wtorek, 20 stycznia 2026

Zuzanna Kisielewska: O tańcu

Druganoga, Warszawa 2025.

Ruch

O tańcu można mówić na różne sposoby, Zuzanna Kisielewska zdecydowała się na opowieść międzykulturową i znaczeniową. Małgorzata Nowak i Agata Dudek dodają do jej narracji grafiki – karykaturalne postacie, które w ruchu wyginają swoje ciała – ta dynamika tańca pojawia się na kolejnych ilustracjach, mniej nawet pasujących do publikacji dla dzieci, bardziej – do dorosłych opracowań. Zuzanna Kisielewska zresztą też nie upraszcza specjalnie języka, którym się posługuje, pisze bez infantylizowania, przez co trafić może na przykład do młodzieży zainteresowanej historią tańca i możliwościami wyrażania emocji przez ruch.

Najpierw Zuzanna Kisielewska sięga daleko w przeszłość – stara się sprawdzić, jak dawno pojawił się taniec, ale ponieważ to nie do końca realne zadanie, odwołuje się do odkryć z różnych miejsc świata i różnych czasów. Ludy pierwotne taniec wykorzystywały jako sposób na wpływanie na wszystko, co nie do końca poznane, zrozumiane lub opanowane – między innymi do przywoływania deszczu albo zwiększania plonów. Ale taki punkt wyjścia prowokuje natychmiast do przywoływania choćby „Deszczowej piosenki” i dzisiejszych pomysłów na nawiązywanie do pradawnych rozwiązań. Dla czytelników oznacza to wskazówkę w kwestii doboru tematów – autorka decyduje się na rozdziały tematyczne, w ich ramach stawia na chronologię (przynajmniej w ramach wybranych zagadnień) i porządkuje wiadomości o tańcu za sprawą przesłań i kodów. Opowiada, jak można było taniec traktować jako rozmowę z bóstwami, bogami albo duchami, albo o tańcach, które służyły jako tajne szyfry. Przedstawia tańce charakterystyczne dla narodów albo tańce wykorzystywane w sporcie, odwołuje się też o tańców najbardziej kojarzonych – baletu, breaku czy kankana. Przytacza historie, które się wiążą z ich powstaniem, albo najbardziej rozpoznawalne elementy. Wszystko, żeby czytelnicy zrozumieli, jak ważną i wielowymiarową sztuką jest taniec – i jak wiele da się nim wyrazić. Za każdym razem wybiera osobną, zamkniętą historię, która łączy się wprawdzie z innymi, ale może być czytana bez zwracania uwagi na kolejność, linearność opowieści. Udało się dzięki temu Kisielewskiej odwzorować dynamikę, siłę ruchu i powszechność takiej rozrywki – która wykracza daleko poza rozrywkowość. Jeśli autorka chce kogoś zainteresować tańcem, wybrała najlepszą drogę – szeroka oferta zróżnicowane wymagania sprawiają, że każdy znajdzie coś dla siebie i może próbować swoich sił w tym, co sprawi mu najwięcej satysfakcji. Taniec jednoczy – ale też daje wolność i to jeden z tematów powracających w opowieści – autorka przywołuje twórców łamiących zasady i kształtujących zupełnie nowe taneczne mody.

„O tańcu” to tom edukacyjny, starannie przygotowany – nie tylko z myślą o młodszych czytelnikach, bo wiadomości bywają bardziej zaawansowane. Każdy, kto interesuje się historią tańca, może tu znaleźć coś dla siebie – i przy okazji dowie się, jak można popularyzować wiadomości w przyjemny i atrakcyjny dla wielu grup czytelników sposób. To książka warta rozreklamowania – powinna trafić do głównego nurtu wydawniczego. Uświadamia odbiorcom, jak istotne jest tańczenie – nie tylko dla wyrażania emocji. Sporo ciekawostek, wiele atrakcji dla czytelników, dobrze prowadzona narracja – to wszystko można tu znaleźć bez większego wysiłku, dlatego nawet ci, którzy nie przepadają za poruszaniem się, mogą skorzystać na lekturze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz