Czarne, Wołowiec 2026.
Pamięć
Zmieniają się czasy, zmieniają się pokolenia, a jednak wciąż w świadomości Polaków pokutuje pseudopamięć Niemca-wroga, tego, który podczas drugiej wojny światowej… Maciej Falkowski zatem prowokuje czytelników do refleksji i proponuje książkę „Nasi Niemcy” – podąża śladami Niemców mieszkających w granicach II Rzeczpospolitej i odkrywa to, co przetrwało po nich do dzisiaj. Od czasu do czasu może spotkać kogoś, kto ma niemieckie korzenie, znacznie częściej jednak trafia na ludzi chcących ratować przeszłość i pochylających się nad odmiennością kulturową w skali mikro. „Nasi Niemcy” to opowieść o ocalaniu – nawet wtedy, gdy wydaje się to nierealne. Maciej Falkowski trafia na zapomniane cmentarze, które miejscowi zaczynają na własną rękę odrestaurowywać z szacunku albo zwykłego ludzkiego odruchu – kontrastuje te krzepiące obrazy z dawnym brakiem poszanowania inności. Ale na skandalach się nie zatrzymuje, tu liczy się ocalanie przeszłości na poziomie zwykłych ludzi, społeczników, mieszkańców zwyczajnie zainteresowanych historią w wymiarze obyczajowym.
Falkowski wykorzystuje wiadomości podręcznikowe, żeby wyjaśniać czytelnikom, skąd ci Niemcy w ogóle się wzięli na terenach Polski – korepetycje z historii mogą się przydać zwłaszcza tym wrogo nastawionym do odmienności. Ale równie chętnie czerpie z informacji udzielanych mu na każdym kolejnym miejscu, które odwiedza: podróżuje po kraju i nawiązuje kontakty (między innymi dzięki mediom społecznościowym): tak trafia na ludzi, których pracę warto nagłośnić. Staje się ich megafonem, przekazuje odkrycia i zabiera czytelników do miejsc, w które sami nie mogliby trafić bez nietypowego przewodnika. Wyszukuje zrujnowane domy, charakterystyczne dla poniemieckiego pejzażu, dwujęzyczne tablice albo kościoły. Zależy mu na tym, żeby nadać ludzki charakter każdemu z odkryć, tu nie można pisać sucho i beznamiętnie o przeszłości – trzeba storytellingu, żeby zaintrygować jak najszersze grono odbiorców, żeby wyczulić czytelników na potrzebę działania na rzecz lokalnych społeczności. Wszystko po to, żeby „mniejszość niemiecka” przestała być straszakiem, a funkcjonowała jako szansa na rozwój i warta uwagi. Sam autor nie zawsze zdąża na czas: zdarza się, że trafia już tylko na „okruchy pamięci”, strzępki, z których musi pieczołowicie odtwarzać zestaw kiedyś oczywistych wiadomości. Stąd też dokładność: Falkowski tworzy wręcz narracyjne mapki, stara się nie pominąć żadnego szczegółu, zarejestrować absolutnie wszystko, do czego udało mu się dotrzeć. Wypytuje swoich rozmówców o detale, a dzięki spotkaniom może też pokazać czytelnikom, jak kształtowały się działania prowadzące do ocalenia historii. Próbuje ożywiać wykłady – wprowadza własne komentarze na temat rozmówców i pozwala czytelnikom błądzić razem z nim po bezdrożach. „Nasi Niemcy” to książka pozbawiona sentymentu, chociaż wyrosła na fascynacji. Autor przyznaje się do tego i konsekwentnie poszukuje klucza do rozczytania mniejszości niemieckiej w Polsce. Odwołuje się do delikatnych kwestii – relacji między Polakami i Niemcami, ale także do całego zestawu mniej oczywistych dla czytelników podziałów – rozróżnień w ramach samej mniejszości. Mierzy się autor z wieloma wyzwaniami, ale zdaje sobie sprawę, że te zależności trzeba uporządkować – żeby zaszczepić w kolejnym pokoleniu ciekawość i żeby nie dopuścić do bezpowrotnego znikania kolejnych lokalnych zwyczajów lub pamięci o przodkach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz