Mando, Kraków 2026.
Cena
Ona ciągle zadziwia. Nie wychodzi z mody i nawet jeśli młodsze pokolenie nie wie, kto stworzył mnóstwo evergreenów, piosenek do dzisiaj wzruszających i poruszających, z pewnością kiedy wpada na trop miłości Osieckiej, zaczyna się interesować artystką. Joanna Podsadecka dołącza do grona badaczy, którzy zajmują się analizowaniem biografii – życie osobiste wydaje się co najmniej równe dokonaniom piosenkowym (i, szerzej, literackim), a to dlatego, że Agnieszka Osiecka uważała, że trzeba wiele przeżyć, żeby móc przekuwać to na teksty. Zgodnie z tym założeniem żyła z ogromną zachłannością – a kolejne podboje miłosne przeszły do historii. Chociaż autorka odżegnuje się od prezentowania scen łóżkowych, parę razy pikantne opowieści przenikną do tych rozdziałów. Najważniejsze jest jednak życie uczuciowe Agnieszki Osieckiej i czasem absurdalne wręcz tezy dotyczące jej seksualności.
Joanna Podsadecka buduje swoją książkę z kolejnych nazwisk. Każdy rozdział poświęcony został innej miłości, innej historii i innemu mężczyźnie. Są tu ci oficjalni – mężowie czy partnerzy, są też kochankowie, których nazwiska wypłynęły po latach. Są mężczyźni należący do bawidamków, są też tacy, w których tylko Agnieszka Osiecka mogła dostrzec jakąś wartość. W kolejnych rozdziałach autorka koncentruje się na tym, żeby wytłumaczyć swoim odbiorcom, kim są ukochani Osieckiej. Skupia się na życiorysach i na relacjach towarzyskich, momentami wręcz traci z oczu bohaterkę tej książki – kiedy liczy się zestaw kontaktów albo próba ułożenia sobie życia mimo sercowych kryzysów. Mężczyźni w życiu Agnieszki Osieckiej to powtarzalny schemat: najpierw zauroczenie, wzajemna fascynacja i gra, flirty oraz urok rodzącego się uczucia, później – głęboka zażyłość i namiętność, a później... ucieczka. W zależności od tego, kto próbował w związku dominować, ten najszybciej się wycofuje – i to udaje się Joannie Podsadeckiej pokazać. Nie ma w tej książce szarości ani słabych fragmentów, bo nawet wtedy, gdy gubi się w narracji Osiecka, to tylko po to, żeby zrobić miejsce na objaśnienia, prezentację charakterów albo życiowych wyborów. Dzięki temu można później lepiej poznawać bohaterów opowieści – i przeżywać razem z nimi komplikacje uczuciowe.
Jakby tego było mało, sceny rodzącego się uczucia albo uczucia niszczonego właśnie przez rutynę czy strach, są przeplatane piosenkowymi komentarzami. Widać dzięki temu, jakie utwory Osiecka w konkretnym momencie życia wypuszczała w świat i jak odzwierciedlała w nich swoje doświadczenia oraz przemyślenia. Czytanie ich ze świadomością momentu w życiu bohaterki tomu wiele ułatwia, pozwala na inne odczytywanie trafnych przecież puent. A równocześnie to zaproszenie do czytania Osieckiej, do poznawania jej twórczości i do przypominania sobie o jej najlepszych utworach.
„Mężczyźni Osieckiej” to książka, w której dzieje się wiele. Podsadecka opisuje wydarzenia z przeszłości dynamicznie i z pomysłem, czerpie z bogatych materiałów źródłowych, dokumentów, pamiętników czy listów – i udaje jej się przekuć zdobyte wiadomości w wartką i dobrą lekturę. To opowieść o miłości, a właściwie o tęsknocie za miłością – niemożliwą do zrealizowania, a jednak wciąż kuszącą. I chociaż ten temat refrenowo powraca w pracach badaczy, Joanna Podsadecka wie, jak przekonać do siebie czytelników.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz