czwartek, 15 października 2026

Zofia Stanecka: List z planety Nuda

Harperkids, Warszawa 2026.

Obietnica

Nie wszystkie dzieci przeżywają w wakacje swoje wielkie przygody z dala od domu. Kuba na przykład wyjechać nie może, bo mama i tata pracują – z chłopcem może zostawać jedynie wujek. Wujek jest fajny, ale jednak to dorosły. Ale… i dorosły może wpaść na ciekawy pomysł. Wujek wręcza Kubie papeterię. Na ozdobnej kartce Kuba pisze do koleżanki list z kosmosu nudy. Gaba mieszka na Warmii i na nudę czasu nie ma – u niej bez przerwy coś się dzieje. Zwłaszcza w lecie – kiedy można biegać po lesie, odkrywać strumienie i pluskać się w wodzie (to wydaje się tym bardziej kuszące, że w mieście trwa upalny lipiec, którego Kuba ma serdecznie dosyć). A gdyby tak połączyć siły? W końcu Gaba bardzo chętnie spędzałaby czas ze swoim kumplem, który aktualnie się nudzi.

Zofia Stanecka tworzy historyjkę na pierwszym poziomie serii Czytam sobie i wie, że to zetknięcie z książkami będzie dla maluchów decydujące: jeśli ćwiczenie składania liter nie okaże się zbyt żmudne i męczące, najmłodsi dość szybko mogą się przekonać do czytania jako źródła rozrywki. A jeśli tak – nigdy w życiu nie będą się nudzić. Ale zamiast to tłumaczyć, autorka woli to pokazać. Decyduje się na przedstawienie ogromu nudy bez „dobrych rad” ze strony dorosłych: Kubą po prostu nie ma się kto zająć a to oznacza, że wszystkie działania będzie musiał wypracować sobie sam. Wymiana listów to dobry plan – chociaż nieco staroświecki, dzisiaj raczej maluchy nie bawią się w epistolografię, a już szukanie eleganckiej papeterii brzmi jak zajęcie prababć. A jednak „List z planety Nuda” pokazuje, ile może się zmienić po próbie nawiązania kontaktu. Co ważne, Kuba nie będzie krytykowany za swoje skargi: wolno mu czuć się źle z powodu marnowania wakacji – tyle tylko, że w jego otoczeniu nie istnieje dobre rozwiązanie sprawy. Zofia Stanecka nie wprowadza jeszcze przepisu na rozrywkowe wakacje – podaje jednak możliwość, która otwiera się przed chłopcem – a to rozbudzenie wyobraźni odbiorców. Liczy się to wszystko, co może się zdarzyć w niedalekiej przyszłości.

Co ciekawe, chociaż na pierwszym poziomie serii unika się dwuznaków i głosek nosowych, Zofia Stanecka przemyca „ii” w słowie „Warmii”. Szuka też oczywiście synonimów, które pozwolą jej prowadzić narrację w sposób zrozumiały dla dzieci, wciągający i pozbawiony mielizn leksykalnych. Najbardziej cieszy użycie kolokwialnego „wbijaj” jako zaproszenia – nie będzie to język niezrozumiały dla odbiorców, spodobać się może zatem początkującym czytelnikom, tym, którzy być może nie wierzą, że w książkach dozwolone są takie formy. „List z planety Nuda” to książka ładnie zilustrowana przez Aleksandrę Krzanowską – chociaż są tu komputerowe grafiki, to jednak całość przywodzi na myśl dawne książki dla najmłodszych, propozycje klasyczne i wakacyjne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz