Harperkids, Warszawa 2026.
Nadzieja
Urocza jest ta seria – i kierowana do najmłodszych dzieci. „Dinuś chce być duży” to opowieść – w bardzo dobrym przekładzie Natalii Usenko – w której odbiorcy razem z małym bohaterem uczą się, jaka dieta sprzyja rośnięciu. Dinozaur, który chce być duży, chodzi i wypytuje swoich dorosłych przyjaciół, co według nich powinien spożywać. Dowiaduje się dzięki temu, jak ważne są warzywa i owoce, ryby czy rośliny strączkowe. Dinuś je to, co polecają inni i szybko rośnie – staje się coraz większy i coraz silniejszy, o czym przekonuje się nawet jego drzemiący dziadek. Nie ma tu bardzo skomplikowanej fabuły, bo chodzi przecież o to, żeby najmłodsi zaangażowali się w lekturę – a koncentracja kilkulatków wymusza szybkie tempo i niewiele wątków pobocznych. „Dinuś chce być duży” to kartonowy picture book wzorowany trochę na książeczkach z serii Akademia Mądrego Dziecka (o czym świadczy paskowany kolorowy fragment grzbietu). I jest to tomik, który wykorzystuje nieoczekiwane rozwiązania. Grube kartonowe strony pozwalają na ukrycie kilku niespodzianek dla dzieci. O pop-up przypomina znaczek na okładce, ale poza rozkładaną scenką (która faktycznie pozwala dinozaurowi urosnąć) będzie tu więcej: między innymi schowany fragment rysunku czy otwierające się oko dziadka (mini pop-up).
Rozwiązania formalne to jedno, drugim stają się pomysły na treść. „Dinuś chce być duży” to książka, która przyciągnie małych odbiorców z takim samym pragnieniem co główny bohater – i w tej opowieści stawia się na rolę odpowiedniej diety. Dinuś nie dostanie oferty dotyczącej słodyczy czy fast-foodów, w ogóle nie istnieją takie tematy. Posłusznie zjada za to to wszystko, co zalecają starsi i silniejsi. W ten sposób utrwala się w dzieciach przekonanie, że faktycznie mogą mieć wpływ na swoje posiłki i brać przykład z Dinusia – to coś istotnego. Ale nie tylko na przeszkoleniu w zakresie kulinarnym rzecz polega. „Dinuś chce być duży” to książka, w której liczy się wspólna zabawa z dzieckiem. Rodzice mogą czytać i komentować wydarzenia (komentarze również zostały wprowadzone do tekstu w nawiasach). Mogą zadawać pytania albo bawić się w szukanie na stronach ulubionej maskotki Dinusia (warto przyjrzeć się tylnej okładce, żeby wiedzieć, co zostało ukryte w obrazkach). Ale mogą też proponować swoim pociechom zabawę w onomatopeje – każda rozkładówka to inny gest i inny dźwięk pasujący do akcji. Raz trzeba będzie mlaskać, raz tupać lub chrupać – wszystko, żeby wczuć się w świat małego bohatera i żeby podążać za nim w przygodzie. „Dinuś chce być duży” to zatem angażowanie najmłodszych na różne sposoby – tak, żeby bawili się książką i żeby lektura stała się ich ulubioną. Dinuś to bohater, który nie może usiedzieć na miejscu, ale umiejętnie wykorzystany jako zbieracz porad, funkcjonuje tu na prawach przykładu dla najmłodszych. O wiele łatwiej przyjąć tematy pouczające, jeśli przedstawia je Dinuś – sympatyczny dinozaur.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz