sobota, 7 lutego 2026

Patricia Highsmith: Drżąca ręka fałszerza

Noir sur Blanc, Warszawa 2026 (wydanie II).

Dylematy pisarza

Howard nie jest pisarzem doświadczonym – wprawdzie zna się na swoim fachu, a przynajmniej usilnie pracuje nad tym, żeby móc zarabiać na życie pisaniem, ale non stop wydarza się coś, co odciąga jego uwagę od obowiązków. Powieści Howarda nie przyniosły mu ani olśniewających zarobków, ani sławy – ale zapewniły mu ciekawą propozycję pracy. Tyle tylko, że bohater powinien przynajmniej na pewien czas zmienić otoczenie. Udaje się do Tunezji, żeby tam pracować nad scenariuszem i zapomnieć o byłej żonie.

„Drżąca ręka fałszerza” to powieść Patricii Highsmith dla tych wszystkich, którzy nie lubią kryminałów opartych na tradycyjnych śledztwach, za to wolą sprawdzać, co dzieje się z bohaterami bezpośrednio zaangażowanymi w makabryczne wydarzenia. Egzotyczne miejsce dodaje barw całej historii. Howard spędza czas na czekaniu – nie potrafi na dobre wziąć się do pracy, woli bez przerwy analizować wydarzenia z przeszłości i obserwować otoczenie, a przy okazji sprawdzać, czy nie przyszła do niego poczta, zwłaszcza – wiadomość od partnerki, Iny. A ponieważ listów czy choćby pocztówek boleśnie brak – Howard zajmuje się oglądaniem wszystkiego i wyciąganiem wniosków. Szybko przekonuje się, że w Tunezji mężczyzna nie ma problemu ze znalezieniem sobie młodego przygodnego kochanka – a także, że boye hotelowi to bardzo specyficzna grupa. I to właśnie oni przysporzą najwięcej problemów.

Tak naprawdę nie wiadomo do końca, co się wydarzyło – istnieją przez bardzo długi czas przede wszystkim domysły, które po kolejnych analizach muszą zamienić się w pewność. Zatuszowanie przypadkowego morderstwa dla jednych może być fraszką i banałem, dla innych – źródłem ciągłych frustracji: wszystko zależy od kultury, podejścia i, co najważniejsze, świadomości tego, co naprawdę się stało. Howard nie może uzyskać informacji od nikogo, jest skazany na domysły i na wyrzuty sumienia. Domyśla się najgorszego – ale nikt nie pokaże mu alternatywnego rozwoju akcji raczej podsyci niepewność i rozterki. Patricia Highsmith nie dba o to, żeby pchnąć śledztwo naprzód, woli towarzyszyć postaci, która jest zdezorientowana i osamotniona – i sprawdzać, jak rozwijać się będzie podejście Howarda do całej sprawy. Coś, co mogłoby szybko znaleźć finał – i było czarne albo białe, nagle znajduje trzecie ujęcie i zyskuje mnóstwo pośrednich odcieni. Na to z pewnością czytelnicy nie są gotowi – chyba że stali czytelnicy Patricii Highsmith, ci przecież doskonale zdają sobie sprawę, że autorka zamiast rozwikłania intrygi często woli skupić się na psychologicznych następstwach owej intrygi dla postaci – i doświadcza swoich bohaterów w sposób, który w gatunku nie jest zbyt często spotykany.

„Drżąca ręka fałszerza” to książka bardzo staranna pod kątem literackiej narracji, wypełniona udanymi i celnymi opisami psychiki i zachowań bohatera wywiedzionego na manowce przez rzeczywistość i wyobraźnię. Autorka wie, jak nasycić fabułę kolorytem lokalnym, jak sprawić, żeby powieść miała uniwersalny wymiar i co zrobić, żeby zatrzymać czytelników przy dylematach głównego bohatera. Jest „Drżąca ręka fałszerza” przede wszystkim dowodem na sprawność literacką i umiejętne spostrzeżenia natury psychologicznej autorki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz