poniedziałek, 24 sierpnia 2026

Sherri Duskey Rinker, Ag Ford: Na placu budowy... wóz pożarowy!

Nasza Księgarnia, Warszawa 2026.

Pożar!

W serii usypianek dla najmłodszych fanów ciężkiego sprzętu budowlanego pojawia się kolejny motyw, a co za tym idzie – otwarcie cyklu na pojazdy spoza szóstki przyjaciół. Tym razem nocą wybucha pożar – i trzeba zrobić miejsce dla najważniejszego samochodu, ogromnego wozu strażackiego. Tylko on może teraz pomóc – ale nie oznacza to, że Brumka i jej przyjaciele będą bezradni czy bez zajęcia – każdy z wielkich sprzętów może zająć się innymi sposobami radzenia sobie z pożarem. Znowu współpraca i wzajemne wsparcie to droga do sukcesu. Dodatkowo ważne jest to, że po wszystkim trzeba jeszcze posprzątać – a tu już bohaterowie cyklu doskonale wiedzą, jak działać. Nie tylko wóz strażacki wystąpi na kartach tej rymowanki, będzie tu jeszcze kilka innych ciekawych z perspektywy dzieci maszyn. Najmłodsi dowiedzą się, jak wygląda akcja gaśnicza, co się dzieje, kiedy pożar wybuchnie na większych wysokościach i czy w trakcie gaszenia pożaru może wyczerpać się woda. Co prawda na końcu tomiku pojawia się informacja, że tylko w bajce pożary gaszą samochody, w rzeczywistości to praca strażaków – ale liczy się efekt, a ten może być piorunujący dla najmłodszych. Wszystkie dzieci z pewnością z zapartym tchem będą oglądać przygody wozu strażackiego i kibicować mu w działaniach.

Pierwsza opowieść o pojazdach z placu budowy była drogą do snu dla wielkich maszyn. W tomiku „Na placu budowy… wóz pożarowy!” trudno mówić o wyciszeniu – najpierw trzeba rozpalić emocje, żeby później doprowadzić do tego, z czego cykl słynie, czyli do uspokojenia maluchów i przygotowania ich na sen. Tym razem noc przychodzi szybciej (zresztą najbardziej dynamiczna akcja to też noc, w dzień trwa porządkowanie miejsca i minimalizowanie strat). Ale ten skrót nie ma większego znaczenia – dla dzieci będzie najważniejsze to, co dzieje się w trakcie pożaru. Sherri Duskey Rinker i Ag Ford dbają o to, żeby pokazać najmłodszym jak najwięcej tematów związanych z wyposażeniem wozów strażackich. Joanna Wajs – jak zawsze – bardzo dobrze tłumaczy rymowankę, zdaje sobie sprawę z roli sylabotoniku i nie boi się sygnalizować silnych emocji w tekście. Seria picture booków pełni jednocześnie rolę edukacyjną i rozrywkową i nie inaczej jest i tym razem. Wóz strażacki świetnie wkomponowuje się w prezentację wielkich maszyn – nawet jeśli niczego nie buduje, to dzięki niemu można spać spokojnie. Dla dzieci przygotowane zostały jeszcze wskazówki na wypadek pożaru – tak, żeby lektura nie wiązała się ze stresem, a żeby przyniosła coś pożytecznego i wartościowego dla kilkulatków. Tutaj rozwija się też słownictwo i uczy zasad życia w grupie.

„Na placu budowy… wóz pożarowy” to książka, która nie rozczarowuje. W nocy pożar wygląda bardziej widowiskowo i znajduje to odzwierciedlenie w obrazkach – tę publikację przyjemnie się będzie najmłodszym oglądać. Najczęściej wybierany tryb lektury w tym wypadku to czytanie dzieciom przez rodziców przed snem – i do tego została ta pozycja przygotowana najlepiej jak się da. Jest z pewnością spora grupa dzieci, które na kolejne przygody pojazdów z placu budowy czekają z niecierpliwością – a tu widać wyraźnie, że znajdzie się pomysł i na następne tomiki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz