Helion, Gliwice 2025.
We wszechświecie
Kolejną znakomitą książkę popularnonaukową z zakresu astronomii przynosi czytelnikom Helion – Joshua Winn, który zajmuje się badaniem egzoplanet, przybliża odbiorcom to mocno egzotyczne, ale równie ciekawe zjawisko i sprawia, że inaczej będzie się spoglądać wieczorem w rozgwieżdżone niebo. Autor nie tylko zajmuje się opowiadaniem o tym, czym charakteryzują się egzoplanety, jak wyglądają, gdzie się pojawiają i – czy są na nich warunki do życia. Równie często wybiera prezentowanie odbiorcom swojego warsztatu, to jest – wszystkich ciekawostek pozwalających na badanie egzoplanet, czyli planet spoza Układu Słonecznego. I o ile odbiorcy przeważnie uczyli się kolejności ośmiu lub dziewięciu planet, teraz zostaną zderzeni z wiadomością o olbrzymich liczbach podobnych ciał niebieskich w kosmosie – i o samych radościach ich odkrywania. Przez narrację przebija pytanie, czy na innych planetach w innych układach może rozwinąć się życie – ale tym autor nie będzie się zajmował, bo jego uwagę przyciągną same egzoplanety. Są tu gorące jowisze i planety puszyste, są planety, które mają właściwości niczym z filmów sci-fi, są też takie, które rodzą same pytania. Każda planeta to niespodzianka – a odkrywanie ich wiąże się z wielkim wyzwaniem, jako że ich istnienie zwykle zagłusza gwiazda, wokół której krążą (autor nakreśla też jako ciekawostkę zagadnienie ewentualnych planet krążących wokół czarnych dziur).
Pasjonatów obserwowania nieba ta książka zachwyci, podobnie zresztą jak szerokie grono odbiorców – bo Joshua Winn opowiada wszystko od podstaw absolutnych. Owszem, nie można mieć wstrętu do fizyki czy matematyki, jeśli chce się z przyjemnością śledzić kolejne wywody – ale jeśli ktoś uważał na lekcjach w szkole, to w zupełności wystarczy, żeby teraz nie uciekał od tomu z krzykiem. Autor swoich czytelników traktuje bardzo poważnie, ale wie doskonale, że różnie u nich z pamięcią i koncentracją, dlatego bardzo cierpliwie i krok po kroku pokazuje kolejne etapy odkrywania tajników kosmosu, kiedy trzeba (na przykład w kolejnych rozdziałach), przypomina odpowiednie terminy i definicje, a często też zapowiada, co znajdzie się w dalszej części tomu, żeby ułatwić nawigację tym bardziej niecierpliwym. Warto jednak dać się poprowadzić – Joshua Winn robi to z dużym wyczuciem. Narracja w jego wykonaniu jest jak powieść sensacyjna, w której odbiorcy zaczną się cieszyć każdą kolejną odkrytą planetą. Autor nie ukrywa warsztatu badawczego – tłumaczy, jak uczeni zdobywają informacje i na jakie błędy czy niespodzianki są narażeni. Odwołuje się i do historii astronomii, i do teraźniejszości, akcentując rozwój nauki i samych narzędzi. Sprawia, że dla czytelników ta podróż będzie wyjątkowa i wypełniona danymi, jakich nigdzie indziej by nie znaleźli. Nagle zwykłe spoglądanie w niebo zamieni się w wielką przygodę – ze świadomością, że kryje nie tylko mnóstwo gwiazd, ale całe układy z planetami (czasem – krążącymi wokół dwóch „słońc”). To rozbudza wyobraźnię i może części czytelników wskazać nieoczekiwanie nowe pasje czy gałęzie nauki, którymi warto się zainteresować. To książka popularyzatorska napisana z wielką pasją i pomysłem – ani przez moment nie nudzi, ani przez moment nie pozostawia czytelników z pytaniami bez odpowiedzi – i warto to docenić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz