Harperkids, Warszawa 2026.
Grupa
Jory John i Pete Oswald mają rękę do tworzenia wyrazistych bohaterów, którzy przyciągną najmłodszych do czytania. Nie muszą w dodatku wysilać wyobraźni i proponować nowych stworków – wystarczy, że ożywiają elementy jedzenia. I tak po między innymi Wielkim Serze, Domowej Pyrze czy Niesfornym Ziarenku przychodzi czas na Fajnego Cieciorka. Fajny Cieciorek to mniej przebojowa postać – mniej przebojowa niż te, które do tej pory zaludniały karty kolejnych krótkich czytanek bazujących na kreskówkach, za to bardzo zbliżona do typowych maluchów, niekoniecznie pewnych siebie, niekoniecznie idealnych. „Fajny Cieciorek i skok na głęboką wodę” to opowieść prosto z basenu. Bohater spędza czas raczej na brodziku – i to z dmuchanym kółkiem. Nie jest taki jak Fajne Fasolki – te w ciemnych okularach i odważne – budzą wręcz zazdrość, a zawsze podziw. Fasolki nie boją się niczego, zjeżdżają z największych zjeżdżalni i są po prostu fajne. Cieciorek nawet chciałby być taki jak one, ale brakuje mu różnych cech charakteru. A może nie? Może wystarczy tylko spróbować? Jory John proponuje Cieciorkowi rozwiązanie jego problemu.
Cieciorek walczy i ponosi porażkę za porażką. Staje się obiektem drwin. W dodatku ogarnia go paraliżująca trema – kiedy już chce dokonać wielkiego czynu, czuje silny strach. I wtedy przychodzą mu z pomocą nieoczekiwani sojusznicy, tłumacząc, że czasami wystarczy wsparcie grupy, żeby można było realizować marzenia i pokonywać własne lęki. Fajne Fasolki nie są na szczęście uosobieniem szkolnych prześladowców – można na nie liczyć i przy okazji czerpać trochę z ich fajności. A to pierwszy krok do pozbawienia się kompleksów i do dobrej zabawy.
„Fajny Cieciorek i skok na głęboką wodę” to książka, w której wielu odbiorców odnajdzie po prostu siebie. To ważne, bo tomik ukazuje się w podcyklu Tryb czytania – a to oznacza, że dzieci mogą wykorzystywać go jako czytankę do ćwiczenia składania wyrazów. Nie ma trudnej ani skomplikowanej narracji, nie ma pułapek, które zniechęcą do lektury – liczy się wyrazista fabuła, która przyciągnie uwagę najmłodszych i zatrzyma ich przy książce. O ile zwykle Jory John stawia na rozśmieszanie dzieci, o tyle tutaj jest dość ostrożny – nie chodzi o to, żeby wywołać śmiech z bohatera, a o to, żeby dzieci chciały się z nim identyfikować i przyznawać do rozmaitych kłopotów czy lęków – to najlepsza droga do zrozumienia siebie i do podjęcia pracy nad sobą. Fajny Cieciorek jest fajny – ale nie przebojowy. Nie zagrozi nikomu, nie przeszkodzi w realizacji czyichś marzeń, sam potrzebuje pomocy i wsparcia, żeby mógł radzić sobie z osobistymi dylematami – zwłaszcza tymi niewidocznymi na pierwszy rzut oka. Cieciorek to postać, która zyska fanów błyskawicznie – jest potrzebny, zwłaszcza kiedy trzeba zastanowić się nad przyczyną niektórych działań. To jest książka do samodzielnego czytania przez dzieci – a jednak dobrze by było, gdyby prześledzili ten krótki tekst także rodzice – wtedy będą mogli porozmawiać ze swoimi pociechami o podobnych sytuacjach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz