środa, 15 kwietnia 2026

Jeff Kinney: Dziennik Cwaniaczka. Pan Porażka

Nasza Księgarnia, Warszawa 2026.

Urodziny

To zadziwiające, kiedy bohaterowie z literatury czwartej, w założeniu będący z młodymi czytelnikami zaledwie parę chwil, utrzymują się na rynku przez całe dekady. Dwudziestolecie Cwaniaczka to dobry moment, żeby przyjrzeć się kwestii urodzinowych przyjęć – Jeff Kinney ułatwia sobie tym razem zadanie, ogniskując fabułę wokół jednego zasadniczego tematu i zmusza swojego bohatera do przyglądania się różnym przepisom na katastrofę. A ponieważ Greg, gdyby tylko mógł, chętnie zasugerowałby swoim gościom, co sprawiłoby mu prawdziwą przyjemność – ale nie ma na to szans, bo nie pozwala mu na to rzeczywistość i kontrola mamy – nie ustaje w wysiłkach, żeby osiągnąć swój cel okrężnymi drogami. „Pan Porażka” to książka, w której najpierw bohater przygląda się różnym przyjęciom urodzinowym ze swojego dzieciństwa, po to, żeby później przekonać się, że o jego prawdziwych urodzinach mama zapomniała – pochłonięta przygotowaniami do konkursu na ciasto. W erze internetu takie zachowanie nie pozostaje bez kary, anonimowe mamy z forum tropią tę, która ośmieliła się tak skrzywdzić swoją pociechę, a mama Grega, targana wyrzutami sumienia, chce sprawić najlepsze przyjęcie pod słońcem – po czasie.

I tak Greg zajęty jest kombinowaniem, jak zdobyć wyjątkowo rzadką kartę (spieniężenie jej natychmiast rozwiąże jego problemy finansowe, a nie wzbudzi podejrzeń wśród gości urodzinowych), a w międzyczasie snuje retrospekcje o kolejnych porażkach i wpadkach z przyjęć we wcześniejszych latach. Podpowiada odbiorcom nawet, jak wraz z przyjacielem korzystał z przyjęć urodzinowych, na które nie był zaproszony – wszystko po to, żeby bawić. Bo Dziennik Cwaniaczka to seria, która stworzona została dla śmiechu i jest serią gagów podporządkowanych pewnym kluczowym hasłom. Czyta się ją bardzo dobrze dzięki przeplataniu wyznań komiksowymi rysunkami, a także za sprawą akcentów zdaniowych wyznaczanych w rytmie tekstu. To jedna z tych publikacji, które może i nie nauczą dzieci zbyt wiele, za to zapewnią im rozrywkę, jakiej mali odbiorcy potrzebują – i pokażą, że książki można czytać dla przyjemności, relaksu i rozrywki. Chociaż i dorośli, i wydawnictwa często o tym zapominają, Greg – na szczęście – ma się świetnie i może pozwalać na zabijanie czasu i na oderwanie się od rutyny za sprawą szeregu katastrof, które spotykają go w każdej chwili. A ponieważ Jeff Kinney nie odchodzi zbyt daleko od realizmu – jedynie mocno go przerysowuje – śmiech, jakiego dostarcza małym czytelnikom, będzie wiązał się z sytuacjami powszechnie znanymi. W ten sposób Jeff Kinney może spokojnie wykorzystywać stereotypy i sięgać po inspiracje wszędzie tam, gdzie inni autorzy nie widzieliby potencjału twórczego. A sam Greg – chociaż przedstawia się jako nieudacznik i przegryw – radzi sobie całkiem nieźle, biorąc pod uwagę warunki funkcjonowania. „Pan Porażka” to książka stworzona dla śmiechu i ten śmiech odbiorcom będzie przynosić – a przy okazji pozwoli bez napięcia podchodzić do imprez urodzinowych. Przecież zawsze mogło być gorzej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz