Media Rodzina, Poznań 2026.
Poszukiwania
Mafiozo o sporej sile rażenia może mieć swój słaby punkt – jak każdy człowiek. Koniu, czyli Maciej Konikiewicz, cierpi z powodu tajemniczego zniknięcia jedynej córki: młoda kobieta zaangażowana w protesty ekologów pewnego dnia znika bez śladu – i ostatnie tropy prowadzą do Birczy. Ale Koniu, mimo całej swojej władzy i pieniędzy, nie może się dowiedzieć, co stało się z Kaśką. I zdesperowany decyduje się na zaangażowanie najlepszego śledczego, jakiego zna, Jacka Kowalika, byłego policjanta, a obecnie detektywa. Jacek Kowalik jest bystry i wybiera nieszablonowe metody działania, dzięki czemu osiąga znacznie lepsze efekty niż wielu jego kolegów. Co tu dużo mówić: Kowalik jest bezkonkurencyjny i dlatego właśnie Koniu decyduje się na ten kontakt.
I Dariusz Gizak pisze książkę, która spodoba się przede wszystkim żeńskiej części publiczności literackiej. Bardzo dobry kryminał, bez epatowania turpistycznymi scenami, za to z mocno rozbudowaną intrygą, wielowątkowy i ciekawy. Dariusz Gizak wie o wiele więcej niż to, co przekazuje czytelnikom – a jednak nie daje po sobie poznać poczucia wyższości czy chęci manipulowania odbiorcami. Kupuje ich naturalnością i pomysłami, także na rozwój pozakryminalnych części książki. „Dzicz” to trzeci tom cyklu o Jacku Kowaliku – ale jeśli dla kogoś będzie pierwszym zetknięciem z tym detektywem, z pewnością nie stanie się lekturowym problemem. Tu wszystko jest logiczne i jasne, a do tego wartościowe. Autor stale operuje nietypowymi i pozaoficjalnymi powiązaniami – żeby zyskać niektóre wiadomości, trzeba będzie komuś wyświadczyć przysługę – żeby wyświadczyć przysługę – należy wywiązać się z różnych zobowiązań. Tak to się kręci, wszystko z siebie wynika, a śledztwo, które – jak mogłoby się wydawać – na moment utknęło w martwym punkcie, przynosi coraz to nowe informacje.
Gizak wykorzystuje tu dwa rodzaje emocji nadających rytm fabule. Z jednej strony to uczucia z otoczenia Kowalika. Pojawia się w jego życiu ktoś, o kogo warto zawalczyć. Ale nie tylko w tej kwestii detektyw zaczyna przyciągać uwagę, liczą się też jego kontakty z dziećmi, podejście do rozwiązywania problemów i zapobiegania katastrofom w skali mikro. Dla Kowalika nie ma spraw beznadziejnych – ale tak samo angażuje się w poszukiwania zaginionej córki mafioza, co w rozprawienie się ze szkolnymi chuliganami. Nie mówiąc już o wieczornych historiach. Jacek Kowalik to twardziel, którego da się odpowiednio podejść – zyskuje w tej książce rodzaj specyficznego azylu. Z drugiej strony w emocjach w książce liczą się uczucia drugiego twardziela: Koniu przyznaje się tylko detektywowi do ogromu rodzicielskich uczuć. I porozumienie dwóch samców alfa nie może zostać ujawnione – obaj znają niepisane reguły i obaj będą ich przestrzegać, ku radości czytelników.
„Dzicz” to książka, która obywa się bez epatowania złem i brutalnością, ale która trzyma w napięciu i wciąga od początku – nie pozwala na odłożenie lektury na potem. Jacek Kowalik jest tym typem bohatera, który wprawdzie bazuje na scenariuszowych schematach, ale jednak budzi ciepłe uczucia i przynosi satysfakcję czytelniczą. „Dzicz” to bardzo dobra historia – opowiedziana w sposób, który pozwala na dołączenie do grona fanów Gizaka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz