Ezop, Warszawa 2026.
Jazda
To jest książka dla najmłodszych, ale książka zrodzona z wielkiej pasji i trafiająca do tych odbiorców, którzy podobną pasję w swoim życiu mają. Bartosz Ratajczyk gromadzi w jednym wielkim picture booku wszystkie wiadomości na temat deskorolek, desek surfingowych, supów i innych sportów bazujących na jeździe (i utrzymywaniu balansu) na deskach. I jednocześnie podsuwa czytelnikom popis graficzny, w którym jedyną rolę tekstowego komentarza odgrywają podpisy do obrazków porozrzucane po całych rozkładówkach. „Sporty w dechę” to próba zbudowania społeczności wokół radości działania – zachęta do aktywnego spędzania czasu i do ćwiczeń.
Autor wybiera sobie zagadnienie – najczęściej to rodzaj sportu, chociaż nie zawsze. Bywa, że zaintryguje go fingerboard albo sportowe bhp, samej deskorolce poświęca kilka rozkładówek – w różnych ujęciach, w zależności od tego, czy rozpatruje ją akurat pod kątem techniki, etapów produkcji czy przestrzeni miejskiej. Dzięki temu młodzi fani sportu mogą poznać podstawowe pojęcia i hasła związane z ich pasją, a do tego prześledzić rozwiązania konstrukcyjne. Żeby nie stracić uwagi czytelników – bo łatwo o rozproszenie i o porzucenie lektury przez natłok wiadomości – autor stawia na niespodzianki, na przykład w rozdziale o hulajnogach zajmuje się przedstawianiem szeregu przedziwnych konstrukcji, które nie weszły do obiegu (i w ogóle nie sprawdziły się jako rozwiązania dla poszukujących wiatru we włosach): to z pewnością zaintryguje i rozśmieszy dzieci.
Każda rozkładówka to mnóstwo drobnych ilustracji prezentujących różne aspekty sportów związanych z deskami – każda ilustracja, mały obrazek na stronie, ma swój podpis i czasami drobny komentarz – definicję czy wskazówkę. Zdarzają się obrazki z numerkami – dzięki temu wiadomo, w jakiej kolejności je oglądać, zdarzają się też takie pogrupowane za pomocą konkretnego tła. Autor wybiera twórczy chaos, chociaż stara się dostarczać dzieciom wiadomości, to dba też o to, żeby ilustracje były wizualnie atrakcyjne i żeby struktura nie wychodziła na pierwszy plan. Nie decyduje się na scenki, chyba że wymaga tego temat – na przykład prezentacja placu do jazdy i jego części składowych. Zwykle traktuje rozkładówki jako miejsce do dowolnego zagospodarowania skojarzeniami i ciekawostkami, im ich więcej tym lepiej z perspektywy czytelników. Dla dzieci i tak najbardziej będzie się liczyć podręczny leksykon – i zachęta do spędzania czasu na świeżym powietrzu. Korzystanie z desek pozwala na szybkie przemieszczanie się, ale też na szaloną zabawę. Mnóstwo satysfakcji daje opanowanie kolejnych sztuczek albo wygrana w walce z grawitacją – różne są stopnie zaawansowania w jeździe, co oznacza, że Ratajczyk swoją książką trafi do szerokiego grona czytelników.
Jest to publikacja edukacyjna i rozrywkowa jednocześnie, chociaż ma konwencję picture booka, to nie jest kierowana do najmłodszych dzieci, ma młodzieżowy charakter i buduje porozumienie autora i odbiorców – ma przekonywać, że jazda na desce to przyjemność, niezależnie od wybranego rodzaju sportu. A co uważniejsi czytelnicy odkryją jeszcze parę razy na kolejnych stronach przejawy poczucia humoru autora – wplatane zupełnie nieoczekiwanie do prostych komentarzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz