poniedziałek, 1 czerwca 2026

Anne Drozd, Jerzy Drozd: Rakiety. Pokonać grawitację

Nasza Księgarnia, Warszawa 2026.

Fizyka

W serii Naukomiks pojawiają się wyjaśnienia kwestii, które wykraczają daleko poza program szkolny i raczej nie pojawią się w edukacyjnych publikacjach z prostego powodu: wysokiego stopnia skomplikowania tematu. I nawet przyjęcie formy, która kojarzy się z lekkością i humorem, nie zawsze pomaga. „Rakiety. Pokonać grawitację” to książka, w której Anne Drozd i Jerzy Drozd pokazują młodym czytelnikom, co trzeba zrobić, żeby obłaskawić wybuch i wykorzystać do różnych celów – od lotów w kosmos po fajerwerki.

Narratorami są tu zwierzęta – to kolejny krok, który ma oswoić z zagadnieniem, uprzyjemnić czytelnikom lekturę i przekonać ich, że da się zrozumieć wyjaśnienia. Zwierzęta zostały dobranie nieprzypadkowo – najpierw gołąb, który nawiązuje do drewnianego antycznego gołębia – pierwszej wystrzelonej rakiety – następnie pojawiają się stworzenia z gatunków, które trafiły w rakiecie w kosmos. I tak każdy ma coś do powiedzenia od swoich przodków, każdy też zna się na pewnym wycinku fizyki czy elektroniki – tak, żeby przedstawiać czytelnikom szeroki zakres wiadomości na temat rakiet jako takich.

Będzie tu zatem narracja rozbiegać się w kilku kierunkach: jeden to zrozumienie praw fizyki. Prawa i odkrycia, które zmieniały sposób patrzenia na walkę z grawitacją, przybierają formę drogi do podboju kosmosu. Tu liczy się praktyczne wykorzystanie kolejnych spostrzeżeń fizyków, możliwość natychmiastowego przekucia choćby zasad działania sił na rzeczywistość – w tym celu parę kufli z napojami roztrzaska się za barem, ale bohaterowie – tak samo jak odbiorcy – muszą dobrze zrozumieć prawa fizyki, inaczej nie będą w stanie pojąć fenomenu rakiet. Drugim kierunkiem jest przybliżanie sylwetek odkrywców – badaczy, którzy przyczynili się do sukcesów w tej dziedzinie. Trzecim – pokazanie, jak rozległy to temat i jak często powracający w zwyczajnym życiu, a niekoniecznie tylko w gronie wyspecjalizowanych inżynierów.

Nie da się ukryć, chociaż ilustracje przydają się do nadania lekkości wyjaśnieniom i czasami do zobrazowania konkretnego tematu, tu najbardziej liczą się wyjaśnienia tekstowe. I żeby czytelnicy nie musieli się mierzyć z ogromnymi blokami tekstu, wyjaśnienia są rozrzucane i rozbijane na dymki w rozmowach bohaterów znających się na rzeczy – rzadko jest tak, że jedna postać wyjaśnia wszystko pozostałym, raczej panuje gwar i chaos w przerzucaniu się informacjami, bohaterowie wchodzą sobie w słowo i bardzo ekscytują się możliwością zdobywania wiedzy (albo dzielenia się nią z odbiorcami). I oczywiście sam temat sprawia, że książka wydaje się dość trudna i nie do przejścia na jeden raz, ale zaspokaja ciekawość młodych odbiorców i pokazuje im, że fizyką można się bawić – także w wymiarze tekstowym czy lekturowym. Naukomiksy to książki, które wymuszają dużą dozę koncentracji i zaangażowania młodych czytelników – ale odbiorcy są tu traktowani poważnie (nawet jeśli bohaterowie starają się wprowadzić trochę lekkości za sprawą przekomarzanek) – i to się autorom opłaci. Wprowadzają książki, które mogą spokojnie uzupełniać szkolne podręczniki i przedstawiać młodym ludziom tajniki rozmaitych dziedzin.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz