uroczystych obchodów Nocy Kapitana Grimma – tylko że zamiast rozłożonego w czasie delektowania się widowiskiem ze sztucznych ogni, wszyscy zgromadzeni otrzymują jeden wielki wybuch i chaos. Bonnie – jako Bonbon – musi rozwiązać zagadkę, żeby ocalić dobre imię rodzicielki. Zanim jednak uda się jej dojść do właściwych wniosków, okazuje się, że nie obyło się bez ofiar – kapitan nie daje znaku życia. I tak zaczyna się kolejne rozłożyste śledztwo wypełnione dowcipami i metamorfozami, ale również wizytami w niezwykłych przybytkach. Bonnie może liczyć na swoich wspólników, tym razem jednak jej priorytetem jest ocalenie mamy – jednej z głównych podejrzanych w sprawie śmierci kapitana. Zbiera zatem wszelkie możliwe dowody, analizuje sytuacje i łączy fakty w sposób niezwykle przenikliwy – czytelnicy będą musieli się bardzo wysilić, żeby nadążyć za jej tokiem myślenia. Do tego Alasdair Beckett-King chętnie odwołuje się do żartów słownych i do motywów niekoniecznie kojarzonych przez dzieci, będzie więc stawiać wysoko poprzeczkę małym czytelnikom. Ale dzieci, które lubią powieści detektywistyczne i sensacyjne jednocześnie, tu znajdą wiele dla siebie – choćby z tego względu, że Beckett-King unika infantylności w konstruowaniu akcji. Jedyny „naiwny” motyw u niego to przekonywanie czytelników, że nikt nie rozpozna w wielkim detektywie małej dziewczynki w zabawnym przebraniu. Ale na tym polega konstrukcja świata przedstawionego – i konwencja, którą wszyscy czytający ten cykl akceptują bez zastrzeżeń. Montgomery Bonbon musi odnieść kolejny sukces, na który starannie sobie zapracuje – tu nie ma taryfy ulgowej ani uproszczeń w śledztwie, a skoro rzecz dotyczy morderstwa, trzeba porządnie wysilić szare komórki. Alasdair Becket-King nie zamierza wyręczać czytelników w myśleniu, zachęca za to do przeżycia wielkiej przygody.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz