Luna, Warszawa 2026.
Opieka
Nie po raz pierwszy Krystyna Mirek sięga do toksycznego związku, żeby pokazać czytelniczkom, że bierność i potulność doprowadzą jedynie do eskalacji problemu. Ale ponieważ proponuje powieść wakacyjną, zamierza też obiecać im obecność idealnego rozwiązania – w osobie faceta idealnego. Pojawia się w „Pod włoskim niebem” śpiewaczka operowa, Liwia. Liwia odnosi sukcesy międzynarodowe, ale nie może się nimi w pełni cieszyć, bo humor skutecznie psuje jej były mąż, prawnik. Liwia, chociaż po rozwodzie teoretycznie powinna odpocząć od oprawcy, nadal jest na niego skazana, w dodatku mężczyzna wykorzystuje dziecko jako kartę przetargową i sposób wpływania na bohaterkę tomu. Liwia jest coraz bardziej zmęczona i przez to też skłonna do popełniania błędów. Kiedy w ogromnym stresie próbuje wrócić do kraju, trafia na życzliwego nieznajomego. Artur nie ma pojęcia, kim jest Liwia, ale chce jej trochę ulżyć w cierpieniu i przepędzić przynajmniej najbardziej przyziemne kłopoty. Artur to architekt samotnie – po śmierci ukochanej żony – wychowujący synka. Nie dysponuje wielkim majątkiem, a jego jedyny kapitał – poza talentem – stanowią przyjaciele, którzy mogą się zaopiekować dzieckiem podczas zagranicznych wojaży.
Pochodzą z dwóch różnych światów, przynajmniej tak chce to przedstawiać autorka. Dba o to, żeby czytelniczki uwierzyły, że Liwię i Artura dzieli mnóstwo. Jednak pozwala Arturowi wykazać się opiekuńczością i umiejętnością podejmowania właściwych decyzji błyskawicznie – to dzięki temu mężczyzna może zaaranżować drugie spotkanie i w efekcie pomóc Liwii. Logistycznie to nie takie proste, kiedy trzeba nocować w najdroższym hotelu, ale czego się nie robi dla wspaniałej kobiety? „Pod włoskim niebem” to powieść o tym, że szczęściu trzeba czasem pomóc, nie bacząc na przyziemne koszty. Akcja ogranicza się tu do zaledwie kilku dni, za to niezwykle bogatych w wydarzenia i mocne decyzje.
Autorka nie oszukuje nikogo: tworzy powieść obyczajową z romansowym wątkiem na pierwszym planie: tu nie ma konkurencji dla pary bohaterów – nikt nie musi być zazdrosny, jedyną przeszkodą na drodze do wspólnego szczęścia mogą stać się elementy codzienności: dzieci z poprzednich związków czy warunki lokalowe – w przypadku Liwii to jeszcze konflikt z byłym mężem i matką skutecznie przez niego podburzaną. Co ciekawe, Artur potrafi znaleźć na nią sposób. Jest jeszcze coś, kompletnie spoza rzeczywistości czytelniczek, za to doskonale znane Liwii: obecność wścibskich dziennikarzy. Wprawdzie śpiewaczki operowe nie są celebrytkami, jednak Liwia jest osobą publiczną i jako taka podlega innym zasadom niż zupełnie zwyczajni – anonimowi – ludzie. Dziennikarze swoim zainteresowaniem potrafią zepsuć każdy, nawet najlepszy plan, a jakby tego było mało – chcą stać na straży moralności.
Jest to zatem historia miłosna, a troski w niej pojawiają się tylko po to, żeby pokazać, co muszą pokonać bohaterowie, żeby być szczęśliwi. Krystyna Mirek nie zagłębia się przesadnie ani w psychologię postaci, ani w zachowania osób z zewnątrz – postanawia umożliwić bohaterom spełnienie marzeń po to, żeby w taki scenariusz mogły uwierzyć czytelniczki. I to na wakacyjną powieść w sam raz. I chociaż przemyca trochę zasady postępowania z domowymi terrorystami, to jednak narracyjnie – krzepi i uspokaja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz