środa, 22 kwietnia 2026

Nikki Erlick: Pola Makowe

Znak, Kraków 2026.

Ulga

Ci, którzy zmierzyli się ze śmiercią kogoś bliskiego, mogą poradzić sobie z żałobą samodzielnie albo skorzystać z profesjonalnej – chociaż eksperymentalnej – pomocy. Pola Makowe to miejsce, które powstało po to, żeby dawać nadzieję na normalność wszystkim niepotrafiącym pogodzić się ze stratą. Tylko śmierć kogoś naprawdę bliskiego ma otworzyć drogę do leczenia – pod warunkiem, że zespół badaczy zatwierdzi podanie. Chociaż nawet jeśli ktoś spełnia warunki, nie oznacza to automatycznie zakwalifikowania do miejsca w Polach Makowych. Niektórzy zatem zmierzają tu, żeby podjąć kurację, inni – żeby przekonać zespół uczonych, że popełnili błąd i powinni zaprosić do grona śpiących ich właśnie. Bo Pola Makowe to miejsce, w którym za pomocą śpiączki farmakologicznej i odpowiednio dobranego zestawu leków wyprowadza się cierpiących ze stanu, do jakiego doprowadziła ich rzeczywistość i zbyt słaba na przeżycia psychika. Sen w zasadzie byłby pozbawiony wad, gdyby nie jeden haczyk: co czwarty pacjent po przebudzeniu pozostaje odcięty od swoich wcześniejszych uczuć, zapomina, kim był dla niego zmarły – i ile dla niego znaczył. A mimo to nie brakuje chętnych, którzy w Polach Makowych upatrują jedynej nadziei dla siebie. Nikki Erlick tworzy powieść, która na długo pozostanie z czytelnikami i sprawi, że zechcą oni zastanowić się nad własnym kodeksem wartości i nad metodami radzenia sobie z najtrudniejszymi kwestiami. „Pola Makowe” to książka rozrywkowa, a jednak diametralnie różna od tego, co pojawia się na rynku – bo Erlick nie zamierza się inspirować popularnymi czytadłami. Na szczęście – dzięki temu może zaproponować czytelnikom coś odkrywczego i ważnego jednocześnie. Jest to powieść drogi. Powieść, w której ekstremalne zjawiska pogodowe zmuszają bohaterów do podjęcia podróży przez pół kraju, żeby dotrzeć na miejsce ratunku. Nieznajomi zamknięci w ciasnym samochodzie rozmawiają, zwierzają się sobie z najtrudniejszych przeżyć i poznają inny punkt widzenia w kwestiach, które ich samych przytłoczyły. W tle rozgrywa się jednocześnie motyw samej kliniki – jej przyszłości i rozwoju oraz samego powstania. Dziennikarze i internauci szukają tu sensacji, starają się przekonać swoich czytelników, że sen jako lekarstwo na żałobę to coś złego i niebezpiecznego, tworzą kolejne artykuły. Z kolei przeciwwagą dla nich będzie przytaczanie podań, w których należy uzasadnić, że komuś należy się miejsce w Polach Makowych – te pokazują, jak bardzo potrzebna ludziom obietnica skrócenia cierpień i przywrócenia normalności. Autorka przedstawia bliżej kilkoro bohaterów – potencjalnych pacjentów – i uświadamia, jak różne są drogi do straty i wybory po niej, pozwala na zaprzyjaźnienie się z bohaterami i kibicowanie im. I to nic, że nie zaskoczy w fabule. Prawdziwa siła tej powieści tkwi w przemyśleniach, które zostaną z bohaterami. Różne punkty widzenia – ujmowane także dzięki różnym scenariuszom – prowadzą do wniosków, które będą dla czytelników czasem oczywiste, a czasem odkrywcze – co oznacza, że podczas lektury każdy stawiać sobie będzie pytania na temat własnych wyborów, a po przeczytaniu książki i po zakończeniu historii – zastanawiać się nad prawdziwymi życiowymi drogami. „Pola Makowe” to książka bardzo udana – w sam raz dla wszystkich fanów powieści psychologicznych i jednocześnie dla miłośników nietypowych rozwiązań fabularnych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz